Jak to jest z kolejnością nazwisk aktorów w napisach? Wiem że czasem gwiazdy się gryzą o pierwsze miejsce albo stawiają warunek "top billing" i m.in. dlatego Dreamcatcher to niby film głównie z Morganem Freemanem, a Batman - z Nicholsonem. Ale czemu niekiedy wielkie gwiazdy, mimo dużej roli, są wymieniane na samym końcu?
Np. Superman Returns - Spacey to główny czarny charakter, a jest na końcu, i to w postaci "...and Kevin Spacey", jakby był jakimś małym dodatkiem. Czasami też gwiazdy nie dość, że są na końcu, to jeszcze z podpisem, kogo grają: "and XXX as Ktoś".
WTF? Czy to jakaś forma wyróżnienia? Przecież w przypadku takiego aktora nie trzeba widzom mówić, którą postać gra.
Świeżutki przykład to Michael Douglas w Ant-Manie.
Nie wiem, może tak jak z piłkarzami - te największe gwiazdy lubią być czasami na samym końcu i poprzez dodanie na końcu kogo grają podbudowują swoje ego :D
Chodzi o ego i prestiz, coc jak special guest star w serialach i tego typu farmazony. Chcesz byc w creditsach na poczatku, albo na koncu, dobrze jesli z akcentem na "and" - pewnie chicks dig it :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
21-07-2015, 21:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-07-2015, 21:42 przez Bucho.)
Cytat:An actor may receive "last billing", which usually designates a smaller role played by a famous name. They are usually credited after the rest of the lead cast, prefixed with "and" (or also "with" if there is more than one, as Samuel L. Jackson was in the latter two Star Wars prequels). In some cases, the name is followed by "as" and then the name of the character (sometimes called an "and-as" credit). This is not the case if that character is unseen for most of the movie (see Ernst Stavro Blofeld).
Sprawa rozwiazana, mozna zamknac temat :) W sumie lepiej bylo to wrzucic do prostych pytan, chyba, ze zaczniemy tutaj wrzucac przykladay nietypowych/fajnych creditsow, ale te glownie kojarza mi sie z ZAZ
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
21-07-2015, 21:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-07-2015, 21:47 przez Bucho.)
Ego i prestiż można zrozumieć, ale o co im chodzi, kiedy mają naprawdę dużą rolę, a i tak są w filmach "uncredited"? Ostatnio widziałem Stretcha, taką głupawkę z Patrickiem Wilsonem, i przez pół filmu wydurniał się tam Chris Pine, a jego nazwiska próżno szukać w napisach. Do licha, w Ocean's Eleven Don Cheadle był "uncredited", mimo że stanowił część ekipy i chyba nawet widziałem go na którymś plakacie razem z innymi.
KW: I’ve noticed that you sometimes appear uncredited in movies, like in Ocean’s 11 [sic] and Rush Hour 2. Why is that?
DC: For different reasons. I did Rush Hour 2 just as kind of a laugh, so I didn’t really need a credit. To me, it was fine if people recognized me. And if they didn’t, that was fine, too. With Ocean’s, there was some stuff that happened behind the scenes that I didn’t like how it went down, so I just said, “Take my name off it.”
może wyjde na filmowego Janusza ale ... dlaczego w creditsach zawsze przy "zdjecia" obok nazwiska pojawia się także trzy literowa nazwa firmy (?) dla której pracuje ?
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
I te literki przy operatorze absolutnie nie pojawiają się zawsze.
Mnie ciekawi co innego - nazwiska obsady i ekipy w każdym filmie pojawia się w takiej samej kolejności, serio, nie kojarzę żadnego filmu, który by hierarchię naruszył. Montaż, zdjęcia, producenci, scenarzysta, reżyser - nigdy inaczej. Inna kwestia, że z tego co kojarzę, to polscy lektorzy zazwyczaj czytali też tylko konkretne stanowiska, w życiu nie słyszałem, żeby jakiś przeczytał "producent wykonawczy: ktoś tam"
Producenci, montaż czy casting to rzeczywiście nie, ale czasem można usłyszeć np. "choreografia" w jakimś filmie muzycznym. Było choćby w "Dirty Dancing", które miesiąc temu oglądałem (po raz pierwszy w życiu) w Polsacie Film.
(22-07-2015, 23:23)simek napisał(a): Mnie ciekawi co innego - nazwiska obsady i ekipy w każdym filmie pojawia się w takiej samej kolejności, serio, nie kojarzę żadnego filmu, który by hierarchię naruszył. Montaż, zdjęcia, producenci, scenarzysta, reżyser - nigdy inaczej.
OPENING CREDITS
The order of credits is determined by guild rules -- SAG, the DGA, WGA and other unions. the list that follows is for opening credits.
The order in which credits are billed generally follows their importance to the film, just not linearly. First is usually the motion picture company, followed by the producer, then the 'a film by' credit. Then we see the Title followed by the cast. from there we reverse gears on the whole "order of importance" guideline and work backwards to the director...
PRODUCTION COMPANY presents
a NAME LASTNAME production
a NAME LASTNAME film
"TITLE"
Lead Cast
Supporting Cast
Casting Director
Music Composer
Costume Designer
Associate Producers
Editor(s)
Production Designer
Director of Photography
Executive Producer
Producer
Writer(s)
Director
Nie chcę mi się tego sprawdzać, ale zapamiętałem, że w co najmniej kilku filmach Mel Gibson, jako mega gwiazda, był wymieniony nawet przed tytułem filmu. Dobrze zapamiętałem, czy byłem zawiany i mi się wydawało? :)
A Arnold to nie? Albo Sly? Albo cała masa innych gwiazd lub zwykłych przeciętniaków? Czasem w duetach, czasem trójkami, a nawet całymi pakietami nazwisk. Jest pełno wyjątków, a gdyby ta powyższa hierarchia miała być rygorystycznie przestrzegana, doszłoby chyba do jakiegoś buntu, do eksplozji.
(22-07-2015, 23:23)simek napisał(a): Inna kwestia, że z tego co kojarzę, to polscy lektorzy zazwyczaj czytali też tylko konkretne stanowiska, w życiu nie słyszałem, żeby jakiś przeczytał "producent wykonawczy: ktoś tam"