Ed Wood
#21
(10-05-2023, 15:57)Lashly napisał(a):  Gdyby pożyłby jeszcze ze dwa lata dłużej doczekałby czasu Shock Theatre, które stworzyło pokolenie "Monster Kids" (którego tragicznie nie mieliśmy w Polsce przez to większość Polaków nie zna/nie rozumie/nie ogląda klasycznych horrorów, sci fi czy filmów o potworach).

W ogóle ma to nawet nieco szersze znaczenie, bo czytelnikom Kinga czy Simmonsa (i innych pisarzy ze "złotego wieku horroru") umyka wiele kontekstu, w którym osadzają oni swoje utwory, a tym sporo zabawy przy odszukiwaniu niektórych nawiązań.

Odpowiedz
#22
(10-05-2023, 15:57)Lashly napisał(a): (którego tragicznie nie mieliśmy w Polsce przez to większość Polaków nie zna/nie rozumie/nie ogląda klasycznych horrorów, sci fi czy filmów o potworach).
To już kwestia uwarunkowań kulturowych. Po II wojnie światowej przyszła ta bardziej intelektualna strona, gdzie kino gatunkowe było źle odbierane i z żenadą patrzono na to co za sanacji sprowadzano. W Polsce pierwszy Godzilla miał świetne recenzje ze względu na aktualność przesłania, podczas gdy King Kong był wówczas wyzywany od głupich sensacji. I jedynie filmy kaiju miały jakąś tam popularność (pewnie dlatego, że Japonia była bardziej cacy od imperialistycznych Stanów. Inna sprawa, że poziom był tam lepszy, a komuna dbała o sprowadzanie przyzwoitych tytułów).

Inna sprawa, że taki Dracula i Frankenstein w porównaniu z koszmarem wojny (i rzeczywistością ubeckich katowni) wcale nie wydawał się taki straszny. Podobnież przed II wojną Książę Dracula miał wzbudzać śmiech w polskich kinach (znowu - horror I wojny światowej).

Odpowiedz
#23
To znalazło widownie u młodych. Wiem, że za PRL też było coś podobnego. Jakaś namiastka tej subkultury.Znam opowieści rodzinne o chodzeniu na japońskie filmy o potworach, ale mi nikt tej wiedzy czy zainteresowania nie przekazał. Sam zdecydowałem, że to sprawdzę. Stanach przeszło to z pokolenia na pokolenie. Shock Theatre był początkiem potem choćby w latach 80. maratony filmów o potworach. Dzieciaki uwielbiały filmy sprzed kilku dekad. Także boom sci fi z lat 80. powstał dzięki filmowcom, którzy wychowali się na klasykach z lat 50. Taki John Carpenter miałby do pogadania z kimś kto lubi jego filmy a zaśmiewa się z tego co je zainspirowało. Teraz chyba w każdym wywiadzie wspomina jak to kiedyś nerdy miały pod górę.
Europa poza weimarskimi Niemcami i Wielką Brytanią często była ciężkim terenem dla kina gatunkowego. Chyba nasze gusta są trochę inaczej uwarunkowane przez brak tej tradycji. Ja pamiętam jak pisałem o takich rzeczach jak byliśmy bandą nastolatków to cud że było nas tylu. Większość z nas nawet nie miała jak oglądać tych filmów to żywiliśmy się krótkimi klipami z quitcktime'a i trailerami. Chociaż może już się coś u nas zmienia. Wiem, że są rożne kanały na youtubie, gdzie młodzież wyjaśnia lore tego czy owego. Jeszcze zajrzy do nas oświecenie i dzieciom obok klasyków Disneya będzie się puszczać Siódmą Podróż Sindbada i Ghidorę - Trójgłowego Potwora.

Odpowiedz
#24
(10-05-2023, 15:14)Scheckley napisał(a): Z Woodem było podobnie - zasadniczo film Burtona można uznać za laurkę dla kina tamtego okresu przedstawijacą wyidealizowane wersje bohaterów. Wood na starość usiłował iśc z marnym skutkiem w filmy erotyczne i (chyba) zapił się na śmierć.


Na jaką starość. On zszedł w wieku chyba 50.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#25
W chwili śmierci Lugosi miał 73 lata. A zresztą wtedy i 50 lat to była starość.
(10-05-2023, 17:12)Lashly napisał(a): Europa poza weimarskimi Niemcami i Wielką Brytanią często była ciężkim terenem dla kina gatunkowego. Chyba nasze gusta są trochę inaczej uwarunkowane przez brak tej tradycji.
Jeszcze Włochy były bogate pod tym względem, głównie przez kręcone tam filmy hollywoodzkie. Ridley Scott przy tworzeniu Legendy na różne rynki wspominał, że Europejczycy są bardziej wyrafinowani (z czymś mogę się zgodzić) i dlatego wersja na Stary Świat była bliższa jego wizji, gdy w Ameryce kazano mu montować pod pokolenie MTV (czytaj też: wyobrażenie producentów o pokoleniu MTV).

Ale żeby nie robić offtopu, to dokument o Woodzie z 1995 roku:

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości