Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Sami sobie przeczycie. Raz - że to nie film historyczny, więc luzik, Commodore 64 mógł walczyć. Teraz - wręcz musiał, bo tak było w historii. Ale to się nie trzyma kupy, bo Gladiator rzeczywiście z historią ma niewiele wspólnego, i w tym filmie Commodus wcale nie myśli o sobie jak o potomku Herkulesa. Sam tak mówi: "nie mam ani odwagi, ani mądrości, ale jestem ambitny". Przedstawienie go w filmie zupełnie nie uzasadnia ostatniej walki. Gdyby od początku mówili, jak to lubi walczyć - luzik. Ale on tu jest tchórzem, unika walki kiedy tylko może, a igrzyska organizuje nie dlatego, że lubi, tylko żeby zdobyć uznanie tłumu. Sam nie jest nimi ani trochę zainteresowany, nie emocjonuje się, ani myśli o zejściu i walczeniu.
Zresztą ten film przeczy sobie w tak wielu aspektach, jeśli chodzi o charaktery bohaterów, że jasno widać różnice między wersjami scenariusza. Przykład: Przez większość czasu Maximus ciągle ględzi że chce rzucić wojsko żeby kochać pole i orać żonę, że dla niego nie liczy się polityka, że nie chce w niej uczestniczyć, że walczy bo musi, ale tak naprawdę pragnie spokoju. A pod koniec - kiedy zabija kolesia, który SPALIŁ I POWIESIŁ JEGO DZIECKO - co robi? Wygłasza mowę o wolności. Ale... Skąd? Jak? Czemu? No dobra, oddanie władzy senatowi było życzeniem Aureliusza, ale facet właśnie przeżył najbardziej emocjonalny, najbardziej osobisty moment w jego życiu, i mówi o polityce, która - jak sam twierdzi - go nie interesuje? Oczekiwałbym raczej, że powie coś w rodzaju "właśnie zginął morderca kobiet i dzieci", a nie "wolność, bracia, stars and stripes!". I nawet jeśli ta scena jest dokładnym odzwierciedleniem historii, to mam to gdzieś, bo sam FILM jej nie uzasadnia, tak samo jak tej z Commodusem.
A jego życzenie uwolnienia gladiatorów też z dupy. To znaczy ja rozumiem, że mógł o to poprosić ze względu na swoje doświadczenia, ale po pierwsze - teraz miało to małe znaczenie, po drugie - nie powinien tego uzasadniać prośbą Aureliusza, bo cesarz o nic takiego nie prosił, po trzecie - w związku na rolę niewolnictwa ta prośba nie powinna zostać spełniona.
Mamy więc dwie postaci: tchórza i intryganta, który w ostatniej scenie decyduje się na naprawdę głupią walkę twarzą w twarz, i apolitycznego domatora mszczącego rodzinę, który po udanej zemście skupia się na polityce. To się po prostu nie klei, choćbyście zaklinali rzeczywistość ile wlezie. Nieważne jaka była historia - prowadzenie tych postaci nie uzasadnia takiego ich zachowania. Walka C64 z Maximusem nie była kolejną z rzędu - czymś kontrowersyjnym, ale tak naprawdę normalnym dla cesarza. Informacja podana przez Gieferga tylko potwierdza, że scenarzyści chcieli wrzucić zbyt wiele do jednego worka.
Wiem, że jak ktoś lubi jakiś film, to każdą głupotę będzie bronił własną piersią, i prędzej się zesracie niż przyznacie mi rację. Spoko - rozumiem to. Może wam to nie przeszkadzać, możecie po prostu uważać zakończenie jako dobre zamknięcie epickiej historii. Luzik - nie przeszkadza mi to, nie chcę zmieniać waszych poglądów, po prostu wyrazić swój. Jak dla mnie końcówka Gladiatora to po prostu typowy przykład hollywoodzkiego przegięcia pały, jest zbyt głupia, zbyt naiwna i zbyt nieuzasadniona żebym mógł ją kupić. To końcówka Zabójczej broni x10. Tak samo jak nienawidzę tej bezdennie głupiej walki na piąchy w otoczeniu połowy miejskich policjantów, tak samo idiotyczna wydaje mi się walka cesarza z niewolnikiem. Wam się może podobać, mnie nie. Koniec.
13-02-2011, 10:11
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Sami sobie przeczycie. Raz - że to nie film historyczny, więc luzik, Commodore 64 mógł walczyć. Teraz - wręcz musiał, bo tak było w historii. Ale to się nie trzyma kupy, bo Gladiator rzeczywiście z historią ma niewiele wspólnego, i w tym filmie Commodus wcale nie myśli o sobie jak o potomku Herkulesa. Sam tak mówi: "nie mam ani odwagi, ani mądrości, ale jestem ambitny". Przedstawienie go w filmie zupełnie nie uzasadnia ostatniej walki. Gdyby od początku mówili, jak to lubi walczyć - luzik. Ale on tu jest tchórzem, unika walki kiedy tylko może, a igrzyska organizuje nie dlatego, że lubi, tylko żeby zdobyć uznanie tłumu. Sam nie jest nimi ani trochę zainteresowany, nie emocjonuje się, ani myśli o zejściu i walczeniu.
Zresztą ten film przeczy sobie w tak wielu aspektach, jeśli chodzi o charaktery bohaterów, że jasno widać różnice między wersjami scenariusza. Przykład: Przez większość czasu Maximus ciągle ględzi że chce rzucić wojsko żeby kochać pole i orać żonę, że dla niego nie liczy się polityka, że nie chce w niej uczestniczyć, że walczy bo musi, ale tak naprawdę pragnie spokoju. A pod koniec - kiedy zabija kolesia, który SPALIŁ I POWIESIŁ JEGO DZIECKO - co robi? Wygłasza mowę o wolności. Ale... Skąd? Jak? Czemu? No dobra, oddanie władzy senatowi było życzeniem Aureliusza, ale facet właśnie przeżył najbardziej emocjonalny, najbardziej osobisty moment w jego życiu, i mówi o polityce, która - jak sam twierdzi - go nie interesuje? Oczekiwałbym raczej, że powie coś w rodzaju "właśnie zginął morderca kobiet i dzieci", a nie "wolność, bracia, stars and stripes!". I nawet jeśli ta scena jest dokładnym odzwierciedleniem historii, to mam to gdzieś, bo sam FILM jej nie uzasadnia, tak samo jak tej z Commodusem.
A jego życzenie uwolnienia gladiatorów też z dupy. To znaczy ja rozumiem, że mógł o to poprosić ze względu na swoje doświadczenia, ale po pierwsze - teraz miało to małe znaczenie, po drugie - nie powinien tego uzasadniać prośbą Aureliusza, bo cesarz o nic takiego nie prosił, po trzecie - w związku na rolę niewolnictwa ta prośba nie powinna zostać spełniona.
Mamy więc dwie postaci: tchórza i intryganta, który w ostatniej scenie decyduje się na naprawdę głupią walkę twarzą w twarz, i apolitycznego domatora mszczącego rodzinę, który po udanej zemście skupia się na polityce. To się po prostu nie klei, choćbyście zaklinali rzeczywistość ile wlezie. Nieważne jaka była historia - prowadzenie tych postaci nie uzasadnia takiego ich zachowania. Walka C64 z Maximusem nie była kolejną z rzędu - czymś kontrowersyjnym, ale tak naprawdę normalnym dla cesarza. Informacja podana przez Gieferga tylko potwierdza, że scenarzyści chcieli wrzucić zbyt wiele do jednego worka.
Wiem, że jak ktoś lubi jakiś film, to każdą głupotę będzie bronił własną piersią, i prędzej się zesracie niż przyznacie mi rację. Spoko - rozumiem to. Może wam to nie przeszkadzać, możecie po prostu uważać zakończenie jako dobre zamknięcie epickiej historii. Luzik - nie przeszkadza mi to, nie chcę zmieniać waszych poglądów, po prostu wyrazić swój. Jak dla mnie końcówka Gladiatora to po prostu typowy przykład hollywoodzkiego przegięcia pały, jest zbyt głupia, zbyt naiwna i zbyt nieuzasadniona żebym mógł ją kupić. To końcówka Zabójczej broni x10. Tak samo jak nienawidzę tej bezdennie głupiej walki na piąchy w otoczeniu połowy miejskich policjantów, tak samo idiotyczna wydaje mi się walka cesarza z niewolnikiem. Wam się może podobać, mnie nie. Koniec.
13-02-2011, 10:13
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Sorry za dwa posty naraz - znowu błąd wyskoczył. I na dodatek nie mogę żadnego z nich usunąć.
13-02-2011, 10:15
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Po 1 - zdaje się, że wczesniej w trakcie filmu była gdzieś scena jak to Commodus ćwiczy walkę z kilkoma przeciwnikami.
Po 2 - tak więc umie walczyć, ale owszem, jest tchórzem, więc przed przystąpieniem do walki robi coś co w jego mniemaniu zapewni mu zwycięstwo.
Po 3 - Commodus jest mocno wkurwiony tym jaką popularnością cieszy się Maximus, sam by tak chciał więc uznaje, że jak go zaciuka na arenie to pokaże że to on jest debeściak. Akurat to mi całkowicie do tej postaci pasuje - żądza sławy i chwały nawet niezasłużonej.
W świetle powyższego - nie mam najmniejszego nawet problemu z Commodusem walczącym na arenie, bo w takiej postaci jak zaprezentowano pasuje to do: "nie mam ani odwagi, ani mądrości, ale jestem ambitny"
Cytat:Sam nie jest nimi ani trochę zainteresowany, nie emocjonuje się, ani myśli o zejściu i walczeniu.
No nie wiem, coś mi się kojarzy scena w której Kommodus ogląda igrzyska i robi miny które na pewno nie kojarzyły się z brakiem zainteresowania, no ale może coś źle pamiętam, dawno nie widziałem.
PS. czekam aż zjedziesz Braveheart :grin:
13-02-2011, 10:52
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No, bo ocena 9/10 i krytyka jednej sceny to wręcz zmiażdżenie filmu.
13-02-2011, 12:27
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military, przede wszystkim nie porównuj sytuacji mającej miejsce w starożytności do współczesności!!! Inne czasy, inni ludzie, inne wartości, inne wszystko.
military napisał(a):9/10
I bardzo dobrze, inaczej byś mi się mocno naraził
13-02-2011, 12:29
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Cytat:W ID4 masz jasno powiedziane: prezydent to weteran wojny w Wietnamie
W ID4 prezydent to nie weteran wojny w Wietnamie. Pomyliły Ci się postacie. Prezydent walczył w Zatoce, weteranem z Wietnamu był pijaczek Russell Casse.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
13-02-2011, 14:03
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,585
Liczba wątków: 30
military napisał(a):EMO-CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO
To wtedy ( ja o dacie wpostania filmu ) ta "subkultura" była tak rozpowszechniona, że wzorowana tą postac na niej ? Nie sadze.
military napisał(a):CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO (emo na dodatek) BIJE SIĘ W KOLOSEUM Z NIEWOLNIKIEM.
Moja odpowiedż :
1. " Upadek cesarstwa rzymskiego (1964 )"
i ta ważniejsza , trzymaj się , teraz ramy :
2. "Urządzał krwawe igrzyska, podczas których nawet sam występował jako gladiator."
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
13-02-2011, 14:34
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
Sorry military, ale trochę podszedłeś emo do fabuły, i sądzę, że przewijałeś sceny gdzie rozmawiali. Gladiator ma mocną fabułę, a zachowanie Commodusa wynika z jej wielu wątków i nie ma tam za grosz przekłamania. Pragnął pokonać Maximusa, gdyż tylko to - i nic więcej - zabiło by mit jego niezwyciężalności, czyniąc tym samym cesarza większym, niż niewolnik (w sensie waleczności). Poszedłby w niepamięć, pan gladiator, i tyle. Wiedząc, że szanse ma nikłe, zrobił co zrobił, a jak się skończyło to wiemy.
loading podpis...
13-02-2011, 15:07
Nadkomisarz
Liczba postów: 218
Liczba wątków: 0
Cytat:No, bo ocena 9/10 i krytyka jednej sceny to wręcz zmiażdżenie filmu.
Z Twojego wywodu wynika, że to cały film jest do d... a nie tylko zakończenie.
Cały łańcuszek przyczynowo skutkowy prowadzący do zakończenia jest przez Ciebie: niezrozumiały/przewinąłeś kilka scen/nie zrozumiałeś co mówili/kij tam wie co jeszcze - co jasno wynika z Twoich odpowiedzi na wyjaśnienia, bardzo konkretne nawet, forumowiczów.
Oczywiście respektuje fakt, że film może Ci się nie podobać. Aczkolwiek nie pisz proszę, że forumowicze miotają się w wyjaśnieniach i film przeczy sam sobie, jeżeli sam jedziesz po fundamentach scenariusza w kilku długich postach a dajesz mu 9/10, nie wiem co tym chcesz osiągnąć? Większy "szacun na dzielni" bo wygłaszasz takie odważne, niepopularne i sprzeczne ( kupa ale 9/10 ) opinie o filmach uwielbianych przez większość?
Zresztą sorry za posta i tak już widzę ludzie wypisali właściwie wszystko, ale jestem na kacu i się zdenerwowałem ( chociaż tekst o Obamie mnie rozbawił, nie wiem czy nie powinien trafić na mistrzów czy inne demotywatory)
13-02-2011, 19:41
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Zauważ że cała moja krytyka filmu wynika z ostatniej sceny. Gdyby nie ta walka, w zasadzie nie podobałby mi się tylko Phoenix (no bo jak dla mnie facet przegiął, i to ostro, np. w scenie zabójstwa Aureliusza). Moim zdaniem ostatnia scena po prostu nie pasuje do reszty, przeczy temu co zostało ustalone. Jak ją zobaczyłem (a ogladałem Gladiatora po 10-letniej przerwie), pomyślałem "ło kurna, ale to amerykańskie". Momentalnie skojarzyło mi się z Zabójczą bronią. Mimo wszystko oczekiwałem ambitniejszego zakończenia.
A poza tym film jest w pytę. Historia prosta, ale satysfakcjonująca, pokazana w taki sposób że nawet dziś szczęka opada. Gdyby nie CGI-panorama Rzymu w kilku ujęciach, powiedziałbym że ma idealne efekty specjalne.
14-02-2011, 10:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
A ja bym powiedział, że CGI-panoramy Rzymu to największa wizualna nędza "Gladiatora". W prawym dolnym rogu ekranu brakowało tylko obracającego się logo 3D Max Studio. I odpierwiastkuj się z łaski swej nieuczasenaj od zakończenia-arcydzieła, jakim jest finał LW, ok? :)
14-02-2011, 10:29
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
W LW to akceptuję, bo to lata osiemdziesiąte - wtedy takie rzeczy uchodziły.
A teraz czas zabrać się za Królestwo niebieskie w wersji dir cut. Coś czuję, że to będzie najlepszy z historycznych filmów Scotta.
14-02-2011, 10:49
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
No jeżeli tak na to spojrzeć, to rzeczywiście - może być najlepszy ;)
14-02-2011, 10:50
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Czy KoH 1dvd w "złotej kolekcji" od Imperiala to dir cut?
14-02-2011, 10:54
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Nie. Dir Cuta w wydaniu PL dostac to mission impossible, raz że na pewno bedziesz musiał przepłacić, dwa że i tak dostaniesz wydanie pozbawione dwóch płyt z dodatkami.
14-02-2011, 11:06
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gieferg: dzięki za odpowiedź. Masz rację. Nawet taniej jednopłytówki w wersji kinowej nie opłaca się kupować - właśnie zamówiłem z Amazona ofoliowaną wersję 4dvd za 5 funtów.
14-02-2011, 11:15
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
I bardzo słusznie <ok>
14-02-2011, 11:16
Nowy
Liczba postów: 58
Liczba wątków: 1
Lepiej nie uczyć się historii z filmów Scotta, bo mają sporo błędów. Ciekawe to widowiska, chociaż sceny walki wręcz w filmach historycznych lepiej wychodzą np Gibsonowi. Za to Scott ładnie robi ukazanie całego obrazu bitwy - oblężenie Jerozolimy, bitwa w Germanii. Filmu o angielskim łuczniku jeszcze nie widziałem i boje się go, słysząc, że jest jeszcze bardziej naszpikowany wpadkami niż "Królestwo niebieskie".
Jeżeli filmy Ridley'a odniosły kiedykolwiek sukces, była to bardziej zasługa ludzi jakich zatrudniono w filmie do zrobienia efektów, zdjeć, muzyki, odegrania kluczowych ról. I oglądając jego filmy mam takie wrażenie, że gdyby zabrakło jednego z tych kluczowych elementów, które ciągną film w góre, byłby to zwykły przeciętniak, którego nie chce się oglądać drugi raz.
18-02-2011, 21:44
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Cytat:Lepiej nie uczyć się historii z filmów Scotta, bo mają sporo błędów
Nie wiem o jakich błędach piszesz (bo zarówno błędów jak i celowych zmian jest w tych filmach cała masa), ale wszystkie tego typu filmy historyczne są historycne tylko z nazwy. Tak samo Gladiator, tak samo Braveheart, tak samo cała reszta.
18-02-2011, 21:47
|