Lost in Translation (2003) reż. Sofia Coppola
#1
szukam pytania na które nigdzie nie znajduje odpowiedzi, stąd pytanie co Waszym zdaniem, można położyć na jednej linii. dodam że osobiście cenie ten film ponad wszystkie inne, rozglądam się za podobnymi produkcjami<lekki, przyjemny, i w końcu o czymś>.

Odpowiedz
#2
Znaczy chcesz żeby ktoś ci polecił coś podobnego po prostu, tak? To lepiej żebyś założył ten temat w prostych pytaniach, bo żadna dyskusja z tego wyniknąć raczej nie może. No a jeśli chodzi o odpowiedź to jedyne co mi tak od razu przychodzi do głowy to Kodeks 46 - niby to sci-fi, więc troche dalego od LiT, ale klimat ma równie senny, niespieszną narracje, no i dwójka głównych bohaterów też taka niby troche anemiczna. Poczytaj o tym filmie tutaj w fimach zagranicznych. No i jeśli nie znasz to obejrzyj inne filmy pani Coppoli - zawsze mają jakieś punkty wspólne, może ci sie spodoba.

Odpowiedz
#3
A ja obok Między słowami stawiam Broken flowers, obydwa te filmy zauroczyły mnie w jednakowy sposób ot co.Dziwny ten temat.

Odpowiedz
#4
Chcąc zaspamować was Urwanym Filmem, odkryłem ten temat. Dziwny temat, bo w złym dziale, bez otwarcia i bez życia, a dalej stoi, więc może ktoś przeprowadzi jego porządną renowację i zrobi z tego prawdziwy temat o tym filmie? Lost in Translation zasługuje na własny temat, a innego nie znalazłem.


Odpowiedz
#5
(17-10-2009, 09:27)dtm napisał(a): co Waszym zdaniem, można położyć na jednej linii.

Np. 150 pinezek jeśli jest wystarczająco długa.

BTW - tak się zaczyna temat na temat 1 z lepszych filmów ostatnich lat?

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#6
[Obrazek: Lost_in_Translation_rgb.jpg]

Film o czymś, z dobrym scenariuszem, klimatem, ładnymi zdjęciami, z wpasowującą się w obraz muzyką, fajną obsadą, rewelacyjną rolą Billa Murray'a, i bardzo przyjemnym humorem. Dobry komediodramat, tylko szkoda że oczekiwania miałem dużo większe i gdzieś tak od momentu pójścia Billa ze Scarlett na imprezę zaczęło robić się nudno (ciężko było mi dotrwać do końca, choć film jest krótki). Poza tym większych zastrzeżeń nie dostrzegłem, nawet mi się podobało.

Odpowiedz
#7
(21-03-2014, 23:17)Juby napisał(a): ... i gdzieś tak od momentu pójścia Billa ze Scarlett na imprezę zaczęło robić się nudno (ciężko było mi dotrwać do końca, choć film jest krótki). Poza tym większych zastrzeżeń nie dostrzegłem, nawet mi się podobało.

I Ty masz czelność pisać, że "masz/nie masz mnie w ignorowanych"... Wróć może do komiksów itd. :)


(21-12-2012, 19:58)shamar napisał(a):
(17-10-2009, 09:27)dtm napisał(a): co Waszym zdaniem, można położyć na jednej linii.

Np. 150 pinezek jeśli jest wystarczająco długa.
BTW - tak się zaczyna temat na temat 1 z lepszych filmów ostatnich lat?


Boszeee. Jaki ja kiedyś byłem mondry :)

Anyway - podtrzymuję swoje 7/10 (Helloł Mierzwiak) - bardzo dobry film o niczym, który dobrze się ogląda. Jakże przeciwstawny do aoglądalnych filmów o niczym Allena.

Na Boga - JUŻ 10 LAT MINĘŁO?! Nie wierzę. Byłem pewny, że ze 2, 3...

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#8
Nie mam cie w ignorowanych shamarku i też wystawiłem 7/10. ;)

I film zdecydowanie nie jest o niczym.

Odpowiedz
#9
Film nie jest o niczym, a to po prostu jakieś słowo-wytrych, bardzo często nadużywane. Bo co to właściwie znaczy? Jak to o niczym? Przecież jest o przyjaźni, kryzysie wieku średniego, samotności i nawet o Tokio.

Odpowiedz
#10
Wiedziałem, ze jak napisze "o niczym" to nie pozostanie to bez odzewu.
Oczywiście, że "o niczym" to nie o niczym a o czymś zupełnie zwyczajnym, obyczajowym. Bla, bla...
Skrót myślowy.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#11
Dlaczego temat nie jest w dziale Filmy zagraniczne? :)

Odpowiedz
#12
Pewnie z tego samego powodu dlaczego Red nie jest w adaptacjach komiksu. Równowaga na forum musi być.

Odpowiedz
#13
Albo lenistwo :D

Odpowiedz
#14
Ten film to przede wszystkim klimat, bo prawde mowiac fabuła w nim jest pretekstowa, wszystko rozgrywa sie właśnie "między słowami". Murray i Scarlett tworzą tu piękny duet, w ogóle uważam film za "piękny", to jak jest fotografowane Tokio, cudo. I końcówka na której zawsze sie wzruszam. 8/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#15
Jeden z moich ulubionych snujów, od niego zaczęła się moja miłość do Scarlett. Początek filmu (nie tylko majteczki Scarlett, ale też pierwszy przejazd po Tokio), ujęcia Scarlett w oknie, końcówka z Just Like Honey, ogólnie muzyka - MOC. Po ostatnim seansie, chyba ze trzy lata temu dałem 9/10, ale jakbym teraz powtórzył, to wątpię żebym znalazł jakiś powód, żeby nie dać dychy.
Ten plakat nie gorszy sam film:

Odpowiedz
#16
Ja już pisałem kiedyś na forum, że Lost in Translation uwielbiam i właściwie wypowiedź simka mogłaby być moją. Na filmwebie figuruje 9/10, ale chyba czas na powtórkę, a wtedy być może podwyższę do pełnej dychy. Śliczny film, a naturalność tej relacji między Murray'em a Scarlett jest powalająca.

Odpowiedz
#17
Ode mnie też 9/10, choć ze zgrozą właśnie stwierdziłem, że film już skończył 10 lat i mniej więcej od tego czasu go nie widziałem.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#18
Też MUSZĘ napisać, że ode mnie 9/10 i nie wiem w sumie dlaczego nie dycha. Dawno nie widziałem, ale chyba kilka momentów jednak delikatnie odstaje - spacery Scarlett, impreza z karaoke. Z tego co pamiętam były to sceny trochę nużące nawet przy pierwszym seansie.

No, ale ogólnie pod wieloma względami film wybitny. Relacja Murray - Scarlett. Niesamowicie sugestywne i prawdziwe ukazanie osamotnienia w wielkim mieście. Nawet już nie chodzi o samotność jako taką (chociaż też), ale ten "klimat" krótkiej wizyty w obcym mieście, w takiej pogodzie, w takim nastroju itp.

Szkoda, że Coppola nigdy później nawet nie zbliżyła się do tego poziomu. I szkoda, że taki film ma tak brzydki temat.

A, no i muza. Robi 90% klimatu. City Girl na otwarcie to najlepszy kawałek napisany specjalnie do filmu jaki słyszałem...



Odpowiedz
#19
Z muzyki to cudne jest też "Girls" zespołu Death in Vegas, świetnie się tego słucha właśnie podczas samotnych spacerów. Swoją drogą to pierwszy raz oglądałem ten film w autokarze w Egipcie podczas nocnej, kilkugodzinnej jazdy. Nie wiem, kto tam był kierowcą, ale gust miał w pytę :)

Odpowiedz
#20
Ale oceny:D To żeby nie psuć średniej, to też daję 9/10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Master and Commander: The Far Side of the World (reż. Peter Weir, 2003) Pelivaron 22 4,518 25-12-2025, 14:01
Ostatni post: Bucho
  The Hunted aka Nożownik (William Friedkin, 2003) Mental 6 2,313 08-11-2025, 15:58
Ostatni post: Bartholomew
  The Memory of a Killer/The Alzheimer Case (2003), reż. Erik Van Looy Paszczak 2 878 31-01-2022, 21:49
Ostatni post: Paszczak
  The Lost City of Z (2017) (Reż. James Gray) Lawrence 2 2,405 13-07-2017, 12:51
Ostatni post: Snuffer
  All is Lost - teatr jednego aktora Pitero 13 4,386 14-07-2015, 01:43
Ostatni post: wrazart
  Lost River (reż. Ryan Gosling) Viddy Well 2 1,370 05-07-2015, 15:30
Ostatni post: Mental
  Jagoda w supermarkecie (2003; reż. Dusan Millic) zdarteglany 1 2,294 20-08-2011, 22:40
Ostatni post: dillu



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości