Stały bywalec
Liczba postów: 13,419
Liczba wątków: 77
Od czasu do czasu Europejczycy potrafią nakręcić coś tak zajefajnego, ponad podziałami (a nie tylko dla zwolenników Almodovara, Haneke, von Triera itd.), że ręce same składają się do oklasków. Tym razem trafiło na Hiszpanów. Cela 211 to bardzo ciekawe, choć nie pozbawione wad kino więzienne. Ogólnie tematyka jest prosta gdyby nie fakt, że Półwyspie Iberyjskim sympatycznie nie jest - rodzą się podziały, Baskowie dążą do uwolnienia swojego regionu spod jarzma rządu hiszpańskiego, Katalończycy też powoli stają się solą w oku. Między innymi o tym jest ten film, który rozgrywa się w celach i za kratami.
Zacznę może od minusów - fabuła jedzie na średnio znośnym zbiegu okoliczności. Juan, młody mężczyzna z żoną i dzieckiem w drodze zaczyna pracę w miejscowym więzieniu. Koledzy oprowadzają go po nowym miejscu, dają wskazówki, porady. Tymczasem w bloku z najgorszymi mendami i elementami społecznymi wybucha bunt. W wyniku przypadku Juan trafia do tytułowej celi ranny i nieprzytomny, kiedy budzi się i zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje na zewnątrz zrzuca ciuchy i przedstawia się jako...więzień. Czy ta konspira się powiedzie? Czy na ratunek bohaterowi przyjedzie Scofield z Prison Breaka? Na pewno nie, bo PB to przy Celi 211 jakaś bajka dla niemowląt.
Clu programu: grupie buntowników przewodzi Malamadre - charyzmatyczny typ z zasadami. Jak go zobaczyłem to wydał mi się dziwnie znajomy. Po chwili już wiedziałem - on grał w Miami Vice u Manna Montoyę! Luis Tosar rządzi po całości, niesamowity magnes ekranowy i energia. Jest taka scena, w której rozmawia z gościem z ETY. Ten zdenerwowany wypala - Tylko mnie tkniesz, a twoja rodzina już nie żyje. Co robi Malamadre? Moja rodzina to kuzyn z La Coruny, kawał chuja. :D
Sam wątek więźniów ETY to ciekawy smaczek, są oni bowiem kartą przetargową. Kumple Malamarde najchętniej zabiliby ich i byłoby po problemie. Rząd hiszpański wobec wymagań uczestników buntu wydaje się bezradny. Drugi wątek, chyba nawet ważniejszy niż terroryści dotyczy Juana, który musi odnaleźć się w niewygodnym dla siebie środowisku morderców i psycholi. Bunt trwa, zaczyna się rzeźnia, są ofiary, a niedoświadczony strażnik jest świadkiem nieprzyjemnych wydarzeń. On również zostanie postawiony wielokrotnie pod ścianą. Każda odmowa będzie traktowana podejrzanie co może się skończyć nożem w plecach.
Film kończy się kończy się na tyle dobrze, że w pełni akceptuję pomysł scenarzysty. Nie dam żadnych spojlerów tylko zachęcę do seansu, bo pomimo paru niedoróbek Celę 211 łyka się na jednym tchu, kto wie może wrócę do obrazu Daniela Monzona jeszcze jeden raz.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
27-04-2010, 12:35
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Faktycznie solidny film. Akcja szybka i emocjonująca, świetna obsada i klimat. Kilka scen wgniata w ziemię jak np. scena w której Juan dowiaduje się o śmierci żony . Co do minusa wymienionego przez Snappika to w pełni się zgadzam, scenarzyści mogli się bardziej wysilić. No i brakowało mi trochę szerszego poruszenia tematu więźniów z ETY i ich uprzywilejowanej pozycji.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
30-04-2010, 15:55
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
Celę na łopatki kładzie brak realizmu sytuacyjnego i psychologicznego. Zacznijmy od głównego bohatera: żaden szanujący się psycholog więzienny nie pozwoliłby, aby osoba o fizjonomii Juana dostała pracę jako strażnik w takim więzieniu (reszta personelu to też jest farsa; takie bojazliwe i niezdecydowane miski nie wytrzymalyby tam dlugo. Jedynym realistycznie przedstawionym funkcjonariuszem jest Utrilla - o jakze uroczej ksywie La Puta Vieja - ktory doskonale wie, ze w pierdlu nikt sie z nikim nie piesci, a ratowanie wlasnej dupy to priorytet - Resines dostal nawet nominacje do nagrody Goya za te role). Co mamy dalej? Zastanówcie się, jak wygladalaby "inicjacja swiezaka" w takim srodowisku (Juan skwapliwie korzysta z rad udzielonych mu wczesniej przez przyszlego-kolege-po-fachu; jakby porada typu "nigdy nie spuszczaj wzroku" byla magicznym wytrychem do zdegenerowanych dusz skazancow). Glowny badass Malamadre jest zaskakujaco latwowierny i ludzki (rezyser nie wykorzystal charyzmy Tosara, ktory przy innym rozpisaniu i scharakteryzowaniu roli, moglby rzeczywiscie mrozic krew w zylach). Na pochwaly zasluguje tu Carlos Bardem (tak, tak, brat Javiera), ktorego roli nie powstydzilby sie sam Danny Trejo - jego Apache uratowal troche reputacje swojego srodowiska (:
Poza tym, wybucha bunt - a gdzie sie podzialy wzajemnie animozje, roznice charakterow, walka o wladze?
Cela 211 mocno kuleje - nie na tyle, zeby sie przewrocic, ale wystarczajaco, aby przyciagac uwage swoja ulomnoscia. Na dole dwoch wspomnianych przeze mnie panów:
![[Obrazek: 1785381.th.jpg]](http://img36.imageshack.us/img36/8017/1785381.th.jpg)
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
09-08-2010, 15:57
Nowy
Liczba postów: 409
Liczba wątków: 0
Sana napisał(a):Zacznijmy od głównego bohatera: żaden szanujący się psycholog więzienny nie pozwoliłby, aby osoba o fizjonomii Juana dostała pracę jako strażnik
Co ma fizjonomia do faktycznych kwalifikacji? Zerknęli mu w CV, uznali, że się nadaje, facetowi zależało na tej robocie, wszyscy do czasu byli zadowoleni.
Sana napisał(a):Jedynym realistycznie przedstawionym funkcjonariuszem jest Utrilla
Owszem, to całkiem realistycznie przedstawiony żałosny złamas. Swojej funkcji używa jako wygodnego pretekstu do naparzania kogo się da. Więźniom zalazł za skórę nie dlatego, że był dobrym funkcjonariuszem, ale pozbawionym honoru skurwielem. Dawno już tak nie lubiłem jakiejś postaci, szacunek dla aktora.
Sana napisał(a):Poza tym, wybucha bunt - a gdzie sie podzialy wzajemnie animozje, roznice charakterow, walka o wladze?
No przecież Malamadre cały czas kombinuje, jak tu się nie dać przewalić swoim podwładnym. Myślisz, że po co używał Juana? Apache ma troszkę inne cele, niż on i tylko czeka na wpadkę nieformalnego przywódcy. No i są jeszcze Baskowie - ich nikt nie poważa. Malamadre nawet mówi, dlaczego. Konfliktów jest zatrzęsienie.
Myślę, że Malamadre nienawidzi Basków i Utrilli z bardzo podobnych powodów - dla niego to ludzie niezdolni do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. A zatem - do kasacji, chyba, że można ich jakoś użyć.
10-08-2010, 00:20
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
Karaluch napisał(a):Co ma fizjonomia do faktycznych kwalifikacji? Zerknęli mu w CV, uznali, że się nadaje, facetowi zależało na tej robocie, wszyscy do czasu byli zadowoleni.
Kwalifikacje czy piekne CV nie zawsze pomoga Ci w radzeniu sobie z ciezkimi sytuacjami; mozesz byc po stu roznych szkoleniach nt. patologii wieziennych, radzenia sobie ze stresem czy negatywnymi emocjami, a jak przyjdzie co do czego, wysiadasz psychicznie i w najlepszym przypadku zmieniasz miejsce zatrudnienia. Dlatego miedzy innymi policjanci czy przyszli straznicy wiezienni musza przejsc dodatkowe procedury wywiadow psychologicznych. Juan Olivier predzej wygladal na pana przedszkolanke, niz na twardego goscia o wystarczajaco grubej skorze i odpornej psychice.
Karaluch napisał(a):Sana napisał(a):Jedynym realistycznie przedstawionym funkcjonariuszem jest Utrilla
Owszem, to całkiem realistycznie przedstawiony żałosny złamas. Swojej funkcji używa jako wygodnego pretekstu do naparzania kogo się da. Więźniom zalazł za skórę nie dlatego, że był dobrym funkcjonariuszem, ale pozbawionym honoru skurwielem. Dawno już tak nie lubiłem jakiejś postaci, szacunek dla aktora.
Nie chce mi sie rozpisywac o wplywie srodowiska na zachowania jednostki, odsylam do ciekawych ksiazek na ten temat.
Karaluch napisał(a):No przecież Malamadre cały czas kombinuje, jak tu się nie dać przewalić swoim podwładnym. Myślisz, że po co używał Juana? Apache ma troszkę inne cele, niż on i tylko czeka na wpadkę nieformalnego przywódcy. No i są jeszcze Baskowie - ich nikt nie poważa. Malamadre nawet mówi, dlaczego. Konfliktów jest zatrzęsienie.
Jedyne do czego posuwa sie Malamadre w swoim "kombinowaniu" to dwukrotne upomnienie Juana, zeby sie tak nie szarogesil, bo to on jest tu przywodca. (Co jest juz samo w sobie smieszne i nieprawdopodobne biorac pod uwage cala sytuacje i niepewne polozenie nowego). Poza tym, Juan umie pisac i ma ciekawe pomysly, wiec Malamadre go "uzywa". Glowny konflikt z Baskami byl rezultatem uzycia ich jako karty przetargowej.
Na całe wiezienie i tylu jego mieszkancow, to troche za malo, zeby pisac o "zatrzesieniu".
Kino hiszpanskojezyczne stoi na bardzo dobrym poziomie, ale w tym przypadku mocno sie zawiodlam. Nie jest to film zly czy nie do obejrzenia, tylko mocno oderwany od realiow, co dla mnie jest niedopuszczalne przy obrazie nagrodzonym ośmioma (!) statuetkami.
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
10-08-2010, 01:35
Nowy
Liczba postów: 409
Liczba wątków: 0
Sana napisał(a):Kwalifikacje czy piekne CV nie zawsze pomoga Ci w radzeniu sobie z ciezkimi sytuacjami; mozesz byc po stu roznych szkoleniach nt. patologii wieziennych, radzenia sobie ze stresem czy negatywnymi emocjami, a jak przyjdzie co do czego, wysiadasz psychicznie i w najlepszym przypadku zmieniasz miejsce zatrudnienia.
I jak przyszło co do czego, to Juan nie pękł, mimo fizjonomii modela. Nadawał się jak mało kto.
Sana napisał(a):Nie chce mi sie rozpisywac o wplywie srodowiska na zachowania jednostki, odsylam do ciekawych ksiazek na ten temat.
Już kilka przeczytałem i tym bardziej twierdzę, że Utrilla był złamasem. Nieważne, czy pracowałby w przedszkolu, czy w więzieniu, on się nie nadawał, by powierzyć mu nadzór nad kimkolwiek.
Sana napisał(a):Jedyne do czego posuwa sie Malamadre w swoim "kombinowaniu" to dwukrotne upomnienie Juana, zeby sie tak nie szarogesil, bo to on jest tu przywodca.
Szarogęszenie Juana narażało autorytet Malamadre. Gdyby nie czuł, że to dobry pretekst, by ktoś wskoczył na jego miejsce, to by się tak działaniami Juana nie przejmował.
Sana napisał(a):Glowny konflikt z Baskami byl rezultatem uzycia ich jako karty przetargowej.
Na całe wiezienie i tylu jego mieszkancow, to troche za malo, zeby pisac o "zatrzesieniu".
Baskowie już wcześniej byli izolowani. Przebywali w tym bloku więziennym na innych prawach (pewnie jako "polityczni"), co zresztą ładnie uzasadnia używanie ich jako karty przetargowej.
Pozorny brak konfliktów w grupie więźniów usprawiedliwiony jest buntem i posiadaniem wspólnego wroga. Wtedy potrzeba silnego przywództwa, co nie znaczy, że "podwładni" będą stać jak barany. W razie pokazania słabości szefa, ktoś przejmie władzę. Apache dobrze to rozumie i próbuje rozegrać sytuację. Z wiadomym dla widzów skutkiem.
10-08-2010, 11:40
|