Das Weisse Band
#1
Najnowsze dzieło kontrowersyjnego Austriaka, jak najbardziej zasłużona Złota Palma w Cannes
[Obrazek: the-white-ribbon.jpg]
Kapitalny, niezwykle mądry film, nie będę się tutaj rozpisywał o czymś co można przeczytać gdzie indziej, więc tylko polecę tekst Fidela, oraz recenzję z Racjonalisty.
Sam trochę więcej uwagi poświęcę bardziej przyziemnym, technicznym, bezpośrednim stronom filmu, bo tutaj również Hanekego jest za co chwalić. To, że zdjęcia powinny dostać Oscara to wie chyba każdy, kto zobaczył parę zdjęć lub zwiastun - genialna, aptekarska robota, znakomite dopasowanie formy filmu do jego treści, na dodatek autor zdjęć, Christian Berger posiada rzadką umiejętność opowiadania obrazem, przykład - mieszkańcy wsi podczas żniw machający kosami jakby byli jedną, wielką połączoną maszyną działającą pod dyktando jednego człowieka.
[Obrazek: 29953236.jpg]
Bezbłędne jest również aktorstwo; dosyć niepozorne, bo siłą rzeczy nie ma tutaj żadnych niezwykłych postaci, ale każdy, dokładnie każdy aktor jest niezwykle autentyczny i przekonywujący w swojej roli, ma się wrażenie, że wszyscy to naturszczycy. Osobne pochwały należą się całej dziecięcej ekipie, która zagrała koncertowo, nic dziwnego, że na imdb znalazłem taką informację, że: More than 7000 children were interviewed during the six-month-long casting period. To widać.
[Obrazek: 19207257.jpg]
"Nie wiem co jest gorsze: wasza nieobecność czy wasz powrót?"

Cecha każdego świetnego i mądrego filmu, czyli to, że najpierw jest świetny, a dopiero potem mądry występuje również w Białej wstążce. Można porzucić wszelkie górnolotne, historyczno-społeczno-psychologiczne interpretacje i oglądać wspaniale wyreżyserowany dramat o konfliktach pomiędzy chłopami a baronem, niemalże detektywistyczny film o próbach rozwiązania tajemnicy przez nauczyciela, oraz romans o jego zalotach do wiejskiej dziewki. W filmie znajdziemy również całą masę świetnych, dziwnych, rzadko spotykanych, zapadających w pamięć scen, wymienię ulubione:
-Martin przechodzący po poręczy mostka(na zdjęciu poniżej)
-Rozmowa dzieci doktora o śmierci
-Rozmowa pastora z synem o "uszkadzaniu najdelikatniejszych nerwów swojego ciała"
-Doktor tłumaczący swojej sąsiadce, że jest "brzydka, brudna, sflaczała, ma brzydki oddech" i równie dobrze mógłby dobierać siędo krowy
-Nauczyciel chcący zabrać Ewę na piknik(jedno ujęcie, świetnie ustawiona kamera, kapitalne aktorstwo Leonie Benesch
[Obrazek: 61018434.jpg]
Sprawdza czy Bóg chce, aby umarł

Odpowiedz
#2
simek napisał(a):W filmie znajdziemy również całą masę świetnych, dziwnych, rzadko spotykanych, zapadających w pamięć scen

ich wnikliwosc, surowosc i prostota sa zatrwazajace. kapitalne kino, ktore pospolu z barwami na ekranie kąpie swoich bohaterow w odcieniach szarosci.

Odpowiedz
#3
Zgadzam się w całej rozciągłości (bardzo dobre są przywołane przez simka recenzje). Film jest niesamowicie surowy, duszny, zapętlający się, choć na dobrą sprawę wiele to się w nim nie dzieje. Oglądając go miałem cały czas przed oczami Wioskę przeklentych, choć oczywiście podniesioną do kwadratu, rządzącą się innymi prawami i bardziej przerażającą. Przywołabym tutaj również Osadę, choć już jako przeciwieństwo Wstążki...
Co mi się nie podobało, to przedstawienie wszystkiego w formie wspominek nauczyciela, co się lekko kłóci, gdyż postać ta co chwila wspomina, że nic nie wie o tym, czy o tamtym, z kolei to a to jedynie zasłyszała, po czym pojawia się bardzo dużo wątków, o których koleś nie mógł mieć pojęcia. No ale mniejsza. Otwarte zakończenie, choć właściwie jedyne słuszne, także niespecjalnie przypadło mi do gustu. Niemniej całość to bardzo dobre kino, które warto zobaczyć (niesamowita jest scena z najmniejszym synem i kanarkiem!). Polecam.

8/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
Niesamowity film. Przed dwie godziny byłem jak zahipnotyzowany.

Traktowany jako film historyczno-społeczny. Jest po po prostu mistrzostwem. Realia niemieckiej wioski początku XX w. zostały oddane idealnie. Taki obraz kupuje od razu. Każdy szczegół jest dopracowany w najmniejszym detalu.
Od strony technicznej też miodzio. Zdjęcia! Te statyczny ujęcia ukazujące świat jak na starej fotografii. Podobne techniczne mistrzostwo i odwzorowanie realiów w filmie historycznym osiągnął Kubric w Barrym Lyndonie, ale to już zupełnie inna historia.

Co do przesłania to już chyba wszystko zostało powiedziane. Surowe wychowanie rodzi skrywaną agresję, która musi w końcu wybuchnąć.

Więcej takich filmów!!!

9/10, ale zastanawiam się czy nie dać 10/10

Odpowiedz
#5
MIAZGA! Mój umysł i serce tańczą z podniecenia, bo oto obejrzałem tytuł tak intelektualnie stymulujący, nasycony skrajnymi emocjami, a przy tym pięknie sfotografowany, że głowa mała.

Chwilę po obejrzeniu Białej wstążki zajrzałem z ciekawości do recenzji Fidela na stronie, i tak jak klubowy kolega szeroko opisał "warstwę freudowską" jak się patrzy, tak w ogóle nie wspomniał o najważniejszej, jak dla mnie, myśli zawartej w tym filmie. Dla mnie film Haneke jest przede wszystkim diablo ciekawą analizą praprzyczyny... faszyzmu w Niemczech! Tak, tak, i nie mam tu na myśli origin Hitlera, ale powód, dla którego mentalnie niemieckie społeczeństwo było aż tak podatne na przyszłe manipulacje skrajnych nacjonalistów. Wszystko bowiem wykiełkowało na łonie społeczeństwa konserwatywnego, opartego (głównie z powodów religijnych i historycznych) o patriarchat, z bardzo znaczącą pozycją Kościoła - pozostał wewnętrzny bunt - stąd w przyszłości puste miejsce na tytułowych wstążkach zajmie wiadomy symbol. Brzmi znajomo? Na szczęście u nas tyczy się to starszego pokolenia i powtórki z rozrywki mieć nie powinniśmy. Ale kto wie...

9,5 / 10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości