Communion / Wspólnota
#1
Nastawiałem się na taniego knota podrabiającego Fire in the Sky, a dostałem... Najdziwniejszy film świata. Ale po kolei.

Communion to adaptacja książki Whitleya Streibera, którego kosmici porywają niby co niedzielę. Nie lubicie takich klimatów - nie oglądajcie, bo to powolny film w stylu wspomnianego Fire in the Sky czy Fourth Kind. Tylko że naprawdę trudno go brać na poważnie.

Było tak: włączam film, pierwsze kadry, spoko muzyczka, panorama miasta, luzik. Poważna sprawa. Ale okazuje się, że główną rolę gra Christopher Walken. Po minucie creditsów pojawia się po raz pierwszy na ekranie... i JEB! - taka scena:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Ei_UpqgsaxI[/youtube]

Prawie się udławiłem kanapką, a na dodatek popłakałem ze śmiechu. Walken po prostu przechodzi samego siebie - gra takiego wariata, że można pomyśleć że sam jest kosmitą, a porywają go odwiedzający rodzice. Nie da się tego brać na poważnie. Co tam, pomyślałem, obejrzę dla śmiechawy.

Pierwsze 20 minut to prostu taki popis walkenizmów, że można się tarzać ze śmiechu po podłodze. Walken podnosi się do potęgi; sprawia wrażenie jakby parodiował samego siebie. Masakra. Ale później - kiedy już go porywają i zaczyna mieć w związku z tym problemu psychiczne, zaczyna grać naprawdę nieźle. Mniej wariacko niż na początku, swoją drogą.

W filmie jest sporo naprawdę klimatycznych scen - głównie tych, w których Walken spotyka się z lekarzami i reaguje na to, co mu się przydarzyło. Dialogi są naprawdę dobre, a zachowania Streibera realistyczne - nie wierzy w porwanie, opowiadając o nim śmieje się z zażenowaniem, przyznając że jego historia brzmi bardzo głupio. To są chwile, kiedy film sięga wyżyn. Takie sceny mają u mnie 9/10. Ale są też sceny z kosmitami.

Nie dość, że ufoki wyglądają po prostu głupio (choć wiem, tak je opisywał Streiber), to efekty specjalne... Aj. Jest źle. Bardzo źle. Nie zdziwiłbym się, gdybyście przez tę tandetę wyłączyli film, bo gumowe ufoludki naprawdę niszczą klimat.

Mimo wszystko obejrzałem do końca, bo historia jest ciekawa i opowiedziana bez kija w tyłku. Reżyser wiele razy sugeruje, że Streiber ma halucynacje, podczas hipnozy nieświadomie wymyśla rzeczy na poczekaniu itp. Wszystko w pytkę. Gdyby nie efekty, no i dziwactwa Walkena na początku, byłoby naprawdę świetnie. Końcówka też do zwyczajnych nie należy - jest baaardzo dziwna, aż do przesady. Mimo wszystko - podobało mi się. Polecam choćby ze względu na Walkena. Facet jest niepowtarzalny. Ocena: między 6 a 7/10

Odpowiedz
#2
Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać dobór tego czego ty nie lubisz a co lubisz. Generalnie z tego co rozumiem, to film byłby lepszy gdyby w ogóle nie było kosmitów(czy też raczej bardziej był w stylu scen bez kosmitów jak tych z kosmitami)? Toż przecież jedynym powodem dla którego "warto" go obejrzeć, to sceny z Walkeniem pląsającym układ taneczny w towarzystwie kosmitów, którzy wcześniej zapodawali mu sondy analne. Może to kwestia nastawienia, bo widziałem go podczas cyklu Nocne szaleństwo na festiwalu Era Nowe Horyzonty, prezentującego w zeszłym roku twórczość Phillipe Mora, reżysera dość szalonych filmów, z czego ten był zdecydowanie najnormalniejszy. Rzeczy dziwnych, zabawnych, absurdalnych bądź wyjątkowo złych było w nim jak na lekarstwo. No ale to by mi nie przeszkadzało, gdyby do tego nie był tak śmiertelnie nudny. W gruncie rzeczy to przeciętna obyczajowa historia, ale z gatunku tych słabych, mizernych produkcji, jakich pełno w środku tygodnia w programie telewizyjnym. I bynajmniej nie był w tym zabawny, raczej przeraźliwie smętny i nudny. No ale scen z plastikowymi kosmitami „terroryzującymi” Walkena długo nie zapomnę, to mu muszę oddać.

Odpowiedz
#3
Tyler Durden napisał(a):Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać dobór tego czego ty nie lubisz a co lubisz.

Nie szkodzi, mnie też.

Odpowiedz
#4
GET UP, I AM COOKING!

Jebać kosmitów, ten film byłby zajebisty nawet bez nich. Dlaczego? Bo jest Walken.

Co za dziwaczny film. Lubię go bardzo. Mocne 7/10. Niedługo biorę się za książkę, bo od prawie 15 lat mi jakoś umykała.

Odpowiedz
#5
To miało temat? Robiłem powtórkę ze 2 lata temu. Stany bardzo średnie.

A kwasowe akcje z UFOkami jakby z innego filmu. W tym złym znaczeniu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości