BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem
#1
BARRY

o kurde, ale to jest dobry serial.

z jednej strony komedia o niezręcznych, czesto głupiutkich aktorach w LA

a z drugiej strony opowieść o rozbitym człowieku, płatnym mordercy, który gotów jest zabić każdego, kogo będzie trzeba.

i to dziwne połaczenie, ale działa. najciekawsze w tym serialu jest to, że on zajebiscie serio traktuje wątek bycia płatnym zabójcą. mimo że czasem wplątują się w niego komediowe elementy, a gangsterzy są przerysowani to cały dramatyzm fachu Barry'ego jest bardzo dobrze przedstawiony.

no i to chyba pierwszy raz widzę tłumiki w filmie czy serialu, które nie wyciszają wszystkiego do świstów, tylko tak jak w rzeczywistości - nieco wygłuszają strzały.

no i kurde konfrontacja barry'ego z kumplem w samochodzie, w pozniejszym odcinku pierwszej serii... najs.

jesli komus sie bedzie chcialo o tym serialu pisac to post do wydzielenia, a ja go moze potem uzupelnie. na razie zostawiam tak.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#2
Ja nie pisałem o Barrym bo wydawało mi się, że nie znajdzie tutaj widowni. Jestem na bieząco, bo niedawno wystartował trzeci sezon - pierwszy był spoko, ale już drugi wynosi serial na naprawdę wysoki poziom (zwłaszcza kultowy już chyba odcinek "ronny/lilly"). Z tych autorskich komediodramatów to chyba najlepsza rzecz obok Atlanty. Hader jest znakomity po obu stronach kamery. Barry to znakomicie zagrana i - przede wszystkim - napisana postać. Osadzona w lekko mrużącej oko konwencji pozostaje mimo wszystko dość wiarygodna psychologicznie, na przemian zabawna i przejmująca, podobnie zresztą jak cała fabuła.

No i cały drugi plan obsadzony znakomicie, na czele z gościem, który gra NoHo Hanka - nie mogę z tej postaci. :))

Odpowiedz
#3
(29-04-2022, 14:59)Crov napisał(a): BARRY

(....)
no i to chyba pierwszy raz widzę tłumiki w filmie czy serialu, które nie wyciszają wszystkiego do świstów, tylko tak jak w rzeczywistości - nieco wygłuszają strzały.
(...)

Trochę offtopic, ale dokładnie to bardzo rzuciło mi się w uszy w końcowej scenie "Zero Dark Thirty" (od 1:34) i to chyba do tej pory był jedyny tak realistyczny efekt w kinie/tv (do teraz :) ):

I want to belive.

Odpowiedz
#4
Dużo dobrego słyszałem przy okazji pierwszego sezonu. Później co chwilę rzucało mi się w oczy, że nie tylko trzyma poziom, ale jest coraz lepszy. Odbiłem się pamiętam od pilota, ale dosłownie po 10 czy 15 minutach, więc w sumie może nie tyle się odbiłem, co musiałem przerwać z jakichś prozaicznych powodów i jakoś nie mogłem się zmobilizować, żeby wrócić, mimo że kiedyś posłucham Hadera fajnie gadającego w jakimś podcaście. I tak wylądował na liście do obejrzenia "kiedyś, ale pewnie nigdy". Ale skoro WY chwalicie, to już nie mam wymówek.


Odpowiedz
#5
"Crov napisał(a):BARRY

o kurde, ale to jest dobry serial.

Serial rzeczywiście fajny, fajniusi, gładko wchodzi, ale to, co się odwaliło w s02e05, wzięło mnie z zaskoczenia. Jak koleś przykleił sobie ręce do kierownicy szybkoschnącym klejem, to poszczałem się w gacie :) Już pomijam scenę z nastolatką, która wdrapała się na drzewo i wskoczyła na dach. Tak samo bym zareagował jak Fuches (Ona nie jest człowiekiem. Musimy zabić to dziecko.)

edit

Duży plus za to, że Barry morduje niewinnych ludzi. Ten serial moralnie jest bardzo niewygodny.

Odpowiedz
#6
No wlasnie jestem po finale drugiego sezonu BARRYego i kuuurde... Ta rzeźnia, która tam sie dzieje...

Bill Hader jest w tym serialu trochę jak taki brat Dextera - czesciowo przez podobienstwo do Michaela C. Halla, moglby byc jego brzydszym bratem, a czesciowo przez to, że też jest poturbowanym przez życie psychopatą, który ma serce, ale budzi niepokój. Niesamowity jest moment jak w finale drugiego sezonu na Barry'ego czeka pewien gangsterski żołnierz, który na jego widok rozluźnia się i... kto widział, ten wie. To wybitny fragment choć trwa parę sekund ma w sobie tyle rzeczy - jest smutny, zabawny, tragiczny i niepokojący.

Wydzielam temat. :)

(02-05-2022, 15:51)Mental napisał(a): Duży plus za to, że Barry morduje niewinnych ludzi. Ten serial moralnie jest bardzo niewygodny.
Właśnie o to mi chodzilo, gdy mówiłem, że serial poważnie traktuje profesję Barry'ego. Na początku nie do końca wiedziałem czy ten serial mi wejdzie - bo niby wygląda dość serio, komedia fajna, ale gangsterzy przerysowani, więc czy twórcy nie będą się bawili w komedyjkę, gdzie jednak hitman ma złote serduszko i będzie gładko lawirował wciąż tylko mierząc się ze złymi bandziorami? A jednak nie. Serial ma jaja, by pokazać to jak pokazuje, a Barry też wcale sam w sobie nie ma takiej prostej ścieżki, że "o, teraz będę dobrym człowiekiem". Zresztą właśnie s02e05 pokazuje to bardzo dobrze.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#7
Też zacząłem oglądać, kończę pierwszy sezon. Jezu, jakie to dobre. Bill Hader to ostatnia osoba która bym widział w roli filmowego hitmana ale zgaduję, że tak właśnie oni wyglądają w prawdziwym życiu. No i to jak gra to serio, rewelacja.

Odpowiedz
#8
Piąty epizod II sezonu to jest takie złoto, że pierdole xD

Odpowiedz
#9
Najlepszy.

Odpowiedz
#10
Schemat z "Pine Barrens" w rękach utalentowanych scenarzystów jest samograjem. Dajesz dwójce bohaterów jakieś poboczne/standardowe zadanie i za sprawą zbiegów okoliczności/pecha/trywialnego zdarzenia stawiasz ich w podbramkowej sytuacji, z czego wychodzi cudo pokroju "ronny/lily" (albo "4 Days Out", mojego ulubionego odcinka BB). Piękny surrealizm. Przeciwnicy niczym jakaś pozaziemska siłą, facet "odradzający się" kilka razy jak boss z gier From Software albo Fuches krzyczący "WHAT ARE YOU?!?" - :) :) :).

Z Barrym mam tylko jeden problem - jakkolwiek (przeważnie) umiejętnie łączy mrok z absurdem, tak lekko zgrzyta mi szczęście głównego bohatera i kompletny kretynizm/pech innych. Postać Hadera wypada świetnie jako emocjonalna oś serialu, jest dobrze napisana i wiarygodnie zagrana, ale też - z wiadomych przyczyn - najmniej komediowa. Wszyscy, którzy mogą mu nabruździć, to zaś debile-debile (Czeczeńcy), debile-ciamajdy (detektyw z wąsem), debile-pojeby (łysol z wojska), debile-mięczaki (kumpel z wojska, który sam wystawia się Barry'emu jak na tacy*). Najbardziej kompetentna była pani detektyw odgadująca tożsamość strzelca z nagrania przez przypadek (a i tak kontrolę nad sytuacją miał potem Berkman). Te wszystkie karykatury sprawiają, że poważne nuty wybrzmiewają mniej donośnie, obniżając nieco rangę dramatycznych wydarzeń. Narzekam lekko na wyrost, bo zdaję sobie sprawę, jak trudno scalić tak odmienne estetyki - Berg z Haderem i tak robią to świetnie, po prostu czasem humor zbytnio przesłania mi emocjonalny ciężar całości. Może dobrym pomysłem byłoby wykreowanie jakiegoś ogarniętego przeciwnika? Dajcie mi tu Jona Kavanaugha, pewnie już odsiedział swoje. :)

Mimo wszystko po dwóch sezonach jestem bardzo zadolony i staram się odbierać Barry'ego przede wszystkim jako komedię. Na tym poziomie wszystko chodzi i buczy - śmiałem się wiele razy. Uiubieńcem jest chyba Henry Winkler i jego Gene, a zaraz po nim oślizły Stephen Root. Fuches jest równocześnie zabawny, wkurzający, podstępny, wredny oraz ludzki i lubię gościa pomimo tego, jaka z niego nędzna łajza. Jako jedyny też sprawił poważny problem Barry'emu, jest więc groźniejszy od wszyskich policjantów i Czeczenów razem wziętych. :)

* Aczkolwiek w tym przypadku nie będę kręcił nosem, bo wiadoma scena działa.

Odpowiedz
#11
Dla mnie mistrzem jest NoHo Hank, no kurva taki debil, że po prostu wymiata...

Ogólnie chyba naslabiej mi leży wątek związku Barrego, cała reszta to dla mnie tip top.

Odpowiedz
#12
Jestem na trzecim odcinku, na razie bez fajerwerków, ale ogladam, wciągnęło mnie.

Odpowiedz
#13
Norton napisał(a):Wszyscy, którzy mogą mu nabruździć, to zaś debile-debile (Czeczeńcy)

Prawda. Najsłabszy element serialu. Nie ma nic gorszego niż upośledzony antagonista, otoczony grupką jeszcze większych retardów.

Odpowiedz
#14
Zgadzam się, choć to byłby poważny problem tylko wtedy, gdyby Barry'emu żyło się dobrze. To nie casus Dextera, który wychodził ze wszystkiego obronną ręką. O ile los rzeczywiście ratuje Barry'ego nie raz i nie dwa to jednak fakt, że to wcale mu w niczym nie pomoga, bo on sam jest swoim największym wrogiem, a największy antagonista jest w nim samym.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#15
Wciągnął mnie ten serial

Odpowiedz
#16
Oznaczja spoilery do kroćset fur beczek!.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#17
Nie wiem czy to tylko ja, ale odniosłem wrażenie, że Barry w finale pierwszego sezonu i na początku drugiego stał się jakiś inny, nieco mniej wrażliwy, bardziej chamski, sam nie wiem, wcześniej wydawał się bardzo stoicki.

Odpowiedz
#18
Wczoraj skończyłem II sezon. Całkiem satysfakcjonujący finał chociaż
.

Sally jest turbo wkurwiającą laską, masakra, mam nadzieję, że w S03 Barry ją odstrzeli <fingers crossed>

Odpowiedz
#19
Przy scenie z superglue o mało musli nie wyplułem na klawiaturę xD

Odpowiedz
#20
S02E05 jest 11/10, bez kitu, a motyw z klejem... Klękajcie narody

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach Crov 824 161,824 06-08-2022, 00:22
Ostatni post: Mental
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 702 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 3,488 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości