Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Oho, fajnie, zostałem autorem watku, to cos dopisze, żeby było ładniej :) Zaczęło się od:
Cytat:I to jest na podstawie prozy Kinga? Cały film jest tak oczywiście oczywisty, że zawstydza Cpt. Obvious'a. Docenić można aktorstwo... I chyba tyle.
No i jak kurwa można zrobić tunel w ścianie, jak zaraz obok jest cela? 7/10
Jak kto nie widział - Andy Dufresne, bankier, zostaje skazany za zabójstwo żony i jej kochanka na dożywocie. Trafia do Shawshank, gdzie rządzi nieco nawiedzony dyrektor Norton wraz z sadystyczną kadrą strażniczą. Poznaje Reda, który potrafi załatwić parę rzeczy. I mija rok, dwa, i dalej....
Przede wszystkim, nie czuć w tym Kinga. Żaden to horror, nawet thrillerem ciężko to określić, a od pewnego momentu wiezienie bardziej przypomina dom spokojnej starości, zamknięty i dość ciasny, ale nadal nie więzienie. Można odnieść wrażenie, że rzeczywiście, w Shawshank są tylko niewinni... Więzienie jest spokojne, miłe, niezbyt zróżnicowane, ale papu dają, jest gdzie spać, i ogólnie jest źle. Czy o to chodziło? Że więźniowie idealizują to miejsce, bo czuja się w nim bezpiecznie? No żesz kurde, jak się można czuć bezpiecznie, przecież większość tam nie siedzi za popijanie ludziom mleka z butelek, a za morderstwa, rozboje, etc.?
Jeszcze kupuje historię Brooksa - facet odsiedział 50 lat, od dawna miał spokój, jako bibliotekarz cieszył się pewnymi przywilejami - może się co w człowieku poprzestawiać. Ale czy pozostali naprawdę zapamiętają głównie picie piwa na dachu i słuchanie Williamsa? Czy może raczej długie, potwornie długie okresy nudy, w dzień poruszając się od jednej krawędzi placu do drugiej, a w nocy siedzieć na dupie, nawet krzyknąć nie mogąc?
Jest wreszcie główny bohater, tak klinicznie czysty, prawy i szlachetny, że tylko aureolkę mu doprawić. Jeśli były wątpliwości - należy rozwiać. Jeśli oszukuje - to dla dobra swoich. Jeśli mało - dodajmy głos z offu...
Napisałem wyżej o oczywistościach - nie wiem, może to tylko osobiste wrażenie, wynikające ze zbyt dużej ilości zapożyczeń w innych filmach.
To, że tunel jest za plakatem, że młotka używa do robienia tunelu (jak się go nie wynosi na plac, to co nim można robić), zabójstwo młodego, itp.
Ogólnie mam pretensje, że reżyser nie oddał wpływu więzienia na psychikę Andy'ego. Facet wchodzi czysty, i wychodzi jeszcze czystszy. Gwałty, pobicia, karcec - wszystko spływa po nim jak PD-13 po Mentalu.
Wreszcie cukierkowe zakończenie - dobrzy trafiają z kasą do meksyku, zło zostaje ukarane. Bleee...
+ Obsada - każdy zagrał na wysokim poziomie.
+ Historia Brooksa - to było mocne.
+ Muzyka. Uwielbiam te klimaty.
+ Więźniowie zakładający się, kto pierwszy pęknie.
+ flow - dobrze się ogląda.
- Zły jest zły, dobry jest dobry. Nic pomiędzy.
- Lajtowosc więzienia.
- Freeman z offu.
- Jak na tak pokaźną grupę, trochę mało postaci drugoplanowych.
12-02-2010, 01:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2019, 20:08 przez Mierzwiak.)
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
wujo444 napisał(a):No i jak kurwa można zrobić tunel w ścianie, jak zaraz obok jest cela? 7/10
Nie chce mi się sprawdzać, ale jego cela była chyba skrajna i nie sąsiadowała z jednej strony z inną celą.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
12-02-2010, 01:44
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
nie była. Były jeszcze dwie.
12-02-2010, 01:46
I Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 992
Liczba wątków: 5
Jeżeli historia bazuje na prawdziwych faktach to jakie będą nieprawdziwe fakty? Chyba fakt z definicji jest prawdziwy :P.
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin
12-02-2010, 02:09
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,868
Liczba wątków: 15
Odnośnie Shawshank...
Cela Andy'ego była na samym końcu. Przebił się przez ścianę, która była stosunkowo cienka bo za nią porozmieszczane były wszystkie rury
12-02-2010, 02:20
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
k, pomyliło mi się.
Myślisz, że można dodać jakąś treść do tej wiadomości, tak by nie korciło mnie ją wywalić?
12-02-2010, 02:28
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
wujo444 napisał(a):I to jest na podstawie prozy Kinga? Cały film jest tak oczywiście oczywisty, że zawstydza Cpt. Obvious'a. Docenić można aktorstwo... I chyba tyle.
ah, jak ja kocham, gdy ktoś jedzie po legendzie i nie podaje żadnych argumentów :D
napisz ptysiu, co takiego oczywistego jest w tym filmie, bo rozumiem, że jesteś taki mega kozak, że całe dwie i pół godziny się nudziłeś, bo wiedziałeś dokładnie co i jak się skończy :lol:
a co do "prozy" Kinga - scenariusz powstał na podstawie krótkiego opowiadania, które jest w dużej mierze humorystyczne, aniżeli dramatyczne
Cytat:No i jak kurwa można zrobić tunel w ścianie, jak zaraz obok jest cela? 7/10
postaraj się bardziej, już kolega wyjasnił czemu
10/10
12-02-2010, 02:50
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Mefisto napisał(a):a co do "prozy" Kinga - scenariusz powstał na podstawie krótkiego opowiadania, które jest w dużej mierze humorystyczne, aniżeli dramatyczne
Książkę czytałem jeszcze przed pierwszym kontaktem z filmem Darabonta, czyli w epoce przedpotopowej ale z tego co pamiętam było w niej trochę więcej ciężaru gatunkowego. W filmie natomiast dowiadujemy się, że więzienie to w zasadzie miejsce niewoli kupy poczciwych facetów, którzy grają w baseball, opiekują się ptaszkami i drżą z obawy przed dostaniem łomotu od psychopatycznych strażników. No właśnie, tymi złymi są tu jedynie ci z drugiej strony barykady, jedyni naprawdę paskudni więźniowie (Siostry) pojawiają się zaledwie na parę minut i szybko znikają z ekranu, żeby klimat filmu przypadkiem nie zrobił się nazbyt nieprzyjemny.
12-02-2010, 14:01
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
bzdura, Tyler. siostry znikają nie dlatego, bo Darabont obawiał się, iż klimat zrobi się nieprzyjemny, a dlatego, bo Dufresne był władzy więziennej potrzebny - izolowali go więc od wszelkiego zła i trzymali na dystans od wszystkich zdegenerowanych pedałów. poza tym nie takie było zadanie reżysera w tym konkretnym filmie, by zło więzienne eksponować. to nie Oz.
co do książki: w porównaniu z filmem to jest żałość i nędza. no ale nie dziwota - w końcu Darabont jest autorem imo najlepszego jankeskiego horroru XXI wieku - Mgły. koleś po prostu umie czytać Kinga jak nikt inny i "naprawiać" to, co King spieprzył albo przemilczał albo pominął.
12-02-2010, 15:58
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Tyler Durden napisał(a):Książkę czytałem jeszcze przed pierwszym kontaktem z filmem Darabonta, czyli w epoce przedpotopowej
ale jaką książkę - to opowiadanie jest, kilkadziesiąt stron :)
Cytat:ale z tego co pamiętam było w niej trochę więcej ciężaru gatunkowego.
jeśli za takowy uznać np opisy nieudanych ucieczek, to faktycznie, ciężkie jak cholera ;)
Cytat:W filmie natomiast dowiadujemy się, że więzienie to w zasadzie miejsce niewoli kupy poczciwych facetów, którzy grają w baseball, opiekują się ptaszkami i drżą z obawy przed dostaniem łomotu od psychopatycznych strażników.
Bez przesady - w filmie Ci Źli to dwóch facetów: naczelnik i szef strażników, cała reszta po prostu potulnie chowa głowy i wykonuje rozkazy, a kilku jest nawet przyjaznym Andy'emu. Druga sprawa jest taka, że połowa tam osadzonych to już ludzie w kwiecie wieku :)
12-02-2010, 15:59
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Ok, generalnie to się z wami zgadzam i wiem, że ten film nie starał się udawać mrocznej produkcji o więzieniu, ale i tak jak na tematykę, którą poruszał, wydawał mi się zbyt radosny i sielankowy. Do tego lekko przeszkadzają mi (bądź bawią) natchnione przemyślenia Freemana słyszane z offu, ale to już rzecz mocno subiektywna i wynikająca również z tego, że wielokrotnie je później parodiowano/cytowano w innych filmach i serialach (głównie komediowych rzecz jasna). Nie zrozumcie mnie jednak źle, nie oznacza to, że film jest dla mnie ostatnim ścierwem.
Nie mogę zaprzeczyć, że dobrze się go ogląda, scenariusz jest zgrabnie napisany, ma flow, a i realizacyjne nie można się do czego przyczepić. No i do tego Clancy Brown, kapitalny w roli okrutnego strażnika, wystarczyło spojrzeć na jego twarz, żeby uwierzyć w jego postać. Gdyby nie serial "Carnivale" byłaby to jego zdecydowanie najlepsza rola. Tak więc świetne kino ale nie rewelacyjne. Co nie zmienia faktu, że pewnie jeszcze nieraz do niego wrócę...
12-02-2010, 16:21
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
Tyler Durden napisał(a):scenariusz jest zgrabnie napisany, ma flow
Że co ma?:)
12-02-2010, 16:39
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Płynność narracji.
12-02-2010, 16:44
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Płynność narracji i generalnie rytm "opowiadania" (w prozie to będzie zajebistość stylu, w filmie montaż, zdjęcia i tak dalej)
Mefisto napisał(a):Tyler Durden napisał(a):Książkę czytałem jeszcze przed pierwszym kontaktem z filmem Darabonta, czyli w epoce przedpotopowej
ale jaką książkę - to opowiadanie jest, kilkadziesiąt stron :)
Skazani mają z tego co pamiętam w polskim wydaniu Albatrosa sto stron z hakiem małą czcionką, rzeczy tego kalibru najczęściej wychodzą w osobnych tomach jako powieści (jak już o Kingu mowa, to patrz chociażby Pokochała Toma Gordona lub Uciekinier), tutaj cztery spore nowele zostały przez Kinga połączone, aby każda z nich odpowiadała jednej porze roku... Więc żadne to opowiadanie, a tym bardziej nie krótkie:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
12-02-2010, 17:42
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Tak, to teraz mój argument o braku argumentów poszedł się... no nic, zwracam honor w takim razie, bo jednak jakoś się do tego odnosłeś i wcale nie głupio (choć nie, żebym się zgadzał). Nie wiem tylko czego oczekiwałeś - że jak King to automatycznie musi być horror albo thriller? Facet napisał sporo rzeczy, które ani z jednym, ani z drugim nie maja wiele wspólnego. A co do Shawshank to jest to w sumie taki caprowski trochę film, dlatego właśnie Andy jest, jaki jest (aczkolwiek świętoszkiem bym go nie nazwał).
Cytat:Ale czy pozostali naprawdę zapamiętają głównie picie piwa na dachu i słuchanie Williamsa? Czy może raczej długie, potwornie długie okresy nudy, w dzień poruszając się od jednej krawędzi placu do drugiej, a w nocy siedzieć na dupie, nawet krzyknąć nie mogąc?
Nie do końca rozumiem argument - przecież takich dni nudy się właśnie nie pamięta! Poza tym nie wiem czy oni tak dobrze się w nim czuli, jak opisujesz. Był w końcu naczelnik-sadysta, często można było oberwać też od strażników. Do czasu gdy zjawił się Andy nie było tam właściwie żadnych "rozrywek", nawet pokroju biblioteki - jedynie biblia i od czasu do czasu jakiś film puszczany po raz 50. Nawet na zewnątrz, do specjalnych robót wychodzili jedynie ci "uprzywilejowani".
Cytat:Czy o to chodziło? Że więźniowie idealizują to miejsce, bo czuja się w nim bezpiecznie?
Właśnie nie - wcale go nie idealizują. Sęk w tym, że większość z nich siedzi w nim tak długo, że już się przyzwyczaili - tyleż do niego, co do pozostałych, tak więc to by wyjaśniało Twoją kolejną uwagę o tym, że "nic się tam nie dzieje". Porobiły się grupy, ludzie się znają, a poza tym z każdym rokiem są coraz starsi, więc po co mieliby wszczynać jakieś wyczyny w środku? Żeby dostać większą karę? Bez sensu. Sama izolacja, w dodatku pod twardą ręką naczelnika, z pewnością im wystarcza. A jak nie, to zawsze mamy kolesi pokroju Bogsa.
Właściwie pod tym względem brakuje mi właściwie jednego - co oferowało opowiadanie, choć w sposób zbyt komiczny - jakichkolwiek prób ucieczek. No, ale wtedy dokonanie Dufresne'a mogłoby nie robić takiego wrażenia.
Poza tym sądzę, że faktycznie przez te wszystkie lata od premiery film mógł się w pewnym sensie "obyć" (wspomniane przez Ciebie zapożyczenia) i dlatego nie wywarło na Ciebie takiego wrażenia (acz wątpię czy to aby na pewno o to chodzi).
Do spoilerów się nie odniosę - to już nie na moje nerwy ;)
Artemis napisał(a):Skazani mają z tego co pamiętam w polskim wydaniu Albatrosa sto stron z hakiem małą czcionką
a kto Ci każe czytać małą czcionką?
<idzie i sprawdza>
55 stron format A4, tekst w miarę luźno upakowany, z przerwami - to naprawdę nie jest tak dużo.
12-02-2010, 21:30
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):<idzie i sprawdza>
55 stron format A4, tekst w miarę luźno upakowany, z przerwami - to naprawdę nie jest tak dużo.
Sprawdź ile ma słów:). Gugle mi mówią, że polskie wydanie Czterech pór roku ma 500 stron (nie mam swojego egz pod ręką), a o ile pamiętam, Zdolny uczeń ma jakieś 180. Tak czy inaczej, opowiadanie to nie jest, a opowiadanie krótkie tym bardziej:)
Ale to już na marginesie marginesu...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
12-02-2010, 21:42
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
ale ja nie mówię o całej książce, jedynie o tym fragmencie, który mam luzem :) a skoro 55 stron A4 to nie jest opowiadanie, to co jest opowiadaniem? 12 stron A2? :D
12-02-2010, 21:44
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):ale ja nie mówię o całej książce, jedynie o tym fragmencie, który mam luzem :) a skoro 55 stron A4 to nie jest opowiadanie, to co jest opowiadaniem? 12 stron A2? :D
Opowiadanie to jest maks 60, 70 tys znaków... W polskim mejnstrimie jako powieść może pójść kawałek mający jakieś 150 tys znaków. To nie są jakieś sztywne granice, po prostu tak się o takich tekstach pisze. Pomiędzy tymi granicami lokujemy tzw. mikropowieści. Poza tym - co to kogo?
Cytat:ale ja nie mówię o całej książce, jedynie o tym fragmencie, który mam luzem
Tak, ale cała książka składa się z czterech noweli
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
12-02-2010, 21:49
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
no dobra - nie będę liczył znaków :) przyjmijmy, że jest to nowela :)
12-02-2010, 21:51
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Plik -> właściwości:)
Też nam offtop wyszedł..
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
13-02-2010, 00:53
|