Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
thriller psychologiczny - brzmi dumnie i gówno znaczy. 'thriller' sugeruje konkretny dreszczyk emocji oraz dobra akcyjke ów dreszczyk podsycającą. 'psychologiczny' zaś odsyła w stronę jakiejś bliżej niedookreślonej freudowsko-jungowskiej analizy ludzkich zachowań. jak to zebrać do kupy, żeby nie wyszedł grafomański banał tudzież pretensjonalny bełkot, będący pochodną wygórowanych reżyserskich ambicji? no cóż, w znakomitej większości przypadków zeswatać się tego nie da. z takiego eksperymentu w najlepszym razie pozostanie sama intryga (co nie jest wcale jakąś autorską klęską, jeśli tylko dobrze się ją poprowadzi), w najgorszym zaś film okaże się niestrawnym gniotem. od razu uprzedzam, że 'Prosty plan" to wyjątek od reguły.
Sam Raimi stworzył thriller psychologiczny niemal idealny. napisałem "niemal", ponieważ zachowanie postaci pokrywa się w 90 procentach z moim zapatrywaniem na świat (że się tak wyrażę). krótko: gdybym to ja znajdował się na miejscu głównego bohatera, postąpiłbym identycznie. wątpliwości mam tylko co do finału - raczej nie zrobiłbym tego, co zrobił Hank, nawet gdyby ktoś mnie błagał na kolanach. tak czy siak, przez tę "psychologiczną" bliskość łatwo mi było nawiązać emocjonalny kontakt z grającymi w filmie pamprami, a w szczególności z Billem Paxtonem, który nawiasem mówiąc aktorem jest nietuzinkowym. naprawdę podziwiam jego fantastycznie naturalną zdolność stopniowego popadania w obłęd. cała historia sprowadza się do tego, że dwóch braci oraz towarzyszący im pijaczek znajdują w lesie rozbity samolot. w samolocie siedzi pilot, któremu kruki i wrony wydziobują gały, a obok pilota leży torba wypełnianą pieniędzmi pochodzącymi z handelku dragami. w sumie 4.400.000$ - na łebka wychodzi plus minus półtora miliona. sęk w tym, że panów jest trzech. resztę możecie sobie dośpiewać. albo wiecie co - zamiast śpiewać, po prostu rzućcie okiem na ten genialny film.
na co przede wszystkim warto zwrócić uwagę? po pierwsze, na relacje łączące obydwu braci; po drugie, na występ Bridget Fondy (w tym momencie trudno mi wskazać inny tytuł, który stawiałby kobiety w tak negatywnym świetle - zwłaszcza ich pazerność i wrodzoną skłonność do knucia morderczych intryg:)); po trzecie wreszcie, na scenę popijawy w domu Lou - rozegrana po profesorsku, napięcie dozowane z precyzją chirurga naczyniowego.
film Raimiego to opowieść bardzo smutna. nigdy nie zapomnę jednej recenzji opublikowanej na łamach popularnego pisma pióra popularnego krytyka, który stwierdził, iż 'Prosty plan' byłby może fajniejszy, gdyby nie doskwierający brak koniecznego (podkreślam: koniecznego) w tego typu produkcjach czarnego humoru. tak więc jeśli odczuwacie wewnętrzną potrzebę tarzania się w czarnym humorze, polecam omijać reklamowany tu film szerokim łukiem, albowiem czarne jest w nim tylko upierzenie ścierwojadów. reszta tonie w bieli.
Sarah, małżonka Hanka, przez połowę filmu chodzi z brzuchem. potem następuje szczęśliwe rozwiązanie i swoje najbardziej destrukcyjne plany kobieta układa, karmiąc dziecko piersią. Raimi jest okrutny.
w 1999 roku Akademia Science Fiction, Fantasy i Horroru nominowała obraz Raimiego do dwóch Saturnów: za scenariusz i rolę Billy'ego Boba Thorntona.
13-08-2008, 00:47
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Wdziałem jakieś wieki temu w Tv. Kolejny przykład jak nagły zastrzyk potężnej ilości kasy potrafi zmienić człowieka.
13-08-2008, 09:02
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
A Simple Plan - No Country For Old Men
1. w obu przypadkach inspiracją do napisania scenariusza były książki;
2. oba filmy opierają się na tym samym pomyśle wyjściowym;
3. akcja obu filmów dzieje się w bardzo surowych piaszczysto-śnieżnych plenerach;
4. oba filmy mają swojego ducha opowieści, narratora (odpowiednio: Bill Paxton i T.L. Jones);
5. w obu filmach znaleziona forsa pochodzi z narkotyków;
6. w obu filmach ktoś będzie chciał tę forsę odzyskać;
8. w obu filmach występuje postać szeryfa, prowadzącego śledztwo;
9. oba filmy są mocno nieprzewidywalne (NCFOM bardziej);
teraz różnice:
1. 'Prosty plan' jest filmem lepszym;
2. 'Prosty plan' pozbawiony jest wkurzających odautorskich komentarzy, łopatologicznie opisujących to, co widzimy na ekranie (jest szeryf, ale bez filozoficznych ambicji); w sumie moge zacytować próbkę narracji z offu w wykonaniu Hanka-Paxtona, bo to żaden spojler:
was still just a kid, I remember my father telling me what he thought that it took for a man to be happy. simple things, really... a wife he loves, a decent job, friends and neighbours who like and respect him. and for a while there, without hardly even realizing it, I had all that.
3. bohaterami 'Prostego planu' są zwykli ludzie z małego miasteczka, przez co o wiele łatwiej wczuć się w ich role (u Coenów przeciwnie: twardziel-weteran, wszędobylski płatny zabójca oraz łowca płatnych zabójców - postaci napisane i zagrane kapitalnie, ale raczej pochodzące "z innej bajki");
4. 'Prosty plan' pokazuje ludzka psychike "w ruchu", podczas gdy u Coenów jest jak w westernach Leone: bohaterowie nie zmieniają sie ani o jotę - opanowany twardziel pozostanie opanowanym twardzielem do końca (do śmierci).
13-08-2008, 17:30
Nowy
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 1
SPOILERY NO COUNTRY FOR OLD MEN I A SIMPLE PLAN
Porównanie tych dwóch filmów jest moim zdaniem niezręczne i nieodpowiednie. Wspólny element fabuły, czyli znalezione pieniądze spełniają zasadniczo różne role w obydwu filmach. W "Prostym Planie" znaleziony łup obnaża prawdziwą ludzką naturę, którą jesy chciwość. Smutna to diagnoza, choć jak sam przyznałeś bardzo wiarygodna, po prostu prawdziwa. W "NCFOM" pieniądze to niejako osobny byt opowieści, przechodząc z rąk do rąk pozostawiają po sobie głównie śmierć (scena pod koniec filmu z kupnem koszuli dość wymowna). Pieniądze nie są tu zjawiskiem nowym, są czymś na wzór pasożyta, który prędzej czy później zabija swojego żywiciela przenosząc się na innego. Tak stało się na pustyni przy nieudanej wymianie towaru, oczywiście podobnie skończył Llewelyn Moss, no i Anton Chighur, którego "los" okaleczył pod koniec filmu.
W zasadzie w istocie pieniądza w obedu filmach widać dwa różne podejścia do filmu w ogóle. W "Prostym Planie" forsa to po prostu forsa - jak jest jej dużo to biedak robi się chciwy i nieobliczalny, proste. W "NCFOM" forsa to coś więcej niż forsa to siła, która sprowadza na bohaterów nieszczęście i śmierć. Im bardziej człowiek stara się by ją zatrzymać tym bardziej niszcząca jej siła (nasuwają się słowa Ellisa - im bardziej starasz się odzyskać to co utraciłeś tym więcej tracisz). Pozatym film Raimiego jest ... prosty :) . Nie jest to ani zarzut, ani pochwała. Po prostu tak jest, prosta historia, prości bohaterowie, ale i prosta realizacja, prosty morał. Zgadzam się, że prawdopodobnie zgodnie z zamysłem prostota jest siłą filmu. Nie uświadczy się tu natomiast poetyckiego zacięcia Coenów, obsesyjnej precyzji z montażu, specyficznego humoru, spajania filmu pozornie niestotnymi elementami, różnych możliwości interpretacyjnych.
Jeżeli chodzi o "stojące postacie" to po części się zgadzam, choć porównanie do Leone umniesza wg siłę tego zarzutu, a robi wręcz z niego zaletę :) . Natomiast, jeżeli chodzi o "zwykłych ludzi", to ja chyba wolę nieludzkie ucieleśnienie zła w interpretacji Bardema, które nie ma przełożenia na rzeczywistość niż zwykłego (czyt. "prostego") antagonistę.
Chciałbym też czegoś więcej się dowiedzieć o "wkurzających odautorskich komentarzach", bo ja takowych nieznalazłem.
Obydwa filmy uważam za dobre, wyżej stawiając "NCFOM" (swoją drogą wymienienie jako GŁÓWNĄ RÓŻNICĘ "faktu", że "Simple Plan" jest lepszy nie świadczy najlepiej o Twojej ocenie). Nie stawiałbym ich jednak obok siebie. Podobieństwa do "Fargo" i "NCFOM" są pozorne i zwodnicze, bo występują tylko na powierzchni - u Coenów to punkt wyjścia do mówienia czegoś więcej, u Raimiego to trzon.
A tak na marginesie to zdaje się, że prywatnie Raimi i Coenowie to starzy kumple są z czasów Evid Dead i Blood Simple.
14-08-2008, 11:57
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:W "NCFOM" forsa to coś więcej niż forsa to siła, która sprowadza na bohaterów nieszczęście i śmierć. Im bardziej człowiek stara się by ją zatrzymać tym bardziej niszcząca jej siła
tak samo jak w 'Prostym planie'.
Cytat:to ja chyba wolę nieludzkie ucieleśnienie zła w interpretacji Bardema
zapytam po raz n-ty: co takiego 'nieludzkiego' w zabójcy Coenow? facet nie robi NIC nieludzkiego (pomijając fakt, ze zabija niewinnych ludzi, bo chce odzyskać skradziona forse). równie dobrze mógłbyś dopatrywać się ucieleśnienia zła wszelkiego w płatnym zabójcy z 'Zakładnika' Manna. zarówno Vincent, jak i Chigurh to ludzie, którzy zabijają innych ludzi, ponieważ taka ich wyuczona profesja: dostają zlecenie i zabijają. jedni po opuszczeniu woja lądują w garniturkach i ochraniają prezydentów, inni zostają zwerbowani przez mafie i prezydentów likwidują. ale to jeszcze nie powód, by doszukiwać się w ich wyrachowanym działaniu symboliki zła.
Cytat:Chciałbym też czegoś więcej się dowiedzieć o "wkurzających odautorskich komentarzach", bo ja takowych nieznalazłem.
posłuchaj, co gada T. L. Jones, a gada duzo i niepotrzebnie.
Cytat:swoją drogą wymienienie jako GŁÓWNĄ RÓŻNICĘ "faktu", że "Simple Plan" jest lepszy nie świadczy najlepiej o Twojej ocenie
no ale wg mnie 'Prosty plan' jest lepszy i tyle:)
Cytat:W "Prostym Planie" znaleziony łup obnaża prawdziwą ludzką naturę, którą jesy chciwość. Smutna to diagnoza, choć jak sam przyznałeś bardzo wiarygodna, po prostu prawdziwa. W "NCFOM" pieniądze to niejako osobny byt opowieści, przechodząc z rąk do rąk pozostawiają po sobie głównie śmierć. Pieniądze nie są tu zjawiskiem nowym, są czymś na wzór pasożyta, który prędzej czy później zabija swojego żywiciela przenosząc się na innego.
tu akurat masz moje pełne poparcie. fajnie to ująłeś. rola pieniędzy to zasadnicza i najważniejsza różnica dzieląca obydwa filmy. cała reszta stanowi kwestie mniej lub bardziej techniczne.
14-08-2008, 12:49
Nowy
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 1
Cytat:tak samo jak w 'Prostym planie'.
No więc jednak nie do końca. Forsa w "Prostym Planie" to prosty katalizator ludzkich zachowań. Wiadomo, że jak znajdzie się duża ilość pieniądza, a trzeba podzielić ją na trzech, niesnaski i chęć zagrabienia wszystkiego dla siebie prędzej czy później się pojawią. Rozpocznie się knucie Lady Makbet, łamanie na początku ustalonych zasad, a wszystko zakończy się tragedią. Tak działają pieniądze, w "Prostym Planie" i (niestety) w rzeczywistości także. W "NCFOM" chciwość nigdzie nie jest piętnowana, a występuje w filmie w bardzo znikomych ilościach. Mossowi ani razu nie rozświetlają się oczy i nie zaczyna się ślinić ze zwierzęcym uśmiechem na twarzy na widok pieniędzy. W "NCFOM" pieniądze nie zmieniają ludzi, ale ściągnają nań nieszczęścia i śmierć "z zewnątrz". I tu pojawia się ciekawe pole do dyskusji, czy zło które idzie za pieniędzmi w osobie Bardema jest rzeczywiście "zewnętrze" czy jest niejako ucieleśnieniem wynaturzeń ludzkich jakie pojawiają się przy dużej ilości pieniędzy i prowadzą do ostatecznej klęski.
Cytat:zapytam po raz n-ty: co takiego 'nieludzkiego' w zabójcy Coenow? facet nie robi NIC nieludzkiego (pomijając fakt, ze zabija niewinnych ludzi, bo chce odzyskać skradziona forse). równie dobrze mógłbyś dopatrywać się ucieleśnienia zła wszelkiego w płatnym zabójcy z 'Zakładnika' Manna.
Trzy sprawy. Pierwsza to sposób w jaki postać jest niedodpowiedziana. Tak jak wiemy kim jest Moss, Szeryf Bell, Carla Jean, Meksykanie, tak Chighur jest postacią anonimową. Nie wiemy o nim nic, skąd pochodzi, dla kogo (o ile w ogóle) pracuje, nic. Druga to brak jakichkolwiek emocji - pozytywnych lub negatywnych. Nie ma w nim współczucia, troski ale i wściekłości, gniewu i chciwości. Tak jak każda inna postać jest określona jakąś emocją tak Chighur nie posiada żadnej. Trzecia to sposób w jaki postać została zagrana przez Bardema i potraktowana przez Coenów i Deakinsa, nie wiem czy tutaj muszę coś więcej wyjaśniać, ale mam nadzieję, że nie.
Cytat:posłuchaj, co gada T. L. Jones, a gada duzo i niepotrzebnie.
Uwielbiam jak ktoś mówi, że coś co mu się nie podoba jest niepotrzebne. Szeryf Bell gada dużo, bo lubi gadać. Jego wywody A) znakomicie nakreślają jego postać smucącego, zmęczonego życiem starca dla którego świat stał się zbyt skomplikowany i brutalny B) są jednym z głównych źródeł określenia w jakim świecie się znajdujemy. Jego początkowy monolog znakomicie nakreśla początkowe zasady (a w zasadzie ich brak) świata w jaki zostajemy wrzuceni. Na marginesie uważam, że prolog ze słowami Jonesa w tle (+ piękne kadry jałowego krajobrazuto jeden + cieniuteńka powoli narastająca nitka muzyki Burwella, która mimo, że ledwo zauważalna to robi piorunujące wrażenie) to jeden z najlepszych momentów filmu.
Cytat:no ale wg mnie 'Prosty plan' jest lepszy i tyle:)
To nie pisz, że różnicą między dwoma filmami jest to, że jeden jest lepszy, tylko że ten Ci się bardziej podoba, a ten mniej. Wtedy to jest rzeczywista i faktyczna różnica.
14-08-2008, 13:46
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:No więc jednak nie do końca.
a zatem powtórzę, co napisałeś i naprawdę nie warto tego komplikować: w NCFOM forsa to coś więcej niż forsa to siła, która sprowadza na bohaterów nieszczęście i śmierć. Im bardziej człowiek stara się by ją zatrzymać tym bardziej niszcząca jej siła
otóż w obydwu filmach posiadanie pieniędzy wywołuje fale zgonów. w obydwu filmach z powodu pieniędzy ginie wuchta niewinnych ludzi. wreszcie, w obydwu filmach fakt odnalezienia (i przywłaszczenia) cudzych pieniędzy ściąga "śmierć z zewnątrz". a to, czy chciwość jest piętnowana, czy nie, to już inna sprawa, co do której jesteśmy zgodni, że u Coenów nie jest ona tematem filmu.
Cytat:nie wiem czy tutaj muszę coś więcej wyjaśniać, ale mam nadzieję, że nie.
oczywiście, że musisz. Vincent tez jest niedopowiedziany (co drugi płatny zabójca jest niedopowiedziany dla klimatu). to jedno. dwa: to, że facia nie da się opisać za pomocą mapy emocjonalnej, nie czyni z niego symbolu zła. co najwyżej psychola (choć według mnie żaden z niego psychol - jedynie wyrachowany płatny zabójca). wreszcie po trzecie: postać została wykreowana na modle najlepszych płatnych morderców/łowców głów/socjopatów, tj. "składa" się z cech, z których zazwyczaj buduje się tego rodzaju figury: ostrożny dobór słów, charakterystyczny fryz, precyzja, tajemniczość, specyficzny rekwizyt, fotogeniczność etc. wystarczy wymieszać i "symbol zła" gotowy.
Cytat:są jednym z głównych źródeł określenia w jakim świecie się znajdujemy.
to akurat ma swoją nazwę: łopatologia.
Cytat:Na marginesie uważam, że prolog ze słowami Jonesa w tle (+ piękne kadry jałowego krajobrazuto jeden + cieniuteńka powoli narastająca nitka muzyki Burwella, która mimo, że ledwo zauważalna to robi piorunujące wrażenie) to jeden z najlepszych momentów filmu.
też tak uważam. dlatego bardzo ubolewam, że Coenowie nie poprzestali na początkowym monologu, tylko zabrnęli dalej w łopatologiczne komentarze dla krytyków, mające sugerować, że film jest czymś więcej niż tylko prostym bieganiem jednego facia za drugim.
14-08-2008, 14:11
|