Stały bywalec
Liczba postów: 900
Liczba wątków: 0
To znalazło widownie u młodych. Wiem, że za PRL też było coś podobnego. Jakaś namiastka tej subkultury.Znam opowieści rodzinne o chodzeniu na japońskie filmy o potworach, ale mi nikt tej wiedzy czy zainteresowania nie przekazał. Sam zdecydowałem, że to sprawdzę. Stanach przeszło to z pokolenia na pokolenie. Shock Theatre był początkiem potem choćby w latach 80. maratony filmów o potworach. Dzieciaki uwielbiały filmy sprzed kilku dekad. Także boom sci fi z lat 80. powstał dzięki filmowcom, którzy wychowali się na klasykach z lat 50. Taki John Carpenter miałby do pogadania z kimś kto lubi jego filmy a zaśmiewa się z tego co je zainspirowało. Teraz chyba w każdym wywiadzie wspomina jak to kiedyś nerdy miały pod górę.
Europa poza weimarskimi Niemcami i Wielką Brytanią często była ciężkim terenem dla kina gatunkowego. Chyba nasze gusta są trochę inaczej uwarunkowane przez brak tej tradycji. Ja pamiętam jak pisałem o takich rzeczach jak byliśmy bandą nastolatków to cud że było nas tylu. Większość z nas nawet nie miała jak oglądać tych filmów to żywiliśmy się krótkimi klipami z quitcktime'a i trailerami. Chociaż może już się coś u nas zmienia. Wiem, że są rożne kanały na youtubie, gdzie młodzież wyjaśnia lore tego czy owego. Jeszcze zajrzy do nas oświecenie i dzieciom obok klasyków Disneya będzie się puszczać Siódmą Podróż Sindbada i Ghidorę - Trójgłowego Potwora.
10-05-2023, 17:12