Terminator Salvation (2009) reż. McG
No tak, ale tu i tu głowa nadal miała "jakieś" połączenie z tułowiem i zasilaniem. Ok, nie ważne heh Uśmiech

Odpowiedz
Oconnel napisał(a):No tak, ale tu i tu głowa nadal miała "jakieś" połączenie z tułowiem i zasilaniem. Ok, nie ważne heh

Racja. Więc raczej "skurcz przedśmiertny" jak na mój gust. Zauważ, że ta ręka z karabinem wystawała z kupy żelastwa.

Odpowiedz
Solo napisał(a):T-800 to prototyp, albo początek serii, a takie urządzenia zazwyczaj nie mają doskonałego softu. Ten pozorny brak inteligencji w tej maszynie łatwo wyjaśnić: to dopiero początki budowy wyrafinowanych urządzeń tego typu, a do tego Skynet dopiero wpadłna pomysł, aby upodabniać terminatory do ludzi. Na początek jest to robione w celu infiltracji, potem aby łatwiej zbliżyć się do ludzi i zaatakować. Kolejne wersje będa potrafiły nie tylko zbliżyć się do celów, ale także przewidywać ich zachowania, czy posiadać dane medyczne w celu efektywniejszej eliminacji. Dla mnie to ma sporo sensu.
Też prawda. Zresztą traktując terminatora analogicznie jak np. kolejne ewolucje domowego PCta to ostatecznie nawet najlepszy model z wgranym win95 nie będzie zadowalający. Prawdziwy potencjał SkyNetu pokazują w tym filmie nie maszyny z serii T-ileś tam ale kto inny... (tak, tak - mam na myśli pana z mocnym serduchem). Należy też pamiętać o tricku, który zastosowano by wyprowadzić ludzi w pole (chodzi mi o podsuwanie wrogowi zmyłkowych strategii, to już wymaga jakiegoś tam wyrafinowania). Widać, że zło w tej części jeszcze raczkuje, a prawdziwa zagłada czyha gdzieś tam za horyzontem.

Trochę mnie niepokoi, że kolejną część (która jak sądzę powstanie za góra dwa lata) też może zdominować postać grana przez Bale'a. Wówczas film sporo straci. W ogóle mogli by go zmarginalizować i odgwiazgorzyć bo na tym polu sprawa raczej ssie (tak, to Bale'owskie charczenie i seplenienie też mnie niesamowicie wkurwia). No i mam nadzieję, że Marcus jednak wróci bo szkoda by było przekreślać tak udaną postać. Potencjał na coś fajnego jest. Co z tego wyjdzie - czas pokaże.

Odpowiedz
Cytat:Racja. Więc raczej "skurcz przedśmiertny" jak na mój gust. Zauważ, że ta ręka z karabinem wystawała z kupy żelastwa.

Może tak, a może nie. T-600 nie miał bardziej oderwanej głowy niż T-800 na tym screenie:

[Obrazek: 346b7u9.png]

Ciężko to uchwycić, ale jak sobie zapuścisz DVD to ewidentnie widać 3 zerwane podpory, a głowa trzyma się zaledwie na kilku cieńkich kabelkach zwisając całkiem bezwładnie. Mimo tego, zachował świadomość. Oczywiście może być też tak jak sugerujesz. Ostatni impuls w elektronicznej kończynie uwiązł, co spowodowało dalsze zacisckanie palca na spuście.

Cytat:tak, tak - mam na myśli pana z mocnym serduchem
No tak, ale to był raczej czysty ekspryment. Ludzki mózg podejmował własne, nie przymuszone decyzje. Więc reasumując jest to jeden z najgorszych modeli Skynetu Uśmiech

Odpowiedz
Oconnel napisał(a):Może tak, a może nie. T-600 nie miał bardziej oderwanej głowy niż T-800 na tym screenie:

Głowa T-600 leżała jakiś metr od korpusu, tak na oko, ale zdaje się - nie jestem jednak pewien - była połączona z nim jednym przewodem.

Oconnel napisał(a):Więc reasumując jest to jeden z najgorszych modeli Skynetu

Pewnie dlatego potem zarzucili produkcję cyborgów i skupili się na rozwoju modelu T-800, jako bardziej przyszłościowym. Uśmiech

BM napisał(a):Prawdziwy potencjał SkyNetu pokazują w tym filmie nie maszyny z serii T-ileś tam ale kto inny... (tak, tak - mam na myśli pana z mocnym serduchem).

No ale właśnie ten model najdotkliwiej zawiódł... Uśmiech

BM napisał(a):Widać, że zło w tej części jeszcze raczkuje, a prawdziwa zagłada czyha gdzieś tam za horyzontem.

No nie wiem, w finale mamy wielkie bum i tak naprawdę nie wiemy jak bardzo obniżyło to zdolności bojowe Skynetu.

BM napisał(a):Trochę mnie niepokoi, że kolejną część (która jak sądzę powstanie za góra dwa lata) też może zdominować postać grana przez Bale'a. Wówczas film sporo straci. W ogóle mogli by go zmarginalizować i odgwiazgorzyć bo na tym polu sprawa raczej ssie

Postać jest dobra, ale chyba za bardzo zheroizowana, że się tak wyrażę. To bardziej ikona niż człowiek, dlatego ja bardzo chętnie wrócę do pomysłu "setki terminatorów atakujących współczesne LA".

BM napisał(a):No i mam nadzieję, że Marcus jednak wróci bo szkoda by było przekreślać tak udaną postać.

Absolutnie nie potrafię się z tym zgodzić.

Odpowiedz
Co by bylo gdyby T4 nakrecil ktos z normalnym nazwiskiem i bez sciemniania?

http://www.cracked.com/article_17454_terminator-salvation-if-they-left-out-bullshit.html

Do udlawienia sie dla kazdego, kto wystawil filmowi powyzej 2/10 :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Solo napisał(a):Głowa T-600 leżała jakiś metr od korpusu, tak na oko, ale zdaje się - nie jestem jednak pewien - była połączona z nim jednym przewodem.

Czemu zakładasz, że mózg tego modelu znajduje się w głowie? Oczko Takie rozwiązanie, choć Cameron zastosował je w przypadku T-800, jest zwyczajnie durne.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Co do inteligencji T-800, była mniej więcej taka jak w finale pierwszego termka: byle do przodu i złapać przeciwnika, a potem zgnieść.


Z ta roznica, ze w T1 gdyby ktos znalazl sie w zasiegu T-800 bylby martwy w przeciagu paru sekund. Tutaj wyglada to jak wyglada.


Solo napisał(a):Ja bym nie przesadzał. T-600 to zwykłe maszynki do mielenia mięsa, inteligencja bardzo niska. T-800 to prototyp, albo początek serii, a takie urządzenia zazwyczaj nie mają doskonałego softu.



Nie dorabiajmy teorii. Prawda jest taka T-800 w T1 tez byl czyms nowym, to samo T1000 w T2 (prototyp) mimo to inteligencja bily na glowe maszyny z TS (z T-800 na czele) Zreszta to nie jest sprawa inteligencji, bo co tu trzeba za inteligencje, w programie T-800 ma wpisane zabij Johna Connora, tak wiec przy pierszej lepszej okaji powinien wypruc mu serce, a nie sie z nim bawic, rzucac i robic szpagaty na suficie. Nie zwalajmy tego na inteligencje, tylko na durnote scenariusza, brak konsekwencji w odniesieniu do poprzednich filmow. W poprzednich czesciach (nawet w T3) maszyny sie z nikim nie piescily - tutaj natomiast Terminatory to w wiekszosci popierdolki, ktore nie potrafia zabic mimo iz maja ku temu okazje.
Dziadostwo i popelina.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Poza oczywistą chęcią zarobienia na tytule, po co powstał ten film? Nie mam pojęcia. Fabuła Salvation nie wnosi NIC do całej historii, po zakończeniu filmu tak jak napisał Oconnel wracamy do punktu wyjścia. A nie, przepraszam, w ciągu niecałych 120 minut seansu następuje największy postęp fabularny ze wszystkich 4 filmów - Connor poznaje Reese'a i Kyle dostaje czerwoną opaskę. Wicked!

W ogóle scenariusz Salvation to pod wieloma względami nieporozumienie:
1) Brak konkretnego, głównego wątku - nie odczułem by był to film o Connorze, nie mam też wrażenia że to film o Marcusie, ani tym bardzie o Reesie, którego mam wrażenie prawie w tym filmie nie ma. Nie mówiąc już o innych postaciach, których role są niekiedy tylko ciut większe niż w trailerze (Common - po co on tam w ogóle?). Więc może to film nie o ludziach, ale o maszynach? Też nie za bardzo. Pozostaje więc wątek sygnału który może doprowadzić do pokonania Skynetu - wszystko ładnie pięknie, tylko scenarzyści postanowili zarżnąć to głupim twistem, przez co fabuła ulega zresetowaniu i wracamy do początku.
2) Bardziej niż scenariusz opowiadający konkretną historię jest to po prostu zlepek służący zebraniu w jedno miejsce tego co znają fani. Młody Kyle Reese? Obecny. Głos Sary Connor? Jest. T-800 ze sztuczną twarzą Arnolda? Tak! Tylko co to zmienia, jaki jest tego cel, co to wnosi? Odpowiedź jest znowu taka sama: nic. Tylko wyjaśnienie blizn Connora widocznych w T2 się udało.
3) Łopatologia - początkowe napisy mnie zwyczajnie dobiły. A potem TRAGICZNY motyw z Heleną Bonham Carter której facjata opowiada niekumatym widzom o co chodzi. Tylko zamiast skończyć, bo już wyjaśniła, gada dalej. To samo dotyczy Marcusa - na początku dowiadujemy się że oddaje swoje ciało Cyberdyne Systems, potem że w przyszłości jest pół-człowiekiem, pół-maszyną. Sprawa jest więc oczywista, prawda? Nie, Carter musi i to wyjaśnić - to prototyp terminatora infiltracyjnego. SERIO?! W życiu bym się nie domyślił.

Do tego dziwne błędy logiczne, wynikające być może z pocięcia filmu (montaż chwilami woła o pomstę do nieba), np.:
- dlaczego Skynet chce zabić AKURAT Reese'a (lub według napisów w kinie - Reeseła WTF)? A skoro tak, dlaczego po rozpoznaniu twarzy nie jest natychmiast eksterminowany tylko ładowany do jakiejś celi?! Później kładą go na jakimś stole operacyjnym, może w celu pobrania tkanek, whatever. Do tego nie potrzeba chyba akurat tej, konkretnej osoby, prawda? Zupełnie tego nie rozumiem.
- Connor przybywa do Skynetu na motorze (który oczywiście ma odpowiednią wtyczkę, maszyny są tak miłe że pozwalają się hakować przy użyciu nowoczesnego sprzętu Sony wyposażonego w zajebisty system operacyjny z cool interfejsem - to pewnie nowy Windows opracowany przez Microsoft po atomowej zagładzie), potem pieszo bo most jest zniszczony, a gdy uwalnia ludzi, ciągle wydziera się żeby uciekali do transportera. Jakiego transportera?!

Logika zachowań ludzi również szwankuje - pełne strzelania (marnotrawstwo amunicji) i eksplozji polowanie na Marcusa urządzone tuż przy bazie ruchu oporu to bardzo mądre zachowanie. Ale spokojnie, latających maszyn zwiadowczych akurat nie było w pobliżu. Są tylko wtedy, kiedy wymaga tego scenariusz.

Nie zabrakło też typowo durnych rozwiązań rodem z wakacyjnego kina popcornowego. Główna wieża Skynetu, żeby nie było wątpliwości że to ona, świeci się niczym choinka, podczas gdy wokół jest praktycznie ciemno. W ogóle ta siedziba Skynetu to ciekawa rzecz - po co maszynom piękne, białe, sterylne korytarze? Po co wszędobylskie ekrany? Jakby tego było mało, w bazie Skynetu praktycznie nie ma strażników. Pamiętam tylko trzy terminatory - ten który przechadzał się gdy Connor wchodził do bazy, ten którego załatwił Kyle i Arnie. Śmiech na sali. No i helikoptery z ludźmi mogą tam sobie dowolnie lądować, żadna maszyna nie zwróci na to uwagi.

PG-13 - niby jest krew w wodzie po załatwieniu pilota helikoptera (swoją drogą Connor to bardzo inteligentny gość - wie o hydrobotach, ale każe lecieć tuz nad wodą), niby Marcus krwawi wyrywając sobie chip, ale to nic, bo cały ten film to tylko wakacyjna przygoda. Blair strzela gościowi w nogę tak, że nawet nie ma śladu. Terminator strzela z miniguna do jakiegoś statysty, a ten tylko sobie robi się bezwładny zawisając na ogrodzeniu. Śmiesznie się to ogląda, ale nie ma co narzekać - kategoria R nie poprawiłaby scenariusza. Ba, tylko by się gryzła z wakacyjnością tego filmu. Niebezpieczeństwo jest pozorne, o eksterminacji ludzi tylko się mówi.

Słówko o zakończeniu - czegoś tak karkołomnie głupiego już dawno nie było. Przeczep serca wykonany na pustyni przez babkę-weterynarza? No problem! Wszelkie związane z tym warunki jakie muszą zostać spełnione wyginęły pewnie w czasie Dnia Sądu.

Szybka rzut oka na aktorów:
- Bale - zazwyczaj albo harczy, albo się drze. Ale nie będę chamem, bo Bale to świetny aktor. Nie jego wina że nie miał co grać, a jakby miał, może nie musiałby udawać chrypy.
- Worthington - najlepszy z całej obsady, dobry, ale nie aż tak jak wynikało z recenzji, tylko że znowu to samo - wątek Marcusa został dokumentnie spieprzony i aktor też nie miał za bardzo co grać. W przeciwieństwie do Solo uważam że Worthington ma sporo charyzmy, przystojny też jest więc jeśli tylko będzie dobrze wybierał scenariusze, będzie dobrze.
- Yelchin - chwilami udało mu się grać podobnie jak Biehn, szkoda tylko że zupełnie zmarnowali tę postać. Mało go i dostał trochę durnych tekstów.
- Bloodgood - o dziwo wypadła całkiem nieźle.
- Dallas Howard - nie wiem nawet co powiedzieć. No była.

Żeby nie było że tylko narzekam, pora na plusy:
- Jest w tym filmie jedna jedyna rzecz która w 100% mi się podobała i zrobiła wrażenie, w czym pomógł też wielki ekran i odpowiednie udźwiękowienie - sekwencja zaczynająca się od widoku "z oczu" lecącej na bazę Skynetu rakiety. Od momentu eksplozji do lądowania Connora jest to świetnie zmontowana scena posiadająca swój własny rytm. Fantastyczna rzecz, szkoda że żadna z późniejszych scen nawet się do niej nie zbliżyła.
- Późniejsze, pseudodługie ujęcie z Connorem w helikopterze również wyszło bardzo fajnie, może raził trochę nazbyt widoczny blue screen, ale udało się.
- zdjęcia - trochę przesadzili ze stonowaną kolorystyką, ale jest tu parę naprawdę niezłych kadrów i ujęć.
- efekty specjalne - bez rewelacji. Ot, standardowy zestaw CGI, raz mniej, raz bardziej przekonującego. Odniosłem wrażenie że podniszczonej twarzy Marcusa w ruchu brak głębi, zupełnie jakby przestrzeń między kością policzkową a szczęką była płaska. Ale to tylko szczegół.

Na koniec muszę zaznaczyć, że oglądało się to dobrze, chociaż każdy kolejny raz gdy Star wyciągała ze swojego przybornika kolejny akurat potrzebny item, albo gdy odzywał się jej 6 zmysł był ciężki do zniesienia, ale nie nudziłem się. Tylko co z tego? Fabuły w zasadzie brak, trudno się tu w cokolwiek zaangażować emocjonalnie, a wojna jest wojną tylko z nazwy. Terminator 3 był momentami parodią, ale muszę to przyznać, miał w sobie jakąś cząstkę filmów Camerona. Z przykrością stwierdzam, że film Mostowa jest o niebo lepszy.

4/10 jako film po prostu, 2/10 jako Terminator.

Odpowiedz
military napisał(a):Czemu zakładasz, że mózg tego modelu znajduje się w głowie? Takie rozwiązanie, choć Cameron zastosował je w przypadku T-800, jest zwyczajnie durne.

A czemu uważasz, że nie miał mózgu w głowie?

Bucho napisał(a):Z ta roznica, ze w T1 gdyby ktos znalazl sie w zasiegu T-800 bylby martwy w przeciagu paru sekund.

Jak pokazał film, tak nie było.

Bucho napisał(a):Nie dorabiajmy teorii. Prawda jest taka T-800 w T1 tez byl czyms nowym

Ale sam ją dorabiasz właśnie teraz. Nie wiemy, w jakim stadiu rozwoju była ta maszyna w T1, bo... nic o tym się nie mówi, poza tym że to najnowsza i najgroźniejsza wersja zabójcy. Nie chodzi tu o dorabianie teorii, tylko możliwe wyjaśnienia pewnych faktów w filmie. To, że T-800 nie zabił od razu Connora to oczywiście kwestia potrzeb scenariusza, a raczej jego braków, ale to nie jest coś strasznego. Przypominam, że w T2 T-1000 też nie zabił Sarah, choć mógł i tak naprawdę powinien, co udowodniłem w innym temacie.

[ Dodano: Sob Cze 06, 2009 10:47 ]
Mierzwiak napisał(a):Później kładą go na jakimś stole operacyjnym, może w celu pobrania tkanek, whatever. Do tego nie potrzeba chyba akurat tej, konkretnej osoby, prawda? Zupełnie tego nie rozumiem.

Naprawdę nie zrozumiałeś po co te wszystkie osoby leżały tam na stołach "operacyjnych"? O kurczę...
Uśmiech

Odpowiedz
Solo napisał(a):Naprawdę nie zrozumiałeś po co te wszystkie osoby leżały tam na stołach "operacyjnych"? O kurczę...
Uśmiech
Napisałem przecież 'zupełnie tego nie rozumiem'. Wyjaśnij mi proszę zamiast walić uśmieszki.

Odpowiedz
Skynet stworzył Marcusa (a raczej wykorzystał to co było) w celu stworzenia idealnej maszyny do infiltracji. Nie powiedziano tego wprost, ale Skynet przygotowywał się do masowej produkcji takich cyborgów, tyle tylko że tym razem mieli to byc zabójcy. Skynet w przemowie do Marcusa wspomniał (bądź też dał do zrozumienia, nie pamiętam dokładnie), że szykuje coś dużego i tym prawdopodobnie miała być armia cyborgów, o twarzach znajomych ludzi, do tego zewnętrznie nieodróżnialna od ludzi. Gdyby nie wysadzono zakładu Skynetu, T-1000 prawdopodobnie w ogóle nie byłby potrzebny.

Poprawka: po namyśle stwierdzam, że mogło to jednak nie być takie oczywiste.
Czy ktoś kto widział film, potwierdzi moją interpretację?

Odpowiedz
Solo napisał(a):Poprawka: po namyśle stwierdzam, że mogło to jednak nie być takie oczywiste.
No właśnie. Bardziej pasuje mi to do pobrania tkanek, ale w takim razie po co porywać akurat Kyle'a? Z kolei jeśli miał być infiltratorem w rodzaju Marcusa, to bez sensu, Kyle'a nikt nie znał, bo nie należał on do ruchu oporu.

No i po co zaczynać produkcję T800 o wyglądzie człowieka, skoro już mieli w zasadzie wdrażać program "Marcusów"? Jakoś nie bardzo trzyma się to kupy.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):No i po co zaczynać produkcję T800 o wyglądzie człowieka, skoro już mieli w zasadzie wdrażać program "Marcusów"? Jakoś nie bardzo trzyma się to kupy.

Przyczyn może być wiele. Teraz oczywiście teoretyzuję, ale w filmie widać było wyraźnie, że produkcja T-800 to była produkcja taśmowa (scena z magazynem głów), natomiast produkcja cyborgów to był proces złożony i długotrwały. Tak więc można było wyprodukować ograniczoną ilość cyborgów, do zadań specjalnych: szpiegów, zabójców przywódców itp., a do tego armię T-800. Cyborg przenika do oddziału ludzi, w decydującym momencie likwiduje najważniejszych jego członków bądź niszczy jakąś infrastrukturę i w tym momencie dochodzi do ataku oddziału T-800, który likwiduje ludzi.
Całkiem sensowne moim zdaniem, sam bym tak robił.

[ Dodano: Sob Cze 06, 2009 11:02 ]
Mierzwiak napisał(a):No właśnie. Bardziej pasuje mi to do pobrania tkanek, ale w takim razie po co porywać akurat Kyle'a? Z kolei jeśli miał być infiltratorem w rodzaju Marcusa, to bez sensu, Kyle'a nikt nie znał, bo nie należał on do ruchu oporu.

Kurczę, nie zmieniaj diametralnie swoich wypowiedzi, bo najpierw mi przyznajsze rację, a po chwili piszesz co innego edytując swoją wypowiedź. Zdecyduje się jakie masz zdanie.
Ale odpowiadając na Twoje pytanie: to dość proste. Skynet wiedział, jak ważny dla Connora jest Kyle i dlatego Kyle-cyborg mógłby być idealnym agentem do zabicia Connora, gdyby taka była potrzeba. Do tego - zakładając że Skynet wiedział jaka jest rola Reesa w całej tej historii - maszyny miały pewność, że Kyle nie cofnie się w czasie i nie narozrabia, bo będzie w rękach Skynetu i nie będzie już człowiekiem.

Odpowiedz
Skynet nie wiedział kim jest Reese. Nie miał prawa wiedzieć. To jest właśnie ten scenariuszowy burak nad buraki. Do tego rozpoznanie go po skanie twarzy to czysty idiotyzm i przekłamanie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Kurczę, nie zmieniaj diametralnie swoich wypowiedzi, bo najpierw mi przyznajsze rację, a po chwili piszesz co innego edytując swoją wypowiedź. Zdecyduje się jakie masz zdanie.
Zacytowałeś coś co usunąłem, więc dodałem to z powrotem. Wypowiedzi o Kyle'u i ogólnie o serii "Marcusów" to dwie różne rzeczy : )

Solo napisał(a):Skynet wiedział, jak ważny dla Connora jest Kyle
Skąd?

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Skąd?

Z historii?
Nie wiem, może to da się uzasadnić, może to duża nielogiczność scenariusza, ale w filmie wyraźnie powiedziano i pokazano, ze Skynet wie kim jest Reese i jaka jest jego rola w historii.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Z historii?
Jakiej historii? Skynet potrafi przewidywać przyszłość?

Solo napisał(a):w filmie wyraźnie powiedziano i pokazano, ze Skynet wie kim jest Reese i jaka jest jego rola w historii
Z filmu wynika że Skynet zna nazwisko Reese'a. I tylko to. Ani jedna sekunda Salvation nie świadczy o tym że Skynet wie że Kyle jest/będzie ojcem Connora.

Nie ma w tym za grosz sensu.

Odpowiedz
Skynet nawet nie wie jak Reese wygląda, a rozpoznaje go po skanie twarzy (sic!) poprzez Aerostat w trakcie pościgu. WTF?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Jakiej historii? Skynet potrafi przewidywać przyszłość?

Historia - jak wskazuje nazwa - dotyczy przeszłości.

Mierzwiak napisał(a):Z filmu wynika że Skynet zna nazwisko Reese'a. I tylko to.

To też zapomniałeś? W filmie wyraźnie pokazano (w scenie z jeepem), że Skynet nie tylko wiem kim jest Kyle, ale także zna jego twarz, która została dwa razy zidentyfikowana wizualnie, drugi raz w SF. Nie pytaj mnie skąd - nie wiem, ale wiem że zna.

Mierzwiak napisał(a):Ani jedna sekunda Salvation nie świadczy o tym że Skynet wie że Kyle jest/będzie ojcem Connora.

Jeśli nie wie jaka jest rola Kyle'a w pokonaniu maszyn, to dlaczego znalazł się na szczycie listy osób do likwidacji? Uśmiech
To oczywiste, że Skynet w jakiś sposób dowiedział się, że w przeszłości pojawił się taki osobnik, który zapobiegł morderstwu Sarah. Ok, zgadzam się, że na chwilę obecną Skynet nie mógł tego wiedzieć, bo raczej prasa o tym wtedy nie pisała (w świecie filmu oczywiście), choć przecież nie możemy tego wykluczyć. Może jednak jakieś informacje były: protokoły policji itp., gdzie pojawia się nazwisko Sarah i Reese, a resztę Skynet sobie dopasował, bo zdobyć te informacje mógł bez problemu. To ma sens i nie jest niemożliwe. Naciągane jest, ale nie jest niemożliwe.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Terminator Genisys (2015) reż. Alan Taylor Juby 1,682 297,055 05-01-2026, 21:02
Ostatni post: shamar
  Terminator: Dark Fate (2019) reż. Tim Miller Pelivaron 1,583 197,780 16-12-2024, 09:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Terminator 3: Rise of the Machines (2003) reż. Jonathan Mostow Mental 257 56,426 07-01-2020, 02:24
Ostatni post: shamar
  Plebiscyt - najlepszy Terminator Juby 48 17,849 18-11-2019, 14:41
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości