skale, skalunie, skaleńki
#1
Witam wszystkich,
Pozwolę sobie na wstępie krótko się przedstawić, gdyż piszę po raz pierwszy i chcę ustrzec się przed określeniem - jedynie wirtualnego bytu. Płynie bowiem we mnie krew, a co za tym idzie - płyną też filmy. A, i jestem Marcin - tyle o mnie.

Temat, który chciałbym poruszyć zastanawia mnie prawdę mówiąc od niedawna. Od niedawna, bowiem staram się usystematyzować swoje minimum opiniotwórcze w obiekcie jakże popularnym i "przemyślanym", w obiekcie skal ocen filmowych.

I teraz pojawia się problem i główne pytanie badawcze tego postu. Co się kryje pod bezosobowymi cyferkami skaczącymi radośnie pod naciskiem naszych kursorów?
Głównie odnoszę to pytanie do portalu filmowego nazwanego filmweb.pl.

Więc mamy największy pod względem bazy filmów i opinii subiektywnej portal w naszym kraju. Masa tematów, postów, filmów, newsów, plotek, doniesień, oskarżeń itd. i mamy naszą dziesięciostopniową skalę 1,2,3,4,5,6,7,8,9,10...

Konkretniej mamy:
1-nieporozumienie
2-bardzo zły
3-słaby
4-ujdzie
5-średni
6-niezły
7-dobry
8-bardzo dobry
9-rewelacyjny
10-arcydzieło

Ja osobiście mam problem, mały osobisty mętlik. Możliwe, że wy go nie macie - wtedy napiszcie coś dla otuchy mego zbłąkanego umysłu. Jeżeli jednak też was to wku.... proponuję pogadać. Być może uda się ustalić jakąś w miarę obiektywną skalunie naszych wyuzdanych odbiorów - mam tu na myśli potraktowanie filmu jako całości, czyli mechanizmu, w którym uwzględnia się montaż, zdjęcia, dźwięk, fabułę itd. i przy tym daje pole nitce naszych osobistych projekcji dotyczących filmu. 3-słaby, 4-ujdzie? A może 3-ujdzie 4-słaby... A może 3-zły 4-lepszy od złego 5-najlepszy od złego 6- najsłabszy z dobrego... A może dajemy po pkt za każdy udany zabieg. Czyli 1pkt-montaż, 1pkt-zdjęcia itd.

Nie będę dłużej pisał, choć bym mógł, a to dla tego, że nie chce sugerować. Zapraszam wasze, o ile o tyle świeże umysły do dyskusji.

Odpowiedz
#2
mam takiego znajomego na filmwebie, który kiedyś skrupulatnie sobie wyliczał oceny dla filmów na podstawie poszczególnych elementów, ale nawet i on pewnego dnia dostrzegł w tym bezkresny idiotyzm :)

nie wiem o czym mielibyśmy w tym temacie gadać. dla mnie takie bazy z cyferkami mają wyłącznie charakter informacyjny i nie przykładam do tego większej wagi, bo mój gust jest i tak jak chorągiewka na wietrze.

Odpowiedz
#3
właśnie, jestem na podobnym etapie... o co w tym do cholery chodzi? Jak tu oceniać filmy kiedy nie mam odpowiedzi.

Czy ci ludzie, którzy tak dzielnie pilotują ten kombajn, dla filmowego dobra i niczego więcej - nie powinni usystematyzować "jakoś" tej skali. Jeśli nie oni to kto? Może my ? :)

Odpowiedz
#4
No ok rozumiem cię i twój gust.

Ja jednak idę dalej, skoro te skale są i są praktycznie wszędzie, czy nie powinniśmy się nad nimi troszkę zastanowić. Przecież nawet jeśli nie świadomie to na pewno podświadomie skale te bezkarnie maltretują naszą filmową percepcję.

Proponujesz żeby potraktować to jak coś istotnie powiewnego ?
hym. zamykać temat ?

Odpowiedz
#5
Jedyny wyznacznik jak dla mnie to to, jak dobrze się bawiłem dany film oglądając. W żadnym razie moja ocena nie jest wypadkową jakichś tam ściśle okreslonych czynników.

Odpowiedz
#6
Ok, a nie miałeś nigdy wrażenia, że film był cienki ale rola pierwszoplanowa zasługuje na uznanie. Albo: kurde nudziłem się, mimo to zabiegi montażowe były zapewne innowacyjne i być dzięki temu filmowi o cienkiej fabule, cienkim aktorstwie itp. będzie torował się nowy szlak w koncepcji montażu? No i co wtedy z oceną ? Słaby + jeden za montaż = ujdzie? Czy bawiłem się kiepsko i mam gdzieś inne czynniki.

Czy masa ludzi, która przy 10 stopniowej skali nie daje oceny powyżej 7 nigdy nie bawi się dobrze ? Jeżeli nie chcemy mówić o ściśle pomówmy o nieścisłych, żeby tylko spróbować znaleźć jakiś sens w tym bezsensie.

Rozumiesz - mnie zawsze interesowało czemu bawię się dobrze, co ten film mi dał czego mi nie dał, czy jestem jeszcze sobą czy już kimś innym i dlaczego ?

Odpowiedz
#7
Sporo osób ocenia zero-jedynkowo... Jak się film spodobał jest 10/10, jak się nie spodobał (i jeszcze był na niego hype duży) to dostaje 1/10...

O dupę rozbić takie ocenianie jeśli ma to być pomoc dla innych (bo w sumie jaki jest inny cel oceniania filmu w skali punktowej?)...
thug life

Odpowiedz
#8
Mimo to większość ocen na wspomnianym FW plasuje się między 7-9, można by teraz wejść w statystyczne dywagację - tylko chyba nie o to chodzi. Myślę, że tak skrajnie nie jest, rzadko kiedy ludzie dają ocenę 1 i rzadko choć już częściej dają 10. Głównie jest to 7-8-9 i rzadziej 4-5-6.

Co do oceny całościowej próby jej scharakteryzowania, przychodzą mi na myśl nagrody filmowe. Tam też film otrzymuje nagrodę za specyficzne fragmenty języka filmowego i nikogo to nie dziwi, a mimo to przyznawanie tych nagród polega na głosowaniu.

Oceny jak by na to nie patrzeć są dla nas, to właśnie my kiedy chcemy iść na coś do kina wchodzimy na portal i nawet jeśli chcemy tylko przeczytać opis - nie umyka nam ocena filmu.

I co, widzimy takie 5/10 lub 9/10 i idziemy już troszkę zaprogramowani, o ile w ogóle idziemy. Czy tak nie jest ?
Oczywiście teraz wielu z was powie, że tylko mięczaki sugerują się oceną przed obejrzeniem filmu. Ja wam rację przyznam tak jak przyznam się, że jestem czasem mięczakiem i to co gorsza nieświadomym mięczakiem.

Odpowiedz
#9
Na Filmwebie wypowieszi jak poniżej to normalka:

Podobało mi się! - 10/10
Ee, co za gówno i badziewie - 5/10
Co?! 7/10? przecież to dobry film, skąd taka niska ocena?!

:roll:

Nawet tutaj takich delikwentów znajdziesz.

Odpowiedz
#10
Nie rozumiem problemu póki co.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#11
No po prawdzie to też nie bardzo wiem o czym tu dyskutować :P

Odpowiedz
#12
oceniam filmy w skali 1-10 i nie mam opracowanej metodologii. Po prostu - na czuja. 10 (zachwyt i częste powrotu do seansu) wystawiam bardzo rzadko, szczególnie gdy mowa o współczesnych filmach, 9 częściej (zachwyt umiarkowany, bardziej docenienie wyjątkowości), 8 w miarę często (po prostu bardzo dobry film, z różnych względów), 7 częściej (film ok, w większości świetny, w mniejszości słabujący), 6 to stany średnie z niewielką ilością dobrych momentów; 5 - przeciętność do zapomnienia; 4 - przeciętność do zapamiętania ze względu na wzorową nijakość; 3 - przeciętność wkurwiająca w wielu momentach; 2 - słaby film, słaby pod każdym możliwym względem; 1 - Transformers 2 8)

Odpowiedz
#13
Od dawna oceniam filmy głównie w skali sześciopunktowej, nigdy nie czułem potrzeby, żeby rozdrabniać się na 10 gwiazdek. Ale gdy niedawno strzeliło mi do głowy, żeby na IMDb pooceniać wszystkie filmy, jakie obejrzałem, zmusiłem się, żeby wystawić od 1 do 10 punktów (tylko taka skala tam obowiązuje), choć i tak z reguły też stawiam oceny na czuja, ewentualnie dodając jedną gwiazdkę "za coś". No i wyszło mi w zasadzie to samo co Desowi, z tym że przeciętność kończy się u mnie na 5 gwiazdkach. 6 punktów to już film, który uznaję za niezły, na który nie zmarnowałem czasu.

Odpowiedz
#14
ja oceniam filmy wedle jedynie słusznego kryterium:

była epa - nie było epy.

filmy bez epy dostają ode mnie z automatu 0/10

Odpowiedz
#15
Zastosujcie skalę porcys. Najlepiej do wszystkiego. Też jest dziesięciostopniowa.

Generalnie nie ma znaczenia jak jest skala oceniania, byleby zachować umiar w punktowaniu i nie srać dychami dla co drugiego filmu, bo się wszystko rozmywa.
Możnaby też zastanowić się czy 10-tka wystawiona obrazowi w 2011 roku jest równoważna z dychą dla filmu należącego do klasyki kina.

Odpowiedz
#16
paj napisał(a):Możnaby też zastanowić się czy 10-tka wystawiona obrazowi w 2011 roku jest równoważna z dychą dla filmu należącego do klasyki kina.
Oczywiście, że nie. Miałem nie wystawiać filmom 10 po pierwszym obejrzeniu, czasami zdarza mi się od tego odejść, ostatnio np. przy okazji Rango i w sumie jestem pewien, że o ile zdania o filmie nie zmienię, tak po kolejnym seansie ocena pewnie spadnie do 9 i uznam, że 10/10 było zbyt przesadzoną reakcją post-seansową.

Co innego takie 10/10 dla np. Aliens, filmu który widziałem nie wiem ile razy, znam na wylot i dla którego 10/10 jest tak pewne, jak to że jutro wstanie słońce.

Odpowiedz
#17
No i w porządku. To rozumiem. Każdy z kinomanów ma takie swoje pomniki, które zasługują na dychę.

Odpowiedz
#18
Ja tam nie wystawiam 10 z prostego powodu... To ocena idealna (więcej nie da rady)... Tzn. cokolwiek by dodać w takim filmie lub odjąć (czy też zmienić), musiałoby to pogorszyć całokształt... A jeszcze nie spotkałem takiego filmu... ;-)
thug life

Odpowiedz
#19
W takim razie twoja skala to 1 do 9. Swoją drogą - dla mnie takie podejście jest krańcowo absurdalne. To tak jakby w szkole powiedzieć uczniom że istnieje ocena 7 "ponadcelująca" ale nikt jej nigdy nie dostał i pewnie nie dostanie. To na **** w ogóle istnieje?

Jak korzystam ze skali 1-10, to po to żeby mieć do wykorzystania 10 ocen i musi być coś co dostało 1 (np Batman & Robin) i coś co dostało 10 (np Alien) i to wyznacza granice tej skali. A ideałów nie ma.

Odpowiedz
#20
10 to film bliski ideałowi, ale jako że zawsze można się do czegoś przyczepić, to nie jest to produkcja doskonała. Taka chyba jeszcze nie powstała. Albo ja jej jeszcze nie widziałem.
Natomiast istnieje kilka może kilkanaście(wątpię) obrazów zasługujących na notę maksymalną i to nie z powodu wagi tematu, lecz perfekcji wykonania w każdym poszczególnym elemencie składającym się na całość albo ze względu na niezwykłą oryginalność.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości