Cabin in the Woods (2012)
#1
[Obrazek: cabin-in-the-woods-poster.jpg]

Trailer:


Film nagrany trzy lata temu, po bardzo wielu perturbacjach, wreszcie zawita do kin. Odpowiedzialni za niego są tacy ludzie, jak Drew Goddard (scenarzysta Projekt: Monster i Lostów) i Joss Whedon (czy komukolwiek trzeba go przedstawiać?).

Opis fabuły, sklecony przez polskiego dystrybutora:

Grupa studentów wybiera się na weekend do domku w lesie, gdzie z dala od cywilizacji mogą robić wszystko, na co przyjdzie im ochota. W miejscu, do którego dotrą nie ma zasięgu komórek, a GPS nie odnajduje go na mapie. Jak mówi spotkany w pobliżu farmer "Mogę pomóc wam tam dotrzeć, ale wydostać się będziecie musieli na własną rękę". Ale czy będą w stanie? Jeśli sądzisz, że już znasz tę historię, zastanów się raz jeszcze.

Ostatnie zdanie ponoć definiuje sens 'Domu w głębi lasu' - zagraniczni recenzenci nie mogą się nachwalić pomysłowości i poczucia humoru twórców. Film na metacritic ma 72%, na rottenach 93%.

No i w jednej z głównych ról Chris Hemsworth, którego podczas kręcenia jeszcze nikt nie kojarzył. Premiera w Polsce 27 kwietnia, z mojej strony seans obowiązkowy.

Odpowiedz
#2
Fajny film się zapowiada i chyba po raz kolejny będę musiał złamać zasadę niechodzenia na konwersje 3D.

Jedyne co mnie irytuje, to że jeszcze na długo przed premierą film był zapowiadany jako łamiący reguły, nowatorski, będący nowym "Krzykiem". Nie proszę państwa, takich rzeczy się nie zapowiada o czym już pisałem, a fabuła na chwilę obecną jest dla mnie już oczywista, zastanawiam się tylko "dlaczego" i "kto".

Odpowiedz
#3
Cytat:Jedyne co mnie irytuje, to że jeszcze na długo przed premierą film był zapowiadany jako łamiący reguły, nowatorski, będący nowym "Krzykiem".

No tak, to trochę taki marketingowy strzał w stopę. Co i tak nie umniejsza mojego zainteresowania tym filmem, bo tematyka nośna, dająca spore pole do popisu - czego przykładem choćby niedawny 'Tucker & Dale vs. Evil'. Mam jednak nadzieję, że film Goddarda okaże się jeszcze lepszy.

Odpowiedz
#4
Jestem kilka godzin po seansie i nie do końca jeszcze wiem jak ocenić ten film. Zagraniczni krytycy rozpływają się w zachwytach nad oryginalnością, łamaniem horrorowych schematów i tym jak bardzo byli zaskoczeni, że film nie był kolejnym produkcyjniakiem o mordowanych na prowincji mieszczuchach. Zaskoczeni, really? Czy nikt z nich nie widział zwiastuna, nie sprawdził kto napisał scenariusz, nie wyczuł już po pierwszych minutach filmu, że to nie jest kolejny slasher w leśnej głuszy? A i zachwyty nad oryginalnością świadczą trochę o brakach w filmowej wiedzy, nie znajomości tytułów takich jak „Cube”, „Krzyk” (no dobra, do tego to akurat nawiązuje się w co drugiej recenzji), „Tucker and Dale vs Evil” i wielu innych, których teraz nie pamiętam (ale jeszcze chociażby i serial Whedona „Buffy…”, żeby daleko nie szukać). Meta tekstualnością i postmodernizmem stały lata 90., po nich i fabułach przełomu stulecia już naprawdę ciężko mówić o prawdziwym powiewie świeżości w scenariuszu łamiącym schematy gatunkowe, a już zwłaszcza takim drwiącym z reguł kina grozy. No ale zostawiając w spokoju przesadnie egzaltowane oceny niektórych recenzentów, należy przyznać, że „The Cabin In the Woods” to rzeczywiście bardzo dobry film, nie idealny, mający swoje minusy, ale trzeba mu oddać, że od pewnego momentu ciężko przewidzieć jak potoczą się dalej wydarzenia, a to się zawsze ceni. Nie chcę za wiele zdradzać, bo odkrywanie co sobie wykombinował Whedon jest największą przyjemnością podczas seansu, ale dodam, że jest to niewątpliwie najkrwawsza z jego fabuł. Chwilami jatka jest nieziemska, nie mówię oczywiście o ekstremach spod znaku torture porn, raczej o przekraczaniu granic wyznaczanych przez współczesne horrory. Dość powiedzieć, że w jednej scenie mamy pomieszczenie, które wygląda jakbyśmy odwiedzili słynny hol z windą ze „Lśnienia” pięć minut po krwistej powodzi. Dla tej sceny i tego co się dzieje w trzecim akcie filmu tak naprawdę warto się wybrać do kina. No ale już milknę, bo jestem o rzut śledzioną od powiedzenia za dużo… ;)

(14-04-2012, 21:15)Mierzwiak napisał(a): Fajny film się zapowiada i chyba po raz kolejny będę musiał złamać zasadę niechodzenia na konwersje 3D.
Nie będziesz musiał, już jakiś czas temu wycofano się z tego pomysłu.

Odpowiedz
#5
Dzięki za opinię, Tyler - teraz pozostaje tylko modlitwa, żeby w moim zacofanym mieście któreś kino zdecydowało się grać ten film...

Odpowiedz
#6
Krytycy rozpływają się, że to game changer, więc jestem cholernie ciekawy, chociaż staram się przesadnie nie jarać, żeby potem nie być zawiedzionym ;)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#7
Jakieś dwa lata temu całkiem przypadkiem (dzięki, imdb) wpadłem na potworny spoiler tego filmu, postanowiłem więc pójść za ciosem i udało mi się znaleźć cały scenariusz. Od tamtego momentu z niecierpliwością czekam na premierę, a wszystkie recenzje i zapowiedzi tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że czekać było warto. Polska premiera za dwa tygodnie, na szczęście bez 3D. Szykuje się szalona jazda, jestem ciekaw reakcji forum (szczególnie, że finał jest dość... abstrakcyjny). Najważniejsze jednak: nic nie czytajcie, uwaga na spoilery, bo niespodzianek jest mnóstwo.

@Tyler - akurat porównanie z "Cubem" jest dla mnie dość dziwne i niejasne a powtarza się często przy recenzjach (bliżej już chyba do wątków z żałosnego "Cube Zero" ale wątpię, że takie coś zainspirowało Whedona), a poza tym "Dom..." powstał jeszcze przed "Tucker and Dale vs. Evil". Inna rzecz, że "Tucker..." bawił się jednym konkretnym motywem tych filmów, a "Dom..." wywraca cały gatunek na głowę!

Odpowiedz
#8
Zastanawiam się na ilu kopiach wchodzi ten film. Helios? Nic. Multikino? Też nie?! Muszę się telepać przez pół miasta do Cinema City żeby to obejrzeć. WTF?

Odpowiedz
#9
Znakomity, pełen rewelacyjnych pomysłów film, który nie będzie pewnie - jak chcieliby zagraniczni krytycy - game changerem (bo cała jego siła opiera się na zaskakiwaniu widza), ale przywraca wiarę w to, że Amerykanie potrafią jeszcze robić dobre horrory. Lista inspiracji "Domu..." jest tak długa, że na wypisywanie wszystkich cytatów można by poświęcić kilka godzin, a zwroty akcji powodują opad szczęki. Co ważne - "Dom..." nie sprawia wrażenia "sklepiku z horrorami", filmu pełnego nawiązań wrzuconych tylko po to, by widz mógł się cieszyć, że je wyłapał. Fabuła cały czas wiedzie prym, a szalony pomysł wyjściowy gwarantuje znakomitą zabawę.
Więcej nie napiszę, bo spoilerowanie w wypadku tego filmu byłoby świństwem. Ale zobaczyć koniecznie trzeba, chociaż mam wrażenie, że kilka błędów logicznych twórcom umknęło :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#10
(26-04-2012, 19:40)Mierzwiak napisał(a): Zastanawiam się na ilu kopiach wchodzi ten film. Helios? Nic. Multikino? Też nie?! Muszę się telepać przez pół miasta do Cinema City żeby to obejrzeć. WTF?

Ja juz sie przyzwyczailam, ze jesli jakis film nie jest szeroko rozreklamowanym komercyjnym chłamem, to Multikino w Bydgoszczy go nie wyswietla ;) Nie wiem, na jakiej zasadzie to dziala - przeciez Bydgoszcz to wielkie miasto. Moze robili kiedys jakies testy inteligencji mieszkancom i wyszlo, ze tylko produkty dla mas z pierwszych stron gazet i plakatow porozwieszanych po calej okolicy sie tu sprzedadzą ;)


Odpowiedz
#11
Kapitalny film. Ot, po prostu taka radosna zgrywa z (nie tylko) horrorów/slasherów oraz ogólnych zasad panujących w kinie. Pomysłowe, nie powiem, choć bardziej dostarcza zwykłej radochy, niźli zaskakuje (w końcu jedzie na kliszach - inna sprawa, że te z kolei poganiane są następnymi rozwiązaniami). Osobiście rozwaliła mnie scena z
- po prostu poległem ze śmiechu :D Końcówka też dobra, pojawienie się
w pytkę :) Żeby jednak nie było tak różowo, to miałem jeden moment zwykłego przeładowania atrakcjami, jakby miejscami ciut za dużo tego było. Ale to akurat nic wielkiego. A odnośnie błędów - fakt, są, choć to nie jest film, który się po tym ocenia. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do
, ale jak mówię: błędy logiczne, tudzież głębsze rozkminy na temat fabuły, to ostatnie co się przy tym filmie robi, bo to po prostu fajna jazda bez trzymanki.

PS. Główna lasia była fajna, a scena z wilkiem zapewne zostałaby kultowa, gdyby zrobił ją QT :)

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
Świetny film bawiący się wszystkimi możliwymi schematami horroru. Takie the best of gatunku. Niezły scenariusz, który może nie zaskakuje, ale dostarcza dobrej rozrywki. Szybkie tempo nie pozwala się nudzić nawet przez chwilę, niezłe aktorstwo i wykonanie. Do tego kapitalna końcówka i morze krwi. Jeden z lepszych horrorów ostatnich lat. 8/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#13
Bardzo dobre, inteligentne kino. Jednak nie bez "ale":

1) Krzywdę robią mu krytycy, bo określają go czymś, czym nie jest. Słowa typu "game changer" jasno świadczą o tym, że ktoś chyba często wychodził w trakcie seansu albo po prostu zasnął. Cabin in the Woods, jakkolwiek zrobione i napisane z jajem i dystansem, będące nawet meta (mniej lub bardziej, w zależności od tego jak zinterpretujemy całość), wciąż pozostaje horrorem, a że odmiennym od tego, co najczęściej serwuje nam gatunek? Nie pierwszym i nie ostatnim.
Porównania do Krzyku też na wyrost, nie tylko dlatego, że Cabin filmem kultowym nigdy nie będzie, ale też dlatego, że w kwestii bycia komentarzem do gatunku nie ma tak naprawdę nic nowego do powiedzenia.

2) Jak na coś co jest (a przynajmniej sprawia wrażenie) dekonstrukcji horroru i rządzącymi nim praw, za mało tu jednak tego wyjścia poza szablon. Bohaterowie, nawet wyposażeni w wiedzę o tym, co się wokół nich dzieje, w dalszym ciągu pozostają tymi samymi płaskimi postaciami, które nawet o krok nie wychodzą poza scenariusz i nawet świetna końcówka nie jest w stanie tego zmienić. Wreszcie co to za zasada, że każdy ma zginąć? Przecież jednym z żelaznych schematów jest to, że na końcu zazwyczaj przeżywa jedna osoba :)

Poza tym to świetna zabawa, największe brawa za to, że dzięki całemu konceptowi te wszystkie oklepane sceny z początkowej części filmu nie ogląda się myśląc "No nie, kolejny film w którym...", tylko z autentycznym zainteresowaniem, bo wiadomo, że prowadzą do czegoś znacznie ciekawszego. I w istocie tak jest, za to najlepsze zaczyna się w momencie wejścia do windy.

Najlepsze motywy?

Odpowiedz
#14
(30-04-2012, 16:51)Mierzwiak napisał(a): Wreszcie co to za zasada, że każdy ma zginąć? Przecież jednym z żelaznych schematów jest to, że na końcu zazwyczaj przeżywa jedna osoba :)

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#15
Cytat:Wreszcie co to za zasada, że każdy ma zginąć? Przecież jednym z żelaznych schematów jest to, że na końcu zazwyczaj przeżywa jedna osoba :)
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
#16
Cierpieć owszem, ale przecież
No ale ok, rozumiem że to nie był wymóg.

Odpowiedz
#17
Cytat:Bohaterowie, nawet wyposażeni w wiedzę o tym, co się wokół nich dzieje, w dalszym ciągu pozostają tymi samymi płaskimi postaciami

Cytat:że Cabin filmem kultowym nigdy nie będzie

Cóż, ja liczę jednak na jakiś mały kult, taki choćby jak przy "Shaun of the Dead" :).

Odpowiedz
#18
Nawet jeśli kultowy nie będzie, i tak uważam, to na pewno jest to kino do wielokrotnego oglądania :)

Odpowiedz
#19
ja podejrzewam, że zrobi karierę, jak już będzie ładny rip i obejrzą go wszystkie internetowe nerdy (te które nie poszły do kina, jak np. my). Scott Pilgrim był klapą w kinach, ale znalazł swoją niszę i wygenerował kupę memów. z Cabin in the woods będzie podobnie. I hope ;)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#20
Kiedy zobaczyłem, że niemiecka premiera filmu jest w czerwcu myślałem, że mnie krew zaleje. Ale po raz kolejny udowodniłem, że dla dobrego filmu jestem w stanie zrobić wszystko. A więc 1 Maja, poranny pociąg do Szczecina, senas "The Cabin In The Woods", następnie powrót do Berlina i do nauki... dobra poszedłem na imprezę. :)
Następnego dnia byłem mega niewyspany i zmęczony, ale czy warto było. I to jak!

Świetny film, dawno się tak dobrze na horrorze nie bawiłem. Oczywiście nie jest to jakieś arcydzieło, ale jak sobie patrze na horrory amerykańskie ostatnich lat, to na pewno jeden z najlepszych jakie widziałem. Nie będę oryginalny, jeżeli stwierdzę, że końcówka wymiatała i całkowicie wgniotła mnie w fotel.

Tylko nie rozumiem do końca jednej rzeczy:

Możliwe, że coś tam źle zrozumiałem.

Bardzo dobrze się w kinie bawiłem, więc jestem nawet dac trochę zawyżone: 8/10

P.S. Mam nadzieję, że film zarobił swoje gdyż po tym filmie chciałbym zobaczyć kolejny filmy w reżyserii Goddarda. I życze aby "Cabin..." na swój sposób stało się kultowe.

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  V/H/S (2012) Persona non grata 15 6,313 10-10-2024, 03:02
Ostatni post: shamar
  Sinister (2012) / Sinister 2 (2015) Tyler Durden 62 16,953 29-10-2017, 19:27
Ostatni post: Mierzwiak
  No One Lives (2012) Paszczak 2 3,107 01-09-2014, 21:07
Ostatni post: Vesper Lynd
  Grabbers - 2012 slepy51 4 2,819 09-06-2013, 19:40
Ostatni post: Mental
  The Collection - 2012 slepy51 5 2,899 21-03-2013, 12:20
Ostatni post: Szaman
  The Woman in Black (2012) Lawrence 6 3,326 18-03-2012, 05:13
Ostatni post: Karol
  Cabin in the Woods AdiPio 9 3,410 28-04-2009, 21:47
Ostatni post: Karaluch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości