Beverly Hills Cop
(26-07-2024, 15:37)Bucho napisał(a): Timothy Carhart jako Ellis DeWalt jest zajebisty, najlepszy czarny charakter w serii,

IĆ STONT.

Nie znoszę tego leszcza. Mieli kurva w obsadzie Saxona i tego Australijczyka, których zmarnowali a dali główną złą rolę takiej piździe.

I nie wiem co piszesz o Murphy'm, który szarżuje jak poyebany i jest własną parodią.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Murphy szarzuje w III?! Bzdura, szarzuje to on zdecydowanie, ale w czesci drugiej i jest przy okazji niespecjalnie smieszny.

Timothy Carhart jest zajebisty, bo jest nieoczywistym wyborem i ma mega cwaniacka/punchable morde. Wybor powyzszych, z Saxonem na czele bylby zwyczajnie leniwy, obaj sprawdzaja sie tam gdzie sa i to wystarczy. DeWalt to morderca i zimny skurwiel, ktory osobiscie, i skutecznie zalatwia swoje sprawy. Lubie gnoja.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Obejrzałem.. i po prostu bawiłem się jak prosię. Uważam że bardzo dobrze trafili z klimatem -nie przesadzili z nostalgią, nie poszli w parodię. Ma to vibe starych filmów. Obsada elegancka, fajnie było zobaczyć Kevina Bacona. Murphy nieźle, tylko jakby te wygłupy i szarże już mu nie pasowały, ale cóż, Foley jest przecież starszy.
Akcja, humor.. Takie powroty po latach to ja mogę oglądać (dla porównania - ostatni "Bad Boys"..)
Ode mnie 8/10.

Odpowiedz
(08-11-2024, 04:25)Rozgdz napisał(a): ... -nie przesadzili z nostalgią, nie poszli w parodię.

Nie no, skąd. W pierwszych 20 minutach mamy puszczone WSZYSTKIE TRZY najbardziej znane kawalki ze starych filmów i źenującą ucieczkę jakimś meleksem.
Ten film niby zażartował sobie z tego jaka trójka była słaba a POWTARZA jego błędy.

(26-07-2024, 19:20)Bucho napisał(a): Murphy szarzuje w III?! Bzdura, szarzuje to on zdecydowanie, ale w czesci drugiej i jest przy okazji niespecjalnie smieszny.

Oczywiscie, że TAK. Wali głupkowate miny co scenę i zachowuje się jak z kreskówki. Zero w nim powagi.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jak porównać to do jazdy rikszą z ostatniego "Indiany Jonesa".. Moim zdaniem właśnie trafili w komedię akcji.
Inna sprawa że oglądam filmy z tej serii rzadko, ostatni raz to był już jakiś czas temu i dopiero po obejrzeniu zdałem sobie sprawę ile tu jest nawiązań/zapożyczeń. Ale to nawet wyszło lepiej :)

Odpowiedz
Zapomniałem jeszcze o tych wulgaryzmach, w co drugim zdaniu. Miało być dorośle a wyszło gówniarsko. Przy czym trójce też było sporo bluzgów. Taki paradoks.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Własnie leci trojka. Nie widzialem lata ale tu sklerozy nie mam Murphy szarżuje, błaznuje i jebie durnymi minami non-stop. Czyli tak jak pisalem.

Juz tak ciety na ten film nie jestem bo to ciagle LEPSZE niz 4 ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(26-07-2024, 15:37)Bucho napisał(a): Beverly Hills Cop: Axel F.


Umowmy sie, ten film powinien byl powstac dobra dekade temu, albo inaczej, wtedy powinna powstac IV, a to powinna byc czesc V. Nie jest najgorzej, choc ciezko sie patrzy na tych starych i zmeczonych ludzi. Podobala mi sie intryga, taki przyziemny motyw, tak samo jak relacje Eddiego z corka oraz jak to sie ma do Axela jako wiecznego ulicznego psa. Na minus fakt, ze on przestal byc bohaterem filmu, ale ikona, gdzie jej status poza filmowy przedarl sie na karty scenariusza - to lizanie mu rowa przez innych, jaka to jest legenda i w ogole jest z lekka zenujace. Odrobine przeszkadza scenariuszowe olewactwo, takze wobec poprzednich czesci oraz bohaterow - tyle przyjazni, a Axel nie wiedzial, ze Taggart wrocil do policji?! Na plus nienajgorsze sceny akcji, ta z plugiem snieznym naprawde spoko, zwlaszcza wygarniecie smieci z uliczki, podobnie ta z helikopterem. Kilka zartow naprawde trafionych, takich wychodzacych mimochodem, sporo komediowych kiksow, czyli standard. Axel niepotrzebnie poprawnyb politycznie, przeciez tu jest kopalnia potencjalu nie tylko dla zartow, ale tez dla postaci i jej charakteru - patrz. white people/black people i hokej. Typwy Netflix w tej kwestii. Szkoda, ze Billy i Taggart nie mieli wiecej czasu ekranowego (skoro juz sa w tym filmie, nawet jako zmeczni zyciem aktorzy na semi-emeryturze), zwlaszcza w finalowej strzelaninie. Byl tu zdecydowanie potencjal na cos lepszego, ale nie jest to tak zle jak niektorzy sugeruja.

5/10

Dokładnie moje przemyślenia - z tych wszystkich powrótów po latach, ten się zaskakująco udał (do pewnego stopnia). Albo inaczej: nie żenuje przez większość czasu (choć im bliżej końca, tym bardziej idzie właśnie w tę stronę). Całość momentami za bardzo meta, a intryga mocno średnia i przewidywalna niestety do bólu. Motyw z córką (a jakże!) imo zbędny, bo sprawia, że twórcy w zasadzie nie wiedzą czy iść w stronę dramatu czy kina akcji, a niestety nie lepią się ze sobą dobrze te elementy. To zresztą nie jest tego typu marka. Przeciętniak, ale ogląda się tyle bezboleśnie, co przyjemnie. Choć trzeba przyznać, że ciągnie to wszystko Murphy, który wciąż ma w sobię tę iskrę.

5/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Przecie na samym początku jest już klaunowanie. Czyli "wyścig" meleksem. Od razu załączają vibe durnowatej trójki.
A jednocześnie rzucają tam "fuckami" na lewo i prawo, jak to wszyscy twardzi, groźni i poważni.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości