Ok, obejrzałem film i..
Hm.
Po pierwsze - ma bardzo dobry finał (nie zakończenie, tylko finał). BARDZO DOBRY. Używa oczywiście znanych schematów ale.. robi to z perfekcyjnym trafieniem. Finał podciąga cały film.
Zapożycza różne rzeczy z różnych filmów ale robi to z mrugnięciem oka do widza. Np Stark ma ustrojstwo w klatce piersiowej. A tutaj.. no :p
Niemal na początku pojawia się Susan Sarandon ze sceną "Ja jestem tutejszym Obadiah Stane. Zrozum to." Serio, jest taka scena.
I nie ma wcale na to takiego nacisku jak się twierdzi po różnych recenzjach. Co mnie zaskoczyło - i co nie jest wspominane - że ten film czerpie naprawdę dużo z Robocopa. I z oryginału - i chyba remake'u.
Mamy też trochę zapożyczenie z "Ality" gdzie mamy tych biedaków patrzących na lepsze miasto bogaczy.
Mamy też pewną scenę zainspirowaną dość widocznie sceną z BvS
Najważniejsza rzecz - tak jak np w "Birds of Prey" ktoś reżyserował , ktoś napisał scenariusz - a i tak w filmie bardzo mocno czuło się Davida Ayera - który oficjalnie był tylko producentem.
Natomiast "Blue Beetle" cholernie "czuć" Jamesem Gunnem.
Bo po pierwsze motyw rodziny - i to razy 2. Jest Rodzina Reyes i Rodzina Kord. Obydwie są jakby dwiema stronami tej samej monety.
Rodzinka Reyes to przegrywi z nizin miasta, ale super zgrani i się kochający. Tacy Guardians. Wujek to cyniczny wynalazca w stylu Rocketa, zmiksowany z comic reliefem w stylu Draxa, ze sceną rozmowy pokazująca nie tak wesołe wnętrze (jak Drax w Guardians vol 2).
Scena w firmie z villainem z prezentacją w stylu budujmy razem lepszy świat - High Evolutionary , Guardians vol 3.
Wspólne przytulenie się na końcu - przytulenie na końcu Quilla w Guardians vol 3.
No, i mamy jeszcze Rodzinkę Kord. Ci są pełni problemów i konfliktów. Wszystko w tym filmie w zasadzie pochodzi chyba od Teda Korda. On jest zdaje się źródłem tych rzeczy pozytywnych i.. negatywnych? No i oczywiście jest też problematyczna relacja Jenny Kord z ojcem i jego dziedzictwem (a jakżeby inaczej).
Mamy też takie "gunnowe' podejście do.. hmm.. no, jeśli szukacie np odpowiednika walkmana z Guardians to tutaj będzie to Power Glove.
Największą wadą tego filmu jest to że.. ewidentnie jest to pisane pod większą historię i to co się tutaj dzieje jest tylko wprowadzeniem, stąd wyczuwalna często pretekstowość i "odhaczanie". Próbują tutaj upchać naprawdę dużo i naprawdę dużo zarysować. Czuć że np dużo ważniejsze w filmie jest zarysowanie całej mitologii Blue Beetle i Teda Korda (oraz sprzętu) niż np postać głównego villaina - Susan Sarandon (która nawiasem mówiąc wypada świetnie i rany - ona ma 75 lat ! :)
Generalnie ode mnie takie.. 7,5/10.
25-08-2023, 21:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2023, 14:19 przez Rozgdz.)
Spoiler




