Donkey Xote (2007)
#1
[Obrazek: donkeyposterof9.jpg]

Niezły film animowany właśnie obejrzałem. W sumie, jakoś tak bez echa przeszedł, ale wiem, że w kinach był wyświetlany, tylko przy nijakiej promocji i pewnie dlatego obejrzałem go raczej z przypadku, niż z jakimś konkretnym nastawieniem.

Dlaczego "Donkey Xote" (polski tytuł, "Don Chichot", jest bez sensu, bo gubi fajną grę słów oryginału) jest takim fajnym filmem animowanym? Ano, dlatego (co dla niektórych może być największym zarzutem), że jest to niemal klon pierwszego "Shreka".

Film Jose Pozo czerpie pełnymi garściami z pierwszej części przygód ogra i wcale się tego nie wstydzi :) Zresztą już na samym początku "Donkey Xote" jest mało delikatna aluzja względem "Shreka".

Powiem szczerze, film jest mało oryginalny i wtórny do bólu, jakkolwiek paradoksalnie bawiłem się na nim lepiej niż na kilku nowych, oglądanych niedawno animacjach. Może autorzy trochę za bardzo jadą wg sprawdzonej recepty, może trochę sztywno trzymają się reguł ustanowionych przez "Shreka". A to przebojowa piosenka w tle, a to jakiś postmodernistyczny żarcik ze znanej legendy, bajki czy mitu (głównie samego "Don Kichote'a", ale też kilku innych), filmu czy innego tworu popkultury, ale wszystko tak zgrabnie połączono, że zabawniejszego filmu animowanego nie oglądałem od czasów "Shreka" właśnie.

Narzekać można, bo wtórne. Narzekać można też na z lekka naciąganą końcówkę, jakby twórcy nie za bardzo wiedzieli, jak to zakończyć i zakończyli tak trochę... dziwnie. Jakby jednak nie patrzeć, to ogląda się to fajnie i zabawa jest przednia.

Jeśli się wam jeszcze Wierzbięta nie przejadł i nadal dobrze wspominacie pierwszego "Shreka", to film dla was. Jeśli razi was i odstręcza to, co wtórne, możecie sobie śmiało "Donkey Xote" odpuścić. Mi tam się podobało :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
#2
Włączyłem TV, by umilać czas podczas porządków. I na Puls 2 (bo gdzie indziej!) leciał film, to looknę. Mimo, że to post-shrekowy shit, którego wtedy było mnóstwo (albo polscy twórcy dubbingowi tłumaczyli na modłę Shreka, by zachęcić publikę). 

Minęło 10 minut i już nie mogli obyć się bez pierda (a wcześniej dali przebite na końskie dupska). I choć osieł jest podobny do kompana ogra i nawet dali mało subtelne nawiązanie, to film nie jest jawny i bolesny co Prawdziwa historia Kota w butach, mimo że to dalej nie jest jakiś wybitny obraz.

Jest "przewrotne" opowiedzenie historii na opak? Jest. Są randomowe popowe kawałki? A jak! Jest humor toaletowy*? Bardzo w małych ilościach, ale jest. Związany z Rosynantem - najbardziej irytującym bohaterem filmu. Mamy nawet fejkową śmierć i liar revealed. Ale na obronę powiem, że te dwie klisze nie wypadają tu źle, bo pierwsza odbywa się 2/3 filmu i już człowiek chce chwalić twórców za odwagę. I liar revealed wypadł naturalnie w kontekście fabuły i nie jest taki bolesny jak w innych filmach.

Są tu zaskakująco nawet ładne tła, bardziej malarskie i zastanawiam czy lepiej dla filmu nie byłby lepsze 2D. Bo jak można domyśleć trójwymiar już w 2007 roku był kiepski. Zwłaszcza, że w jednym momencie jest rysunkowa animacja i to najlepszy moment. Plus są żarty, które dzisiaj by nie przeszły jak np. transpłciowa klacz czy ujęcia na cycki starej hrabiny i jej wrednej córuchny.

A jak polski dubbing? Nie jest źle, ale główna czwórka ewidentnie otrzymała role ze względu na celebrycki status. Żmijewski najlepiej wypada, Kot zaskakująco moduluje głos i nie poznałem go. Globisz i Szyc średni. Paszkowski jako villain niepasujący. Reszta obsady ujdzie. Wierzbięta robił tu dialogi, co zdziwiło mnie bo mimo mojej niechęci do niego (i te polonizmy z perspektywy uważam szkodliwe dla polskiego dubbingu), to jakiś poziom prezentował. Dostosował się jakością, bo nie obyło bez Ojca Dyrektora (ło ho ho, nawiązanie do polityki, o którym tylko takie dziady jak ja pamiętają). I nie wie czym to babol Hiszpanów czy twórczość radosna Polaków, bo Agnieszka Kunikowska mówi, że Don Kichot jest stary, a ten w filmie to ma z 30 lat.

Generalnie jakby usunąć shrekowe naleciałości i poszlifować skrypt, to byłby znośny film. 

4/10

* Minęło 10 minut i już nie mogli obyć się bez pierda (a wcześniej dali przebite na końskie dupska).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości