Angel Heart / Harry Angel
#1
Zanim obejrzałem film, myślałem "Whoa, Harry Angel, tytuł z epą". Po obejrzeniu(i zebraniu resztek mózgu z gleby) myślałem "...Angel Heart jednak bardziej pasuje" Nie pytajcie mnie czemu ;)

Fabuła przedstawia się następująco: A.D. 1955, Wielkie Jabłko. Drobny detektyw Harold Angel, weteran wojenny dostaje zlecenie od pewnego francuskiego arystokraty-ma znaleźć pewnego czarnego jazzmana, Johnny'ego Favourite'a(prawdziwe nazwisko Jonathan Liebling). Z rozmowy wynika, że Johnny zadłużył się u monsieur Cyphre'a, po czym w czasie wojny(w '43 konkretnie) stał się warzywkiem. Jednak w szpitalu, gdzie powinien leżeć Favourite jest puste łóżko. Wszystko wskazuje na to, że poszukiwany uciekł do rodzinnego Nowego Orleanu, a każdy, kto wie coś o nim ginie...

[Obrazek: angel-heart-movie-poster12.jpg]
Drugi tagline rewelacyjny.

Zacznijmy od tego, że ten film jest aż lepki(jedna z charakterystycznych cech kina lat 80.!); sugestywny klimat nowojorskich wnętrz, obskurnych nowoorleańskich nor, barów śmierdzących nikotyną i alkoholem, parnych przestrzeni, nieustannego szumu wentylatorów...


A przygrywa temu taka muza:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=0I8zUXLfnGI[/youtube]



A co o wyżej opisanym dziele myśli Kelley a co Cziczio

Pamiętacie co pisałem o egzorcyście? Zapomnijcie o tym. Liczy się tylko Angel Heart

1 Angel Heart
2 Omen
3 Rosemary's Baby/Devil's Advocate
4 Exorcist

Polecam. To bez przesady jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem.

Odpowiedz
#2
szczerze, to angels heart trochę mi nie pasuje do tego działu :razz: bardziej thriller jak dla mnie.

nie będę się zbytnio rozpisywał, wspomnę tylko o tym że film ma mega klimat "fuckin voodoo magic mon" i mnie bardzo praży.

8/10




ps. wentylatory rulez :wink:

Odpowiedz
#3
vast napisał(a):szczerze, to angels heart trochę mi nie pasuje do tego działu :razz: bardziej thriller jak dla mnie.
Ma straszyć? Ma.
I nawet czynniki nadprzyrodzone są.
Pasuje.

Cytat:Zacznijmy od tego, że ten film jest aż lepki(jedna z charakterystycznych cech kina lat 80.!)
Dobra, ja wiem, że lata 80. to już takie mega-hasło, ale lata 70. były bardziej lepkie, lata 80. są sztuczne (to nie jest określenie z automatu pejoratywne!!)

I czemu połamałeś dziecię Rosemary adwokatem Lucka?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#4
Artemis napisał(a):I czemu połamałeś dziecię Rosemary adwokatem Lucka?
Troszkę się zawiodłem na filmie Polańskiego. Całościowo mi się podobał, ale cały seans miałem uczucie: "Czegoś mi tu brakuje".
Adwokat zrobił większe wrażenie niż Egzorcysta, ale nie tak wielkie jak Omen.
Wiem że to zupełnie różnie filmy (pełen niepewności dramat psychologiczny i inteligentny blockbuster), wiem jakie jest zdanie ogółu krytyków...plusy i minusy obu tych produkcji rozłożyły się w moim prywatnym rankingu po równo. That's all:)

A co do "lepkości"-chyba za dużo siedzę na tym forum:>

Odpowiedz
#5
Opinie krytyków, krytyków, ble... Jakby nikomu poza krytykami Dziecko Rosemary krzywdy nie zrobiło. Bój się boga!
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#6
Kogo? :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Taki tam z brodą. Pachnie kadzidłem.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#8
Dziadek Mróz!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
Myślałem że pachnie rybą...
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#10
Pobawię się w archeologa, temat stary, ale chyba jeszcze nie wyczerpał potencjału dyskusji o tym filmie. Ba, sądzę, że nawet jej dobrze nie zaczął.

Zgadzam się z autorem tematu w pełnej rozciągłości, jeśli chodzi o odbiór atmosfery Angel Heart. Być może ćwierć wieku po premierze zwroty fabularne nie zrobią już na nikim aż tak wielkiego wrażenia, wszystko się w kinie bardziej ograło, jednak klimat to zupełnie coś innego. W tym filmie jest pewna duchota, gęstość, wręcz namacalne poczucie obcowania z przedmiotami pokazywanymi na ekranie, prawie wyczuwalna pod palcami faktura. Z pewnością jest to zasługa doskonale dobranego oświetlenia, planów i wszystkiego, co może się składać na dobrą scenografię, ale jest też coś więcej, czego określić precyzyjnie nie mogę. Zresztą, film czerpie garściami z kina noir, więc i tu należałoby szukać źródeł tak dobrze budowanego klimatu.

Aktorzy odgrywający swoje role zostali dobrani pierwszorzędnie, a konfrontacja mocno wymiętego Angela z nienagannie ubranym Cypherem, nota bene właścicielem finezyjnie przyciętych paznokietków, jest naprawdę czymś, co się powinno pamiętać.

Jeśli ktoś popełnił ten wręcz kryminalny błąd zaniechania i nie obejrzał jeszcze, niechaj jak najszybciej go naprawi.
Haru no yuu
taenamu to suru
kô o tsugu

Wieczór wiosenny
niknie zapach kadzidła
zapalę drugie

Odpowiedz
#12
Whoa, to jeden z filmów dla których mógłbym kupić TV 4k żeby to zobaczyć. Zdjęcia w AH to czyste złoto, a w moim prywatnym rankingu najlepiej sfotografowanych filmów ścisły top. Mam słabość do tych noirowych światłocieni.

Odpowiedz
#13
Nagle mnie naszła ochota na nadrabianie filmów Parkera, więc zacząłem od tego. Świetne klimatyczne kino, które zaczyna się jak typowy kryminał. Detektyw przyjmuje zlecenie, rozpoczyna wykonywanie swojego zadania, wokół niego tajemnicze morderstwa, a im dalej w las tym coraz bardziej diabolicznie...

Film ma zaskakująco angażujące śledztwo i jest się ciekaw jaki to twist jest szykowany na finał. To co czyni ten film tak dobrym, to jednak nie tylko połączenie kryminału z klimatami voodoo, ale też reżyseria Parkera. Jest to wszystko tak zrealizowane, że film się ogląda niczym jakiś senny koszmar. To co szczególnie zwróciło moją uwagę to te ujęcia cieni, będące ewidentnie nawiązaniem do niemieckiego ekspresjonizmu. Pomysłowe są także te wszystkie mordy, jak i surrealistyczne sekwencje. Kurde, facet to miał naprawdę unikalny styl i trochę szkoda, że tak wcześnie przeszedł na emeryturę. No i do tego świetne dwie główne role - zarówno Rourke jako tytułowy charyzmatyczny detektyw, który z każdym kolejnym tropem popada w coraz większy obłęd, jak i De Niro, który na ekranie chyba nigdy nie był bardziej diaboliczny i tym samym stoicki (jeszcze te stare dobre czasy, gdy jego nazwisko w obsadzie zawsze równało się dobry film).

8/10

Ps. I co do ujęć w trakcie napisów końcowych. Może i nie odkrywam Ameryki, ale

Odpowiedz
#14
Lata nie oglądałem ale...

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#15
Kryst007 napisał(a):(jeszcze te stare dobre czasy, gdy jego nazwisko w obsadzie zawsze równało się dobry film).

Bo ja wiem

Harry Angel 1987

1984 - Zakochać się
1989 - Szalony Megs
1991 - Czarna Lista Hollywood
1992 - Mroki Miasta
1992 - Obsesja

Odpowiedz
#16
Kogoś w tym NeoTVP posrało, by dawać o wpół do drugiej w nocy :P. Dobrze że to z soboty na niedzielę. No rozumiem, że Pedro Almodóvar jest bardziej preferowany niż horror i będzie miał pierwszeństwo w czasie antenowym TVP Kultury, ale nadal.

Pierwsze ujęcie i już mi się podoba. Generalnie film jest pełen naprawdę klimatycznych kadrów jak np. ten po kręconych schodach, stopy stepującego chłopca czy scena stosunku kopulacji. I końcowe ujęcia z windą. Potęguje to wszystko jeszcze muzyka Trevora Jonesa.

W większości to bardziej ogląda się jak film kryminalny i długo nic nie wskazuje, o co naprawdę chodzi. Człowiek sądzi, że twist będzie jeden i to przewidywalny, bo po nazwisku Cyphre'a można się domyśleć prawdziwej tożsamości (a także stylówa DeNira krzyczy kim jest tak naprawdę). Ale wcześniej następuje prawdziwy twist, który mnie naprawdę zaskoczył. Scen jako takich strasznych, za wiele ni ma, ale straszne było to dziecko na końcu.
Satysfakcjonujące jak ten rednecki kundliszon on dostał kopa w stajni od konia. Zdecydowanie jeden z tych filmów, które skutecznie imitują ten feel niemieckiego ekspresjonizmu. 

8/10

PS. To musiał być jeden z pierwszych filmów, gdzie napisy końcowe (przypominające bardziej te w telewizyjnych serialach) przetykają z materiałem filmowym.

Odpowiedz
#17
Ktoś tu oglądał wczoraj na TV. (napisałem przed przeczytaniem posta)
Muszę powtórzyć po latach bo pamiętam ten film jako godny "Drabiny Jakubowej". Tej zrobiłem powtórkę i trzyma się świetnie. Jak będzie z "Sercem Angela"? Nie wiem.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#18
No i objerzałem, skuszony. Dziś już nie robi takiego wrażenia. Oczywiście ma na to jakiś wpływ "rozwiązanie zagadki" ale... Przy "Drabinie Jakubowej" też znasz twisty a powtórne seanse wchodzą tak samo świetnie.

Było 8/10, teraz tylko 7/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#19
Byłem wczoraj w kinie na moim pierwszym (!) seansie tego klasyka i cóż mogę powiedzieć. Takich filmów nawet nie tyle się teraz nie kręci, co po prostu z zasady nie powstają. Czasami zdarzają sie jednak wyjątki potwierdzające tę regule i takim wyjątkiem jest właśnie "Harry Angel". Piękne zdjęcia pokazujące nieco turpistyczne, zaniedbane krajobrazy Nowego Jorku i Luizjany l. 50-tych. Takie krótkie sceny to prawdziwa magia kina:



Absolutnie nie czuć w nich fałszu a sposób przedstawienia świata ma w sobie coś z naturalistycznego dokumentu. Główny bohater niczym Bogart łazi z fajkiem w ustach, jedyne czego mu zbrakło to kapelusza na głowie. Nie wiem, po prostu w kreacji Rourke'a jest coś magnetycznego, a nie ustępują mu postacie drugiego planu. Lisa Bonet jest niepokojąco wręcz rozerotyzowana, co było dla mnie sporym zaskoczeniem, bo pamiętam ją z familijnego "The Bill Cosby Show" (swoją drogą babka była zamężna z dziesięć lat młodszym od niej Jasonem Momoą, więc w realu musi mieć pewnie te "kurwiki" w oczach :P). De Niro w roli Lucyfera wypada świetnie, jest chłodny, spokojny, kalkulujący - to nie jest karykaturą zaserwowana nam przez Pacino w "Adwokacie diabła", jedyne co mi nie zagrało w tej postaci to pojawiające sie na moment czerwone świecące oczy - element moim zdanie zupełnie niepotrzebny i wciśnięty na siłę, coby podkreślić, że to faktycznie diabeł, a nie rojenia głównego bohatera.

Wracając zaś do niego, Angel to wymięty, cyniczny wręcz stereotypowy detektyw zajmujący się drobnicą. Uroczy cwaniak, któremu jednak często powija się noga. W kreacji Rourke'a nie ma fałszywej nuty, facet gra na 100%. Widać po nim ogarniające go coraz bardziej wątpliwości a jednocześnie upór w dążeniu do poznania prawdy.

Co do historii to pomimo tego, że wcześniej znalem ją z książki, to film jest jednak bardziej klarowny by nie powiedzieć po prostu lepszy od pierwowzoru. Niemniej książka biję go na głowę w jednym. "Falling Angel" to lepszy tytuł niż "Harry Angel", czy "Angel Heart" (chociaż przy tym ostatnim, serce Angela to jednak centralny element fabuły).

BTW z lubością obserwowałem małe detale scenografii jak np. tabliczki w noworleańskim tramwaju z napisem, że to miejsca dla kolorowych. Współcześnie to by było z kilka umoralniających scen na temat rasizmu, a tutaj to po prostu element krajobrazu, na który nikt nie zwraca uwagi.

9 na 10. 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości