Disclosure Day (2026)
#41
Hmm, ale przecież Jillian to praktycznie bohaterka drugiego planu, która po prostu nie wytrzymuje obsesji Roya - zabiera dzieciaki i jedzie do swojej matki. Żadnego wątku odzyskania syna tam nie było.

Edit: a nie to mi się jednak pochrzaniło, że Jillian to żona Roya - pamięć już nie ta, jest wymówka, żeby film powtórzyć Oczko

Odpowiedz
#42
(27-05-2026, 20:29)Snappik napisał(a): Faktycznie jednak zwiastun zdradza za dużo co najmniej 2 rzeczy...


Niektórzy nigdy się nie nauczą.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#43
Studio Asylum wypuściło zwiastun "Alien Disclosure Day". Niestety jest to słaba zrzynka, bo bardziej przypomina "Aliens" niż film Spielberga.


Odpowiedz
#44
Być może ostatni, a na pewno jeden z ostatnich kawałków muzyki skomponowanej przez Johna Williamsa:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#45
Nowy Spielberg zaczyna mocno na RT - 89% przy 112 recenzjach. Ogólnie krytycy są zawsze przyjaźni dla Steve'a, bo chwalą niemal każdy średni film (np. BFG czy War Horse), ale z wielu opinii wyłania się obraz całkiem zaskakującego s-f, które ma sporo do pokazania względem zwiastunów. No i niemal wszyscy chwalą rolę Blunt.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#46
War Horse jest zajebisty. Gdyby powstal w latach 80 to bylby jeden z spielbergowych klasykow. Wspaniala baja, narracyjnie i wizualnie to scisla czolowka Spielberga.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#47
Niech się jebią z jakimiś "War Horse" kiedy historia Wojtka leży na tacy. Ale wiadomo... żydzi.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#48
Byłem wczoraj w kinie i wyszedłem megazadowolony. Przy czym na wstępie zauważe, że uwielbiam tę tematykę a "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" to jeden z moich ulubionych filmów.

Spielberg praktycznie od pierwszej sceny wrzuca nas w środek akcji, jakiś facet jest szantażowany porwaniem swojej dziewczyny. Okazuję się, że to Daniel Kellner (Josh O'Connor - znany z roli księcia Karola w "The Crown") pracownik tajemniczej organizacji, który ukradł z niej tajne dokumenty dotyczące obcych. W zamian za uwolnienie swojej ukochanej ma oddać setki twardych dysków z dokumentacją UFO. Dochodzi do wymiany, ale wszystko idzie nie tak jak powinno i w ostateczności udaje mu się uciec.

Tymczasem w Kansas City Margaret Fairchild (świetna Emily Blunt) miejscowa pogodynka stara się zrobić kolejny krok w karierze, kiedy jednak w trakcie programu na żywo zaczyna mówić serię niezrozumiałych dźwięków, każdy myśli, że ma atak jakiejś tajemniczej choroby...

...gdzieś w tle zaś majaczy widmo III Wojny Światowej.

Przyznam szczerze, nie byłem gotowy na sposób zawiązania akcji, niemniej sposób realizacji scen, zdjęcia i prowadzenie aktorów przez Spielberga przykuły mnie do kinowego fotela. Film jest pod tym względem wybitnie niedzisiejszy, a jego pierwsza połowa jest zajebista, by pod sam koniec (ale tylko nieco) posłabować przez zbyt dużo ckliwości (ale i tak mnie to kupiło).

Wątki religijne były całkiem wyraźnie zaznaczone, ale w sumie ładnie wkomponowały się w tematykę filmu, którą jest według mnie nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, coś innego w kontrze do zastanej ponurej rzeczywistości, coś co może zmienić ludzkość jako taką. W filmie jest to ujawnienie, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Naiwne, proste a nawet łopatologiczne? I to jeszcze jak! Ale jednak mimo drobnych zastrzeżeń podobało mi się.

Co mi zaś zgrzytnęło w spoilerach:


Jak już wspominałem zakończenie jest nieco naiwne, ale wpisuje się w szerszy nurt filmów zapoczątkowanych przez "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z 1951 r.  Końcówka to bowiem tematyczny hołd złożony temu filmowi. Ogólnie obraz Spielberga to podsumowanie jego "ufologicznego" nurtu w bezpośredni sposób odwołujący się do "Bliskich spotkań...", "E.T." czy nieco już zapomnianego spielbergowskiego serialu z 2001 r. pt. "Wybrańcy obcych" (oryg. "Taken")



BTW nie spodziewałem się, że w filmie zobaczę remake tej sceny z "Psychozy":


Odpowiedz
#49
Obejrzane. W internetach ten film jest bardzo mocno wyszydzany. Bo "nudny" bo "staroświecki" bo "zbyt naiwnie optymistyczny" część zarzutów można wyrzucić do kosza bo nie jest to obowiązkiem filmu by był skrojony na nasze czasy i łapał ten doomscrollowy zeitgeist naszych czasów i problemów. TO co bym trochę poprawił to finałowy "pay off" mógłby być nieco większy. Rozumiem że nie miało być lądowania statku-matki itd ale i tak te fragmenty które widzimy są nieco zbyt urwane. No i scena porwania mogła być bardziej niepokojąca. Ale ogólnie jest ok jak dla mnie. To jest film który będzie mocno pogardzany dzisiaj a za 20 lat odkryją że to jednak klejnot tak jak to jest z filmami Spielberga z lat dwutysięcznych.

Odpowiedz
#50
No dokładnie, dla mnie ta rzekoma "staroszkolność" tego filmu to była największa zaleta, pomimo ewidentnych wad w stylu sceny z ukrywaniem się za płotem. Oglądając miałem wrażenie, że oglądam film a nie syf z netfliksa i chwała za to Spielbergowi.

Odpowiedz
#51
Najlepszy Spielberg od lat, jezeli mowa o kinie nowej przygody to mozliwe, ze najlepszy Spielberg EVER!


Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#52
(13-06-2026, 21:27)Scheckley napisał(a):
Oglądając miałem wrażenie, że oglądam film a nie syf z netfliksa i chwała za to Spielbergowi.
To ciekawe, czyli film w kinie musi się prezentować o wiele lepiej niż na zwiastunach.

Odpowiedz
#53
Heh nie oglądałem zwiastunów to się nie wypowiem, ale często bywam na seansach starszych filmów, które pierwszy raz widziałem na ekranie tv lub komputera i jest gigantyczna przepaść pomiędzy tym co widać przed oczami. "Titanica" czy "Imperium słońca" mogłem w pełni podziwiać za rozmach gdy ujrzałem je w kinie, po prostu inne przeżycie.

Odpowiedz
#54
Cytat:Emily Blunt on creating the alien clicking sounds in ‘DISCLOSURE DAY’
“Steven and I discussed it and he said "We could do it with AI or you could do it" and I said "I feel confident I can make some weird noises." And I was sending him voice memos of me clicking, humming mixed with morse code sounds… I just tried everything.”

Oj Stefan, z tą chęcią użycia AI to mnie szczerze mówiąc zasmuciłeś.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#55
Disclosure Day (2026) czyli rząd USA ukrywa coś o UFO odc. 418

cóż nie oglądałem żadnych zwiastunów tego "dzieła" ale teraz po obejrzeniu filmu nadrabiam i widzę jak sceny ze zwiastunów przekłamały cały film

no słabo to wyszło Panie Spielberg, scenariusz pełen jest uproszczeń i ogranych schematów które już widzieliśmy (rządy USA coś ukrywają o UFO)

nowy film Stevena opowiada o grupie ludzi próbujących ujawnić dowody na wieloletnie kontakty amerykańskiego rządu z pozaziemską cywilizacją, ich tajne eksperymenty, ukrywane archiwa, a głównych bohaterów ściga jakaś tajemnicza organizacja, która za wszelką cenę chce zachować prawdę w ukryciu

wykonanie tego wszystkiego jest mizerne, logika pozbawiona czegokolwiek ot wystarczy tylko napisać, że uzbrojeni agenci którzy mają dostęp do zaawansowanej technologii nie potrafią poradzić sobie z grupą uciekających bohaterów, na skradanie się za płotem jednego z bohaterów walniecie śmiechem

Spielberg próbuje jednocześnie opowiadać o wierze i miejscu człowieka we wszechświecie, a chwilę później widz ogląda często pozbawione sensu sceny akcji

CGI zwierząt jak na 2026 marniutkie, podczas jednej sceny akcji (wyskakiwanie z auta na pociąg) widać twarze kaskaderów

gdzieś czytałem, że budżet 115M i marketing 80M ale w BO widzę, że rewelacji nie będzie

zakończenie otwarte bo chyba nie planują kontynuacji


Odpowiedz
#56
Mi się tam dalej podoba Oczko

Niemniej co do problemu poruszonego przez Spoilerowo:

Odpowiedz
#57
dlatego piszę, że ta fabuła, scenariusz nie ma nic z logiki


Odpowiedz
#58
Właśnie wróciłem z kina. Jest to dokładnie taki film, jakiego spodziewałem się po współczesnym Spielbergu, czyli niezły, ale też niczym się niewyróżniający. Jeżeli ktoś oczekiwał wielkich rewelacji i zgłębiania tajemnic dotyczących obcych, to nic takiego tutaj nie ma. Brakuje też zapadających w pamięć sekwencji lub scen akcji. Ten film po prostu sobie jest. Ogląda się go raczej bezboleśnie (aczkolwiek wspomniana przez Spoilerowo scena skradania się za płotem mocno nadweręża zawieszenie niewiary) i nie przynudza. Jest to po prostu przeciętniak, któremu dam jednak oczko wyżej za grę Emily Blunt, która jest najmocniejszą stroną tego filmu.

Jak się nad tym zastanowić, to fabuła tego filmu jest całkowicie zbędna, w tym sensie, że

Odpowiedz
#59
No i cyk, kolejny bilecik zaoszczędzony.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#60
Totalnie średni Spielberg z tego wyszedł. Ale średni Spielberg wciąż dobrze prowadzi aktorów i umie w realizację scen, ale nie pod kątem widowiskowości a raczej takiej czysto technicznej choreografii. No i Steven nie pierdzieli się w jakieś 20-minutowe wstępy. Tutaj od razu widz wrzucany jest w środek akcji, a pierwsze ujęcie jest... dość nietypowe jak na duet Steve/Janusz za kamerą. 

Idąc dalej - pierwsza połowa jest naprawdę zacna. Zawiązanie akcji niemal jak w staroszkolnym sci-fi, Blunt gdy tylko pojawia się na ekranie - błyszczy. 

Ale im dalej w las tym film traci tempo i zaczynają się dziać rzeczy niesamowicie głupie. No bo trudno nie zadać pytania

No i samo zakończenie jednak o jednego przeskoczonego rekina za daleko.

Ocena? Takie no 6/10 z małym plusem. Netflix chciałby robić takie filmy.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości