![[Obrazek: automata2.jpg]](http://www.zero-credibility.com/wp-content/uploads/2015/01/automata2.jpg)
Filmik już ma parę lat na karku i przeszedł jakby niezauważony, a moim zdaniem można go postawić na półce obok Moon, Ex Machina czy District 9.
Zaczyna się kultowo i przechodzi w coś mocno Dickowskiego, aby później stać się czymś na miarę Nemesis z Oliverem Grunnerem. Ale to nie jest takie złe, jak może się wydawać.
Otóż początek jest bladerunnerowski: Dylan McDermot na moment staje się kultowcem z czasów Hardware i w futurystycznym mieście bez przyszłości sprzedaje kulkę robotowi, który sam się naprawia. Bo roboty nie mogą się same naprawiać - jeśli myślą za siebie, to znaczy, że są niebezpieczne. Potem przechodzimy do Banderasa, który gra agenta ubezpieczeniowego, próbującego dojść do tego, czy roboty przerabiają się same, czy jednak przerabia je ktoś - to już wionie Dickiem i to jest najlepsza część filmu.
![[Obrazek: image.jpg]](http://s20.postimg.org/5r3swrbjx/image.jpg)
A, przepraszam, dodam jeszcze, że na początku są napisy wprowadzające w świat filmu. Tego patentu rodem z VHS bardzo mi brakowało. Klimat jak ze Screamers albo niskobudżetowców z Hauerem. Miodzio!
Niestety druga połowa to raczej rozwleczona akcja na bardzo monotonnej pustyni - i to mi przypomina Nemesis, gdzie cały budżet poszedł w prolog, a potem produkcja przeniosła się na jakieś zadupie, gdzie za dolara masz nocleg na tydzień.
Film stara się przekazywać parę głębszych myśli i nawet mu to idzie, bo nic nie jest tu rzucane w twarz. Nawet bad guy ma odrobinę głębi zapewnioną krótkim, ale zaskakująco dobrym dialogowym twistem. Wszystko pięknie się układa aż do końca, który jest...
[spoiler]CUKIERKOWY. Zbyt optymistyczny jak na tę historię. Oczekiwałbym konkluzji, w której ludzie niszczą i nowe życie, i siebie. Wszystko do tego zmierzało, ale jak na ekranie pojawił się noworodek, już czułem, że nie będą mieli jaj.[/quote]
![[Obrazek: j6izw0.jpg]](http://i58.tinypic.com/j6izw0.jpg)
Generalnie jednak był to nad wyraz przyjemny seans i totalne zaskoczenie, bo kiedyś coś gdzieś slyzsałem o tym filmie, ale szczególnie nie zwrócił mojej uwagi. Wizualnie momentami przypomina te obrazy, które Mental zalinkował niedawno... gdzieś. Niestety nie aż tak często, jak bym chciał. Do tego mamy świetną animatronikę (chyba że to nie animatronika - wtedy kudosy za CGI, bo poza finałem jest niewidoczne).
8/10. Dobra rzecz.
21-03-2017, 23:36







