Demon (2015) (Reż. Marcin Wrona)
#1
[Obrazek: Plakat-DEMON-e1443537065392.jpg]

Piotr zwany "Pytonem" (Itay Tiran[) przyjeżdża do Polski z Anglii. Ma wziąć ślub z Żanetą (Agnieszka Żulewska) i zamieszkać w podarowanym przez teścia (Andrzej Grabowski[) domostwie na prowincji. Odkrycie zakopanych w ogródku ludzkich szczątków pożeni go jednak z bezcielesnym dybukiem – żydowskim upiorem, który przylgnie do jego duszy i zamieni wesele w swoją potańcówkę.

Film powstał na podstawie dramatu Piotra Rowickiego "Przylgnięcie".

Jest to ostatni film tragicznie zmarłego Marcina Wrony. W sumie sam na początku słyszałem o nim tylko, przez pryzmat tego smutnego wydarzenia podczas festiwalu w Gdyni.
Podczas tegorocznego filmPOLSKA (festiwalu polskich filmów w Berlinie) miałem okazję zobaczyć ten film w kinie i w sumie nie wiem kiedy ostatni raz widziałem polski film w kinie i jeszcze byłem z pokazu zadowolony?

Sam film trudno jednak nazwać pełnokrwistym horrorem i raczej momentów, gdzie będziemy poważnie się bać, nie jest wiele. Marcina Wrona żongluje tutaj najróżniejszymi stylami. Dużo wiadomo polskiego motywu weselnego jak u Wyspiańskiego i Wajdy, ale odczuwam też elementy "Wesela" Smarzowskiego. Film ma elementy horroru, ale też sporo w nim humoru.

[Obrazek: 27a1668f7b6f148c4ecbe2b51eb1cfcf.jpg]

Oglądałem ten film od początku do końca z zainteresowaniem. Jest dobrze zagrany, szczególnie przez Itaya Tirana. Grabowski może gra trochę siebie, ale wypada też bardzo dobrze i jest jedną z barwniejszych postaci, których sporo w tym obrazie. Zdjęcia dobre, muzyka Pendereckiego tworzy odpowiednią atmosferę.

Pod sam koniec, kiedy może inspiracja "Lśnieniem" Kubricka jest zbyt oczywista, poczułem się naprawdę dotknięty tym co zobaczyłem. Poczułem zaangażowanie, film skłonił mnie do myślenia i w sumie sala, gdzie poza Polakami była też sporo Niemców i widzów innych narodowści, przyjęła film długimi brawami (kino było zapełnione).

Dobry film, naprawdę.
7/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Zgadzam się z powyższą opinią. Z początku nie wciągnęło mnie za bardzo, dziwaczne też wydało mi się to, że bohaterowie rozmawiają raz po polsku, raz po angielsku, skoro wszyscy znają polski - co to, polskie Bollywood? Szybko przestaje to jednak razić, a gdy bohater zostaje sam w domu, a potem zaczyna się weselicho z nadprogramowym gościem, jest już kawał dobrej jazdy. Widać zabawę kinem z najlepszej polskiej tradycji weselnej (Wyspiański, Smarzowski) oraz "Lśnienia", o czym pisał Lawrence, a także inspirację filmem "Dybuk" z 1937 roku - i wszystko to idealnie współgra, spojone muzyką tworzącą klimat niesamowitości. 

W tym miejscu chciałabym napisać, że będę czekać na kolejne filmy Marcina Wrony - ale cóż, niestety wyszło jak wyszło. "Demona" na pewno jednak zapamiętam i myślę, że kiedyś go sobie powtórzę.

Edyta: Na serio się też zastanawiam, czy to nie jest jeden z najlepszych i najciekawszych polskich filmów o pogromach, jakie powstały w ostatnich latach. Nie mówi się tu o niczym wprost i do końca też nie wiadomo, co się tak naprawdę wydarzyło, można się jedynie domyślać, skąd wzięło się na działce wiadome znalezisko. Właśnie te subtelne niedopowiedzenia - i to, że domyślamy się, dlaczego pozostają niedopowiedzeniami - wplecione w formę horroru, dają sporo do myślenia.

Odpowiedz
#3
Jak na polskie kino to duże, pozytywne zaskoczenie. Bardzo sprawnie poukładana historia, świetnie zagrana, trzymająca w napięciu. Trochę tajemniczości, trochę niedopowiedzeń to wszystko składa się na bardzo przyzwoity thriller poruszający trudny historycznie temat. Na plus.

Odpowiedz
#4
Dopóki reżyser bawi się w remake wiadomego filmu Smarzowskiego z Ferdkiem w roli Wojnara, film jest spoko, horrorowe wstawki tylko dodają klimatu. Kiedy jednak wątek żydowsko-horrorowy wziął górę nad weselnym, film oklapł i już się nie podniósł.

Trochę szkoda, bo gdyby Wrona poszedł w naśladownictwo Smarzola, mógłby się wyrobić i kiedyś stać się ekspertem od męskiego kina, bo już wcześniej robił przymiarki, ale zabierał się za to od dupy strony.

Odpowiedz
#5
Ale po co robić remake "Wesela" Smarzowskiego?

Wątek żydowskiego demona, owszem, w pewnym punkcie staje się najważniejszy (to oczywiste, trudno w końcu, żeby prawdziwy demon robił za tło), ale weseliska bynajmniej nie przysłania, ono cały czas jest, coraz bardziej rozbuchane i pijackie. Teściu i szwagier próbują zresztą jakoś pogodzić opętanie z zapewnieniem zabawy gościom, co prowadzi do dialogów, które mógłby spokojnie napisać Smarzowski, gdyby podjął ten temat. Weselne cały czas jest obecne, demon demonem, ale zabawa musi trwać. Kiedy na końcu
Wątek "żydowsko-horrorowy" jest zresztą dla mnie właśnie najlepszy. Naprawdę dobrze to wypadło, z bardzo niepokojącym klimatem. Moja ulubiona scena to ta, kiedy pan młody

I mimo że nie było to horror sensu stricto, był to chyba pierwszy polski film, który się do dobrego horroru zbliża. Piszę "chyba", bo nie jestem znawcą tematu, ale jak dotąd epitet "polski horror" oznaczał bekę/żenadę - chyba że ostatnio coś się w tej materii zmieniło, a ja nie wiem :)

Odpowiedz
#6
"Medium" Koprowicza to dobra rzecz, warto obadać

Odpowiedz
#7
Dobry film. Chociaż przez całe wesele nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Wrona chce mi powiedzieć to samo co Smarzowski, w bardzo podobny sposób, tylko czasami dorzucając od siebie jakąś drobną uwagę. Jednak doceniam subtelne opowiadanie historii w drugiej części filmu, a przez to tym bardziej szkoda człowieka.

7/10

Odpowiedz
#8
Zmarnowany potencjał. Jakby wziął się za to jakiś reżyser z Japonii (może nawet utemperowany z Holly) to mógłby to być bardzo dobry polski horror. Tak jest tylko przeciętna wydmuszka w rozkroku - czy to dramat metafizyczny czy groteska.

i DŹWIĘK! standardowo już NIE SŁYCHAĆ połowy dialogów a jak są NAPISY to trzeba (jak przy większości polskich filmów) patrzeć przez LUPĘ!

5/10

PS - ten motyw "rozliczania" napawa mnie już obrzydzeniem. Na szczęście takie filmy, póki co, więcej, doatcji z PISFu nie dostaną.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
A dla mnie "Demon" to bardzo dobry film i nic tego nie zmieni! Długo dane nam było czekać na dobrą i w pełni satysfakcjonującą rodzimą produkcję reprezentującą szeroko pojęte kino grozy, która nie stara się ślepo kopiować wzorców hollywoodzkich (jak dramatycznie tragiczna "Pora Mroku" Kuczeriszki) , ale próbuje stworzyć, (oczywiście na tyle na ile jest to możliwe w kulturze „recyklingu idei”) coś własnego i oryginalnego osadzonego w naszych realiach i opartego na rodzimych wierzeniach. Uważam, że Marcin Wrona przygotował dla nas prawdziwą ucztę a przy okazji udało mu się stworzyć bardzo atmosferyczne, intrygujące, subtelne (czyli bez niepotrzebnego epatowania krwią i jump scenkami) oraz niepokojące dzieło, którego właściwie każdy element zasługuje na najwyższe słowa uznania, które nie jest tylko "pustą rozrywką" ale niepokoi, zadaje ważne pytania i zostaje w głowie jeszcze długo po seansie.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
#10
Od kilku lat się przymierzałem do ujrzenia. A, że innego odpowiedniego tytułu na polskiego reprezentanta tegorocznego spooktoberu nie znalazłem, to Demon się załapał. W momencie premiery byłem zaskoczony, że to horror, bo spodziewałem jakiegoś brudnego dramatu. A tytuł to równie dobrze mógł być alegoryczny (bo wtedy kręcenie horrorów w Polsce nadal było nie do pomyślenia) - patrz Wilkołak, który mimo tytułu jakimś festiwalowym patodramatem nazi-exploitation i nie było żadnych wilkołaków.

Film od razu mówi, że to horror. Jest to klasyczna historia idąca sztandarowo, żadnych jakichś łamań schematu, żadnego jakiegoś tła społecznego, normalne perypetie normalnych everymanów i jego stopniowe reakcje na nadnaturalne dziwy. I bohaterowie to żadna patologia, a wesele choć przaśne jest pokazane z dużą sympatią. A jak idzie w tony z Wesela z piekła rodem, to racjonalnie wynikają z przebiegu zdarzeń. Sam bym zachował się podobnie na miejscu bohaterów. Korzysta z żydowskiego folkloru (zanotować – obejrzeć w końcu Dybuka), ale w sumie dobrze, że nie uderza w tony "Polacy-antysemity przed wojno gromili Żymian", a w filmie
Ej, katolicki ksiądz jest tym dobrym i to on najbardziej wątpi w opętanie.

Przede wszystkim znakomity Tiran w roli głównej, zwłaszcza pokazuje swój kunszt w scenie opętania. Klimatu wzmagają zamglone kadry w początku i końcowych scenach i wyglądają jak z impresjonistycznego malarstwa. No i muza Pendereckiego pasuje do filmu grozy jak nigdy. Wielka szkoda, że Wrona się przekręcił, bo może by jeszcze machnął jakiś konkretny obrazek.

8/10

Odpowiedz
#11
Przecież uderza w te tony. Czy ja coś źle zapamiętałem czy tam nie było wprost powiedziane, że w lesie są kości żydów zabitych przez lokalnych wieśniaków?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
(07-10-2024, 21:19)shamar napisał(a): Czy ja coś źle zapamiętałem

Tak, źle zapamiętałeś. Jedyny moment, to jak Włodzimierz Press podczas szukania pana młodego wspomina dawne czasy i żali się, że wszyscy odeszli. Nic nie wspomina o wrednych Polakach i mówi w stylu "tego świata już nie ma".

Odpowiedz
#13
(07-10-2024, 20:42)OGPUEE napisał(a): Od kilku lat się przymierzałem do ujrzenia. A, że innego odpowiedniego tytułu na polskiego reprezentanta tegorocznego spooktoberu nie znalazłem, to Demon się załapał. W momencie premiery byłem zaskoczony, że to horror, bo spodziewałem jakiegoś brudnego dramatu. A tytuł to równie dobrze mógł być alegoryczny (bo wtedy kręcenie horrorów w Polsce nadal było nie do pomyślenia) - patrz Wilkołak, który mimo tytułu jakimś festiwalowym patodramatem nazi-exploitation i nie było żadnych wilkołaków.

Film od razu mówi, że to horror. Jest to klasyczna historia idąca sztandarowo, żadnych jakichś łamań schematu, żadnego jakiegoś tła społecznego, normalne perypetie normalnych everymanów i jego stopniowe reakcje na nadnaturalne dziwy. I bohaterowie to żadna patologia, a wesele choć przaśne jest pokazane z dużą sympatią. A jak idzie w tony z Wesela z piekła rodem, to racjonalnie wynikają z przebiegu zdarzeń. Sam bym zachował się podobnie na miejscu bohaterów. Korzysta z żydowskiego folkloru (zanotować – obejrzeć w końcu Dybuka), ale w sumie dobrze, że nie uderza w tony "Polacy-antysemity przed wojno gromili Żymian", a w filmie
Ej, katolicki ksiądz jest tym dobrym i to on najbardziej wątpi w opętanie.

Przede wszystkim znakomity Tiran w roli głównej, zwłaszcza pokazuje swój kunszt w scenie opętania. Klimatu wzmagają zamglone kadry w początku i końcowych scenach i wyglądają jak z impresjonistycznego malarstwa. No i muza Pendereckiego pasuje do filmu grozy jak nigdy. Wielka szkoda, że Wrona się przekręcił, bo może by jeszcze machnął jakiś konkretny obrazek.

8/10

A film kapitalny 
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Biała odwaga (2024) reż. Marcin Koszałka Scheckley 2 1,357 11-03-2024, 17:35
Ostatni post: Mefisto
  Karbala (2015) reż. Krzysztof Łukaszewicz military 41 16,249 22-07-2019, 01:54
Ostatni post: Mierzwiak
  "Bracia" (2015) - reż. Wojciech Staroń bardamu 0 1,408 05-02-2017, 19:48
Ostatni post: bardamu
  Ziarno prawdy (2015) Capt. Nascimento 15 5,655 13-02-2016, 23:20
Ostatni post: Hitch
  [oddzielony] Karbala (2015) reż. Krzysztof Łukaszewicz Arahan 0 508 29-04-2015, 13:08
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości