Apocalypse Now / Czas apokalipsy
#1
[Obrazek: apocalypse-now-jock-poster.jpg]

Gdy oglądałem ten film po raz pierwszy (w dodatku w wersji Redux), doznałem sporego rozczarowania, które płynęło min. z faktu, że nie było to to, czego oczekiwałem - czyli bardziej typowy film wojenny. Do tego jednak te 3h20m bardzo mnie wymęczyło, szczególnie dała mi się we znaki scena u kolonistów. Po dziesięciu latach naszło mnie na powtórkę - zaopatrzyłem się więc w wydanie BD zawierające obie wersje filmu i tym razem sięgnąłem po tę krótszą (szczególnie, że spotkałem się z wieloma opiniami krytykującymi Redux). Wiedząc już w co się pakuję, liczyłem na to, że powtórka wypadnie lepiej.

No i wypadła, choć wciąż mam zastrzeżenia.
Film wygląda rewelacyjnie, ma świetne zdjęcia, które już same w sobie są wystarczającym powodem, by się z nim zapoznać. Do tego dochodzi specyficzny, miejscami dość "odjechany" klimat. Gorzej wypada od strony fabularnej - ot kapitan grany przez Sheena zostaje wysłany żeby wyeliminować szalonego pułkownika, który... właściwie nie wiadomo dokładnie co robi, grunt, że przestał słuchać dowództwa. Po drodze główny bohater studiuje informacje o swoim celu, budzą się w nim wątpliwości, bla, bla, bla... No i tak sobie płyną, płyną i płyną i jeszcze trochę płyną, grunt, że ogląda się dobrze. Można by się spodziewać, że jak już dopłyną będzie jeszcze lepiej, ale niestety jest dokładnie odwrotnie. Finał jest rozwleczony do granic możliwości (mówię o krótszej wersji) i naprawdę dobrze by mu zrobiło odchudzenie. Sam pułkownik Kurtz (Brando) siedzi schowany w cieniu i truje swoje farmazony - liczyłem, przyznać muszę, że będzie miał do powiedzenia coś ciekawszego. Klimat wciąż jest mocny, ale podejrzewam, że lepiej by się oglądało to ostatnie pół godziny po pijaku, albo będąc solidnie ujaranym, bez tego jest ciężko. Na dodatek drażnił mnie straszliwie jeden gostek z załogi, surfer, któremu z czasem coraz bardziej odpieprzało.

Tak czy inaczej wrażenie całościowe jest pozytywne - szczególnie przypadł mi do gustu Kilgore (Duvall jest tu bezbłędny), Wagner podczas ataku na wioskę i zapach napalmu o poranku.

Za jakiś czas spróbuję znowu sięgnąć po wersję rozszerzoną, choć nie wiem, czy nie będzie trzeba oglądać w odcinkach. A nastepna w kolejce "Cienka czerwona linia".

Odpowiedz
#2
Aż musiałem sprawdzić czy nie było tematu o przefilmie Coppoli. Dla mnie wszelkie dodatkowe sceny to nie problem bo film mnie zasysa i mógłby trwać jeszcze dłuuuuuuugo...Zdjęcia to miazga. Muzyka miazga. Aktorstwo miazga. Klimat pogłębiającej się schizy zajebisty. Za samą scenę ataku helikopterów w takt Cwału Walkirii ten film należy uznać za arcydzieło.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#3
Cytat:Aż musiałem sprawdzić czy nie było tematu o przefilmie Coppoli

No nie było, dziwne. Musiałem założyć, bo przecież nie będe o tym filmie pisał w krótkiej piłce...

Tu już intro robi świetny klimat:


szkoda tylko że to:


dostajemy stosunkowo wcześnie, a potem nie ma już nic lepszego.

Odpowiedz
#4
Dalej porostu jest samo dobro ale w innym tempie. Oczko
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#5
(16-01-2017, 20:50)Gieferg napisał(a): Gdy oglądałem ten film po raz pierwszy (w dodatku w wersji Redux), doznałem sporego rozczarowania, które płynęło min. z faktu, że nie było to to, czego oczekiwałem - czyli bardziej typowy film wojenny. Do tego jednak te 3h20m bardzo mnie wymęczyło, szczególnie dała mi się we znaki scena u kolonistów.

Same here.

Widziałem film raz, ponad 6 lat temu i miałem podobnie. Ciągle planuję powtórkę, tym razem w pierwszej-krótszej wersji, myślałem o niej nawet w ubiegłym tygodniu, gdy zobaczyłem odcinek o filmie w "100 kultowych filmach" stopklatka.tv, ale nie wiem czy uda mi się po niego ponownie sięgnąć przed marcem (póki co inne tytuły czekają w kolejce).

Odpowiedz
#6
Nie tak dawno skacząc sobie po kanałach natrafiłem, że na ARTE zaczyna się właśnie Czas Apokalipsy (w wersji oryginalnej) i to wersja Redux. To sobie myślę, a oglądnę początek, gdyż widziałem wiele razy. I tak sobie oglądam i wciągnąłem całość. Dla samego klimatu warto ten film oglądać i też jakoś scena u Francuzów mi nie przeszkadzała.
Wybitny film. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#7
Tu była wersja 5 h. Niestety zablokowana, dla Polski. Nie wiem, jak obejść.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#8
Na dobrą sprawę film nie budzi we mnie szczególnie dużych emocji, chyba najmniejsze spośród wszystkich moich 10/10, niespecjalnie ciągnie mnie do powtórki, ale gdy się taka zdarzy to mam jak Sonny: wsiąkam absolutnie i mógłbym oglądać przez pół dnia.
Workprint bym obejrzał jakby się pojawiał jakimś cudem w normalnej jakości.

Odpowiedz
#9
Nie pojawi się Uśmiech
Zresztą ten workprint i tak ma bardzo dobrą jakość, porównując go do 80% innych

edyta - link z YT można obejrzeć na dysk google

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#10
Czyli wychodzi na to, że wyjdzie wersja pośrednia?
Głupota, chyba że dodadzą sceny których nie ma w żadnej

https://deadline.com/2019/04/francis-ford-coppola-megalopolis-directing-this-year-1202588167/
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#11
222-minutowa wersja filmu wleciała na Netfliksa Oczko

Odpowiedz
#12
20 minut dłuższa od Redux?
Co to niby jest?
Przecież ta rezyserska wersja Copolli, sprzed roku, miała być czymś pomiędzy kinową a Redux
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#13
Wersja na Netflix trwa 202 minuty Oczko

Odpowiedz
#14
Ja tylko dodam, że wersja HDR wygląda fenomenalnie.

Odpowiedz
#15
Uuu jak przeczytałem wiadomość to pomyślałem, że nic ciekawego bo pewnie Netflix znowu poskąpił i da wersję zaledwie HD, a skoro jest 4K z HDR to pewnie zasiądę do powtórki niedługo.

Odpowiedz
#16
Naaah, wybacz, nie zapisało mi Edyty. Na Netflix jest oczywiście wersja bez HDR i przy tej "z" wygląda dużo gorzej. Oni w Dolby Vision dają chyba tylko swoje produkcje. Stawiam, że to obostrzenia w umowach z wytwórniami, które chcą zostawić HDR jako argument za kupnem danego tytułu.

Tak czy siak, polecam wersję HDR, bo razem z Blade Runnerem i Pacific Rim to najlepsze co widziałem w tej technologii. Całość wygląda niesamowicie plastycznie, a sceny nocne powalają. Dla mnie już nie ma powrotu do zwykłej wersji, no chyba że w kinie.

Odpowiedz
#17
(07-11-2020, 08:39)Khet napisał(a): Wersja na Netflix trwa 202 minuty Oczko

Tfu, oczywiście 202 minuty. Późna pora i z jednym zamkniętym okiem pisałem Oczko

Odpowiedz
#18
Wszyscy mowią, że to arcydzieło ale są z tym filmem pewne problemy.

Nie jestem obojętny na problemy wojenne, tego do jakicj granic człowiek może się posunąć albo do czego mozna go zmusić itp. To jest bardzo dobry temat dla filmów, książek. Tylko że trzeba wiedzieć jak nie przedobrzyć.

Film, mimo fenomenalnych ujęć i wspaniałej muzyki i znakomitego aktorstwa jest dla mnie przekombinowany i o wiele za długi. Stara się trafić do naszego sumienia i zapewne wiele osób ulega psychicznie wydźwiękom walki psychologicznej i otoczce szamańskich obrzędów wioski Kurtza. Nie jest kompletnie trudny w odbiorze, to zwykły psychologiczny miszmasz zwracający uwagę na rozdarcie wewnętrzne i uległość psychiki ludzkiej na bodźce inne niż odgłos pocisków. Zaserwowany jednak w tak długiej i przeplecionej nudnymi przejściami ujęć kamery - otoczce - przez swoją monotonność (przynajmniej dla mnie) gubi sens. Króliczki Playboya? Co to wniosło do fabuły? Albo ci Francuzi pod koniec? Ta scena łóżkowa?

Gdybym go obejrzał w 79' mając 40 lat pewnie byłbym zachwycony, w obecnych czasach niestety - nie trafia do mnie już tak bardzo i jest zwyczajnie za długi a przez to często nudny a mgielne obrazy przy kakofonicznych dźwiękach zwyczajnie usypiają zamiast budować napięcie.

Wariat Duval najbardziej mi zapadł w pamięć, jak i pierwsza godzina filmu, potem się praktycznie wyłączałem, kiedy to w końcówce się obudziłem.

Myślałem, że będzie lepiej a ja tutaj na zegarek spoglądałem.

Łowca Jeleni trafił do mnie o wiele bardziej.

Ciężko z oceną, ale na razie 7/10 najwyżej i niestety bez zachwytów.

Odpowiedz
#19
Dla mnie to jeden z tych filmów, który trzeba obejrzeć w konkretnym nastroju/momencie. Miałem że dwa podejścia przy których przysnąłem, za to jak chwycił i dałem się pochłonąć to nie mogłem się nadziwić jak mi się udało wcześniej kimnąć. Absolutnie hipnotyzujące kino.

Króliczki i Francuzi przez to że na chwilę kompletnie wyrywają cię z wojennych klimatów jeszcze bardziej podkreślają atmosferę obłędu. Z resztą sami bohaterowie przy tej kolacji zachowują się jakby nie do końca dowierzali że to się dzieje naprawdę.

Ją chyba najbardziej lubię sekwencję z nocnym ostrzałem i żołnierzami na kwasie.

Odpowiedz
#20
(12-11-2020, 23:12)zdzichon napisał(a): Dla mnie to jeden z tych filmów, który trzeba obejrzeć w konkretnym nastroju/momencie.

Coś w tym jest. To bardzo dziwny film. Widziałem wiele razy ale czasami oglądam jak zabity od początku do końca a czasami po pół godziny wyłączam bez najmniejszej chęci do powrotu. Chyba jedyny taki film w moim odbiorze. Inne albo kocham, albo nigdy nie wracam.
No więc jest to jednak film wyjątkowy Uśmiech
Natomiast baza Kurtza z tymi makabrycznymi dekoracjami jest mocno chybiona. Może kiedyś robiło to wrażenie. Dziś mnie raczej bawi niż przeraża.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości