The Man from Nowhere
#1
[Obrazek: theman_wonbin_poster_03.jpg]

Pierwsze wrażenie - ale ktoś się fajnie wzorował na Leonie i Taken!
Drugie wrażenie - ale zajebiście się to ogląda!

Koreańczycy kręcą jeden z najlepszych akcyjniaków ostatnich lat. Proporcje wyważone są tu po prostu idealnie. Pierwsza godzina mija na spokojnej ekspozycji bohaterów (od głównego speca od zabijania po funkcjonariuszy Policji), druga to bezceremonialna jazda po krawędzi okraszona juchą, klimatem i bezpardonowością ostatniego sprawiedliwego.

[Obrazek: gotya1-459x230.jpg]

[Obrazek: 09272010_nowhere1.jpg]

Elementy dramatyczne zajeżdżają schematem, ale muszą być, aby całość miała ręce i nogi. Dzięki temu czuć, iż mścicielowi zwyczajnie zależy na odbiciu porwanej dziewczynki z sąsiedztwa. Gdy wkracza do akcji to już wiadomo, że za chwilę zostaną tylko pokiereszowane ciała.

Fabuła nie jest specjalnie oryginalna i w zasadzie nie widzę sensu wykładania krok po kroku. Jest drug lord, jest matka ćpunka, jest nasz maderfaker wyszkolony w służbach specjalnych, jest motywacja, są gangsterzy. W sumie standard, ale skośnoocy podali to w atrakcyjnej formie.

Minusy? Jedna scenka wyrwana z Ultimatum Bourne'a ale nakręcona w kiepski sposób.

8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#2
(24-01-2011, 11:51)Snappik napisał(a): Pierwsze wrażenie - ale ktoś się fajnie wzorował na Leonie i Taken!
Drugie wrażenie - ale zajebiście się to ogląda!

Odniosłem dokładnie takie samo wrażenie :)

Świetne kino. Doskonale wyważona akcja i dramat. Wszystko jest świetnie zrealizowane i ogląda się bardzo dobrze. Sama akcja jest mega brutalna, krew leje się wszędzie, ale bez groteskowego przegięcia. Po prostu główny bohater dosyć brutalnie obchodzi się ze swoimi przeciwnikami. Sami przestępcy również nie są grzecznymi chłopcami. Widać, że to brutale, które zasługują na los jaki zgotował im Tae-sik. Bardzo dobre i brutalne kino akcji o które trudno aktualnie w kinie z USA, dlatego tym bardziej warto sięgnąć po ten tytuł.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#3
Moja skromna recka tego świetnego filmu jest ponoć w drodze na serwer. Stay tuned :)

Odpowiedz
#4
Totalny kicz i padaka. Coś a'la "Man on Wire" (czyli już źle) tylko jeszcze bardziej żenujące, ograne, przewidywalne, nudne, naciągane, no i przede wszystkim do bólu melodramatyczne.

Odpowiedz
#5
A co ma Man on Wire do tego filmu? :) Faktycznie film przewidywalny, jak większość akcyjników. Pokaż mi taki, który faktycznie zaskakuje fabułą :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#6
Literówka - oczywiście Man on Fire :D

Jego najważniejszym problemem nie jest akurat przewidywalność - lubię niektóre koreańskie akcyjniaki (np Bittersweet Life), więc to też nie problem. To jest po prostu denne, że szczęka opada. Jakimiś szczegółami tu nie walnę, bo oglądałem z miesiąc temu i praktycznie nic z tego wiekopomnego dzieła nie pamiętam (oczywiście oprócz uczucia żenady), ale chciałem napisać co myślę dla pewnej równowagi. Jeszcze miłośnicy epy tu zajrzą i pomyślą, że warto tracić dwie godziny. Jeśli uratuję choć jednego z nich, to misja będzie spełniona! ;)

Odpowiedz
#7
Ogladalem to juz dość dawno temu i mogę powiedzieć tyle - film pozornie ma wszystko to, co powinien mieć dobry film o zemście/samotnym mścicielu: jest brutalność, jest ponuro, a bohater jest bezwzgledny dla swoich przeciwników. Jednak z jakiegoś powodu to nie działa. Nie wiem dlaczego. Może rzeczywiście momentami jest zbyt melodramatyczne. Sceny akcji nie przyspieszają bicia serca, ani jakoś szczególnie nie poruszają, ot, po prostu są. Nie wiem, to nie jest zły film, ale jak skończyłem go oglądać powoli zaczął ulatniać się z głebi mojej świadomości w przestrzeń i gdyby nie ten temat, nawet bym o nim nie pamiętał.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości