(02-12-2016, 11:32)szopman napisał(a): I w przeciwienstwie do 99% wszechświata, do niego Vader zwraca się jak do współpracownika, nie jak do psa. Ile było jeszcze takich postaci w OT? Tarkin, Imperator i na tym koniec.
Był jeszcze Admirał Piett.
A Boba to cholernie niewykorzystany w filmach potencjał. Jego walka z Lukiem w ROTJ powinna wyglądać jak ta między Kenobim a Jango, bo to co pokazali na skiffie to padaka. Użycie sznureczka i przecięcie broni, zanim Boba zdążył z niej wypalić. Ech.
Jedyny zarzut jaki mam do wątku Jango to że zginął z rąk Windu, a nie Obi-Wana, byłby miły rewanż za przegrane starcie na Kamino. Damn, aż sobie chyba dzisiaj obejrzę tę scenę z AOTC, jedna z moich ulubionych.
02-12-2016, 16:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2016, 16:58 przez Mierzwiak.)
(02-12-2016, 16:57)Mierzwiak napisał(a): "Boba kto? Jango to był gość!"
I o czym to niby świadczy? Ano o tym że Boba to gość przez duże "g".
Syn dorastający w cieniu legendarnego ojca. Świadek jego śmierci.
Każdy inny nie uniósłby ciężaru epy która na nim ciąży i zostałby w najlepszym razie alkoholikiem.
A on się nie poddał i poszedł w ślady ojca. I wygrał.
Nie bał się śmieszności nawet w chwili mało chwalebnej śmierci, bo miał w dupie co sądzą o nim inni.
Podsumowując, nie zrozumieliście tej postaci
Podsumowując - Face it, tylko skończeni fanboje jarają się Fettem, a EU i tak już spuszczono w kiblu. Forum zadecydowało - Fett to złamas. Temat do zamknięcia
12-7. Owszem, większość uznała go za złamasa
Ale... (tak, zawsze musi być jakieś ale) ponad 1/3 głosujących uważa go za badassa, czyli dość spory procent
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
Boba badassem? Może w TESB i paru momentach w ROTJ była jakaś tam podbudowa. Reszta, to jak zjebać dobrze zapowiadającą się postać. w ROTJ Boba zamiast siedzieć na Tatooine mógł robić za gościa od brudnej roboty pracującego dla Vadera. I mieć solo z Hanem Solo (gdzie zginałby jako badass, a nie jak w zapodanym przez Gieferga Benny Hill style). Można było rozwinąć nawet teorie fanów, jakoby to on zabił wujostwo Luke'a.
Kurna, nawet w tym żenującym świątecznym kawałku jet lepiej wykorzystany!
Po prostu kolejny random w SW, których fani tylko rozpoznają (W TESB nawet nie pada ani razu jego imię.)
Bardzo podoba mi się ta dyskusja, zwłaszcza w jakim kierunku zmierza. Mój szwagier jest wielkim fanem Boba Fetta i nie raz prowadziliśmy takie dyskusje. Nawet podarował mi prezencie komiks, gdzie Boba Fett walczy z Vaderem o jakąś skrzynię z magiczną glową. I naturalnie mój szwagier nie lubi Jango, gdyż twierdzi, że Boba traci przez niego tajemniczość.
Zauważcie jak wiele robi tu aktor podkładający głos. Wingreen swoje kwestie wymawia raz na luzie, a raz z pełną powagą, że jeśli nie dostanie Hana żywego to Vader będzie musiał wypłacić mu połowę Imperium. Jego "Put Captain Solo in the cargo hold" jest nieśmiertelne. Morrison za to mówi wszystko ze spiętą dupą i jakby miał zaraz focha strzelić, jeśli Han nie przeżyje.
TO jest największy grzech poprawek Lucasa.
Gdyby nie RotJ, Boba byłby 100% bad assem.
(05-12-2016, 11:43)Lawrence napisał(a): I naturalnie mój szwagier nie lubi Jango, gdyż twierdzi, że Boba traci przez niego tajemniczość.
I racja po stronie szwagra. Boba traci na tej tajemniczości i gdyby Lucas zamiast bawić się w te klonowanie i inne głupoty wieku starczego miałby olej w głowie, to zamiast Janga mielibyśmy Bobę. I przynajmniej prequele byłyby w czymś lepszym od Old Trilogy.
Ale skoro są wojnny klonów to muszą być i klony. Plus to, że pochodzą one od Mandaloriana to dla mnie fajny pomysł. Plus tak jak ta dyskusja pokazuje, nie wiedzieliśmy jak łowca nagród czynni coś fajnego. To Jango pokazuje to wszystko a fani dalej marudzą. :/