No One Lives (2012)
#1
[Obrazek: Noonelivesposter.jpg]
Ależ fajny film.
Po nieudanym napadzie banda kryminalistów postanawia odrobić sobie straty porywając parę przypadkowych turystów. Etatowy osiłek ekipy ma wyciągnąć z nieszczęśników torturami numery kart kredytowych i kont. Trochę mu to nie wychodzi, w trakcie przesłuchania ginie kobieta. W tym czasie reszta bandy przeszukuje samochód pary. W bagażniku znajdują związaną i zakneblowaną dziewczynę, której pierwsze słowa brzmią: "nie żyje, Boże, powiedzcie, że go zabiliście?"
Film nie jest zbyt mądry, dialogi momentami zalatują kiczem, a poziom aktorstwa się waha, ale No One Lives serwuje tak satysfakcjonującą dawkę przemocy, że ciężko robić mu wyrzuty. Mamy tu do czynienia ze starym ale jarym motywem: "banda frajerów zadziera z niewłaściwym facetem". Mamy tu trochę slashera, trochę home invasion, trochę sensacyjnego kina zemsty. I dużo, dużo krwi.
Co do aktorów, to jednak dwoje należy wyróżnić. Luke Evans, za którym z reguły nie przepadam, z wdziękiem wciela się w sadystycznego seryjnego mordercę o zdolnościach żołnierza SAS. Po drugiej stronie barykady mamy zmarnowaną w drugim Silent Hillu Adelaide Clemens w roli wyjątkowo twardej ofiary psychopaty.
Obiektywnie z 7/10, ale bawiłem się na 9/10.

Odpowiedz
#2
Fani gatunku powinni być kontent. "No One Lives" ma świetne pierwsze 30 minut, gdy poznajemy bohaterów czyli Evansa z dziewczyną oraz grupkę przestępców. Gdzieś w tle przewija się postać porwanej dziewczyny, ale dopiero jej odnalezienie w wozie głównego bohatera daje nam pełen obraz sytuacji. I ofiara staje się zwierzyną, gdy okazuje się, że Evans to psychopatyczny morderca z umiejętnościami jakiegoś super-żołnierza. Potem slasherowe rozprawianie się z bandytami one-by-one - było nie raz, często w lepszym wykonaniu. Ale u Kitamury (reżyser "Nocnego pociągu z mięsem" i "Versus") dużo ciekawsze są dwie rzeczy: po pierwsze relacje psychopaty z porwaną dziewczyną; po drugie stosunek widza do bohaterów. Trudno mówić o sympatii do kogokolwiek, bo nawet uprowadzona jej nie budzi, ale co dziwniejsze kibicowałem bardziej Evansowi niż jego przeciwnikom. Być może wynika to z faktu, że jak sam zauważył, są oni "pospolici". Tymczasem jego bohater jest psychopatą nieprzeciętnym - ma aparycję nice guyu, wspomniane wojskowe wyszkolenie, pomysłowość Jigsawa z "Piły" oraz bezwględność typową dla mordercy z horroru. Plus dochodzi do tego porwana blondyneczka, a wcześniej dziewczyna, z którą podróżował - czyżbym słyszał dzwony weselne?;)
Niestety, sam film jest zaledwie niezły. Dużo w nim błędów logicznych, parę realizacyjnych, dialogi też szwankują, i raczej nie trudno (od 30 minuty) przewidzieć przebieg fabuły.
Ode mnie uczciwe 6/10, z zastrzeżeniem, że po latach może być to pozycja kultowa, bądź moja własna guilty pleasure.

Odpowiedz
#3
Obejrzałam, bo podoba mi się aktor w roli głównej Luke Evans, który normalnie gra chyba tylko w filmach dla dzieciaków. Ale wielkie rozczarowanie, słaby film.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  V/H/S (2012) Persona non grata 15 6,331 10-10-2024, 03:02
Ostatni post: shamar
  Sinister (2012) / Sinister 2 (2015) Tyler Durden 62 17,067 29-10-2017, 19:27
Ostatni post: Mierzwiak
  Cabin in the Woods (2012) nawrocki 152 45,545 12-10-2015, 18:35
Ostatni post: und3r
  Grabbers - 2012 slepy51 4 2,828 09-06-2013, 19:40
Ostatni post: Mental
  The Collection - 2012 slepy51 5 2,911 21-03-2013, 12:20
Ostatni post: Szaman
  The Woman in Black (2012) Lawrence 6 3,329 18-03-2012, 05:13
Ostatni post: Karol



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości