A.I. Sztuczna inteligencja (2001r)
#1
[Obrazek: 51dNNPbeTWL._AC_.jpg]
Złoty czas dla Stevena, kiedy jego produkcje były wizjonerskie i świetnie wyważone, a przy tym ciekawe i efektowne. Jeden z jego lepszych filmów, a w temacie o robotach, ścisły TOP.

Opowieść oparta na wątku Pinokio, gdzie robot (drewniana kukiełka) chce zostać prawdziwym chłopcem. Osment grał zawsze dobrze za małolata, ale tutaj pasował po prostu do roli jak ulał. Law jako Joe też spisał się fenomenalnie. John Hurt i Frances O'Connor na drugim planie dali równie dobry popis aktorski. Bo aktorsko ten film błyszczy. Ale błyszczy przede wszystkim realizacją: rozmach scenariusza powala, a realizacja wszelkich robotów, design świata, otoczenia to coś pięknego.

Steven zabiera nas na wycieczkę w przyszłość: jego wizja jest spójna, nie szczędzi detali, prezentowany świat jest wiarygodny i choć czasem wydaje mnie się przerysowany, to nie mam wątpliwości w jego autentyczność.

Stan Winston dowalił do pieca swoimi projektami: Teddy jako zabawka wydaje się być jak żywy, a roboty ze złomowiska to pokaz zajebistych pomysłów, które powołał do życia.

Ogólnie jest to piekielnie dobry film, ale przy tym smutny. I to bardzo. Kiedy oglądałem pierwszy raz A.I. w końcowej scenie z zaawansowanymi robotami, kiedy Dawid płacze, miałem zonka i stwierdziłem, że przedobrzyli. Potem doczytałem teorię, że to już jest prawdziwy chłopiec (sklonowany, jak Rebecca) i gdy oboje kładą się spać, to umierają, tak jak to opisywały Zaawansowane Roboty. Ale i bez tego drobiazgu (który ciut wywraca odbiór filmu - ponieważ zmienia wydźwięk zakończenia) sama w sobie historia jest bardzo, bardzo smutna.

10/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#2
Moja duża zaległość (a Spielberg to mój ulubiony reżyser), ponieważ zawsze mi się wydawało, że to takie nudne smuty... No nic, trzeba będzie nadrobić. 
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#3
(24-10-2021, 19:57)Debryk napisał(a): John Hurt i Frances O'Connor na drugim planie dali równie dobry popis aktorski.

John Hurt tu grał? To w "Człowieku Słoniu" wiedziałem że to on, podczas gdy tutaj nigdzie go nie poznałem Język

Odpowiedz
#4
W pewnym sensie są to nudne smuty, ale zrealizowane bardzo sprawnie i w jeszcze ten magiczny hollywodzki sposób. Miło wspominam seans, ale mam trochę problem właśnie z końcówką - nie bardzo kupuję motyw z ufoludkami. Dla mnie idealną klamrą chyba byłoby samo odnalezienie Wróżki i cięcie - chociaż wtedy pewnie ludzie by skakali z okien po tak doliniarskim zakończeniu Oczko
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#5
TO nie ufoludki Duży uśmiech

EDIT: William Hurt, nie John Uśmiech
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#6
(24-10-2021, 21:35)Badus napisał(a): . Miło wspominam seans, ale mam trochę problem właśnie z końcówką - nie bardzo kupuję motyw z ufoludkami.
Dobrze, że nie kupujesz bo tam nie ma żadnych ufoludków. Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości