Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Grupka znajomych spotyka się na wspólnej kolacji, podczas gdy po nocnym niebie pierwszy raz tak blisko Ziemi śmiga sobie kometa. Jej przelot doprowadza do serii dziwnych zdarzeń – zakłóceń, braku elektryczności, pękających telefonów. Gdy cała dzielnica traci światło, bohaterowie postanawiają poszukać pomocy w pobliskim domu, w którym jak się okazuje mieszkają... oni sami.
Sajens-fikszyn dziejące się właściwie wyłacznie w jednym domu i czasem na zewnątrz, gdzie jednak nic nie widać poza pożerającą wszystko ciemnością. Nijak to jednak nie przeszkadza - wręcz przeciwnie, dodaje klaustrofobii i niepokoju. Momentami wizualnie przypomina to trochę found footage (choć niczego takiego film nie udaje), albo coś kręconego kamerą na wypadzie ze znajomymi, ale to glownie dlatego, ze kamera się trzesie, czasem nieco gubi ostrość. Ostatecznie nie przeszkadzało mi to wcale, bo nawet dodalo to pewnego „podglądackiego” stylu, co idealnie pasowało do historii.
Klimatem przypomina to „Primera”, czyli inne oszczędne sci-fi z naciskiem na wątki obyczajowe i opowiadanie o fantastycznych motywach w przyziemny sposób. Choć tutaj fabuła chyba ma więcej rumieńców, wątpliwości i strach narasta szybko, a apetyt rośnie wraz z nimi... I niestety, największą wadą jest zawodzące zakończenie. Twórcy wyraźnie nie mieli pomysłu jak kreatywniej skończyć tę historię, więc sięgneli po klisze i kończą fabułe w momencie, gdy ta klisza rzeczywiście mogła się zrobić ciekawa. Nie oburzyło mnie to, ale liczyłem jednak na coś więcej, po naprawde dobrej większości filmu.
Mimo to kompletnie nie żałuje seansu i spokojnie polecam go każdemu, kto lubi tego typu opowieści. Nie nudziłem sie nawet przez chwile, bo akcja brnie do przodu sprawnie podsycając ciekawość. Obyczajówka z kosmicznym zwrotem, fajowsko. Poza tym fajnie widzieć Nicholasa Brandona (Xander z „Buffy”!) na ekranie.
Dobra rzecz, szkoda, ze nie rozwiązana trochę lepiej - niemniej warta polecenia.
7.5/10
EDIT: W sumie po przemysleniu troche filmu i poczytaniu paru dyskusji w Internecie wydal mi sie tylko ciekawszy, a zakonczenie wcale nie tak oczywiste. Dodaj pól punkta. ;) Obadanie rozmów o filmie sprawilo, ze doceniłem bardziej jego konstrukcje, bo wydaje sie zamierzona, a jezeli to wszystko było zamierzone to bardzo mnie podjarało, bo pokazuje, ze twórca przemyśleli film bardziej niż mi się wydawało. (Emily bez swetra na końcu, scena na samym początku filmu, czy nawet motyw Roswell i Yogi.) A za to zawsze plus. Chyba jednak do niego wrócę. :) Dlatego też zakładam temat. Bo warto obejrzec, wiec szkoda, by film umknal w krótkiej pilce.
8/10
No i w ogole, to kolejny film z cyklu: "Dlaczego w Polsce się takich nie robi?"
22-12-2014, 21:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 21:46 przez Gal Anonim.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,311
Liczba wątków: 77
Moje zdanie z minirecenzji:
Cytat:[...]czadowe, skromne, "gadane" sajens-fikszyn. Grupa znajomych spotyka się na kolacji, podczas której dochodzi do serii dziwnych zdarzeń, za które opowiada przelatująca obok Ziemi kometa. Bohaterowie postanawiają szukać pomocy w domu znajdującym się 2 ulice dalej i odkrywają, że mieszkają w nim...oni sami :) Fabuła mniej więcej od 30 minuty sukcesywnie drenuje półkule mózgowe, wciąga. Kiedy wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Taki trochę efekt Primera, ale bardziej zrozumiały i nie wymagający 3-letnich analiz scenariusza :)
Opinię podtrzymuję, a dodam, że panna występująca w jednej z głównych ról jest urodziwa i to w ten najlepszy, naturalny sposób ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
22-12-2014, 21:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 21:51 przez Snappik.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Moze 3-letnich analiz scenariusza nie potrzeba, ale film wydaje się być mocno zagmatwany, a przynajmniej majndfakowy. Bo ogladajac go za pierwszym razem wydaje sie, ze wszystko idzie dość normalnie. Po ułożeniu sobie filmu jednak:
Nic nie idzie normalnie. Em od początku filmu jest w nie swojej rzeczywistości. Amir i Laurie też (Roswell, Yoga). A na końcu dostajemy dwa zakończenia dla Em - jedną w swetrze, drugą bez swetra. I wierze, ze ten motyw ze swetrem jest zamierzony, bo jest dosc ostentacyjny (Em zakłada sweter po uspieniu drugiej Em), a z drugiej strony jest tak pięknie subtelny, ze kompletnie go nie zauważylem.
No zajarało mnie to. :) Wierze, ze te detale to umyslne rzeczy i za to film zyskał spokojnie dodatkowy punkt, a twórca ogromny kredyt zaufania przy następnym projekcie.
Aha, no i dzięki za zwrócenie uwagi na ten film, Snappik. :) Skądś go wytrzasnął?
22-12-2014, 21:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 21:58 przez Gal Anonim.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,311
Liczba wątków: 77
To co napisałeś każe sądzić, że scenarzysta zastosował
najzwyklejszą teorię światów równoległych, które stykają się w jakimś konkretnym miejscu i tym miejscem jest dom/ulica w którym przebywają bohaterowie. A to powoduje, że w którymś momencie dochodzi do samoistnego przemieszania uczestników (być może ma to miejsce po rozmowie telefonicznej w pierwszej scenie). Twierdzę tak, bo - chyba możemy tak uznać - reszta świata ma się dobrze. Ten nadzwyczajny incydent dotyczy tylko i wyłącznie uczestników kolacji, w żadnej scenie nie ma nic o pozostałych mieszkańcach miasta. Porównałbym to do rzucenia na podłogę kilkunastu zestawów takich samych kart - nie zauważysz która karta należała do danej talii, a przywrócenie poprzedniego ładu jest niemal niemożliwe ze względu na milion możliwości.
Film polecił mi mój kumpel z pracy, który szukał do tego napisów :) Podejrzałem tematykę i jak tylko zobaczyłem, że ktoś porównuje to do Man from Earth to od razu wiedziałem, że to może być to.
Dodam, że uwielbiam SF, które wymaga od widza użycia wyobraźni. Lubię, kiedy bohaterowie opowiadają o czymś nadzwyczajnym i nie ma tego stricte pokazanego na ekranie. Coherence to właśnie taki przykład - produkcja minimalistyczna (zerknąłem na Trivię - kręcono to przez 5 nocy! WOW!) ale niesamowicie wciągająca.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
22-12-2014, 22:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 22:11 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Widziałem jakiś czas temu i w zasadzie niczego więcej nie dopiszę - dobry mindfuck, ale w przeciwieństwie do Primera napisany tak że rozumie to więcej niż pięciu ludzi na świecie. No i Moffat powinien brać lekcje u Byrkita jak takie rzeczy pisać aby się to kupy trzymało...
Why are you firing wallnuts at me?
22-12-2014, 22:08
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
jarod, gość ponoć najpierw przez rok rozrysowywał sobie diagramy i robił opisy, zeby ogarnac całość tego zajścia. :)
(22-12-2014, 22:05)Snappik napisał(a): To co napisałeś każe sądzić, że scenarzysta zastosował
najzwyklejszą teorię światów równoległych, które stykają się w jakimś konkretnym miejscu i tym miejscem jest dom/ulica w którym przebywają bohaterowie. A to powoduje, że w którymś momencie dochodzi do samoistnego przemieszania uczestników (być może ma to miejsce po rozmowie telefonicznej w pierwszej scenie). Twierdzę tak, bo - chyba możemy tak uznać - reszta świata ma się dobrze. Ten nadzwyczajny incydent dotyczy tylko i wyłącznie uczestników kolacji, w żadnej scenie nie ma nic o pozostałych mieszkańcach miasta. Porównałbym to do rzucenia na podłogę kilkunastu zestawów takich samych kart - nie zauważysz która karta należała do danej talii, a przywrócenie poprzedniego ładu jest niemal niemożliwe ze względu na milion możliwości.
No tak:
w filmie nawet jest powiedziane, ze przechodzą przez "czerń" i wtedy rozpoczyna się ruletka. Niemniej ogladajac film za pierwszym razem wydaje sie, ze ruletka zaczyna sie dopiero, gdy Hugh i Amir wychodzą z domu, a prawda jest taka, ze zaczyna sie juz po pierwszej scenie filmu.
I tak, to sa rownolegle wszechswiaty tylko bardzo sąsiadnie. Bo np. zmienia się przeszłość bohaterów - w dobrym zakończeniu Em jest tancerką jednak, ale te akurat rzeczywistości są przy tym na tyle bliskie, ze bohaterowie są akurat w tym samym miejscu (na kolacji) i maja mniej wiecej takie same zycie.
22-12-2014, 22:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2014, 22:14 przez Gal Anonim.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,527
Liczba wątków: 374
Pójdę do tamtego domu i zaszantażuję siebie.
Uwielbiam takie rozkminy na poważnie i na trzeźwo. Dla mnie bomba filmik, 9/10.
Snappik napisał(a):kręcono to przez 5 nocy! WOW!
Co do zdjęć nocnych - Sony Alfa 7S i nie ma ziarna :) Niektóre ujęcia nocne (za dużo ich nie było - max 3-4) były strasznie niewyraźne.
23-12-2014, 01:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-12-2014, 01:59 przez Mental.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Tak, w ogole film realizacyjnie nie jest idealny, ale imponujace jest to, ze jednak powstal i mimo wszystko sprawdza sie zajebiscie. Tworca zrobil go zdaje sie bez dodatkowej ekipy, bez dodatkowego sprzetu itp. Obstawiam, ze mial moze z dwie albo trzy osoby do krecenia i tyle. Nigdzie nie moglem znalezc dokladnego info. Ale to jest piękne jak proste to jest.
Z drugiej strony, choc na poczatku przeszkadzalo mi troche gubienie czasem ostrości czy wlasnie ziarno to w pewnym momencie juz o tym nie myslalem. Ale jezeli chodzi ujecia nocne to kompletna ciemnosc akurat bardzo im dodawala tajemniczości. Zreszta w filmie jest mowa o przechodzeniu przez "czerń", wiec tez to pasuje.
23-12-2014, 11:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-12-2014, 11:37 przez Gal Anonim.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,527
Liczba wątków: 374
Ale tam byli profesjonalni aktorzy. Jednym z głównych bohaterów był koleś z "Homeland", Maury Sterling.
23-12-2014, 14:18
Stały bywalec
Liczba postów: 13,311
Liczba wątków: 77
To nic nie oznacza, równie dobrze mógłbyś narzekać na kiepską jakość prywatnych pornofilmików gwiazdek (a przed kamerą są przecież profesjonalne aktorki:)). Reżyser dysponował mocno ograniczonymi zasobami i wycisnął z tego max - http://www.imdb.com/title/tt2866360/fullcredits?ref_=tt_cl_sm#cast
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
23-12-2014, 14:30
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(23-12-2014, 14:18)Mental napisał(a): Ale tam byli profesjonalni aktorzy. Jednym z głównych bohaterów był koleś z "Homeland", Maury Sterling.
Wszyscy to profesjonalisci, bo rezyser to tez profesjonalista. Tj. to jego debiut pelnometrazowy, ale robil przy "Pirates of the Carribean" i "Rango". Skrzyknął znajomych aktorów i zrobił film.
23-12-2014, 17:24
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
Był jakiś równie dobry, bądź lepszy film sci-fi w ostatnich latach niż "Coherence" poza "Machine", "Moon", "Cargo", "Oblivion", bo te widziałem, najbardziej cenię "Machine" i właśnie "Coherence".
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, niech da mi cynk.
Jeśli chodzi o gniotowate sci-fi typu: "Na skraju jutra", "Grawitacja", ", o gównianym Elizjum już nawet nie wspomnę,
to też widziałem i nie cenię.
Albo o czymś zapomniałem, albo to jest najlepszy film sci-fi ostatnich lat zaraz po wybitnych "Ludzkich dzieciach".
Bida jeśli tak jest, chociaż sam film oceniam bardzo pozytywnie.
Ten gatunek przeżywa głęboki kryzys jakości, bo z ilością nie ma problemu. Wychodzi na to, że w ostatnich latach były tylko 4 dobre filmy sci-fi: "Coherence", "Ludzkie dzieci", "Machine" (film nie tak dobry jakby mógł być, gdyby nie niski budżet) i "Moon"
Jeśli jest inaczej, to wyprowadźcie mnie z błędu.
Przypomniał mi się jeszcze "Primer", "Dark skies" i nie do końca udany film "Predistination". Dodaję do listy.
25-12-2014, 15:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 15:49 przez Dżabba.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Europa Report, Her, Robot and Frank,
25-12-2014, 15:53
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
Europa Report (jak mogłem o tym zapomnieć, bardzo dobra rzecz), Ona (jeszcze nie widziałem, planuję obejrzeć), Robot and Frank (nie widziałem, nie słyszałem o nim, więc dzięki za cynk).
25-12-2014, 15:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 16:01 przez Dżabba.)
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Europa Report?
Z tą kretyńską demokracją na pokładzie i emocjonalną panią szefową NASA?
Pod względem technicznym dobry film ale całkowicie nierealistyczny pod względem organizacji wyprawy. Grono znajomych poleciało Na Europę.
To już wolę Ostatni dzień na Marsie.
25-12-2014, 16:56
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
Z "Ostatniego dnia na Marsie" pamiętam tylko jakieś zielone, świecące glony, to źle świadczy o filmie, że sam się wymazał z pamięci, to dziwne, bo pamiętam, że nie był zły, muszę sobie go jeszcze raz zobaczyć.
25-12-2014, 18:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 18:22 przez Dżabba.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
(25-12-2014, 16:56)unknown napisał(a): Europa Report?
Z tą kretyńską demokracją na pokładzie i emocjonalną panią szefową NASA?
Z tymi naukowcami, którzy chcą zrealizować misję za wszelką cenę a nie sabotują własny sprzęt i nie popierdalają o tym, że miłość przekracza przestrzeń i czas :P
25-12-2014, 22:06
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
W ogóle to ciekawe, zastanawiające i dużo mówiące, że film sci-fi bez efektów specjalnych, którego cała akcja toczy się na ziemi, co tam na ziemi, na kolacji w domu, film, który z kosmosem ma tyle wspólnego, że bohaterowie widzą kometę na niebie i doświadczają konsekwencji czy raczej wariacji na temat wpływu jej pojawienia się w atmosferze ziemskiej na życie ludzkie jest o niebo lepszy, bardziej wciągający, interesujący i ma większy potencjał niż wielkie wyprawy w kosmos, które z założenia powinny bardziej pobudzać wyobraźnie, epickie bitwy z kosmitami czy eksplorowanie tematu technologii przyszłości. Film kolejny raz udowadnia, że w dobrym sci-fi najważniejszy jest pomysł, najważniejsza jest tajemnica i odkrywanie jej, umiejętne wykorzystanie potencjału tematu, aż w końcu sam człowiek - wpływ fikcyjnego świata na jego wybory, emocje, konstrukcje psychiczną itd.
26-12-2014, 06:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-12-2014, 06:26 przez Dżabba.)
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
(25-12-2014, 16:56)unknown napisał(a): Europa Report?
Z tą kretyńską demokracją na pokładzie i emocjonalną panią szefową NASA?
Pod względem technicznym dobry film ale całkowicie nierealistyczny pod względem organizacji wyprawy. Grono znajomych poleciało Na Europę.
To już wolę Ostatni dzień na Marsie.
Obejrzałem "Ostatni dzień na Marsie", jednak nie widziałem tego filmu.
O ile wstęp ujdzie, jest niezły, to po 30 min. film zamienia się w tandetny i nudny horror, wymęczyłem się okrutnie. Nie mam pojęcia jak możesz woleć tego gniota (naprawdę to jest bardzo zły film) od Europy report, która jest dobrym hard sci-fi, a na tle tego co się robi w ostatnich latach, to nawet bardzo dobrym. Argument o tym, że załoga się lubi przemilczę. Czemu uważasz, że ER jest nierealistyczna pod względem organizacji wyprawy?
26-12-2014, 10:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-12-2014, 10:21 przez Dżabba.)
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Ten sam problem co w Prometeuszu - załoga to emocjonalni idioci.
Na takie wyprawy wysyła się specjalnie dobranych ludzi i obowiązuje ścisła, a najlepiej wojskowa hierarchia. Nie ma dyskusji, glosowań i srania po krzakach. Pod tym względem właśnie Ostatni dzień miał choćby więcej realizmu.
Przypomnij sobie Apollo 13 i relacje międzyludzkie - tak będą wyglądały takie wyprawy.
NASA ma spory problem z relacjami załogi obu płci. Takie grupy mają inną i nieobliczalną dynamikę niż np. sześciu facetów, najlepiej wojskowych z wbitą w pień mózgu hierarchią.
Już były przypadki ekscesów, a to tylko loty orbitalne.
Wyobraź sobie takie akcje w trakcie półrocznej misji na Marsa.
Cytat:Jej kariera prawdopodobnie ulegnie załamaniu po tym jak postawiono jej zarzuty usiłowania porwania niejakiej Colleen Shipman. Na lotnisku w Orlando astronautka Lisa Marie Nowak zaatakowała inżynier Colleen Shipman gazem pieprzowym i usiłowała ją porwać. Przyczyną ataku były sprawy sercowe. Nowak zakochała się w astronaucie, komandorze Billu Oefeleinie, który romansował z Shipman.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lisa_Nowak
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Astronautka-Nowakowa-chciala-zabic-z-zazdrosci,wid,8719457,wiadomosc.html
26-12-2014, 14:37
|