A Boy and His Dog (reż. L.Q. Jones)
#1
[Obrazek: chopiecijegopies1gq1.jpg]

Rok 2024. Świat po IV Wojnie Światowej. Pozostały tylko zadupia i pustynie. Ludzie walczą o przeżycie. Jedni zrzeszeni w bandach, inny samotnie, jako single przemierzają pustynie. Tak właśnie żyje tytułowy chłopiec i jego pies. Przemierzają, poszukują. Priorytetem psa jest żywność, ale jego pan częściej niż o jedzeniu myśli o kobietach i to głównie ich za pomocą swojego psa szuka w tych pustkowiach.

Blood nie jest zwykłym psem, to nie jest tylko kudłaty towarzysz podróży. Dla Vica (granego przez Dona Johnsona) jest także mentorem i prawdziwym przyjacielem ratującym go niejednokrotnie z opresji. Opowiada mu o życiu i naucza. Wszystko to zawdzięcza swoim telepatycznym zdolnościom, i właśnie za pomocą telepatii porozumiewa się ze swoim panem. Wiele razy można odnieść wrażenie że jest on mądrzejszy od niego.

Na film trafiłem po ostatnim obejrzeniu Mad Maxa gdy przeglądając jakieś ciekawostki na płycie z filmem bądź IMDB wyczytałem że właśnie Chłopiec i jego pies zainspirował George'a Millera do nakręcenia swoich dzieł. Nie da się tej inspiracji nie odczuć, zwłaszcza w części drugiej. Podobnie jak u Millera, tutaj również mamy świetny klimat post apokaliptyczny, pełne kurzu pustkowia, samotnych wędrowników i bandy świrów oraz brutalną walkę o zdobycie łupów. W Mad Maxie towarem deficytowym było paliwo, tutaj są to kobiety. Pies z telepatycznymi zdolnościami jest tu bardzo pomocny, to właśnie on pomaga naszemu bohaterowi tropić kobiety które próbują wmieszać się w tłum. W ogóle w filmie jest wiele seksualnych odniesień, szczególnie w dalszej części, ale o tym nie będę pisał coby nie spojlerować.

W całym tym brudnym świecie znajdzie się też trochę humoru, sam pies jest również dowcipny. A zakończenie to już szczyt humoru, trochę niesmacznego humoru mógłbym rzec :) Musiałem je sobie puścić drugi raz bo nie dowierzałem własnym oczom. Trochę kontrowersyjne i zaskakujące ale pokazało jak mocna przyjaźń łączyła chłopca i jego psa.


Warte obejrzenia, szczególnie dla fanów tego typu post apokaliptycznych klimatów.

Odpowiedz
#2
naprawde bardzo wysmienity film. scena poczatkowa, w ktorej paru drabow dokonuje gwaltu zbiorowego na jednej takiej lasi (wszystko dzieje sie poza kadrem), a potem glowny bohater patrzy na jej cialo rozwleczone po stole i mowi do swojego kundla, ze szkoda, iz tak je pocieli, bo mozna by jeszcze kilka razy uzyc, daje idealny obraz tego, jak kiedys szkicowalo sie charaktery i budowalo postacie. zero troski o opinie zwyklych ludzi przed telewizorami i o to, czy bohater bedzie godny nasladowania czy nie.

stosunek do samej apokalipsy jest mocno ironiczny - kto pykal w Fallouta, ten momentalnie poczuje sie jak u siebie w domu.

w roli glownej Don Johnson - jeszcze sprzed epoki rozowych flamingow i czarnej ferrarki. 70% dialogow to jego pogaduszki z psem. wiem, co sobie myslicie: "gadajacy pies, kolejna horrendalna bzdura". nieprawda. pomysl zostal przedstawiony fajnie, inteligentnie i jesli juz wywoluje smiech, to wlasnie z powodu absurdalnosci sytuacji dookola: ludzkosc pogrozyla sie w takiej bezdennej samotnosci, ze jedynym towarzyszem rozmow dla osieroconego czlowieka, przemierzajacego bezkresne pustkowie, moze byc tylko odpowiednio wytresowane (i zaprogramowane) zwierze.

Odpowiedz
#3
Najprościej te psie zdolności wytłumaczyć można skutkami popromiennymi. Taka opcja od razu na myśl przychodzi, zwłaszcza że pierwsze co w filmie widzimy to grzybki atomowe. To świetny skrót IV Wojny Światowej która "trwała tylko 5 dni".

Odpowiedz
#4
Kawał dobrego filmu, widzę że mało popularny a szkoda bo nie zasługuje na taki los. Nie jest to może jakieś arcydzieło, ale warto obejrzeć dla tytułowych bohaterów, bo takich świetnych postaci naprawde ze świecą szukać w kinie - utożsamiałem się z nimi w 160% :) Film jest nakręcony średniawo, chociaż tutaj w ogóle nie było potrzebne ładne kręcenie więc to nie przeszkadza, przeszkadzają za to kilka nudnawych momentów. Nie do końca rozumiem co to było to miasto pod ziemią, jak powstało, po co i w ogóle. Ale klimat miało elegancki - czadowy automat do masturbacji, te sprawy 8)

Pies mówił, że zyskał zdolność mówienia wtedy gdy stracił umiejętność polowania jeśli to coś wyjaśnia, mnie tam bardziej wkurzyło to jak chłopak tlumaczył czemu tylko on słyszy psa, troche bez sensu, mogli wywalić ten dialog.

Odpowiedz
#5
Jak zwykle lubię takie filmy, tak na tym wytrzymałem tylko 15 minut. Spróbuję później ponownie do niego zasiąść, ale po pierwsze znudził mnie, a po drugie odrzucił niechlujstwem wykonania. To nie jest surowy film. Surowy to jest Mad Max. To jest film wyrzygany z umysłów jakichś amatorów.

Odpowiedz
#6
Szybko wymiękasz:) Ja dziś oglądałem Diary of the dead i też mniej więcej po 15 minutach miałem dość, ale zacisnąłem zęby i dobrnąłem do końca.

Odpowiedz
#7
To prawda, o wyraźnie amatorskim wykonaniu nie można dobrego słowa powiedzieć, chociaż klimat to wg mnie ma. Też miałem taki moment, że chciałem wyłączyć, ale jak coś trwa tylko 90 to zawsze się mobilizuję i trwam do końca - tym razem nie żałuję, bo relacje pies-chłopak pierwsza klasa.

Odpowiedz
#8
Sceny pod ziemią miały mocno surrealistyczny wydźwięk. Jak na mój gust nie wyszło.
Generalnie film dzieli się na 2 wyraźne rozdziały + nokautujący epilog, czyli szukanie kobity w postapokaliptycznym świecie (klimat na maksa) vs motyw z podziemiem (tutaj film mocno pikuje w dół), jednak na koniec filmu puenta stulecia. Absolutnie rewelacyjne zakończenie filmu.
Do tego wiarygodna i budząca zainteresowanie relacja pies - chłopiec.
Szkoda tego spapranego motywu z podziemiem, bo film stałby u mnie na piedestale s-fiksów.

Odpowiedz
#9
Po seansie "A boy and his Dog" mam wrażenie, że to nie jest żadne kino science fiction. Postapokalipsa balansuje tutaj na granicy powagi oraz komedii. Raz mamy ujęcie jak szczury wpieprzają resztki mięsa z puszek, a raz prowizoryczne kino w obozie ocalałych, które puszcza tanie erotyki (swoją stroną zajebisty pomysł z repertuarem:)). Potem mamy bohatera poszukującego kobiet to spełnienia seksualnych zachcianek, a następnie mocno surrealistyczne (coś jak u Gilliama) podziemne miasto.

Nie potrafię ocenić do końca czy mi się to wszystko podobało, czy też nie. Oglądało się to przyjemnie, choć część z podziemiem mogliby mocno ograniczyć, ewentualnie nie podawać w tak groteskowy sposób (choć "dojarka" była przednia).

Przemiły film, ale mam z nim wielki problem.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#10
Co do tego filmu mam mocno mieszane uczucia.
Pomysł bardzo dobry ale psuje go amatorskie wykonanie.
Film warto obejrzeć praktycznie jedynie dla świetnego zakończenia, bo sam w sobie jest dość nudnawy.
Jest to jeden z nielicznych filmów którym faktycznie przydałby się remake, tylko musiałby się wziąć za to ktoś olewający polityczną poprawnosć bo ten obraz w wersji wykastropwanej nie miałby racji bytu.

Odpowiedz
#11
Owszem, remake by nie zaszkodził, jednak najlepiej od jakiegoś początkującego reżysera i za skromną sumkę, bo z tej historii sie przecież nie wyciśnie bóg wie czego.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  MOON (reż. Duncan Jones) [SPOILERY!] D'mooN 587 106,577 07-11-2023, 08:58
Ostatni post: Melvin27
  Mr. Jones (2019) reż. Agnieszka Holland Lawrence 5 1,790 27-09-2019, 18:36
Ostatni post: Trailery Srailery
  Mute (2018) reż. Duncan Jones Lawrence 75 12,038 25-02-2018, 12:06
Ostatni post: Artk
  The Homesman (Reż. Tommy Lee Jones) (2014) Lawrence 7 3,220 08-07-2015, 11:15
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości