Nowy
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Film pięknie zrealizowany. Wojna jako tło, przygoda i obrazy jakby przefiltrowane przez oczy dziecka. Najbardziej podoba mi się w tym filmie minimalizm w pokazywaniu okrucieństwa wojny i utrzymanie jej w tle. Spory rozmach realizacyjny.
Krzysztof, już przy temacie o E.T zostałeś słusznie upomniany, ze post otwierajacy temat powinienem byc dluzszy i bardziej atrakcyjny wizualnie, a nie 4 krotkie zdania. Proszę, trzymaj sie standardow forum. Ja osobiescie Empire of the Sun calkiem lubie i moze nawet bym opinie napisal, ale jak zobaczylem post otwierajacy to mi sie odechcialo
29-04-2018, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2018, 18:50 przez Snuffer.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Wczorajszego wieczoru sobie nadrobiłem. Najlepiej ogląda się pierwszą połowę filmu, gdy świat młodego głównego bohatera legnie w gruzach i mierzy się on z samodzielnością. Niestety od momentu, gdy mały Bale z Malkovichem trafiają do obozu, to akcja jakby staje w miejscu i robi się nużąco. Brakuje jakichś ciekawszych sytuacji lub trzymania za gardło. Właściwie, najciekawsze co można było w tej części pokazać zostało pominięte na rzecz przeskoku czasowego - Spielberg mógł pokazać, jak dzieciak się oswaja ze swym nowym środowiskiem, a nie że w kolejnej scenie po wywózce, zna już dobrze wszystkich więźniów. Największym minusem jest właściwie to, że jak na film z takimi realiami w tle, to jest tu za dużo Spielberga w Spielbergu. Wiele momentów strasznie przeckliwionych i to nawet tam, gdzie nie trzeba. Jakoś w takim "Kolorze purpury" czy "Liście Schindlera" Spielberg potrafił ograniczyć tanie środki szantażu emocjonalnego do minimum, a tu wręcz jakby co chwila robił za protoplastę Darabonta.
Dobrze, że to wciąż Spielberg tamtych lat i wynagradza ten kiepściawo napisany scenariusz realizacją. Krajobraz efektów pirotechnicznych, setki statystów, wszystko namacalne. David Lean musiał być dumny. Dzisiaj to pewnie Stefan nakręciłby to przy wstawiennictwie komputera. No i plus też za świetną rolę Bale'a. Już jako dzieciak radził sobie z aktorskimi wyzwaniami.
6/10
27-12-2021, 11:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-12-2021, 12:52 przez Kryst_007.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
(27-12-2021, 11:48)Kryst_007 napisał(a): akcja jakby staje w miejscu i robi się nużąco. Brakuje jakichś ciekawszych sytuacji lub trzymania za gardło.
:|
Za młody jesteś na ten film widzę.
27-12-2021, 14:30
Stały bywalec
Liczba postów: 13,098
Liczba wątków: 30
(27-12-2021, 11:48)Kryst_007 napisał(a): Jakoś w takim "Kolorze purpury" czy "Liście Schindlera" Spielberg potrafił ograniczyć tanie środki szantażu emocjonalnego do minimum, a tu wręcz jakby co chwila robił za protoplastę Darabonta.
Tu się nie zgodzę. Dla mnie Kolor purpury był bardziej sentymentalny (oba filmy oglądałem z tygodniowym odstępem w kinie - dzięki maratonie w Kinie Helios!). Niby początek Imperium słońca jest ckliwy i cukierkowy, ale szybko reżyser daje do zrozumienia, że świat taki nie jest, gdy limuzynę z młodym otaczają handlarze i jeden wymachuje gwałtownie kurczakiem, który zostawia krew na szybie. I do momentu bombardowania wisi atmosfera nieuchronnego.
W sumie sceny z tym niedoszłym lotnikiem mogą zalatywać sentymentalizmem, jednak Spielberg jeszcze umiał robić filmy i wypadają one naturalnie (swoją drogą - scena jak Jim wychodzi poza obóz i musi się skrywać przed tym oficer jest pełna napięcia).
A sam film to czołówka Spielberga i 10/10.
27-12-2021, 15:18
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Ta scena przedostania się przez ogrodzenie faktycznie najlepsza w drugiej połowie. Ogólnie ten kontrast cukierkowości z rzeczywistością najlepiej działa w pierwszej godzinie filmu - szczególnie w tej kluczowej scenie przedzierania się przez tłum. Niestety to potem jest za mało zimnego moczu, a za dużo familijnego sosu. Moim zdaniem to za bardzo się gryzło jedno z drugim.
27-12-2021, 15:46
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Jest szansa zobaczyć to w kinie, jeśli ktoś mieszka w okolicy Katowic. Będzie w kinie "Kosmos", 10.03 o 18:30. (a 22.02 będzie też "Kolor purpury").
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
15-02-2022, 22:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-02-2022, 22:47 przez Dirk.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,236
Liczba wątków: 15
majstersztyk i gigant realizacyjny ale fabularnie film niespecjalnie wiedzący, czym chce być. Jakby podzielić go na dwie części, z których ta pierwsza jest pełna, zaś druga po prostu jest. Od strony technicznej jednak ogląda się to z zafascynowaniem jeśli spojrzeć na ilość statystów, detali i jak to wszystko jest poprowadzone. Natomiast oś historii tylko krótki czas, do głodówki w wilii, jest jakby przemyślana. Potem młodziak trafia do obozu - bach - mijają cztery lata i rzeczy się dzieją. To czego mi brakuje i uważam że ciężar powinien spocząć właśnie na tym elemencie, to jak młody adaptuje się do życia, które jest w obozie. Bo ogólnie to tam sielankę mają i nikt ich nie pilnuje specjalnie. Może nie byłoby czego pokazywać?
Więc ta pierwsza połowa to spotkanie dziecka z nową i brutalną rzeczywistością, a potem już jest lajcik, tylko gorąco, Te dwie połowy nie pasują do siebie. Jim też nie uczy się na błędach i bohater Johna robi go w bambuko wielokrotnie, z ucieczką włącznie. Ano i postać Johna odegrana fenomenalnie - złol, kanciarz i szuja do cna, a w scenie gdy zagaduje parę dzieci na ciężarówce, ignorując Jima - perełka!
Kiedyś, kiedyś i jeszcze dawniej Imperium Słońca robiło na mnie większe wrażenie historią, a mniej zwracałem uwagę na wszelkie prace realizatorskie, a teraz jest wręcz odwrotnie. Skala przedsięwzięcia naprawdę mnie szokuje i robi piorunujące wrażenie, zaś fabułą i losy bohatera takie meh.
Daje 7/10 i dokładam okejkę z sentymentu, ale chyba nie wrócę do tego filmu zbyt prędko.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
09-07-2023, 21:40
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Ufff... Czyli nie tylko ja na tym forum zwracam uwagę na poważne problemy z tym filmem i wychodzi na to, że wcale nie byłem na niego zbyt młody.
10-07-2023, 00:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
Obaj jesteście albo za młodzi albo za starzy
10-07-2023, 02:01
Stały bywalec
Liczba postów: 2,236
Liczba wątków: 15
nie no, Mefisto, tutaj nie ma co gdybać. Jak być szczerym wobec Spielberga to dwie połówki odstają drastycznie. To nadal wielkie kino ale ma swój problem. Nawet jak rozmyślam o pierwszej połowie, tej z głodówką, to mam wrażenie że nie chciano dokręcić tam śruby z tematem. Potem następuje "puff!" i mamy tę obozową sielankę, która ma dobrą sekwencję kombinatorstwa Jima i nic więcej. Bo jest dosłownie o niczym: jedzą, coś tam się buntują, kombinują i mają rozrywek jak na wczasach w PRL,
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
10-07-2023, 06:31
Stały bywalec
Liczba postów: 3,255
Liczba wątków: 28
Tutaj Spielberg niejako uczył się (obok "Koloru purpury" z 1985 r.) podejścia do poważnych tematów. W biografii Stevena autorstwa Johna Baxtera, jest chyba napisane wprost, że reżyser nie był do końca zadowolony ze swojego filmu, właśnie z uwagi na to, że podszedł do jego produkcji jak do typowego blockbustera, rozrysowując akcję na storybordach. W ostateczności Spielberg odpuścił na jakiś czas kino "poważne" i wrócił do Indiany Jonesa, jako do czegoś bezpieczniejszego komercyjnie.
Zasadniczo film jest dobry, nawet przy swoich mankamentach, a ta jedna scena wgniata w fotel do tej pory:
10-07-2023, 08:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2023, 21:48 przez Scheckley.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
(10-07-2023, 06:31)Debryk napisał(a): nie no, Mefisto, tutaj nie ma co gdybać.
Pierdolenie, so much pierdolenie...
10-07-2023, 17:56
Stały bywalec
Liczba postów: 2,236
Liczba wątków: 15
ofc, Mefi wie lepiej od biografii Spielberga. Przecież to widać na pierwszy rzut oka, a już rozpisując składowe filmu, widać co tutaj nie gra. C'mon!
Pierwsza połowa:
- Poznajemy chłopca w luksusach: służba, limuzyny, bale.
- Świat chłopca zostaje zrujnowany przez wojnę. Jim zaczyna głodować i siedzi w willi - niegdyś raju - jak na skazaniu.
W tej części scenariusz zahacza o poważny dramat. Jest migawka z alkoholem, z tych czekoladek, ale nie wychyla się ponad lekki dramat. Temat mimo wszystko jest ledwo muśnięty ale spójny. Prowadzi widza od punktu A (sielanka) do B (głodówka).
Druga połowa:
- Wszyscy sobie żyją w obozie. Dlaczego? Jak? Nie wiadomo. Ale hodują warzywa, robią dille i takie tam. Ogólnie scenariusz jest spieprzony, bo te pomidorki przy ich głodówce powinny zniknąć pierwszej nocy, kiedy uzyskały kolor czerwony. Ale tak się nie dzieje. FK logic.
- Ktoś tam umiera? Why? Who cares! Bo ludzie umierają i jest to moment dramaturgiczny. Nie tylko w tym momencie scenariusz próbuje (ponownie) zahaczyć o mocniejsze tony, że niby choróbska, syf kiła i mogłiła, ale zostaje scena zmiażdżona korkiem od fiolki. Serio to się po prostu dzieje. Nie ma żadnego wstecznego wyjaśniającego sytuację, bo i tak pominięto 3 i pół roku niewoli, ale nawet ta śmierć pani Jakiejśtam zostaje zgaszona zawinięciem korka. Serio to jest tak złe, że serio jest złe.
- Z obozu można sobie wyjść just like that I to nie jest ani fajne, ani logiczne, bo Jim po prosty wychodzi przez płot przypominający kraty z Hot Shots 2. W obrębie całego zamieszania jest tylko jeden strażnik, który akurat sobie ucina drzemkę. Dramaturgia tej sceny jest zniszczona przez lajtowy absurd robiący z logiki panią lekkich obyczajów.
- Kolejny fakup jest z mydłem. Ratuje całość to, że szefu zostaje rozkradziony przez współbraci, ale skąd naczelnik tam szukał mydła? Cała scena jest absurdalna i nielogiczna. Nic jej nie powoduje (bo tego nie wiemy) ale ładnie spina się z wynikiem tej sceny, czyli że szefu dostaje moskitiere a kompani go rabują.
- Potem następuje wędrówka. Acha, no ale wcześniej piloci i wieśniacy grabili pomidorki, a teraz uciekająca armia zabiera więźniów. Dlaczego? Niech to pozostanie tajemnicą.
- Na stadionie jest fajna scena z panią Victor (która, notabane, oddycha będąc martwą - fatalna realizacja) i Jim postanawia wracać do obozu. Dlaczego? Jest to przemilczane.
- Z powrotem w obozie, pojawia się Szefu z ekipą. Dlaczego? Choj go wie, bo jak wszystko w drugiej części, nie ma tutaj logiki.
Zresztą, cały trzeci akt, część druga tego filmu leży i kwiczy. Wygląda to jak złoto, nie mogę odmówić realizacji, ale tam się dzieją rzeczy bo tak.
Spielberg pociągnął temat dziecko vs wojna w Szeregowcu Ryanie. Mam nieodparte wrażenie iż scena, w której młody Bale kłania się dowódcy obozu (czyli wpierdala się w nie swoje sprawy) ma odbicie w scenie gdy Fish próbuje odebrać dzieciaki od Francuzów. W obu przypadkach mamy ignorancję, dzieci i konsekwencję. Tylko w Empire mamy co... że Jim wywalił dwa okna i Capo sobie wziął i poszedł? Przecież to jest tak cukierkowate, nierealne i przegięte że aż żal.
W pierwszej połowie film skręca w ciemne rewiry a potem się z nich wycofuje. W drugiej nawet nie próbuje oszukiwać, bo śmierć pani Jakiejśtam jest przykryta korkiem, a potem nie ma niczego logicznego wynikającego z sytuacji, tej realnej. Scenariusz sobie pieśń pisze, coby się rzeczy działy i fajnie było. I jest fajnie. Tylko głupio.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
10-07-2023, 21:35
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
(10-07-2023, 21:35)Debryk napisał(a): ofc, Mefi wie lepiej od biografii Spielberga.
LOL, biografia Spielberga to jakiś wyznacznik jakości filmu? A może fakt niezadowolenia reżysera z gotowego działa powinien brać górę nad moimi odczuciami i faktyczną jakością filmu? Skoro tak, to proponuję abyśmy wszyscy znienawidzili Obcego 3 - w końcu reżyser nienawidzi tego filmu.
Cytat:Wszyscy sobie żyją w obozie. Dlaczego? Jak? Nie wiadomo.
Serio spytałeś właśnie czemu jeńcy żyją w obozie?
Cytat:Ale hodują warzywa, robią dille i takie tam.
W Oświęcimiu też hodowali i robili dile, w Wielkiej ucieczce również - to ma być argument za czym?
Cytat:Ogólnie scenariusz jest spieprzony, bo te pomidorki przy ich głodówce powinny zniknąć pierwszej nocy, kiedy uzyskały kolor czerwony. Ale tak się nie dzieje. FK logic.
Mamo, pomidorki nie zniknęły pierwszej nocy! Film jest do dupy!
Pomijam już fakt, że oni nie hodowali tego, żeby się nażreć na raz. Pomijam też fakt, że ludzie na głodówce raczej nie są w stanie zbyt wiele zjeść na raz, bo za chwilę to zwracają lub się rozchorowują.
Cytat:Ktoś tam umiera? Why? Who cares! Bo ludzie umierają i jest to moment dramaturgiczny. Nie tylko w tym momencie scenariusz próbuje (ponownie) zahaczyć o mocniejsze tony, że niby choróbska, syf kiła i mogłiła, ale zostaje scena zmiażdżona korkiem od fiolki. Serio to się po prostu dzieje. Nie ma żadnego wstecznego wyjaśniającego sytuację, bo i tak pominięto 3 i pół roku niewoli, ale nawet ta śmierć pani Jakiejśtam zostaje zgaszona zawinięciem korka.
Teraz już wiem, że oglądałeś film dupą. Jest wyraźnie widoczne oraz powiedziane, że przez ten przeskok czasu - który notabene skutkuje dokładnie zmianą nastroju na mroczniejszy, bo wpierw widzimi Jima podnieconego jak dziecko samolotami, następuje przeskok w czasie i mamy widok na zniszczone dzieciństwo, pozbawione jakichkolwiek złudzeń czy radości w oczach; po prostu wrak człowieka - pochowali naprawdę wiele osób, w tym wielu najbliższych. Więc kolejna śmierć raczej nikogo nie dziwi i przechodzą nad nią do porządku dziennego. W tym wypadku korek był ważniejszy, co dokładnie podkreśla dramat całej historii, bo oto korek jest ważniejszy niż śmierć, gdyż ta jest na tyle codzienna, że aż spowszedniała.
Cytat:Z obozu można sobie wyjść just like that I to nie jest ani fajne, ani logiczne, bo Jim po prosty wychodzi przez płot przypominający kraty z Hot Shots 2. W obrębie całego zamieszania jest tylko jeden strażnik, który akurat sobie ucina drzemkę. Dramaturgia tej sceny jest zniszczona przez lajtowy absurd robiący z logiki panią lekkich obyczajów.
Jim mógł dlatego wychodzić poza obręb, iż był na tyle mały i przebiegły, że mógł pozostać niezauważony - jest to dobitnie widoczne w momencie wyzwania (bo mniemam, że do tego właśnie pijesz). Dodatkowo widać, że jest w dobrej komitywie z synem komendanta obozu. Nikt poza nim nie wychodził poza obręb obozu - a nawet jeśli, to gdzie niby miał iść? Ponownie w Wielkiej ucieczce co chwila ktoś wychodził z obozu - a tam byli to więźniowie wojenni, więc to tym gorzej. Tutaj masz cywili.
Cytat:Kolejny fakup jest z mydłem. Ratuje całość to, że szefu zostaje rozkradziony przez współbraci, ale skąd naczelnik tam szukał mydła? Cała scena jest absurdalna i nielogiczna. Nic jej nie powoduje (bo tego nie wiemy) ale ładnie spina się z wynikiem tej sceny, czyli że szefu dostaje moskitiere a kompani go rabują.
Czy ty czytasz posty zanim je wyślesz? Właśnie uczepiłeś się sceny, po czym przyznałeś, że ma dobrą kulminację. No przecież o to chodziło. Naprawdę musisz mieć powód do wszystkiego (już pomijam, że on mógł tam być, patrząc po twoich argumentach - zbyt dawno widziałem, żeby każdą możliwą scenę i jej ciąg przyczynowo-skutkowy pamiętać).
Cytat:Potem następuje wędrówka. Acha, no ale wcześniej piloci i wieśniacy grabili pomidorki, a teraz uciekająca armia zabiera więźniów. Dlaczego? Niech to pozostanie tajemnicą.
Co ma jedno z drugim wspólnego? Jakby nie grabili pomidorków to armia nie mogła by ich zabrać czy o co chodzi teraz? Bo mam nadzieję, iż nie muszę tłumaczyć czemu armia zabiera więźniów, którzy są niemal w całości złożeni z brytyjskich elit? Ogarniasz w ogóle konflikt będący tłem filmu czy nie?
Cytat:Na stadionie jest fajna scena z panią Victor (która, notabane, oddycha będąc martwą - fatalna realizacja) i Jim postanawia wracać do obozu. Dlaczego? Jest to przemilczane.
Główny bohater nie musi się widzowi tłumaczyć z każdego swojego zachowania. Zwłaszcza bohater dziecięcy - zwłaszcza taki po przejściach, ze zniszczoną psychiką. Poza tym gdzie miał pójść? Dziecko będące same w obcym kraju, a wokół wojna. Wrócił tam, gdzie wiedział jak i co jest.
Cytat:- Z powrotem w obozie, pojawia się Szefu z ekipą. Dlaczego?
No dramat, faktycznie  Kładzie ten wątek cały film.
Cytat:Zresztą, cały trzeci akt, część druga tego filmu leży i kwiczy.
Nic tam nie leży i nie kwiczy. Problem leży albo w tym, że spodziewałeś się... w sumie nie wiem czego, albo że nie ogarnąłeś filmu/oglądałeś go nieuważnie. Patrząc na argumenty spodziewam się miksu obu tych rzeczy.
Cytat:Wygląda to jak złoto, nie mogę odmówić realizacji, ale tam się dzieją rzeczy bo tak.
Tak tylko przypomnę raz jeszcze, że cały film jest opowiedziany z perspektywy dziecka, w dodatku straumatyzowanego ("myślałem, że jej dusza poszła do nieba" - to o wybuchu bomby). Nie jest to również film stricte historyczny, tylko przygodowy osadzony w historycznych realiach.
Cytat:Spielberg pociągnął temat dziecko vs wojna w Szeregowcu Ryanie.
WTAF? Gdzie masz dzieci w Szeregowcu Ryanie? I co piłeś?
Cytat:Mam nieodparte wrażenie iż scena, w której młody Bale kłania się dowódcy obozu (czyli wpierdala się w nie swoje sprawy) ma odbicie w scenie gdy Fish próbuje odebrać dzieciaki od Francuzów.
Wow, serio jeden epizod w Ryanie to pociągnięcie tematu dziecko vs wojna? Da fak?
Cytat:W obu przypadkach mamy ignorancję, dzieci i konsekwencję. Tylko w Empire mamy co... że Jim wywalił dwa okna i Capo sobie wziął i poszedł?
Gubi mnie ten bełkot zupełnie. Raz, że w obu przypadkach mamy zupełnie inny kontekst, to jeszcze kompletnie innych bohaterów. W Empire dochodzi ci azjatycka mentalność, poza tym znowu widzę, że nie ogarnąłeś sceny - i nie, nie zamierzam jej tłumaczyć.
Cytat:W pierwszej połowie film skręca w ciemne rewiry a potem się z nich wycofuje.
Pierwsza połowa:
Druga połowa:
Ale chuj tam, powymyślam sobie...
10-07-2023, 23:49
Stały bywalec
Liczba postów: 2,236
Liczba wątków: 15
Ja Cię przepraszam Mefisto, bo trochę po nietrzeźwemu pisałem i po służbie, więc mogłęm być nieskładny. Ale ponieważ mi odpisałeś całkiem treściwie, ja się odniosę do Twojego postu:
"LOL, biografia Spielberga to jakiś wyznacznik jakości filmu? A może fakt niezadowolenia reżysera z gotowego działa powinien brać górę nad moimi odczuciami i faktyczną jakością filmu? Skoro tak, to proponuję abyśmy wszyscy znienawidzili Obcego 3 - w końcu reżyser nienawidzi tego filmu."
Trochę tak. Nawet trochę bardzo. Ja wrzucam tezę, jako widz, że film nie jest składny. W biografii reżyser podnosi wątpliwości. Dodaję 1+1 i wychodzi mi 2. Nie wiem, co Steven miał na myśli, ale jako widz mam swoje pojęcie tego filmu i widzę w nim braki. Jak sobie jeszcze zrównam jego inną filmografie wojenną, czyli Listę i Szeregowca to wychodzi mi te równanie na to, że Steven przesłodził cały film, dlategoż....
"Serio spytałeś właśnie czemu jeńcy żyją w obozie?"
Uciąłeś jeden wyraz. DOBRZE.
Tam wszyscy żyją jak w zajebistej komitywie. To nie jest obóz pracy. Napisałeś, że oglądam film dupą. Pewnie umknęła ci scena zwówzki do obozu, kiedy każdy nowy nabytek dostaje kamień i ma go nosić? Reżyserowi też ten fakt umknął. I Scenarzystom. Bo jak można się dowiedzieć z filmu, to jest obóz pracy - cała sekwencja trwa mniej niż minutę. Rozumiesz ten kontrast, prawda? Więźniowie mają zapierdalać z kamieniami, tyrać za miskę ryżu z robakami, ale z całej niewoli masz robaki, bo po prostu temat porzucono. Tam nie ma kompletnie NIC związanego z obozem pracy. Ale są szachy, własne pomieszczenia, pomidorki.... wszystko tylko NIE obóz pracy.
Więc moje pytanie nie było o to, czy oni ŻYJĄ, tylko JAK. A wynikło one z tego, że cała ta tałastra społeczna trafiła do obozu pracy. Ale wszystko to zostaje pominięte. Z pewnością Ty to musiałeś zauważyć, bo nie oglądałeś dupą.
"Mamo, pomidorki nie zniknęły pierwszej nocy! Film jest do dupy!"
Biorąc pod uwagę fakt dosłownie z filmu, że łatwo tam wejść sobie do obozu i wyjść (polowanie na bażanta) to jest to trochę mocno parodystyczne w kontekście faktów historycznych.
No dramat, faktycznie Kładzie ten wątek cały film.
Wraca tam, skąd kombinował super ucieczkę. Taką super, że NIKT o niej nie wiedział poza dwoma przydupasami. I wrócił. Bo scenariuszowo to pasowało. Logicznie nie, bo jak sklecisz jego zdania i wypowiedzi, to wychodzi jedno: speirdololo jak najdalej.
Ale on wrócił. Wbrew instynktowi, mądrości, czegokolwiek logicznego. Nie tłumacz siebie czy własnych fantazji, tylko spójrz co scenariusz zgotował. I w całej zawartości masz cynicznego chuja, cinkciarza i oportunistę, który po prostu wraca z ekipą do obozu, z którego tak usilnie próbował spierdolić. Ano, pane, to jest logiczne. Prawie. Z tym że wcale.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
11-07-2023, 21:27
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,228
Liczba wątków: 67
(11-07-2023, 21:27)Debryk napisał(a): Ja Cię przepraszam Mefisto, bo trochę po nietrzeźwemu pisałem i po służbie, więc mogłęm być nieskładny.
Dalej jesteś - nic się nie zmieniło.
Cytat:Nie wiem, co Steven miał na myśli
No właśnie - nie wiesz, bo zapewne nawet nie czytałeś tejże biografii. Reżyser może mieć różne wątpliwości względem filmów, które kiedyś nakręcił. Nie oznacza to z miejsca, że popiera twoje zdanie albo, że - o zgrozo! - "biografia ma rację".
Cytat:Jak sobie jeszcze zrównam jego inną filmografie wojenną, czyli Listę i Szeregowca to wychodzi mi te równanie na to, że Steven przesłodził cały film
Wszystkie te filmy są w jakimś stopniu przesłodzone - zważywszy na temat to Lista chyba najbardziej. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę jak bardzo żydziochy fapują nad swoim holocaustem oraz to, co film pomija (czyli na przykład ich własne grzechy).
Cytat:Uciąłeś jeden wyraz. DOBRZE.
Ja cytowałem, więc to nie ja uciąłem.
Cytat:Tam wszyscy żyją jak w zajebistej komitywie.
Wszyscy, czyli kto? To chyba jasne, że więźniowie będą się trzymać razem. Bratania z Azjatami natomiast nie widziałem - poza Jimem i synem komendanta, ale to są dzieci.
Cytat:To nie jest obóz pracy.
To jest dokładnie obóz pracy - to, że widzisz przeskok czasowy wynika m.in. z narracji i metrażu. Jim mówi wyraźnie, że:
Cytat:Dr. Rawlin, do you remember how we had helped build the runway? If we die like the others, our bones would be IN the runway. In a way, it's OUR runway...
A to, że tego nie widziałeś na własne oczy minuta po minucie to nie znaczy, że film jest zły. Jak już pisałem film jest po pierwsze z perspektywy dziecka, a po drugie jest w dużej mierze skupiony na innych rzeczach - w tym wypadku ważniejszy jest psychologiczny/dramatyczny rezultat pobytu w obozie niż pokazywanie tam życia dzień po dniu. W pierwszej połowie filmu też nie widziałeś WSZYSTKICH wydarzeń i każdego przeżycia Jima, tylko to, co reżyser uznał za najważniejsze dla siebie.
Cytat:Wraca tam, skąd kombinował super ucieczkę. Taką super, że NIKT o niej nie wiedział poza dwoma przydupasami. I wrócił.
Ale zdajesz sobie sprawę, że w międzyczasie warunki wojenne uległy zmianie? I że obóz w którym byli więzieni przestał być obozem? Czy nie?
12-07-2023, 00:05
Stały bywalec
Liczba postów: 3,255
Liczba wątków: 28
Byłem wczoraj na seansie w multikinie - po raz pierwszy zobaczyłem ten film na wielkim ekranie i kurczę pieczone... Wiadomo nie jest to topka filmów Spielberga, niemniej dla niejednego reżysera byłoby to ukoronowanie kariery reżyserskiej. Rozmach, scenografia, zdjęcia, kostiumy i muzyka - to ścisła czołówka ówczesnych hollywoodzkich produkcji. Przyznam jednak, że film od czasu do czasu potyka się o własne nogi w przedstawieniu rzeczywistości, co składam na karb przedstawienia jej oczami dziecka. Jim to czasami taki mały gnojek a czasami troskliwe dziecko (akurat to jest realistyczne), które nie rozumie reperkusji wydarzeń (np. wojny, która jest dla niego początkowo tylko czymś odległym i ekscytującym). Niemniej młody Bale idealnie sprawdza się w roli, a jej chwilowe niedostatki składam na karb... reżyserii Spielberga. Serio, Stefan zdaje się czasami balansować na granicy a najbardziej rzuciło mi się to w oczy, w scenie ucieczki Jima przed chińskim ulicznikiem. Wpadają na rikszowy korek i przeskakują z jednej do drugiej jak w jakimś Indianie Jonesie - zabrakło tylko charakterystycznej muzyki.
Całościowo jednak film się broni, solidne 7 na 10 a nawet 8. Malkovich rządzi i dzieli, jego postać jest w filmie najlepsza - taki stuprocentowy chujek do samego końca, a przy tym nieco zagubiony w tej swojej chujkowatości, co widać wtedy gdy za bardzo się przelicza (np. w scenie z mydłem). Ba, na sam koniec nawet zrobiło mi się go szkoda, bo w raczej nie odnajdzie się w normalnym życiu.
A propos tempa filmu, to widać, że słabuje tutaj środek - pobyt w obozie jest przedstawiony czasami jaka przygoda, ale może taki był zamiar? Zabrakło mi pokazania budowy tego pasa startowego - jedna scenka i cyk przeskok do 1945 r., przez co monolog Jima w scenie z mustangami może nie wybrzmiewać tak jak powinien.
Subiektywnie zaś to wciąż dla mnie ważny film, od kiedy obejrzałem go ponad 20 lat temu na Polsacie, jestem jego wielbicielem. Przyszedł też chyba czas na zapoznanie się z książką Ballarda.
02-07-2024, 09:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2024, 09:40 przez Scheckley.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,966
Liczba wątków: 18
Również wczoraj obejrzałem w multi i był to mój pierwszy seans w życiu. Film zleciał dosyć szybko, Bale świetny, kolejny raz udowodnił dlaczego jest moim ulubionym aktorem od dzieciństwa aż do dzisiaj.
Co mi się najbardziej podobało to właśnie ten element kina przygodowego. Pierwszy raz chyba obejrzałem film wojenny, w którym widzi się skałę wojny i niebezpieczeństwo, a jednak ogląda się to jak… film familijny. I to wcale nie jest żaden zarzut, że film jest infantylny czy głupi. Główną postacią jest dzieciak, i ciekawie jest przeżywać to wszystko z jego niewinnej perspektywy.
Bardzo dobrze się bawiłem, daję 8/10.
02-07-2024, 09:49
Stały bywalec
Liczba postów: 3,255
Liczba wątków: 28
BTW film ma zajebisty plakat:
Plus na ostatniej scenie:
instant crying:
02-07-2024, 14:26
|