Blue Beetle 2023
#1


Ok, obejrzałem film i..


Hm.

Po pierwsze - ma bardzo dobry finał (nie zakończenie, tylko finał). BARDZO DOBRY. Używa oczywiście znanych schematów ale.. robi to z perfekcyjnym trafieniem. Finał podciąga cały film.

Zapożycza różne rzeczy z różnych filmów ale robi to z mrugnięciem oka do widza. Np Stark ma ustrojstwo w klatce piersiowej. A tutaj.. no :p
Niemal na początku pojawia się Susan Sarandon ze sceną "Ja jestem tutejszym Obadiah Stane. Zrozum to." Serio, jest taka scena.

I nie ma wcale na to takiego nacisku jak się twierdzi po różnych recenzjach. Co mnie zaskoczyło - i co nie jest wspominane - że ten film czerpie naprawdę dużo z Robocopa. I z oryginału - i chyba remake'u.

Mamy też trochę zapożyczenie z "Ality" gdzie mamy tych biedaków patrzących na lepsze miasto bogaczy.

Mamy też pewną scenę zainspirowaną dość widocznie sceną z BvS




Najważniejsza rzecz - tak jak np w "Birds of Prey" ktoś reżyserował , ktoś napisał scenariusz - a i tak w filmie bardzo mocno czuło się Davida Ayera - który oficjalnie był tylko producentem.

Natomiast "Blue Beetle" cholernie "czuć" Jamesem Gunnem.

Bo po pierwsze motyw rodziny - i to razy 2. Jest Rodzina Reyes i Rodzina Kord. Obydwie są jakby dwiema stronami tej samej monety.

Rodzinka Reyes to przegrywi z nizin miasta, ale super zgrani i się kochający. Tacy Guardians. Wujek to cyniczny wynalazca w stylu Rocketa, zmiksowany z comic reliefem w stylu Draxa, ze sceną rozmowy pokazująca nie tak wesołe wnętrze (jak Drax w Guardians vol 2).

Scena w firmie z villainem z prezentacją  w stylu budujmy razem lepszy świat - High Evolutionary , Guardians vol 3.

Wspólne przytulenie się na końcu  - przytulenie na końcu Quilla w Guardians vol 3.

No, i mamy jeszcze Rodzinkę Kord. Ci są pełni problemów i konfliktów. Wszystko w tym filmie w zasadzie pochodzi chyba od Teda Korda. On jest zdaje się źródłem tych rzeczy pozytywnych i.. negatywnych? No i oczywiście jest też problematyczna relacja Jenny Kord z ojcem i jego dziedzictwem (a jakżeby inaczej).

Mamy też takie "gunnowe' podejście do.. hmm.. no, jeśli szukacie np odpowiednika walkmana z Guardians to tutaj będzie to Power Glove.

Największą wadą tego filmu jest to że.. ewidentnie jest to pisane pod większą historię i to co się tutaj dzieje jest tylko wprowadzeniem, stąd wyczuwalna często pretekstowość i "odhaczanie". Próbują tutaj upchać naprawdę dużo i naprawdę dużo zarysować. Czuć że np dużo ważniejsze w filmie jest zarysowanie całej mitologii Blue Beetle i Teda Korda (oraz sprzętu) niż np postać głównego villaina - Susan Sarandon (która nawiasem mówiąc wypada świetnie i rany - ona ma 75 lat ! :)

Generalnie ode mnie takie.. 7,5/10.

Odpowiedz
#2
Susan Sarandon ma 75 lat, muszę to przetrawić
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
#3
A, przyszło mi coś do głowy. Nie wiem czy to było zamierzone, ale z opisu sytuacji co się działo u Kordów to.. coś mi to bardzo przypomina





 nieżyjący dziadek Kord - Odyn

Victoria Kord (Susan Sarandon) - Hela

Ted Kord - Thor


:p

Odpowiedz
#4
Może Ci to przypominać pierdyliard filmów i seriali o rodzinach ;) 
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
#5
Ok, przebiłem sie przez kilka recek dodatkowo i..myślę że warto powiedziec kilka dodatkowych słów o Victorii Kord (Susan Sarandon).

Bo ona z jednej strony jest nakreślona jako bardzo schematyczny villain - mający się kojarzyć z Obadiah Stane - którego na dodatek jest bardzo mało i prawie nie ma interakcji z głównym bohaterm - i jako villain jest bardzo pretekstowa...

..a z drugiej strony jest naszkicowana jako część rodziny Kord i tutaj - przez interakcje z Jenny Kord - ta postać wygląda trochę inaczej.

Bo tak..
Najpierw mamy


Tyle że..


Co więcej wygląda na to że


Więc to co robi Victoria Kord to chyba trochę co innego niż się uważa.




Może to nie jest aż taka prosta i pretekstowa postać jak ją "malują" :p

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości