Captain Skullet
Liczba postów: 20,481
Liczba wątków: 128
(oficjalnie udostepniony)
Będąc dzisiaj na świątecznych zakupach, trafiłem na półce w Saturnie na DVD z pierwszym (prawdopodobnie) filmem na jakim byłem w kinie (klasowa wycieczka jeszcze w latach 80-tych). Zgarnąłem więc z półki i obejrzałem dzisiaj z córką. Po dwudziestu latach od ostatniego (telewizyjnego) seansu, to się całkiem przyjemnie oglądało, szczególnie przy tej charakterystycznej muzyczce człowiek się mógł poczuć dwie dekady młodszy. W sumie to koprodukcja, część aktorów nawet nie mówiła po polsku, a choć podobno kręcono to w Łodzi, to mamy co chwilę anglojęzyczne napisy wszędzie gdzie się da i całą masę elementów, które z pewnością w PRLu nie występowały. No ale w przeciwieństwie do całej masy polskich filmów, tutaj aktorstwo jest jakieś takie... naturalne. Nie wali sztucznością na kilometr.
Nadspodziewanie udany powrót do tego reliktu z lat 80-tych, szkoda tylko że DVD wygląda wręcz koszmarnie.
O, znalazł się odtwórca roli głównej:
https://www.facebook.com/joseph.jedwab
16-12-2014, 23:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2014, 00:00 przez Gieferg.)
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Też film mojego dzieciństwa, ze dwa razy widziany w kinie (z klasą i prywatnie), potem dłuuuga przerwa i wreszcie znowu obejrzałem w zeszłym roku w Canal+. No, fajne to, fajne, ale nie sądzę, żebym komuś obecnie chciał polecać ten film. Wiadomo, polskie to kino, tu gówno widać, tam gówno słychać, wszystko takie smętne i siermiężne, z czym do widza teraz, to rzeczywiście relikt. Ale jak ktoś się na tym wychował, to może być miły, sentymentalny powrót do smarkatych lat, kiedy na chłopięcą wyobraźnię działały albo telekinetyczne (tele... jakie? czarodziejskie!) moce głównego rudzielca (jest sporo zapadających w pamięć scen), albo magiczny pierścień z serialu "Arabela". Jednym słowem, przygoda pełną gębą, magia, dziecięcy romans, humor (fajny epizod Manna) i niezapomniana, melodyjna piosenka. Tak czy owak, na dvd się nie skuszę.
17-12-2014, 10:20
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,801
Liczba wątków: 4
Z filmu pamietam glownie sceny scannersowe z salonu gier i koncowke z cysterna (?) Wiadoma melodia wbijala sie do glowy niczym dluto mordercy z Chasera. Nie wiem jak by to wygladalo dzis, ale gdy ogladalem jakies 25 lat temu, to byla bomba, choc zawsze wolalem "Mow mi/Goodbye Rockefeller" - kapitalizm, bitches! :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
17-12-2014, 15:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2014, 15:49 przez Bucho.)
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 1
(16-12-2014, 23:57)Gieferg napisał(a): choć podobno kręcono to w Łodzi, to mamy co chwilę anglojęzyczne napisy wszędzie gdzie się da i całą masę elementów, które z pewnością w PRLu nie występowały.
z tego co ja wiem to byl krecony w Kanadzie a dokladnie w prowincji Quebec moze dlatego ci nie pasuja napisy angielskie i inne elemnty
22-01-2015, 20:21
Stały bywalec
Liczba postów: 12,751
Liczba wątków: 30
Skoro znajduje się na 35mm.online w ludzkiej jakości to zacząłem oglądać.
Kiedyś fragmenty widziałem w TV i wydawał mi się smutnawy i wredny dla protagonisty. I faktycznie. Już początek mimo wesołej piosenki dla Piotra nie jest przychylny i już do niego się szurają. Potem nie lepiej. Jego siostry* z niego naigrywają, nawet belfer od fizy robi mu publiczne pośmiewisko. Dobrze, że w salonie gier dali mu nieco wytchnienia. I szybko robi ze swych mocy użytek i z nimi nie kryje. Na szczęście w drugiej połowie filmu (czyli od imprezy urodzinowej) porzuca klimaty moralnego niepokoju i korzysta z bardziej familijnych tonów, Piotr znajduje sobie oparcie w innym wyrzutku i jest przygoda. I z tego względu zakończenie jest bardzo satysfakcjonujące.
Czuć tu powiew zachodu - zresztą była to koprodukcja z Kanadą, i widać, że na taki na rynek powstała. Bo poziom bogactwa raczej wyższy niż w ówczesnej Polsce, więcej marek niż tylko Pewex, policja zamiast milicji, jedno z dzieci w klasie Piotra to Mulat, grają w hokeja (w tej części Europy to chyba Czesi tylko kultywują ten sport) i Krzysztof Antkowiak śpiewa po angielsku. Nawet na IMDb widnieją angielskie imiona.
Generalnie polski poziom techniczny z tych lat widoczny, ale powiem, że efekty specjalne są tu bardzo dobre. Z innych pochwał realizacyjnych to dubbing obu chłopców jest dobry i naturalny. Soundtrack to kojarzył mi się z WOW czy inną Tajemnicą Sagali.
Może nie będzie to w topce moich ulubionych polskich filmów, ale seans okazał się satysfakcjonujący i domyślam się, skąd pozytywne opinie innych użytkowników.
7/10
* Siostry Piotra to jedne z najbardziej wkurwiających bachorów jakie widziałem na ekranie i liczyłem, że młody się na nich odegra lub trafią do piwnicy z kotkami.
04-04-2022, 19:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2022, 17:43 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,198
Liczba wątków: 15
Aj, to ten film, co mnie wkręcali że Polski? Chłopak ma jakieś psych powers i na końcu ratuje ludzi przez przesunięcie bomby???
Jeśli tak to tylko powiem Wam, że to był film, który poważnie zwrócił moją uwagę na kino. Nie wierzyłem, gdy wyszedłem z sali, że to Polski film (koprodukcja, ale mniejsza z tym) i myślałem że mnie starsi kuzyni wkręcają.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
05-04-2022, 07:58
Captain Skullet
Liczba postów: 20,481
Liczba wątków: 128
O, faktycznie jest w końcu rozsądna jakość, no to czas na powtórkę :)
05-04-2022, 09:50
|