Miało to być w "Krótkiej piłce...", ale trochę się rozpisałem, więc zakładam temat.
FRIGHT NIGHT
(rimejk)
![[Obrazek: fright-night-farrell_610.jpg]](http://img2-1.timeinc.net/ew/i/2011/05/10/fright-night-farrell_610.jpg)
"Jestem Colin i mam dziecko z Bachledą-Curuś, więc cię zjem."
Opis fabuły brzmi prosto: Colin Farrell jest wampirem i zjada ludzi. Chce zjeść ludzi na osiedlu, na którym mieszka Anton Yelchin, a jego to wkurza, więc się nie lubią i będzie bitka. A David Tennant gra crissangelowatego speca od wampirów, który ma show w Las Vegas pod nazwą "Fright Night".
Po raz drugi albo trzeci. Bardzo fajny jest ten film i do dziś nie potrafię zrozumieć dlaczego jest tak mało popularny, a do tego przeciętnie oceniany. Colin Farrell jest dla mnie absolutnie zajebisty jako wampir Jerry - magnetyzujący, pewny siebie i bawiący się ze zwierzyną w podły sposób. Yelchina uwielbiam zawsze, a Tennanta dobrze widzieć w roli cynicznego bluzgającego alkoholika, bo to miła po moim ostatnim spotkaniu z nim w DOCTORZE WHO odmiana.
Dwie sceny w tym filmie są szczególnie znakomite:
1) Rozmowa Jerry'ego i Charliego, gdy ten pierwszy pożycza piwo - cała scena jest znakomita. Jest napięcie i dużo podtekstu. Bardzo podoba mi się jak Jerry zmienia swoje nastawienie w tej scenie.
2) Ratowanie Doris. Tutaj nie będę opowiadał, bo pewnie dużo osób nie oglądało. Bardzo dobra scena i tyle. Choć przydałoby się trochę więcej sadyzmu Jerry'ego i emocji ze strony Charliego po niej, co lepiej podkreślałoby potworność całej sceny.
Na minus trochę słabe efekty specjalne (choć mnie to nie rusza szczegolnie, gdy reszta jest dobra) oraz niewykorzystany wątek Eda. Przyjaźń Charliego i Eda jest tu nakreślona zbyt luźno i zbyt szybko, by przejmować się nią oraz samą postacią dawnego przyjaciela głównego bohatera.
Poza tym bardzo dobrze się na tym filmie bawie. Jest całkiem pomysłowy, bywa zabawny i straszny. Przede wszystkim dla mnie spisuje się idealnie, bo trafia bardzo dobrze z doborem aktorów, których lubię (Colin Farrell, Anton Yelchin, David Tennant, Toni Collette, a na czwartym planie Dave Franco). Czuć, że za scenariusz odpowiada pisarka zajmująca się dawniej BUFFY i ANGELEM Whedona. Szkoda, że nie dostaniemy pełnoprawnego sequela. Ale jeszcze może zobaczę Farrella w roli wampira w jakiejś adaptacji ze Świata Mroku, bo idealnie by tam pasował. :)
7+/10
Nie widzialem oryginału, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać. Jakieś opinie? Bo z tego, co wiem to dla USAńczyków to swego rodzaju klasyk horrorowy. Do ludzi, którym podobał się rimejk: oryginał lepszy, gorszy?
PS Tennant na Doctora Strange!
Jeszcze temu filmowi zawdzięczamy ekstra kawałek Kid Cudiego:
FRIGHT NIGHT
(rimejk)
![[Obrazek: fright-night-farrell_610.jpg]](http://img2-1.timeinc.net/ew/i/2011/05/10/fright-night-farrell_610.jpg)
"Jestem Colin i mam dziecko z Bachledą-Curuś, więc cię zjem."
Opis fabuły brzmi prosto: Colin Farrell jest wampirem i zjada ludzi. Chce zjeść ludzi na osiedlu, na którym mieszka Anton Yelchin, a jego to wkurza, więc się nie lubią i będzie bitka. A David Tennant gra crissangelowatego speca od wampirów, który ma show w Las Vegas pod nazwą "Fright Night".
Po raz drugi albo trzeci. Bardzo fajny jest ten film i do dziś nie potrafię zrozumieć dlaczego jest tak mało popularny, a do tego przeciętnie oceniany. Colin Farrell jest dla mnie absolutnie zajebisty jako wampir Jerry - magnetyzujący, pewny siebie i bawiący się ze zwierzyną w podły sposób. Yelchina uwielbiam zawsze, a Tennanta dobrze widzieć w roli cynicznego bluzgającego alkoholika, bo to miła po moim ostatnim spotkaniu z nim w DOCTORZE WHO odmiana.
Dwie sceny w tym filmie są szczególnie znakomite:
1) Rozmowa Jerry'ego i Charliego, gdy ten pierwszy pożycza piwo - cała scena jest znakomita. Jest napięcie i dużo podtekstu. Bardzo podoba mi się jak Jerry zmienia swoje nastawienie w tej scenie.
2) Ratowanie Doris. Tutaj nie będę opowiadał, bo pewnie dużo osób nie oglądało. Bardzo dobra scena i tyle. Choć przydałoby się trochę więcej sadyzmu Jerry'ego i emocji ze strony Charliego po niej, co lepiej podkreślałoby potworność całej sceny.
Na minus trochę słabe efekty specjalne (choć mnie to nie rusza szczegolnie, gdy reszta jest dobra) oraz niewykorzystany wątek Eda. Przyjaźń Charliego i Eda jest tu nakreślona zbyt luźno i zbyt szybko, by przejmować się nią oraz samą postacią dawnego przyjaciela głównego bohatera.
Poza tym bardzo dobrze się na tym filmie bawie. Jest całkiem pomysłowy, bywa zabawny i straszny. Przede wszystkim dla mnie spisuje się idealnie, bo trafia bardzo dobrze z doborem aktorów, których lubię (Colin Farrell, Anton Yelchin, David Tennant, Toni Collette, a na czwartym planie Dave Franco). Czuć, że za scenariusz odpowiada pisarka zajmująca się dawniej BUFFY i ANGELEM Whedona. Szkoda, że nie dostaniemy pełnoprawnego sequela. Ale jeszcze może zobaczę Farrella w roli wampira w jakiejś adaptacji ze Świata Mroku, bo idealnie by tam pasował. :)
7+/10
Nie widzialem oryginału, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać. Jakieś opinie? Bo z tego, co wiem to dla USAńczyków to swego rodzaju klasyk horrorowy. Do ludzi, którym podobał się rimejk: oryginał lepszy, gorszy?
PS Tennant na Doctora Strange!
Jeszcze temu filmowi zawdzięczamy ekstra kawałek Kid Cudiego:
29-09-2013, 18:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2013, 18:19 przez Gal Anonim.)



![[Obrazek: FrightNight-wolf.png]](http://vitaortus.com/wp-content/uploads/2014/12/FrightNight-wolf.png)





