Tak złe że aż removed by user.
16-09-2013, 11:06
|
Machete - czyli film którego miało nie być :)
|
|
MACZETE ZABIJA
Trejo może i ma metr pińćdziesiont w kapeluszu, ale mówi piękną polszczyzną :P 17-10-2013, 17:56
Obejrzałem dla Mela i naprawdę nie wiem co on w takim filmie robi - niby gra najfajniejszą postać uber złego, a jego występ podnosi ocenę filmu o jeden stopień, ale jest on tam zupełnie niepotrzebny i każdy inny aktor mógłby zagrać Luthera Voza. Reszta filmów oczywiście głupia jak but, używająca zaskoczenia i przegięcia jako swojej jedynej broni. Niby sympatycznie się to ogląda, ale ta sympatyczność powinna się skończyć na etapie fejkowego trailera do części pierwszej. 3/10, ale za to, że zdołali przekonać Mela do występu 4/10.
24-11-2013, 14:55
Czyli mam powód, żeby zmęczyć ten film (sorry, Mel, kocham cię, ale potrzebowałem mocniejszego argumentu niż twoje wygłupy na planie filmu kolegi Tarantino).
25-03-2014, 00:14
Nie opłaca się. Zaufaj mi. Ja też rzuciłem okiem "dla Mela" i już nikt mi nie zwróci 15 minut poświęconych na przewijanie tego gówna. ;)
29-03-2014, 19:46
Nie wiem co mnie podkusiło, ale akurat leciało na Pro7, a ja byłem maksymalnie rozleniwiony to postanowiłem, że sobie obejrzę "Machete". Jak dla mnie to dno i kilo mułu. Nawet przyjmując konwencję ten film jest po prostu zły i nieciekawy. I nie w tym jakiejś fajnej tandety, tylko film wygląda najzwyczajniej jak produkcja prostu do DVD. W sumie klimatu tego z trailera też mało. Ba niektóre sceny z trailera wręcz wydają się na siłę wplecione do filmu. Do tego nie wiem czy to miała być jakaś krytyka sytuacji meksykańskich imigrantów? I w ogóle też to pokazanie, jacy to Meksykańscy są super-duper cool, mają skaczące samochody i super-hot laski itd. Jakoś mnie to irytowało. Tak samo jak i ta chęć bycia super cool, a jednak wyszło z tego trochę seksistowskie szczeniactwo.
Plus czy na film pt "Machete" to Machete nie powinien być głównym bohaterem, a jakoś tego nie odczuwałem. A wisienką na tym kupowatym torcie pozostaje opasły Steven Seagal, który poza siedzeniem i gadaniem przez Skype'a za wiele tutaj nie robi. Nie wspominając, że finalny pojedynek wypadł marnie i bez sensu. Ocena 2/10 P.S. Ja jestem przyjąć w stanie każdą głupotę i konwencję, ale nawet i w takim wypadku powinny być jakieś granice. Nie można z odległości kilku metrów strzelić komuś w głowie, aby ta osoba przeżyła i pojawiła się jedynie z opaską na oku. 08-06-2014, 22:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2014, 22:32 przez Lawrence.)
Powtórka po dekadzie weszła lepiej niż pierwszy seans, biorę się za fanedit, który kiedyś zapowiadałem - parę scen wyciętych jest całkiem spoko, no i kilka ujęć z tego też się przyda:
18-09-2021, 01:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-09-2021, 01:21 przez Gieferg.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |