Final Destination (Oszukać Przeznaczenie) 1 - 6
#1
Ostateczne rozwiązanie.

Cieszy mnie ta seria (podobnie jak seria "Piły"). Nie dlatego, że jest specjalnie wybitna ale dlatego, że brakowało takiej serii "wysokobudżetowych", kinowych horrorów, które budują nową markę.
Lata 70 i 80. miały swoje, które kończyły w lepszy czy gorszy sposób (zazwyczaj - wprost na dvd). W 90tych nie powstało chyba nic.
A tu jest dosyć świeżo i udało się utrzymać równy poziom, przez kilka filmów.

[Obrazek: Poster_All_Final_Destination.jpg]


Final Destination
Schemat każdej części opiera się na tym samym motywie:
Grupa osób unika śmierci, w zbiorowej katastrofie (tutaj "samolotu"), bo jedna z niedoszłych ofiar ma sen, wizję, przeczucie i "ratuje" ich przed... jak się okazuje nieuniknionym. Bo ocaleni nie mieli przeżyć, ich przeznaczeniem było spotkać Śmierć a ta, oszukana, zaczyna "polować" na uciekinierów.

Świetny pomysł, który całkiem nieźle sprawdza się w praktyce. Nie ma zabójcy w masce, nie ma duchów, nie ma demonów, potworów. Jest śmierć. Nie z kosą i w kapturze ale jako bezosobowa siła czy energia, dopełniająca sprawiedliwości.

Jako, ze to pierwowzór to dodaje z gwiazdkę do ogólnej oceny. Za minus można przyjąć, że sceny egzekucji są mniej efektowne niż w kolejnych częściach. Ale widocznie nie można mieć wszystkiego.
8/10

Final Destination 2
Tym razem karambol na drodze. Jedyna pełna kontynuacja cz.1, która właściwie jedzie na tym samych schemacie ale twórcy zaczynają bardziej kombinować, momentami zbliżając się do komedii. Od połowy, zaczyna się psuć - wchodzi durny motyw, mikro-wizji co 5 minut i nowy-stary irytujący bohater. Ale sceny śmierci są chyba najrówniejsze z całej serii.
6+/10

Najlepszy (najzabawniejszy i/lub najbardziej brutalny) zgon:

Final Destination 3
Całkiem nowa historia (praktycznie niepowiązana z poprzednimi) - tutaj licealistów ginących w wesołym miasteczku. Powtórka z 1. części ale bardziej stonowana niż dwójka (chyba zorientowali się, ze poszli tam "za daleko"), "ciągłe wizje" wywalono i zastąpiono je... zdjęciami. Nie można też nie docenić głównej bohaterki:

[Obrazek: 425207-bigthumbnail.jpg]

Ciekawy dodatek przychodzi z wydaniem dvd/BD:
Interaktywna wersja filmu
, gdzie alternatywne sceny wybiera się podczas seansu. Abstrahuję od tego, że chyba wszystkie są gorsze niż te z kinowej edycji. Ale i tak bardzo fajny bajer. Szczególnie, że nie wszyscy muszą zginąć w ostatecznej wersji filmu.
7/10

Najlepszy (najzabawniejszy i/lub najbardziej brutalny) zgon:
[Obrazek: 457115876_f4b4b1c509.jpg]


The Final Destination 3D
Najgorsza część. Sklecono chyba tylko pod 3D: ciągle coś wystaje z ekranu, leci w widza. Najkrótsza, najbardziej wtórna i chyba niczym nie powiązana z innymi część. Zawiera też ch***wy motyw z części 2. czyli "wizje na zawołanie" i nagromadzenie nędznego CGI.
4/10

Najlepszy (najzabawniejszy i/lub najbardziej brutalny) zgon:

Final Destination 5
Zdecydowanie lepsze niż kiepskie TFD 3D (choć denne CGI powtórzone). Powrót do klimatu 1. części - bardziej surowo, nie ma "mrugania okiem" ale bohaterowie dosyć nijacy i sceny śmierci, w większości też niespecjalne.
7-/10

Najlepszy (najzabawniejszy i/lub najbardziej brutalny) zgon:

Najlepsze otwarcie: FD 2
najlepsze zamknięcie: FD 3 & FD 5 (wiadomo czemu)

I przypomnienie - spoilerki

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#2
Ciepło wspominam jedynkę - w miarę świeży pomysł, klimat, niepewność, w miarę sympatyczne postacia, jest chemia, jest impreza i fajnie się to oglądało.

Dwójka - prolog. Potem można wyłączyć, choć dobry był jeszcze myk z poduszką powietrzną.

Trójki chyba nie dałem rady skończyć. Czwórki nie oglądałem. No, a z piątki obejrzałem tylko gimnastyczny zgon, który mówi wszystko o tej serii - jest tak koszmarnie idiotyczna, że łatwo zrozumieć jeśli kogoś fascynuje. Tym kimś jednak nie jestem.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Jedynka naprawdę fajna, czuć klimat lat 90 w tej produkcji + twarze młodych aktorów z tego okresu.

Dwójka całkiem niezła, z genialnym prologiem, po którym zawsze kiedy jadę za ciężarówką z drzewem, zmieniam pas ;)

reszty nie widziałem, ewentualnie fragmentami, ale nie mam potrzeby, żeby do tego wrócić, natomiast do 1 i 2 chętnie

Odpowiedz
#4
Ktoś wpadł na całkiem świeży pomysł w przypadku zarysu fabuły, ale zabrakło już tej świeżości przy poszczególnych zgonach. No może pierwsza część mogłaby się pod tym względem jeszcze bronić, ale każda następna leci na łeb jak gimnastyczka z 5-tki. Z braku pomysłów zaczęto tak naciągać fizykę, że stało się to nieoglądalne. Jak coś ma się odbijać to się odbija jak piłeczka, mimo że jest w rzeczywistości niesprężyste i ciężkie, a jak coś ma zmiażdżyć człowieka to miażdży, choć by było mięciutkie jak kaczuszka i masą nie przekraczało 5 kg. Niby mamy do czynienia z interwencją samej Śmierci, ale wydawało mi się, że jej rolą w tej serii miało być naciąganie prawdopodobieństwa pod realizację swoich planów, a nie robienie sobie jaj z Newtona, czy Hooka...

Dwójkę pierwszy raz zobaczyłem w autokarze na wycieczce do Włoch. No, może "zobaczyłem" to niewłaściwe słowo. Po wizji na autostradzie wszyscy uczestnicy zgodnie zdecydowali, że chcą oglądać inny film ;)

Odpowiedz
#5
(08-10-2013, 03:25)Mefisto napisał(a): Trójki chyba nie dałem rady skończyć.

Też tak miałem za 1 razem. Ledwo obejrzałem. Poprawa nastąpiła, przy 2, 3 seansie.

(08-10-2013, 03:25)Mefisto napisał(a): No, a z piątki obejrzałem tylko gimnastyczny zgon, który mówi wszystko o tej serii - jest tak koszmarnie idiotyczna, że łatwo zrozumieć jeśli kogoś fascynuje. Tym kimś jednak nie jestem.

Ależ czemu idiotyczna? Przecież już od 2. części te filmy ogląda się jak komedię. Twórcy właściwie prześcigają się, w jak najzabawniejszym uśmiercaniu. To tak jak z Jasonem, któremu kibicujesz, żeby porozwalał te zakute łby :)

A jeśli 5. oglądasz całą to sporo zyskuje.

(08-10-2013, 10:00)tchopz napisał(a): ...Niby mamy do czynienia z interwencją samej Śmierci, ale wydawało mi się, że jej rolą w tej serii miało być naciąganie prawdopodobieństwa pod realizację swoich planów, a nie robienie sobie jaj z Newtona, czy Hooka...

Tu się, po części, zgadzam. Niektóre zgony i splot okoliczności, do nich prowadzących, czasami jest zbyt przegięty.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#6
(08-10-2013, 03:25)Mefisto napisał(a): Dwójka - prolog. Potem można wyłączyć, choć dobry był jeszcze myk z poduszką powietrzną.

W dwójce były mega dobre zgony. Poszuka powietrzna, szyba, przecięcie przez drut kolczasty :) fabularnie za cholerę nie wiem o co tam chodziło. Laska z 1 części siedziała w psychiatryku i ktoś z nowej ekipy ją wyciągnał tak?

Odpowiedz
#7
A ja będę obstawał przy tym, że już w dwójce zaczyna się parada bzdur.
Edyta: obstawiał/obstawał... Obstawiać to ja sobie mogę w zakładach bukmacherskich.

Odpowiedz
#8
Dlatego jedynka miała, moim zdaniem, najfajniejsze sceny śmierci i była najbardziej niepokojąca. Z jednej strony nie było wiadomo co do końca się stanie, ale z drugiej można było mieć pewność, że będzie to coś względnie "zwyczajnego".

Od FD2 można się było natomiast spodziewać absolutnie wszystkiego - włącznie z tym, że komuś eksploduje rower z powodu zbyt gwałtownego uderzenia w krawężnik.

Odpowiedz
#9
Moja stycznośc z tą serią ogranicza się do jednego, imprezowego double feature jedynki i dwójki gdzieś bodajże w 2005 roku. Z pozostałych tylko sceny śmierci obejrzałem na YT i tyle.

Przeszkadzało mi własnie to, że zamiast zgonów pomysłowych, odjechanych, ale możliwych, były jakieś głupoty.

Odpowiedz
#10
(08-10-2013, 12:19)shamar napisał(a): Ależ czemu idiotyczna? Przecież już od 2. części te filmy ogląda się jak komedię.

Ale w drugiej części idzie jeszcze uwierzyć w te zgony, jest też jakieś napięcie (scena u dentysty - małe mistrzostwo). Potem robi się z tego taki Jackass, czyli co głupszego można wymyślić? Nie dla mnie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#11
FD1 - 5/10
FD2 - 3/10
FD3 -2/10
FD4 - 1/10 Sądząc po budżecie (poziom efektów, obsada, scenariusz pisany chyba na bieżąco na planie na podstawie szablonu z poprzednich części) miała to być produkcja straight to dvd, ale ktoś pomyślał żeby zrobić to w 3D i o zgrozo postanowiono że będzie to film kinowy. Wyszła niezamierzona (?) parodia serii, z irytującymi 3D wtrętami które mają akurat tyle samo sensu, co cały film.
FD5 - widziałem tylko początek. Enough is enough!

Kiedyś jedynka wydawała mi się bardzo dobra, ale sequele mi ją zepsuły. Obszerne fragmenty które - po latach - widziałem w TV były nazbyt kiczowate, ale i tak oceniam ją najwyżej, bo pomysł zrealizowany jest mimo wszystko w jeszcze dość świeży, momentami klimatyczny sposób.

Sequele to już zwykłe chałtury oparte na tym samym scenariuszu - zmieniają się tylko imiona postaci (totalnych kretynów oczywiście), wszystkie kluczowe wydarzenia i sekwencje śmierci rozmieszczone są niemal co do minuty, schemat goni schemat.

Odpowiedz
#12
Obejrzyj FD 5 bo ma fajny twist ;)

Nie wiem, co się tak czepiacie, ze sequele to "jedno i to samo".
A takie "Piątek 13", "Halloween" bardzo się różniły? Przecież tak to wygląda z seriami horrorów - w miarę oryginalna cz. 1 a dalej już ten sam schemat.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#13
(08-10-2013, 23:50)shamar napisał(a): A takie "Piątek 13", "Halloween" bardzo się różniły?

Trochę się różniły - polecam zajrzeć do działu o sequelach :)
Poza tym tamte serie, to też jeden shit, w którym warty uwagi jest tak naprawdę jeden, góra dwa filmy, a resztę można podpalić jak wysiądzie ogrzewanie :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Final Destination 5

Tak jak poprzednio, znowu ten sam scenariusz tylko że ze zmienionymi imionami niesamowicie nudnych postaci zagranych przez drewniane kloce, rozmieszczone co do minuty zgony, Tony Todd który nie wiadomo po co wpadł na plan i wybałuszanie oczu "OMG giniemy w kolejności z mojej wizji nieeeeeee chce umierać!". Końcówka jest tak przewidywalna, że pozostaje tylko wzruszyć ramionami, albo i bezradnie rozłożyć ręce jako komentarz dla głupoty głównego bohatera, który nie zorientował się o co chodzi chociaż dwa metry od niego ktoś wydziera się, że samolot wybuchnie.

2/10

PS. Jest w tym filmie chyba najbardziej dosłowny, a przy tym absolutnie kretyński, bezsensowny foreshadowing z jakim się spotkałem. Na początku filmu, na pogrzebie, reporterka mówi o ocalałych, że ich przyszłość jest niepewna. Ummm... WHAT?

Odpowiedz
#15
Jaki jest ten szamarowy "fajny twist" z piątki?

Odpowiedz
#16
Zdradziłem go w ostatnim zdaniu :)


Odpowiedz
#17
Ale podejrzewam, że nie zadali sobie trudu, żeby umieścić akcję w 2000, czy w którym tam roku kręcono jedynkę, i korzystają z nowoczesnych urządzeń, samochodów, telefonów...?

Odpowiedz
#18
No właśnie nie ma gadania o fejsie i twitterze co już samo w sobie jest podejrzane, ale telefony owszem są archaiczne (z klapkami - yuck!), a samochody? Nie znam się za bardzo, ale internet podpowiada, że w kilku miejscach dali plamę: http://www.imcdb.org/movie_1622979-Final-Destination-5.html

Odpowiedz
#19
Wow, jestem pod bardzo delikatnym wrażeniem.

Odpowiedz
#20
Jedynka niezbyt zapadła mi się w pamięć. Ale wspominano dobry koncept i powiew świeżości w tym gatunku. I zaskoczył mnie pościg za głównym bohaterem z podejrzenia o morderstwa kumpli (chyba). W sumie powinienem sobie przypomnieć. Oceny nie dam.

Co innego trójka, którą pierwszą (dwójki nie widziałem) widziałem z serii. Podobał mi się myk z zdjęciami sugerującymi los naszych frajerów, to fabuła wydawała mieć ręce i nogi. No i nie była taka zła. Takie 7/10.

Na czwórce byłem ze znajomymi w kinie. Głupie, "wizje" następnych śmierci zrobione specjalnie dla 3D, właściwie oprócz prologu, dziadem-artystą i przyssania w basenie nuemal nic nie pamiętam. Nawet zabawny był moment, gdy szli na film, który leciał w 3D :). 4/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości