Clash of the Titans
Mnie się podobały jedynie skorpiony.

Dla mnie mnie 3/10. I w sumie oceniam tylko połowę, bo tyle tylko zdołałem obejrzeć, zanim głupota i żałość tego filmu mnie nie dobiły.

Lubię Mikkelsena i Fiennesa, ale i oni dopasowali się do poziomu filmu

Ps. Dobrze, że sceny z Miko zostały wycięte, bo za chiny nie przypomina mi Ateny, bogini mądrości. Aktorka powinna być bardziej charyzmatyczna. Ale to pokazuje stosunek autorów filmu do mitologii i logiki:)

Odpowiedz
Obejrzałem, daję 6/10. Przyjemnie się toto ogląda, fajny koncept na pokazanie tego mitycznego świata(miasto Argos jest po prostu przepiękne!), nienajgorsze walki, efekty też całkiem spoko. Kuleje oczywiście fabuła, dialogi czasami są żenujące, a Worthington sobie chodzi po planie, a nie gra, w Avatarze wypadł jakieś 600 razy lepiej.

Odpowiedz
simek napisał(a):miasto Argos jest po prostu przepiękne!
Może i przepiękne, ale dlaczego wygląda tak potwornie sztucznie? Plany ogólne to tragedia pod względem oświetlenia.

Odpowiedz
Sztuczność owszem jest i nie da się temu zaprzeczyć. Chciałbym obronić twórców argumentem, że przecież w jakimś sensie to taki zamysł był na przedstawienie tego świata, nie robili tego filmu, żeby urealnić mitologię, tylko żeby takie tam sobie widoczki i potwory nakręcić, ale to w sumie kiepski argument, wiem:P

Odpowiedz
nudne, niewciagające, wtórne. po dwóch dniach prawie nie pamiętam filmu. I szczerze, nie chce pamiętać.

3/10.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Co za gówno - ale ciągle lepsze niż Prince of Persia.:) Mimo wszystko CoT nie był tak przerażająco nudny, a nawet dało się go znieść aż do scen z Charonem (seks-karate pod pokładem, uuu je) i Meduzą (tutaj film przebił dno z takim impetem, że aż mi się biurko pod laptopem zatrzęsło). Co najgorsze: film nie był w ogóle efektowny.

CGI jest beznadziejne i używane do przesady (choć wciąż nie tak przesadnie jak w finale PoP). Dotarliśmy do punktu, w którym bardziej efektowne będą produkcje wykonane technikami sprzed lat - makiety, modele itp. Zresztą w odzieraniu go z efektowności wielka zasługa Leterriera, który teoretycznie wielkie przestrzenie filmuje kamerą, która porusza się tak szybko i patrzy z takiego kąta, jakbyśmy mieli do czynienia z niewielką makietą. Najlepszy przykład: scena z rozwalaniem posągu Zeusa. Jak można to pokazywać ze znacznego oddalenia i od góry?! Przecież to aż się prosi o filmowanie z ostrego kąta, u stóp posągu, żeby pokazać jego skalę. W filmie pomnik sprawia wrażenie posążku do postawienia w ogrodzie.

Ogólnie rzecz biorąc - dno, ale w miarę szybko zleciało. Fajna obsada (najlepszy Mikkelsen - szkoda tylko, że od pierwszej sceny z nim wiadomo, że gość jest skazany na śmierć). 2/10

Odpowiedz
Dno. Scenariusz, dialogi, aktorstwo, klimat - totalna klapa. W pewnym momencie, patrząc na panteon bogów greckich, myślałem, że to komedia. Po mitologii greckiej w wersji z gier "God of War", taki zakalec jak "CofT" nie ma prawa bytu!

Odpowiedz
Niedawno obejrzałem to na HBO. Czy lepszy od oryginalnych Tytanów? Nie wiem, musiałbym przypomnieć oryginał. Przyjemny seansik, epickość wylewa się z ekranu, jednak nie bez wad. Np. ludzie mają zarośnięte mordy i loki, a Perseusz jest krótko ostrzyżony i ma jedniodniowy zarost. Albo praca kamery - mamy kilkuminutowe ujęcia na finały i krajobrazy. Czemu nie można było ich wykorzystać w walkach na miecze? Walki tego typu aż proszą się o długie ujęcia, a fundują nam ten cholerny sieczkowaty montaż! CGI takie se, ale wypada znośnie. W tej kwestii remake czyści sandały wersji z 1981 r. W tamtej Harryhausen zrobił z Krakena kolejną wariacją nt. Ymira z "20 Milion Miles to Earth", ale jest o niebo lepszy od tego glutowatego monstera z mackami. Tak samo Meduza - miałem wrażenie, że mam przed sobą smutną nastolatkę zdziwioną, że nie pójdzie na imprezę. Zbroje bogów przemilczę. Ogółem film mi się podobał i chętnie pójdę na sequel (ale nastawiam się niewymagającą rozrywkę, bo fabuła nie zachęca).

Odpowiedz
Efekty Harryhausena już w oryginale trąciły myszką. Co do wyglądu krakena, tej z remaku jest bliższy oryginałowi. Krakeny to po prostu ogromne zmutowane ośmiornice, ten przynajmniej ma macki.
Meduza - szłyszałeś jak stała się Meduzą ? Zgwałcił ją Posejdon na posadzce świątyni dlatego mogła wyglądać jak smutna nastolatka (swoją drogą CGI fatalne).

To tyle. Filmu nie bronię bo to czysta rozwałka.
Po ponownym seansie na HBO zostaje ocena 6/10.
Drugą część chętnie zobaczę.

Odpowiedz
Pamiętam jak ten film wyszedł do kin to byłem bardzo krytyczny, że głupie, trzeba mieć popcorn zamiast mózgu, drażliwe 3D itd. A niedawno sobie odświeżyłem ten film i całkiem w porządku się to oglądało. O taka fajna, głupiutka, ale fajna przygodówka z fajnymi bohaterami, w fajnych lokalizacjach z niezgorszą muzyką Ramina Djawadiego. Wiadomo niektóre rzeczy są słabe, chociażby finał z Hadesem, ale koniec końców, jako kino przygodowe film się ten broni. 
I w sumie aż się boję, że tak się postarzałem i tak się teraz poziom zaniżył, że coś co kiedyś wydawało mi się w przeszłości złe na tle innych produkcji z tamtego okresu, teraz nagle urasta mi do niezłego filmu.
6,5/10 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Zawsze lubiłem (7/10 po pierwszym seansie) i oglądałem z 6-7 razy, jednak tego samego nie mogę powiedzieć o drugiej części.

Odpowiedz
Sequel zabił szansę na kolejne filmy z tej serii niestety. :(  I co niestety jest nagminne we współczesnych filmach nie zachowano muzycznej ciągłości. A szkoda gdyż temat Djawadiego jest wyrazisty:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Oryginał z 1981 jest znacznie lepszy jeśli pominąć aspekty techniczne. No i... sowę ;)
W rimejku zastanawiało mnie skądś się tam wziął jakiś dżin, no i, jak podejrzewałem, to radosna twórczość współczesnych scenarzystów.
W ogóle: ciężko te 2 filmy porównać bo to praktycznie 2 zupełnie inne historie.
No i TA Andromeda:

[Obrazek: you-judi-bowker.gif]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Gdyby nie animacja poklatkowa a w szczególności scena w leżu Meduzy, która od tamtego momentu zainspirowała sposób jej przedstawiania w pop kulturze, nie byłoby wiele pożytku z tego filmu. Zawsze go lubiłem jako jeden z dwóch obok Wehikułu Czasu klasycznego sci fi, które kiedyś były pokazywane w telewizji z pewną regularnością. Taki łabędzie śpiew Harryhausena. Typowe dla niego bardzo lekkie fantasy a w dodatku bardzo retro nawet w swoich czasach. Zdziwiło mnie, że dla starych fanów tych filmów jest uznawany za jeden z jego najsłabszych filmów. Oczywiście jego wyższość na remakiem jest już poza dyskusją. Ludzie od Mattel byli tak zdruzgotani gdy uświadomili sobie co zrobili, gdy odrzucili propozycję wyprodukowania pierwszej linii figurek Star Wars, że rzucili się na Clash of the Titans w nadziei, że będzie to nowy wielki hit. Chyba nikt nigdy nie był tak zdesperowany.

Odpowiedz
W przypadku Kalibosa wykorzystywanie stop motion, w wielu fragmentach było bezsensowne. Totalnie nielogiczne. Pokazują go np. z tyłu plecami albo w sporej odległości... Zresztą, w ogóle nie wiem czemu zrobili z niego animka.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Widocznie diabelskie kopyta i gadzi ogon były łatwiejsze do ogarnięcie w animacji niż męczenie się z charakteryzacją i raczkującą animatroniką.

Odpowiedz
Przecież to był rok 1981.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
No wlasnie, dopiero 1981. Taka legenda to 1985.



(19-07-2022, 10:46)shamar napisał(a): W przypadku Kalibosa wykorzystywanie stop motion, w wielu fragmentach było bezsensowne. Totalnie nielogiczne. Pokazują go np. z tyłu plecami albo w sporej odległości... Zresztą, w ogóle nie wiem czemu zrobili z niego animka.


Dla mnie mialo to mega urok i robilo klimat.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Przeskakiwanie miedzy ujęciami z stop motion na gościa w przebraniu?

PS: Star Wars 1977, Alien 1979.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Tak, przeskakiwac, nie widze problemu.


Star Wars wyglada w tej kwestii akurat bardzo biednie i jest tego niewiele - Mos Eisley i w zasadzie tyle. Alien to genialny design oraz...coz, minimum scen z obcym. Gdy ten sie pojawia to nakrecony jest w polcieniach i pojedynczych, malo dynamicznych ujeciach, a od calosci bije nierzadko teatralna maniera ruchow, i gestow. Gdy Alien pokazany jest wprost do kamery to wyglada pokracznie i tak tez sie zachowuje aktor w kostiumie.



Podalem Legende jako przyklad z oczywistych powodow i nawet tam robia co moga, zeby ukryc ograniczenia zwiazane z iloscia make-upu i desigem jako takim.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wrath of the Titans Snappik 18 3,936 01-11-2014, 12:19
Ostatni post: SonnyCrockett



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości