ALONE IN THE DARK, 1982, reż. Jack Sholder
#1
[Obrazek: alone1.jpg]

Cóż za rozkosznie szalony i nieprzewidywalny film. Są takie dzieła, które przez cały czas seansu po prostu emanują aurą epoki w której zostały nakręcone i po wszystkim niemożliwe jest wyobrażenie sobie tego czy innego filmu stworzonego w innej dekadzie. Właśnie takie odczucia miałem non stop podczas oglądania 'Alone in the Dark', przedziwnej mieszanki slashera, home invasion i horroru psychologicznego, zakorzenionego głębiej niż Flock of Seagulls w szaleństwie eighties. Szaleństwo jest tutaj akurat kluczowym słowem nie tylko ze względu na zapędy reżyserskie i scenopisarskie ale również ze względu na samą fabułę, która generalnie o szaleństwie traktuje.

[Obrazek: alone%2Bin%2Bthe%2Bdark%2B1982%2B%25284%2529.jpg]

Dan Potter to młody doktor który wraz z rodziną przenosi się do New Jersey, gdzie otrzymał posadę lekarza w lokalnym szpitalu psychiatrycznym, The Haven, cieszącego się opinią ośrodka niezwykle oryginalnie podchodzącego do terapii i 'przechowywania' pacjentów. Trzecie piętro owego ośrodka zawiera najbardziej nieprzewidywalnych osobników, nad którymi czuwa opierający się na elektrycznych czujnikach system bezpieczeństwa. Po powitalnej wizycie Dr. Pottera i oprowadzeniu go przez naczelnika ośrodka, czwórka indywiduów z wiadomego piętra dochodzi do tragicznego w skutkach wniosku, że nasz bohater zabił poprzedniego lekarza (którego owe czubki bardzo lubiły i szanowały) by dostać swoją obecną pozycję. W zamknięciu zaczynają knuć zemstę, słusznie zakładając że okazja nadejdzie w odpowiednim czasie, gdyż pewnej nocy następuje długa przerwa w dostawie prądu dla całego miasteczka. Rozpoczynają się łowy...

[Obrazek: alone-in-the-dark-martin-landau-postman....%26h%3D253]

Dawno nie widziałem filmu, który z taką łatwością i zgrabnością potrafi w ramach nie dość że jednej sceny to jeszcze jednego dialogu skakać szaleńczo między powiedzmy to luzem lat 80' a absolutnym podskórnym terrorem. Niejeden raz na mojej twarzy pojawił się uśmiech, który szybko zrzedł kiedy przy akompaniamencie 'o kurwa' zrozumiałem totalnie chore założenie sceny. Szaleństwo całości jest perfekcyjnie smagane biczem do galopu przez REWELACYJNY zespół aktorski, zwłaszcza po stronie świrów. Erland van Lidth w roli otyłego, imponująco silnego lecz zdecydowanie mniej imponująco inteligentnego amatora małych dziewczynek (ej, nie mówiłem że będzie lekko) robi wrażenie golema z krwi i kości którego powstrzymanie graniczy z cudem. Kolejnym elementem kliki jest 'Księżulek' zagrany przez Martina Landau, który to w swoją postać wmpompowuje tyle nieposkromionego szaleństwa (TEN ŚMIECH) że aż się niewygodnie na fotelu robi kiedy podziwia się tą postać, dawno eksplorującą już odmienne stany szaleństwa daleko po drugiej stronie umysłu. Pieczę i ideową kuratelę nad wariatami sprawuje imponujący Jack Palance, o wyglądzie i usposobieniu złamanego psychicznie weterana wojennego, chłodno panującego nad sytuacją i niepokojącego swoim stoickim spokojem poruszającej się rzeźby z kamienia. Nie byłbym sobą jakbym nie wspomniał o jednym z moich absolutnych ulubieńców horrorowych czyli Donaldzie Pleasence, naczelniku szpitala 'The Haven', nie do końca różniącego się od swych podopiecznych i zafascynowanego istotą szaleństwa. Wszystkim równie zainteresowanych istotą szaleństwa, zapraszam do seansu. Zapnijcie tylko pasy. POLECAM.




http://www.facebook.com/StrefaKultu - kwadrans dla twardziela

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Universal Classic Monsters - newsy i plotki, czyli temat o Dark Universe Pelivaron 41 3,521 17-04-2026, 23:22
Ostatni post: shamar
  Poltergeist - Trylogia (1982, 1986, 1988) i remake (2015) Mierzwiak 13 3,112 20-01-2026, 13:13
Ostatni post: slepy51
  Near Dark, czyli rozroba z udzialem eki wampirow Mental 18 5,338 07-10-2023, 08:30
Ostatni post: Melvin27
  Dark Skies (2013) military 7 4,215 03-05-2016, 23:57
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości