Drive
Cytat:Spodziewałem się gniota w stylu "Szybkich i wściekłych" i spotkało mnie spore zaskoczenie.

Rozumiem, że twoja znajomość filmu przed seansem ograniczyła się do spotów, puszczanych w polskiej tv.

Odpowiedz
Do spotów, kilku wyrywkowych zdań z neta i paru słów kumpeli, która już film widziała.

Odpowiedz
I kumpela powiedziała ci, że to naładowane akcją kino popcornowe?

Odpowiedz
Powiedziała, że jest fajna akcja i boski Ryan Gosling, a jest fanką Zakościelnego, polskich filmów romantycznych i amerykańskich blockbusterów.

Odpowiedz
Wreszcie dane mi było zobaczyć ten film w kinie. Co prawda to było takie psuedokino w Słubicach z śmiejącymi się głupio i wtryniającymi chipsami dzieciakami za plecami. Ale, ale najważniejsze film zaliczony i jestem zadowolony z tego wypadu. Chociaż myślałem, że bardziej mnie zachwyci.

Zważywszy, że mamy już 13 stron o tym filmie i prawie każdy się już wypowiedział to nie pozostaje mi nic innego jak się powtarzać.
Od strony wizualnej film na najwyższym poziomie. Los Angeles świetnie ukazane, zdjęcia, montaż, dopasowanie piosenek, wszystko pięknie.
Aktorzy idealnie zagrali, też bez zarzutu.

I mnie akurat nawet podobała się ta mieszanka europejskiego kina z amerykańskim. Tej europejskości, tego artyzmu nie było na tyle, żeby film stał się niezrozumiałym bełkotem. Traktuję zresztą te wstawki ze Starego Kontynentu, jako taką dodatkową przyprawę do tego filmu.

Ale niestety nie wszystko mnie przekonało. I np. choć cała scena w windzie świetnie przedstawiona, to nie wiem czy już konieczne było pokazanie tej rozwalonej głowy rodem z kina gore? Sceny z maską kaskadera też nie do końca rozumiem i trochę mi się dziwne wydawały.

I jeszcze pozostaje to zakończenie, które ja szczerze nie do końca rozumiem. Z tego co wywnioskowałem, to akurat Bernie wiedział jak używać ostrych narzędzi. I dlatego też według mnie po tym ciosie jaki zapodał Kierowcy ten powinien umrzeć. Chyba, że mam odczytać to zakończenie tak, że kierowca umarł. A scenę w której niby widzimy, że odjeżdża to jest tylko jakaś metafora, że tak jak przez całe życie jeździł, tak i będzie robił po drugiej stronie. I ten odjazd Kierowcy ma tylko symbolizować jego śmierć? Może tutaj trochę przesadziłem z interpretacją Uśmiech

Mimo wszystko film mi się podobał, ale daleki jest od nazywania go arcydziełem. Ciekaw tylko jestem czy długo pozostanie w pamięci i tutaj mam trochę wątpliwości. Gdyż widać sporą inspirację Mannem, a nawet najlepsza kopia nie równa i nie zapada tak w pamięci jak oryginał.

7/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(05-11-2011, 01:19)Lawrence napisał(a): nawet najlepsza kopia nie równa i nie zapada tak w pamięci jak oryginał.
Napisz to w temacie o Super 8, ale nie tutaj. Nigdy nie zgodzę się, że Drive cokolwiek kopiuje. Owszem, klimat Drive przywodzi na myśl Heat a zwłaszcza Collateral, ale znaczy to ni mniej ni więcej jak tylko to, że Refn w równym stopniu co Mann potrafi uchwycić na ekranie magię LA, wykreować konkretny klimat i do tego genialnie dobrać muzykę.

Takich rzeczy nie da się skopiować, to się albo ma, albo nie. Refn to ma.


Odpowiedz
Zgadzam się, też nie miałem poczucia, że Refn cokolwiek kopiuje, on po prostu zapożycza pewne elementy, dodając do tego spora dozę własnego stylu, tworząc zupełnie nową, lepszą jakość.

Odpowiedz
(05-11-2011, 23:47)Mierzwiak napisał(a): Nigdy nie zgodzę się, że Drive cokolwiek kopiuje. Owszem, klimat Drive przywodzi na myśl Heat a zwłaszcza Collateral,

Akurat myślałem bardziej o "Thief" ale w sumie "Heat" i Collateral" też mogą być.


(05-11-2011, 23:47)Mierzwiak napisał(a): ale znaczy to ni mniej ni więcej jak tylko to, że Refn w równym stopniu co Mann potrafi uchwycić na ekranie magię LA, wykreować konkretny klimat i do tego genialnie dobrać muzykę.

Ja wiem, że Los Angeles jest specyficznym miastem. A szczególnie w rozumowaniu filmowym to miasto Noir, czy też teraz bardziej Neo-Noir i też taki jego obraz się przedstawia. Możemy do tego jeszcze dodać kult słoneczka itd. Wszystko pięknie, ale jednak LA chętnie jest wykorzystywane przez filmowców jako miejsce akcji i nie w każdym filmie, który dzieje się w LA odczuwam takie daja vu Manna jak w przypadku "Drive". A dobór muzyki to też w sumie można podciągnąć pod inspirację Mannem, i wymienionymi przez Ciebie "Heat" i "Collateral", gdyż i przy "Drive" na soundtrack składa się score, wymieszany z piosenkami. Przy czym akurat score Martineza nie ma co się równać z tymi od Goldenthala i Howarda.

(05-11-2011, 23:47)Mierzwiak napisał(a): Takich rzeczy nie da się skopiować, to się albo ma, albo nie. Refn to ma.

(06-11-2011, 00:26)nawrocki napisał(a): Zgadzam się, też nie miałem poczucia, że Refn cokolwiek kopiuje, on po prostu zapożycza pewne elementy, dodając do tego spora dozę własnego stylu, tworząc zupełnie nową, lepszą jakość.

Na pewno nie lepsza. Nie zrozumcie mnie źle. Mnie się ten film podobał, ale też nie zostałem jakoś wielce zachwycony. I choć ma klimat, który bardzo mi się podobał to jednak czy to nazwiemy inspiracją, homage, sugerowaniem się Mannem, zresztą nie tylko nim, jest. I dobra uznajcie, że się czepiam i doszukuję na siłę, ale choć film mi się dobrze oglądało, to ciągle odnosiłem wrażenie, że mam do czynienia ze starannie odnowionym i pięknie zapakowanym, starym prezentem.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Patrząc na poprzednie filmy Refna w Drive reżyser trzyma się swojej własnej stylistyki. Widać niewielkie inspiracje Mannem, ale także Lynchem oraz Kennethem Angerem (i pewnie paroma innymi reżyserami). Za dużo składa się na ten film, żeby można było wysnuwać takie stwierdzenia, że jest to kopia jakiegoś innego twórcy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
http://www.the-editing-room.com/drive.html

BRYAN CRANSTON
Ryan, I want you to meet Albert. He?s agreed to fund our racing business. He and I go way back, he did some producing for me in the 80?s.

ALBERT BROOKS
Yeah, we? wait, did you just say ?in the 80?s?? I thought this movie took place in the 80?s.

BRYAN CRANSTON
No, it takes place in 2011. All of the cars other than Ryan?s are modern.

ALBERT BROOKS
That can?t be right. The title was in a cursive hot-pink font. For the first 30 minutes of the movie I thought I was watching someone play Grand Theft Auto Vice City. Hell, the opening song was 80?s music!

BRYAN CRANSTON
That was by Kavinsky, the guy who released the album ?1986??

ALBERT BROOKS
See? I told you.

BRYAN CRANSTON
?in 2007.

RYAN GOSLING
But I?m wearing a puffy scorpion jacket and a denim shirt.

BRYAN CRANSTON
Yeah, you are. You?re a douchebag.


Uśmiech
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Świetne Uśmiech Jak zwykle najlepsze szydercze skrypty dotyczą dobrych filmów.

Odpowiedz
kocham ten film i tego reżysera. praktycznie wszystko zostało już powiedziane, powiem tylko, że dla mnie gosling w tej roli to man with no name XXI wieku.

Odpowiedz
na razie 9 z dużym potencjałem na więcej.
gosling, miasto, dialogi, los angeles, poezja, piosenki, mulligan - perfekcyjne. film dzisiejszego wieczora połknąłem 2 razy.

Odpowiedz
Ten film miał dialogi?

Hihi. Uśmiech

Odpowiedz
Drive to najlepszy prezent, jaki dostałem w te święta.

Na takie Drive się nakręcałem, na takie Drive po cichu liczyłem.
Trzymające w napięciu, piękne wizualnie ale i oszczędne kino, wskrzeszenie klasyki kina sensacyjnego, między innymi do..."The Driver" Hilla*), połączone ze świeżym podejściem do tegoż, perfekcyjna realizacja, arcyzajebisty soundtrack, oraz bezbłędne aktorstwo, z Goslingiem na czele.



Ktoś w przepastnych czeluściach internetu powiedział, że Drive to nie film, tylko przeżycie. Podpisuje się pod to wszystkimi kończynami.

Co tu dużo mówić - film roku.

(01-10-2011, 16:39)Motoduf napisał(a): Marcin Wrona recenzuje Drive

heh, przypomina mi się tekst z czasów, gdy jeszcze wchodziłem na filmweb
http://www.filmweb.pl/film/Casino+Royale-2006-107642/discussion/Kurcze%2C+a+mog%C5%82o+by%C4%87+tak+pi%C4%99knie...,633480

"Pamiętam rozmowy Adasia Kreczmara i Jonasza Kofty o sztuce. Bo oni często rozmawiali o sztuce. Bo byli to poeci, a nie groszoroby. I pamiętam, że ilekroć któryś z nich napisał wiersz, to natychmiast biegał do drugiego. I czytał. I były dwa rodzaje komplementów. Pierwszy, w przypadku takiej sobie rymowanki, wyglądał tak:

- No, w porządku stary! Bardzo ładny wierszyk. Yhy. Bardzo ładny.

To oznaczało, że jest to taki sobie utworek. I, że on (ten oceniający) podobny wierszyk pisze jednym palcem lewej ręki, nie otwierając oczu. Ale jeśli wiersz wynosił się nad poziomy, ten kulturalny Adaś lub ten wrażliwy Jonasz mówił drugiemu:

- Ty sk****synu! Ty dziadu!!!

I nic więcej. I wtedy ten przeklinany pęczniał z dumy.


Uśmiech

*Ciekawe ilu ludzi myślało, że na ekrany wchodzi remake tegoż Język

Odpowiedz
(26-12-2011, 21:00)Phlogiston2 napisał(a): oszczędne kino, wskrzeszenie klasyki kryminału, między innymi do..."The Driver" Hilla*),

Zarówno Drive jak i Driver niewiele mają wspólnego z kryminałem.

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Krótko: film 10/10, spadkobierca Bullita, Vanishing Point etc., ostatni bastion prawdziwego filmu w tych czasach. Ale chyba studio mocno go przycięło, bo wymieniona w napisach Christina Hendricks pojawia się w JEDNYM UJĘCIU, gdzieś z boku, i nic nie mówi. Słychać coś o wersji reżyserskiej?

DVD ma ten sam problem co polskie blu, to znaczy zbyt mocny kontrast, w którym gubią się detale z ciemności. Najlepiej to widać w dodatkach (heh, "dodatkach" - szkoda gadać) - tam fragmenty filmu pochodzą z właściwej wersji i wszystko jest elegancko widoczne. W ogóle kolorystyka jest inna. Mimo wszystko transfer, jeśli już przyjąć tę wersję, jest świetny i poza chyba trzema ujęciami nie ma żadnych artefaktów.

Odpowiedz
Chyba oglądałeś jakąś inną wersję niż ja, bo Christina Hendricks jest w kilku scenach okołonapadowych i nawet mówi (!) Oczko Wersja kinowa - o ile mi wiadomo - jest wersją reżyserską.

Odpowiedz
Ależ jej totalnie nie poznałem. My bad.Uśmiech

Odpowiedz
Właśnie przeczytałem na imdb, że film miał reżyserować Neil Marshall, a główną rolę grać Hugh Jackman. O maj gad, jaki fart że do tego nie doszło - przecież w przeciwnym razie powstałby Transporter 5 z CGI-samochodami. Ile innych arcydzieł nas ominęło, ponieważ nie wyreżyserował ich Refn, a głównej roli nie zagrał Gosling?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości