Big Eyes (Reż. Tim Burton) (2014)
#1
Najnowszy film Tim Burtona, tym razem bez Johnny'ego Deppa i Heleny Bohnan-Carter, za to z Amy Adams i Christophem Waltzem.

Oparty on jest na prawdziwej historii amerykańskiej malarki Margaret Keane, która zasłynęła rysując obrazy dzieci z wielkimi oczyma.

[Obrazek: margaret-keane-quadri.jpg]

Jednak przez długi czas to jej mąż przypisywał sobie prawo do tych prac.

Trailer:




Zapowiada się ciekawie i widać też pewną odskocznię od ostatnich projektów Burtona. I ciekawe czy Amy Adams zgarnie kolejną nominację do Oscara?

Chyba warto czekać na ten film.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Ładny trailer, pewnie jestem w kinie. Cudów się nie spodziewam, ale powinien wyjść przyzwoity film, przy odrobinie szczęścia nawet w czołówce roku. Jeśli z jakichś powodów film nie zostanie olany przez akademię, to Adams i Waltz dostaną kolejną nominację.

Odpowiedz
#3
Trailer streszcza prawie cały film :/

Kilka scen jest nieco zbyt przerysowanych, ale cieszy mnie że Burton wraca do skromniejszego kina. Jak recenzje będą w miarę pozytywne, a dystrybutor nie zawali sprawy to się może nawet przejdę.



Odpowiedz
#4
Jestem zaciekawiony głównie dlatego, że to film Burtona bez Deppa i Carter. W kinie nie obejrzę, poczekam cierpliwie aż pojawi się w alternatywnych źródłach i dopiero wtedy zobaczę, co tam Burton zrobił. Nie nastawiam się jednak na wiele (chociaż Adams i Waltz naprawdę dobrze się prezentują, a Waltz pewnie dostanie nominację).

Odpowiedz
#5
(20-09-2014, 13:01)Grievous napisał(a): Trailer streszcza prawie cały film :/

I dobrze, dwie godziny życia uratowane Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#6
Burton jest na mojej liście ignorowanych od dawna i... chyba póki co tam pozostanie.

Odpowiedz
#7
Kobieta malowała dzieci z dużymi oczami, a jej facet przypisywał sobie prawo do tych prac?

Muszę to obejrzeć.

Odpowiedz
#8
nowy plakacik:

[Obrazek: typ1txs1_ndlz6g.jpg]
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#9
Fajny plakacik.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#10
[Obrazek: big_eyes_ver2.jpg]
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#11


We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#12
Tutaj jakby co, cała piosenka:





Mam nadzieję, że w tym roku Akademia jednak nominuje Lanę.

A sam film, mam nadzieję, że na dniach uda mi się go obejrzeć.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#13
Ładna piosenka, ale do tej z Gatsby'ego się nie umywa.

Oglądał ktoś to już? Warto? Bo obsada świetna, ale tematyka jak dla mnie strasznie nieciekawa, jakoś średnio interesuje mnie historia stojąca za tymi szkaradnymi obrazkami.

Odpowiedz
#14
Dobry film, ale raczej na jeden raz. Po ostatnich produkcjach "Big Eyes" to taki skromniejszy Tim Burton skupiony głównie na bohaterach, niż wyłącznie na kreowaniu świata. Chociaż odzwierciedlenie lat 50tych i 60tych wygląda przekonująco, podobnie jak i zdjęcia. Plus zdarza się parę lekko surrealistycznych momentów i zabiegów charakterystycznych dla stylu Burtona.

Cała historia jest ciekawa i dobrze opowiedziana i właściwie to spektakl dwóch aktorów: Amy Adams i Christopha Waltza. Adams jest świetna, jako mocno zastraszona i nieśmiała kobieta. Z kreacją Waltza mam jednak swoje problemy. Z jednej strony jest rzeczywiście bardzo czarujący, ale czasami wydaje mi się, że mocno szarżuje i wręcz przemienia się w karykaturę Hansa Landy.
Plus nie wiedzieć czemu nie lubię, kiedy finały amerykańskich filmów mają miejsce na salach sądowych. I podobnie jest w przypadku "Big Eyes", gdzie cała rozprawa sądowa z czasem przypomina jakąś parodię. Nie wiem czy tak było naprawdę, wszak to film na faktach? Ale chyba jest Burton z Waltzem trochę w tym momencie polecieli.

Po za tym film skłania też do ciekawej debaty nad tym co jest sztuką? I czy od jakości dzieła nie ważniejsze jest jak to dzieło zareklamować i sprzedać. I pod tym względem postać grana przez Waltza to mistrz pijaru i mam wątpliwości, czy gdyby nie on to w ogóle te obrazy odniosłyby taki sukces? Przy czym naturalnie zawłaszczenie sobie do nich praw, było wielką perfidią.
Co też pewnie nie ucieszy wielu forumowiczów, ale film ma też swój odzew feministyczny. Tak naprawdę to historia zastraszonej i szantażowanej przez męża kobiety, która z czasem stara się bronić i walczyć o swoje prawa.
Ostatnim wielkim plusem oczywiście piosenki Lany Del Rey Uśmiech
Daję na razie:
7,5/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#15
Zgadzam się z Lawrencem, film bardzo dobry, ale nie sądzę bym już do niego wrócił. Cieszę się, że dzięki Burtonowi poznałem tą historię (wcześniej nawet nie widziałem żadnego z obrazów Keane ani jej i jej niesławnego męża nie znałem). Historia poprowadzona gładko, przyjemnie, kolorowo i z humorem. Trochę mi nie pasował Waltz, znowu gra Landę z "Bekartów", inny aktor na pewno by zagrał inaczej, a scena w sądzie to już z jego strony przeginka totalna. Adams jak to Adams, dobra robota. 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#16
OK, ja myślałem, że postać Waltera Keane'a była w wykonaniu Waltza przeszarżowana. Ale z tego co czytam to dokładnie to był taki typ:

http://www.historyvshollywood.com/reelfaces/big-eyes/

Plus z tego przekombinowanej rozprawy to ponoć sami scenarzyści musieli wyhamować:

Cytat:Walter actually did that in the trial," says Big Eyes screenwriter Larry Karaszewski. "He actually did cross-examine himself. He was his own lawyer. He did so much that we actually had to pull back a bit. A judge threatened to put Duck Tape over his mouth"
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#17
Nie jest to takie złe jak się spodziewałem, oczywiście wad jest multum, ale ogląda się to z przyjemnością, bezboleśnie, bo film jest ładny, kolorowy, prościutki, ma śliczną Amy Adams i kilka fajnych pomysłów. Fabuła nie generuje właściwie żadnych emocji, ja w sumie przez cały film nie byłem przekonany, czy Margaret się szczególnie przejmuje tym, że mąż przypisuje sobie jej prace, bo bardziej to jej doskwierała sama tajemnica, niedogodności z jej nieujawnianiem związane, okłamywanie córki, musi się pojawić scena "grozy" z Waltzem rzucającym zapałkami, żeby Margaret się wkurzyła i wpadła na pomysł, żeby go pozwać, sprawę wygrywa z palcem w tyłku i koniec filmu. Ode mnie 6/10 (jedno oczko za urodę Adams), polecę mamie do obejrzenia, bo pewnie jej się spodoba Uśmiech

Odpowiedz
#18
(04-01-2015, 20:54)Mierzwiak napisał(a): tematyka jak dla mnie strasznie nieciekawa, jakoś średnio interesuje mnie historia stojąca za tymi szkaradnymi obrazkami
Hmmm. W praktyce historia jest znacznie ciekawsza niż mi się wydawało, a i na same obrazy patrzę teraz nieco inaczej i chyba nie nazwałbym ich już szkaradnymi, raczej, powiedzmy, niepokojąco uroczymi?

Amy Adams jest świetna, niesamowicie podoba mi się jej rola i zdecydowanie wynosi ten dość przeciętny scenariusz o poziom wyżej. Może i tak rzeczywiście było naprawdę, ale Burtonowi średnio udało się przedstawić tę całą sytuację, z której ostatecznie wynikło całe to "nieporozumienie" z prawdziwym autorem obrazów. Na pewno swoją rolę odegrały czasy, w których przyszło żyć Margaret oraz ówczesne miejsce kobiet w społeczeństwie (a przede wszystkim małżeństwie), a to film praktycznie pomija, przez co całe zamieszanie ostatecznie sprawia nieco wrażenie wyjętego z pierwszej lepszej komedii pomyłek. Ale, tak jak pisałem, Adams gra tak dobrze, że można spokojnie przymknąć oko na niedostatki scenariusza, poza tym całość jest po prostu lekka, ładna i przyjemna w oglądaniu.

Prawdziwy minus? Nieznośny Waltz, którego u Tarantino uwielbiam, ale już w innych filmach facet jest niemal nieoglądalny. Fatalna pomyłka obsadowa i film wyłącznie by zyskał, gdyby Burton dał Adams kontrapunkt w postaci prawdziwego człowieka, a nie groteskowego klauna.

Solidne 7/10 i miłe zaskoczenie, choć nie ogłaszałbym jeszcze powrotu Burtona do dawnej formy, po prostu odpoczynek od kiczu dobrze mu zrobił.

Odpowiedz
#19
(09-04-2015, 21:14)Mierzwiak napisał(a): Prawdziwy minus? Nieznośny Waltz, którego u Tarantino uwielbiam, ale już w innych filmach facet jest niemal nieoglądalny. Fatalna pomyłka obsadowa i film wyłącznie by zyskał, gdyby Burton dał Adams kontrapunkt w postaci prawdziwego człowieka, a nie groteskowego klauna.

Często spotykam się z tym zarzutem, ale właśnie to co nawet linkowałem parę postów niżej, wynika, że ta postać naprawdę była taka. Tak samo jak i całe jego zachowanie w sądzie. A co jeżeli ten facet naprawdę był takim żywym klaunem?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#20
(09-04-2015, 23:56)Lawrence napisał(a): A co jeżeli ten facet naprawdę był takim żywym klaunem?

Gówno.


Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Miss Peregrine's Home for Peculiar Children (Reż. Tim Burton) (2016) Lawrence 27 9,751 19-01-2017, 17:02
Ostatni post: Juby



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości