W sumie ciekawe zagadnienie, które wyniknęło z Lolrensowego pitu pitu o Zimmerze :)
Dokładnie. Muzyka, której wcześniej nie słyszałem bardzo rzadko robi jakieś większe wrażenie, bo raz że to pierwsze przesłuchanie, dwa, skupiam się bardziej na tym co się dzieje na ekranie (szczególnie że to też widzę po raz pierwszy). Jeśli nie znam muzyki przed seansem, to w większości przypadków dopiero przy kolejnych seansach filmu, kiedy się skupiam na innych aspektach niż poznawanie fabuły, zaczyna ona na mnie rzeczywiście działać. Po wyjściu z kina to jej zazwyczaj w ogóle nie pamiętam. Dobrze mi znane kawałki jak Bridge of Khazad Dum z LOTR czy Promentory z Mohicanina po prostu miażdżyły w połączeniu ze sceną, którą ilustrują. Niemen w Mieście 44 również :) ŻADEN utwór, który słyszałem po raz pierwszy nigdy się nawet nie zbliżył do tego efektu.
Ciekawa też bywa konfrontacja wyobrażeń o danej scenie na podstawie muzyki z tym, co rzeczywiście widzimy na ekranie.
Także jestem zdecydowanie za słuchaniem soundtracków przed obejrzeniem filmu.
(24-10-2014, 12:19)simek napisał(a):Cytat:Co do słuchania soundtracków przed obejrzeniem - w moim przypadku oddziaływanie muzyki w filmie było o WIELE mocniejsze w sytuacjach gdy przed pierwszym obejrzeniem przesłuchałem soundtrack wielokrotnieU mnie tak samo. Wynika to pewnie z tego, że bardzo rzadko jakiś utwór sam w sobie wpada mi w ucho od razu, najczęściej zakochuję się w piosenkach po kilku przesłuchaniach. Kiedy tylko mogę i film mnie odpowiednio ciekawi, to słucham ścieżki dźwiękowej przed obejrzeniem.
Dokładnie. Muzyka, której wcześniej nie słyszałem bardzo rzadko robi jakieś większe wrażenie, bo raz że to pierwsze przesłuchanie, dwa, skupiam się bardziej na tym co się dzieje na ekranie (szczególnie że to też widzę po raz pierwszy). Jeśli nie znam muzyki przed seansem, to w większości przypadków dopiero przy kolejnych seansach filmu, kiedy się skupiam na innych aspektach niż poznawanie fabuły, zaczyna ona na mnie rzeczywiście działać. Po wyjściu z kina to jej zazwyczaj w ogóle nie pamiętam. Dobrze mi znane kawałki jak Bridge of Khazad Dum z LOTR czy Promentory z Mohicanina po prostu miażdżyły w połączeniu ze sceną, którą ilustrują. Niemen w Mieście 44 również :) ŻADEN utwór, który słyszałem po raz pierwszy nigdy się nawet nie zbliżył do tego efektu.
Ciekawa też bywa konfrontacja wyobrażeń o danej scenie na podstawie muzyki z tym, co rzeczywiście widzimy na ekranie.
Także jestem zdecydowanie za słuchaniem soundtracków przed obejrzeniem filmu.
24-10-2014, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2014, 13:39 przez Gieferg.)





