Andrew Davis - świetny reżyser, którego kojarzy garstka ludzi
#1
[Obrazek: Andrew-Daivs.jpg]

Na mojej liście najlepszych filmów wszech czasów znalazły się dwa tytuły tego pana - tyle samo co w przypadku Davida Finchera! Mowa naturalnie o "Nico" (1988) oraz "The Fugitive" (1993). Ten pierwszy umieściłem w rankingu trochę z sentymentu do epoki VHS i ze względu na kapitalną, niepowtarzalną ścieżkę dźwiękową Davida M. Franka, ale już drugi wylądował w ścisłej czołówce wyłącznie z powodów artystyczno-merytorycznych (dzisiaj nikt nie odważyłby się nakręcić czegoś takiego).

Do innych dobrych lub bardzo dobrych filmów Andrew Davisa zaliczam: kompletnie nieznaną "Przesyłkę" z Hackmanem i TL Jonesem (1989), "Liberatora", który stanowił szczytową fazę rozwoju kariery Seagala (1992), i "Morderstwo doskonałe" z Michaelem Douglasem (1998). Całkiem spoczko były też "Reakcja łańcuchowa" i "Na własną rękę" z Arnoldem u schyłku wielkiej formy. 

Ogólnie gość jest super konkretnym rzemieślnikiem z przebłyskami geniuszu. Niestety, od roku 2006 niczego nie nakręcił. Nie udało mi się znaleźć informacji, czemu tak przedwcześnie zdecydował się położyć lachę na Holly. Choroba? Sprawy rodzinne? Wypalenie zawodowe? Brak fajnych scenariuszy? Z drugiej strony, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: jego ostatnie produkcje (w tym mega rozczarowujący "Patrol" z Costnerem) nie były porywające (delikatnie mówiąc), więc może rzeczywiście facet po ludzku uznał, że warto zejść ze sceny o własnych siłach, zanim dojdzie do kompromitacji.

[Obrazek: Andrew-Daivs2.jpg]

Odpowiedz
#2
Wywiad z 2012 roku, w którym Davis mówi, że "Ścigany" nie miałby szans dzisiaj powstać, podobnie jak wiele innych typowo amerykańskich fabuł.

Od 17:37 -


Odpowiedz
#3
Nie trafia do mnie ten reżyser.

Nico i Liberator - dwa najbardziej przereklamowane filmy Seagala, toporne i nudnawe. Ściganego widziałem daaaawno temu i słabo pamiętam. "Na własną rękę" to jeden z tych filmów z Arnoldem, które obejrzałem raz i nigdy nie miałem ochoty na powtórkę.

Odpowiedz
#4
Sciganego obowiazkowo niedlugo powtorz, jak dla mnie czolowka filmografii Forda i jeden z moich ulubionych filmow lat 90.
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#5
Liberator jest spoko bo ma cycki Eriki Eleniak przez 15 sekund i to jest największa, a w zasadzie dwie największe zalety tego filmu.

Mucz better jest Liberator 2 którego oglądałem milion razy, głównie dlatego, że ojciec miał nagranego z C+ na VHS.

Patrol - bardzo lubię, podoba mi się.
Nico - taki sobie, wolałem zawsze Wygrać ze śmiercią. Obejrzeć można z sentymentu do senseja.
Reakcja łańcuchowa - taki sobie, nic nie urywa ale obejrzeć można.
Na własną rękę - syf z Arnoldem, nieoglądalny dla mnie
Ścigany - Zibi TOP.

Odpowiedz
#6
„Ścigany” to opus magnum Davisa, wyszedł mu jak mało co wychodziło komuś, kto uznawany mógł być za rzemieślnika, jeden z klasyków sensacji lat 90. Ja to nawet swego czasu dziwiłem się, że nie dostał za to nomki do Oscara (skoro TLJ mógł dostać...). Widziałem wszystkie wymienione przez Mentala filmy, do tego jeszcze „Zmowę milczenia” z Chuckiem Norrisem. Prawda, że pozostałe to albo w jakimś tam stopniu najwyżej kultowce gatunku („Nico”, „Liberator”), albo to już ostatnie podrygi – „Na własną rękę” czy „Patrol” to ledwo oglądalne przeciętniaki, casus takiego Donnera i jego „16 przecznic”. Ale moim cichym faworytem oprócz „Ściganego” jest „Morderstwo doskonałe”, zarąbisty, megastylowy kryminał, lepszy od oryginału Hitchcocka, niesamowita klasa reżyserska i aktorska (uwielbiam Davida Sucheta w tej roli i w „Krytycznej decyzji”). Za te dwa tytuły ode mnie szacunek na wieki dla tego reżysera o bardzo pospolitych, więc pewnie przez to tak słabo kojarzonych personaliach.

Odpowiedz
#7
Cytat:Liberator jest spoko bo ma cycki Eriki Eleniak przez 15 sekund i to jest największa, a w zasadzie dwie największe zalety tego filmu.

Mucz better jest Liberator 2 którego oglądałem milion razy
Wszystko prawda.

Odpowiedz
#8
Lecą jakieś herezje tutaj. Under Siege to zdecydowanie najlepszy film "z segalem". Na drugim miejscu Marked for Death.

Odnośnie Davisa - ja bym go wrzucił do tego samego worka z Janem De Bontem i kilkoma innymi reżyserami, którzy mimo znanych blocbusterów na koncie, gdzieś tam przepadli bez echa. Następne nazwisko przychodzące na myśl: Jonathan Demme.

Odpowiedz
#9
Cytat:Under Siege to zdecydowanie najlepszy film "z segalem".

Z tego filmu pochodzi zdecydowanie najlepszy tekst Seagala.

Zaczyna się od 0:42, ale ponieważ ważny jest kontekst, to startujecie od 0:23 :)


Odpowiedz
#10
Zacytuj, bo się nie wyświetla :(
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#11
Nie wyświetla ci sie film na YT?

Odpowiedz
#12
Cytat:Under Siege to zdecydowanie najlepszy film "z segalem"

Nawet w pierwszej piątce go nie zmieściłem (podobnie jak Nico).
https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-96-top-5-filmow-stevena-seagala

Odpowiedz
#13
(19-07-2021, 17:21)Mental napisał(a): Nie wyświetla ci sie film na YT?

Nie, tylko komunikat, że film jest niedostępny. Pewnie jakieś zjebane, brytolskie restrykcje - oni nie lubią amerykańskiej epy :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#14
Ona płacze bo miała wyskoczyć z tortu ale zasnęła. Przy okazji trochę pokazuje cycki. A Steven, mówi, że nie wierzy w te banialuki i że jest kucharzem.
W skrócie tyle.

A sam film bardzo lubię :)
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.

Odpowiedz
#15
(19-07-2021, 12:19)Mental napisał(a):
Cytat:Under Siege to zdecydowanie najlepszy film "z segalem".

Z tego filmu pochodzi zdecydowanie najlepszy tekst Seagala.

Zaczyna się od 0:42, ale ponieważ ważny jest kontekst, to startujecie od 0:23 :)



No nie wiem. Tu są lepsze teksty:


Odpowiedz
#16
Najlepszy tekst sensej rzucił w Hard to Kill:

That’s for my wife. Fuck you and die.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#17
yacajackowski napisał(a):Mucz better jest Liberator 2 którego oglądałem milion razy, głównie dlatego, że ojciec miał nagranego z C+ na VHS.

Potwierdzam. Wczoraj obejrzałem L2 i rzeczywiście film jest znacznie lepszy od jedynki. Więcej się dzieje, całość jest wyraźnie robiona dla beki, fabuła tak absurdalna, że praktycznie nieodróżnialna od parodii ataku terrorystycznego. Strasznie irytowała mnie tylko postać murzyna-bagażowego, bo wycięli ją z najgorszego szablonu (beznadziejnie nieśmieszny comic relief). Co się zaś tyczy Seagala, to ten wyraźnie wkraczał tu w schyłkową fazę swojej krótkiej kariery (jeszcze tylko "W morzu ognia" z 1998 roku i koniec).

EDIT

Koryguję treść pierwszego posta: L1 nie jest wcale bardzo dobry. Kiedy to pisałem, bardziej kierowałem się sentymentem niż trzeźwą oceną.

EDIT2

Zgodzicie się ze mną, że scena z gazem pieprzowym w L2 definiuje ten film i jest genialna? :)


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości