Dziwne, że tak "głośny" film nie ma jeszce tematu na tym forum? W sumie o nim jest tak głośno nie ze względu na dobre recenzje i opinie, ale na kontrowersje jakie mu towarzyszą. Wyrzucenie z filmu (już gotowego i reklamowanego!) Kevina Spacey'ego z powodu skandalu obyczajowego i na ostatnią chwilę zastapienie go Christopherem Plummerem, który za tą błyskawiczną podmiankę zarobił już nominację do Złotego Globu i BAFTY, a teraz oczekuje nomki do Oscara. Była też awantura, że Mark Wahlberg dostał za te dokrętki 1,5 miliona, podczas gdy Michelle Williams... tylko marny tysiąc
Na film z ciekawości się wybieram, nawet mimo że nie za specjalnie podzielam decyzję studia i Scotta oraz jest mi trochę szkoda tych scen Spacey'ego. Chcę zobaczyć jak Plummer się prezentuje w tak szybko nakręconej roli, a ponoć świetnie. Do tego sama historia porwania Johna Paula Getty'ego jest tak fascynująca, że zasługuje na arcydzieło, ale wiedząc, że Ridley to kręci i to jeszcze z wieloma dokrętkami na miesiąc przed premierą to... mam obawy.
21-01-2018, 10:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2020, 21:39 przez Kryst_007.)
Michael się nie awanturowała, słowem (o ile wiem) się nie odezwała i to dziennikarze rozdmuchali sprawę. Scott sądził, że każdy wziął symboliczną zapłatę
Mnie cieszy zmiana na Plummera bo zwyczajnie pasuje mi sto razy bardziej do tej roli. Na dodatek wszyscy go chwalą. Jestem bardzo ciekaw co z tego wyjdzie.
(21-01-2018, 10:28)Kuba napisał(a): Michael się nie awanturowała, słowem (o ile wiem) się nie odezwała i to dziennikarze rozdmuchali sprawę. Scott sądził, że każdy wziął symboliczną zapłatę
Ok, to już poprawiam
Co do Plummera, to wizualnie też go wolę, niż Kevina z make upem na twarzy, ale z drugiej strony Spacey to fenomenalny aktor, który wszystko mógłby zagrać, więc jestem ciekaw czy się sprawdził w roli starca. Chciałbym by pojawiła się za jakiś czas oryginalna wersja na DVD i Blu-ray'u w formie dodatku specjalnego
Wersje z Kevinem mógłbym wpisać do tematu z filmowymi marzeniami, ale wg mnie szanse że ujrzy ona kiedykolwiek światło dzienne są iluzoryczne. Nawet nie chodzi o to że Spacey byłby ciekawy sam w sobie, ale o możliwość porównania identycznych ról dwoch aktorów w tym samym filmie - takie sytuacji chyba nigdy nie było.
(21-01-2018, 14:27)simek napisał(a): Wersje z Kevinem mógłbym wpisać do tematu z filmowymi marzeniami, ale wg mnie szanse że ujrzy ona kiedykolwiek światło dzienne są iluzoryczne. Nawet nie chodzi o to że Spacey byłby ciekawy sam w sobie, ale o możliwość porównania identycznych ról dwoch aktorów w tym samym filmie - takie sytuacji chyba nigdy nie było.
W filmach może nie, ale w serialach juz czasem tak. Mozna na przykład znaleźć dwie rózne wersje pilota jakiegoś serialu, gdzie wymieniono aktora albo aktorkę (pamiętam, że było tak z "Joey" i chyba też z "Reaper"). To tak, jako ciekawostka.
21-01-2018, 17:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-01-2018, 17:04 przez Gal Anonim.)
(21-01-2018, 16:28)shamar napisał(a): Były. Np. "Back to the future". Aaliyah w "Matrixie" chyba też nagrała część swoich scen
Gdzie masz możliwość porównania tych aktorów w tych rolach ?
Cytat: o możliwość porównania identycznych ról dwoch aktorów w tym samym filmie - takie sytuacji chyba nigdy nie było.
Najlepszy znany mi przykład (to nie do końca to, ale dość blisko) to Pan Wołodyjowski i Przygody Pana Michała - Ketlinga i kilka innych postaci grają w serialu inni aktorzy, a jest tam sporo niemal takich samych scen z tymi samymi dialogami.
Ciekawe, że nigdy nie wrzucili żadnego fragmentu w którym Stoltz wypowiada choćby jedno słowo. Nigdy też nie widziałem czegoś innego poza tymi krótkimi scenkami
Skoro jeden z największych hitów kasowych w historii kina nie doczekał się opublikowania takich materiałów, to tym bardziej nie liczyłbym na fragmenty porażki finansowej z będącym kulą u nogi Spacey'im.
Nie no, myślę że ze Stoltzem, a właściwie z całym filmem, to jednak nadal nieco inna sytuacja była/jest. Tam wymienili gościa, który był aktorem pierwszoplanowym, mając 4-5 tygodni zdjęć za sobą (nie wiem czy dobrze pamiętam). Po gigantycznym sukcesie BttF z Foxem, to nawet nie wskazane było/jest pokazywać takie montażowe ścinki/niedokończone sceny z tym "drugim". Może byłoby to i dobre jako ciekawostka dla fanów, ale czy wypada, po latach, babrać obraz Foxowego Marty’ego McFlya pytaniami: "a co by było, gdyby jednak ze Stoltzem nagrali całość?".
Tutaj AtMitW z drugoplanowym Spacey'im było w pełni zmontowanym filmem, gotowym do wypuszczenia na ekrany kin. Gdzieś nadal istnieje pierwotna*, 100% wersja z nim. Być może kiedyś, ktoś życzliwy, ją "zaprezentuje" światu. W mniej, czy bardziej oficjalny sposób
*No chyba, że zniszczyli wszystkie istniejące egzemplarze, łącznie z danymi z dysków
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
21-01-2018, 20:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-01-2018, 20:27 przez zombie001.)
Niestety film mnie paskudnie wynudził i wymęczył. Pomyślałby kto, że tak głośna sprawa zasługuje na coś więcej, niż tylko beznamiętne, pozbawione emocji przedstawienie wydarzeń na ekranie.
Aczkolwiek Plummer świetny, na granicy przerysowania - aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł być tak chciwy.
No byłem, zobaczyłem. Nie ma aż takiej tragedii jakiej można się było spodziewać, ale nie jest to też dobry szczególnie film. Szedłem bez konkretnych, sprecyzowanych oczekiwań bo też nie wiedziałem czego się spodziewać. Jeśli mam być szczery nigdy nie uważałem tej historii za szczególnie filmową a historia jaką zaprezentował mi Scott tylko potwierdza moją teorie.
"All the Money in the World" jest przede wszystkim wyprane ze wszelkiego dramatyzmu, pozbawione choć odrobiny napięcia. Oczywiście wiedziałem jak się zakończy cała historia, ale kurde, najprostszy przykład- "Argo", scena na lotnisku, doskonale każdy wiedział co się stanie a ja jednak siedziałem na krawędzi fotela z emocji chłonąc to co się działo na ekranie. Scott nie wciągnął mnie tak nawet na sekundę. Nie pomaga także scenariusz Scarpy, film trwa 2h 12 minut i gdzieś od połowy zaczyna się dłużyć a nawet momentami męczyć. Losy chłopaka kompletnie mnie nie interesowały, matkę też miałem absolutnie gdzieś. Postać Wahlberga ledwo zauważałem. Całemu filmowi brakuje polotu. Pod koniec pojawia się napis, że niektóre postacie i zdarzenia zostały ubarwione (czy wymyślone) dla podniesienia dramaturgii....no to coś nie wyszło. W pewnym momencie całe śledztwo i negocjacje odnośnie okupu stoją w miejscu i bohaterowie wałkują kilkanaście minut ten sam problem nie posuwając się nawet o centymetr i film tylko czeka aż dojdzie do momentu (dnia) w którym będzie mógł wrzucić coś nowego.
Dialogi są za to spoko, oraz wszelakie retrospekcje które są chyba najlepszym (!!!!!!) elementem filmu.
Problem mam też z pewnym twistem mianowicie momentem w którym okazuje się, że
niby potem Wahlberg rzuca jakieś wyjaśnienie, ale cały motyw, najciekawszy w całym filmie, nagle zostaje wywalony do kosza, znika i nikt o wydarzeniu potem nie wspomina, nijak nie wpływa na bohaterów.
Williams gra bardzo, bardzo dobrze ze świetnymi momentami, choć sama postać Gail jest już średnio ciekawa i średnio zaprezentowana. Powinienem jej współczuć/kibicować a tylko jej syn był mi bardziej obojętny. Wahlberg biega gdzieś tam po drugim planie i nie jest irytujący a nawet całkiem fajny tylko kompletnie nie potrzebny. Pewnie jego postać faktycznie brała udział w tych wydarzeniach, ale znając życie zrobiła nieco więcej, tutaj po za jedną sceną z Plummerem można by wywalić go do kosza i nic by się nie zmieniło (oczywiście, nadal odgrywa większą rolę niż Aquaman w "Justice League")
Płynnie można więc przejść do dwóch największych plusów "All the Money in the World"....przede wszystkim Christopher Plummer. Ludziki nadal będą ujadać, że Kevin lepszy i że nominacja do Oscara to wredna polityka bo nie zasłużył. No i pewnie, to mu na pewno pomogło, ale Plummer w 100% zasłużył. Wątpię aby Spacey zagrał lepiej Gettye'go. Oczywiście jedyne w czym ich można porównać to w wyglądzie/głosie. Cholera, Spacey wyglądał jak jakiś przebieraniec. Najlepiej porównać to scenę pustynną z zdejmowaniem okularów. Plummer emanuje majestatem, jest w nim też wspominane przez Ridleya ciepło i takie dziadkowe podejście a jednocześnie jest sukinsynem z krwi i kości.Świetnie odegra wielkie emocje targające bohaterem, bo tak, Getty to bohater pełen wątpliwości mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się pewny siebie. Wystarczyło jednak jedno spojrzenie, łzy które próbował powstrzymać by spojrzeć na niego już w nieco inny sposób. Christopher musiał się błyskawicznie przygotować do roli którą odegrał perfekcyjnie w każdym calu, czekałem na każdą scenę z nim jak w mało którym filmie. Po za tym sama postać Seniora jest najciekawsza, najbardziej fascynująca. Dlatego moją ulubioną sceną całego filmu jest retrospekcja w ruinach pałacu jego oraz małego Paula. Za to już scena
jest bardzo sztuczna. W każdym bądź razie...najlepsza interpretacja Ebenezera Scrooga jaką widziałem.
Drugim najlepszym aktorem (a zarazem punktem całego filmu) jest Romain Duris w roli porywacza. Bardzo podoba mi sie jak Scott i Scarpa przedstawiają porywaczy, są oni bardzo naturalni, żaden z nich nie jest potworem, mają określone motywacje a jednocześnie współczują Paulowi i nie chcą go krzywdzić bez powodu, przecież nawet w scenie
widać, że ani lekarz ani pomagający mu ludzie nie chcą tego robić. Najlepiej to widać w postaci Pięćdziesiątki, bardzo fajnie zagranej (świetny akcent) i chyba najbardziej wielowymiarowej zaraz po Gettym. Jego relacja z Paulem jest chyba najciekawsza ze wszystkich w tym filmie.
Ridley ma już 80 lat, to widać. Brakuje mu energii, pomysłów i zdolności do budowania epickich/strasznych/dramatycznych scen. Mimo to nadal jest świetnym rzemieślnikiem a pod względem czysto realizacyjnym "All the Money in the World" są bardzo solidną produkcją. Ridley się nie pierniczy, akcja dzieje się we Włoszech? No to spora część dialogów jest po włosku a włoscy bohaterowie nawet jak używają angielskiego to posiadają akcent. Wiem, że to żaden szał, ale lubię jeśli reżyserzy dbają o takie rzeczy. Sam klimat Włoch również został bardzo sprawnie zbudowany. Świetne scenografie i bardzo, bardzo dobre zdjęcia Wolskiego, do tego całkiem fajna muzyka. Czy to Rzym czy jaskinia z więzieniem Paula czy jakaś mała wioska, wszystko jest świetnie przygotowane, każde wydarzenie bardzo dobrze zainscenizowane. Podoba mi się brak biegania, strzelania, eksplozji a jedna scena akcji jest zrealizowana bardzo płynnie i porządnie, bez silenia się na widowisko.
Reasumując - nie będę rozpaczał nad 2h które przesiedziałem w kinie acz mocno żałuje, że nie poszedłem jednak na "Call Me by Your Name". Mimo to rola Plummera jest warta obejrzenia, nie widziałem w akcji Rockwella, ale jeśli Plummer dostanie jakimś cudem Oscara to złego słowa nie powiem.
6/10
29-01-2018, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2018, 14:00 przez Kuba.)
Nie mam zielonego pojęcia czemu Ridley uznał że z tej historii dobry film wyjdzie. Liczyłem że to będzie coś jak Ransom z Gibsonem tylko z możliwościami najbogatszego człowieka świata, a wyszedł film o niczym. Postać Wahlberga to za co te pieniądze od Getty'ego bierze? Bo robi właściwie nic poza przechwalaniem się.
Marny to film, a Plummer i jego postać to jedyny
godny zapamiętania element, wolałbym oglądać początek jego interesów u Arabów niż historie nudnego porwania.
Ridley, weź znajdź jakiś porządny scenariusz następnym razem, ok? 4/10
Właśnie wyczytałem, że w marcu na FX premierę będzie mieć 10cio odcinkowy serial Trust w reżyserii Danny'ego Boyle'a opowiadający o dokładnie tym samym o czym smęty Scotta. Mam tylko jedno pytanie: czy tam kogoś nie pojebało, żeby nakręcić dziesięciogodzinny serial o tej historii? Jakby komuś nie chciało się wchodzić na wikipedię, to przypomnę jak wyglądało porwanie wnuka Getty'ego: porywacze żądali 17 mln$, Getty powiedział, że nic nie da, porywacze ucięli wnukowi ucho i obniżyli żądania do 3mln$, Getty zapłacił, porywacze oddali wnuka, koniec historii. Prawda, że nie możecie się doczekać jak Boyle opowie to w dziesięć godzin?
13-02-2018, 07:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2018, 07:18 przez simek.)
No ja nie mogę się doczekać. Brendan Fraser gra, Danny Boyle reżyseruje, FX wypuszcza. Dla mnie ciekawe. A czy to historia na 10 godzin? Może oryginalna nie, ale jestem ciekaw, co przedstawi serial.
Też jestem trochę ciekawy, ale nie na tyle żeby szukać trailera albo obejrzeć pierwszy odcinek, poczekam na opinię i jeśli jakimś cudem będą dobre to obadam.
Filmu Scotta nie mam zamiaru oglądać, ale gdzieś mi się rzuciło w oczy, że serial podobno sporo lepszy. Nie wiem przypadkiem, czy opisanej wyżej historii nie traktuje tylko pretekstowo. Coś przecież musieli wymyślić na te 10 odcinków. Mnie bardziej dziwi, że sięgnęli po ten sam temat. Ja mam słabość do Boyla. Arcydzieł się po nim nie spodziewam, ale warsztat ma fajny, w sam raz na jakiś przyzwoity serial.
(13-02-2018, 09:56)simek napisał(a): Też jestem trochę ciekawy, ale nie na tyle żeby szukać trailera albo obejrzeć pierwszy odcinek, poczekam na opinię i jeśli jakimś cudem będą dobre to obadam.
To pomogę:
:)
Ja jestem ciekaw odkąd dowiedziałem się, że Boyle reżyseruje, a Fraser gra rolę Marka Wahlberga.
PropJoe napisał(a):Nie wiem przypadkiem, czy opisanej wyżej historii nie traktuje tylko pretekstowo. Coś przecież musieli wymyślić na te 10 odcinków.
Tak też właśnie myślę. Że bardziej będzie to próba opisania Getty'ego i jego rodziny niż skupienia się na samym porwaniu.
Grunt, żeby było dużo Frasera :)
13-02-2018, 12:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2018, 12:01 przez Gal Anonim.)
Dla mnie straszne marketingowe lenistwo, podobni aktorzy, podobne sceny i zdjęcia, stary przebój w tle, wyróżnia się tylko Fraser. Wygląda jak serialowa kontynuacja, a nie inne ugryzienie tej samej historii.
Patrzę na tą historie z każdej możliwej perspektywy i nie widzę tu żadnego materiału na serial. Zwłaszcza po filmie gdzie nie da się juz nic pokazać.
Za to z chęcią obejrzałbym filmowa biografie naszego Sknerusa, bez tej historii. Oczywiście z idealnym Plummerem.
Cytat:Właśnie wyczytałem, że w marcu na FX premierę będzie mieć 10cio odcinkowy serial Trust w reżyserii Danny'ego Boyle'a opowiadający o dokładnie tym samym o czym smęty Scotta. Mam tylko jedno pytanie: czy tam kogoś nie pojebało, żeby nakręcić dziesięciogodzinny serial o tej historii? Jakby komuś nie chciało się wchodzić na wikipedię, to przypomnę jak wyglądało porwanie wnuka Getty'ego: porywacze żądali 17 mln$, Getty powiedział, że nic nie da, porywacze ucięli wnukowi ucho i obniżyli żądania do 3mln$, Getty zapłacił, porywacze oddali wnuka, koniec historii. Prawda, że nie możecie się doczekać jak Boyle opowie to w dziesięć godzin?
Sorry simek, ale musialem wrocic tu i to zacytowac - nie mialem tak duzych oczekiwan, ale teraz po obejrzeniu calosci stwierdzam ze bylo cholernie warto, zdecydowanie najlepsza premiera tego roku, przewyzszajaca film Scotta pod kazdym jednym wzgledem. Polecam, ogladaj!