Ale w jednej kwestii szczególnie się zgadzam. Zupełnie nie wykorzystujemy potencjału, płynących z polskich legend, opowiadań, czy wierzeń z poszczególnych regionów.
Wilkołaki, wampiry, strzygi, upiory, nawiedzone dwory, te wszystkie wierzenia miały w Polsce miejsce. Jednak polska filmówka jest tak skostniała, że wcale takie produkcje nie powstają.Ale niestety także wśród amatorów jest za mało chętnych. A niedawno w jednej książce wczytałem, że podobno horror to jeden z najpopularniejszych i najchętniej branych gatunków w kinie.
A u nas bida. Jedynym dobrym polskim filmem grozy, właśnie grozy czy nawet bardziej psychologicznym mystery thrillerem, a nie typowym horrorem, pozostaje dla mnie "Widziadło":
Tylko, że to nie jest klasyczny horror. Ale właśnie coś takiego, dziejącego się w polskich dworach, przesyconych erotyzmem, chciałbym np. zobaczyć.
Ale to raczej pobożne życzenia.
Kino gatunkowe - tego Polacy nigdy nie umieli, nie umieją i raczej nie będą umieć. Przykro mi, że polska kinematografia to tylko dramaty społeczne i komedie romantyczne.
A z horrów pamiętam "Wilczycę", która była tak glupia, że aż smieszna. Oglądanie jej dawało mniej więcej takie wrażenia, jak obcowanie z dziełami Eda Wooda.
(05-09-2012, 21:12)Strummer napisał(a): Przykro mi, że polska kinematografia to tylko dramaty społeczne i komedie romantyczne.
Zapomniałeś o filmach historycznych - w tej kategorii nikt nas nie przebije ;]
Horrory w wykonaniu polskim, choćby sama historia była bardzo interesująca, nigdy nie będą dla mnie atrakcyjne - właśnie przez 'wykonanie'. Nie wiem czy to kwestia kamer, oświetlenia czy czegokolwiek innego - jakaś "taniość" się zawsze wylewa z ekranu, która pasuje do dramatów społecznych/seriali policyjnych, ale do innych gatunków już nie.
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
Cytat: Jedynym dobrym polskim filmem grozy, właśnie grozy czy nawet bardziej psychologicznym mystery thrillerem, a nie typowym horrorem, pozostaje dla mnie "Widziadło"
Obejrzyj "Medium", Lawrence, to nie tylko dobry horror, ale i po prostu dobry film - intrygujący, oryginalny, bardzo ciekawie opowiedziany i profesjonalny jeśli chodzi o technikalia.
A poza tym polski horror rzeczywiście praktycznie nie istnieje, sczególnie ten pełnometrażowy.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
Reżyser nie oszczędza widzów w ogóle - przedstawia smutną do bólu historię prostej rodziny ze Śląska, żyjącej w dzisiejszych czasach. Głównym problemem Gizy (żony i matki) oraz jej męża Erwina jest brak pieniędzy i perspektyw na dalsze, lepsze życie. On - czternaście lat pracował jako górnik, obecnie bez stałego zatrudnienia, wraz z kolegami zajmuje się dorywczymi pracami, na przykład zbieraniem złomu. Ona - młoda, całkiem zgrabna, ale zaniedbana i zmęczona życiem kobieta, podobnie jak mąż bezrobotna, po prostu zajmuje się domem.
gatunek: polski horror
reżyseria: polski reżyser po szkole filmowej
Mental ma rację. Wbrew pozorom horror w Polsce ma się całkiem dobrze, mimo, że mocno się zakamuflował i udaje inne gatunki, takie jak "komedia" czy "reżysera: Andrzej Wajda". Nie ze mną te numery :)
Cytat:Dobry polski horror musiałby bazować na gęstym klimacie i ciężkim scenariuszu wykorzystującym potencjał naszych ludowych opowieści i legend (nawet o Czarnej Wołdze)
Heh, od paru miesięcy chodzi mi po głowie pomysł na horror o Czarnej Wołze, ale jakoś nie mogę się zabrać za scenariusz, bo wiem, że i tak tego pewnie nie nakręcę ;). Ale to byłby dobry motyw - agenci SB, Wołga sunąca ponuro przez opustoszałe miasto, zdedydowanie lepiej niż w "Uwikłaniu" :D
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
"Czarna Wołga" czy ludzie porywani na przeszczepy OK, ale ja jednak wolałbym coś dziejącego się w XVIII. XIX. wieku. Najlepiej jakaś wieś, albo małe miasteczko galicyjskie. I jakieś magiczne stwory, wampiry, wilkołaki, strzygi, topielce, wodniki, zjawy i co tam jeszcze innego. Ja chciałbym horror związany z folklorem. Tylko właśnie od takiego horroru oczekiwałbym, aby był perfekcyjnie zrealizowany.
A ja chciałbym topielce i tak dalej, ale całkiem współcześnie. Jakiś macguffin mógłby sprawić, że jego posiadacz nagle zaczyna widzieć te wszystkie rzeczy - żul leżący w alejce to nie żul, tylko jakaś nadnaturalna menda, samotna prostytutka na nocnej drodze to sukub itp.:)
Dla mnie może być i współcześnie, ale na wsi. Tylko nie takiej, co to rolnik ma 50-calową plazmę, tylko zabitej dechami, na jakimś totalnym zadupiu, z ledwo stojącymi stodołami i domami zbudowanymi 80 lat temu. Temat? Nie wiem, na przykład duchy? Do dzisiaj mam w pamięci dreszcz który przeszedł mi po plecach gdy wróciłem z siostrą cioteczną z wycieczki do stodoły sąsiadów, a śp. prababcia oznajmiła, że tam się powiesili ojciec i jego dwóch synów. Creepy!
06-09-2012, 12:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2012, 12:25 przez Mierzwiak.)
Temat Rzezi Galicyjskiej jest ciekawy, ale trzeba byłoby go podrasować, aby z tego powstał horror. Najbardziej banalny pomysł na horror klasy C-B to nakręcić film jak duch, zombie, nie wiadomo co Jakuba Szeli powraca i zaczyna mordować współczesnych bogaczy. "Powrót Jakuba Szeli". Wiem, wiem nie brzmi to super, ale wymyśliłem na poczekaniu.
Ale jesteśmy zgodni, że taki nasz horror powinien się dziać na polskiej wsi. W sumie na to samo wpadli Kanadyjczycy ze swym słynnym obrazem:
A już na poważniej to jeżeli chodzi o wieś to dla mnie musi to być galicyjska wieś. I to nie tylko dlatego, że pochodzę z Rzeszowa, a więc dawnej Galicji. Szczególnie jak się człowiek zapędzi w głąb Bieszczad czuć klimat. A w Sanoku jest nawet skansen z dosłownie odwzorowaną wsią, a nawet małym miasteczkiem galicyjskim. Jakby co lokalizacja już jest, więc nic tylko z maszyną do robienia dymu tam wparować i kręcić horror.:)
(06-09-2012, 13:03)Lawrence napisał(a): więc nic tylko z maszyną do robienia dymu tam wparować
i znaleźć las.... krzyży :)
W mieście horror byłby taki zły? Te po prl-owskie budynki, odrapane kamienice. Potencjał jest, ale na razie wykorzystywany na dramaty społeczne.
Strzygi i inne potwory widziałabym w dobrym, klimatycznym fantasy z elementami horroru, niż w kinie grozy czystej wody. W sumie to z chęcią obejrzałabym coś w stylu "jeźdźca bez głowy" po naszemu, z odwołaniami do naszej kultury
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
(06-09-2012, 00:42)Motoduf napisał(a): Heh, od paru miesięcy chodzi mi po głowie pomysł na horror o Czarnej Wołze, ale jakoś nie mogę się zabrać za scenariusz, bo wiem, że i tak tego pewnie nie nakręcę ;).
Amerykanie zrobili "Dead End" więc się spóźniłeś. Tak przy okazji- bardzo dobry horror-komedia.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
(06-09-2012, 12:25)Mierzwiak napisał(a): Dla mnie może być i współcześnie, ale na wsi. Tylko nie takiej, co to rolnik ma 50-calową plazmę, tylko zabitej dechami, na jakimś totalnym zadupiu, z ledwo stojącymi stodołami i domami zbudowanymi 80 lat temu.
Abstrahując od faktu, iż 80 lat temu to młodo nawet jak na amerykański film, to osobiście uważam, że nasz kraj jest jednak zbyt mały i zbyt naciukany, żeby można było mówić o totalnym zadupiu, z zacofaniem i bez plazm :) Taka prawda.
To tak jak mówię, albo wybrać za lokalizację jakiś skansen. Albo pojechać do jakiś wsi, najlepiej tych na Lubelszczyźnie, tam widziałem jeszcze sporo drewnianych chat, tylko że trzeba by było pościągać z nich odbiorniki Telewizji Trwam :)
Horror w blokowisku nie wiem czy to dla mnie. Chyba rzeczywiście bardziej ciągnie mnie coś w fantasy z elementami horroru. Wiadomo "Sleepy Hollow" to jeden z moich ulubionych filmów i właśnie o taki klimat by mi chodziło. Ale nie chciałem tego mówić, ze strachu przed możliwym taglinem takiego filmu: "Polska odpowiedź na 'Sleepy Hollow'". Brrr... Brzmi strasznie. :)