Flaebag (BBC)
#1
[Obrazek: fleabag-cryingposter.jpg?token=3OJfTW8kc...qbn%2Bw%3D]

FLEABAG - brytyjska mini seria od Amazonu, prawdziwa perełka. Ostra dawka cynizmu, wulgaryzmów, chamstwa i ogólnego drobnomieszczaństwa.
Fleabag (nie usłyszycie jej imienia przez całą serię) niedawno doświadczyła traumy. Ten serial, na podstawie sztuki, pokazuje jak sobie z nią radzi. A radzi sobie średnio.
Dużo już widzieliśmy produkcji o żalu, poczuciu winy, ruszaniu do przodu, etc. Banały. Przefiltrowane jednak przez usta przebojowej Phoebe Walter Bridge, nieustannie łamiącej 4tą ścianę z maestrią i wyczuciem godnym Franka Underwooda (ze znacznie większą częstotliwością) brzmią zabawnie, w miarę nowatorsko i inteligentnie. Produkcja w bardzo fajny sposób używa flashbacków, mieszając z chronologią, zwiększając tym emocjonalne kopy kilku scen. Zwykle przychodzą one kilka minut później, gdy właściwie zdajesz sobie sprawę do czego doszło. 
Kilka razy parsknąłem śmiechem (to znacznie bardziej comedy niż dramedy, nawet o tak poważnym temacie), bo nie brak tu brytyjskich typowo absurdów, krytyki mocno na czasie i realistycznego spojrzenia w kobiecy umysł. Jestem po 4 odcinkach i POLECAM gorąco. 

Pierwsza scena serialu:




Inny, przykładowy clip:





Jak lubicie np. Peep Show czy inne inteligentne brytyjskie sitcomy, łapcie śmiało, ale tak samo polecam ludziom którzy szukają czegoś co na poważnie (w miarę :) ) podejdzie do tematu straty, żalu i poczucia winy.

Odpowiedz
#2
(16-03-2019, 09:38)f.lamer napisał(a): nie pomaga też pomysł na fabułę która jest w zasadzie zapętlonym szeregiem spotkań/rozmów bohatera: praca, psychoanalityk, dom opieki, cmentarz, narkoman. powtórzyć. powtórzyć. powtórzyć...

Dokładnie. Fabuły tu w zasadzie nie ma w ogóle. Jedyny "wątek", który jako tako się rozwija to relacja z opiekunką ojca, ale chyba nie muszę pisać jak powierzchowne i nieprzekonujące to jest.

Cytat:z drugiej strony facet opisuje swoje małżeństwo jako najszczęśliwsze na świecie, a wszystkie sceny małżeńskie jakie ogląda widz to po prostu durne, irytujące pranki gervaisa. 
Dla mnie po pierwsze ładunek emocjonalny tutaj podobnie jak w tych nagraniach żony (a chyba trudno sobie wyobrazić coś bardziej dołującego) jest bardzo mały a po drugie, znowu, jest to ciągle to samo, różne wersje tego samego żartu. 

Przy okazji wpiszę się z trzema dużo lepszymi rzeczami, które niedawno widziałem.

A Very English Scandal - mini-seria od BBC. Przede wszystkim chyba najlepsza niekomediowa rola Hugh Granta. Pod tym względem duża niespodzianka. Nagrodzony Globem Whishaw też niezły, ale moim zdaniem to właśnie Grant bardziej tu zasłużył na uznanie. Poza tym dosyć oryginalna rzecz, przez większość czasu ciekawie bawi się formą miksując różne gatunki. Niezły humor. Najgorszy jest drugi z trzech odcinków, bo tam robi się trochę za bardzo głupkowato, ale za to w finale, głównie za sprawą Granta, dostajemy z kolei całkiem ciekawe spojrzenie na sprawy homoseksualistów z aktorskim highlightem w postaci rozmowy z obrońcą na korytarzu sądu.

Killing Eve - za wiele nie wiedziałem przed seansem. Tu aktorstwo trochę gorsze za to pozytywnie zaskoczyło mnie świeże podejście do tematu płatnego zabójcy. Jasne, jest sporo głupot i czym dalej, tym bardziej trzeba zawiesić niewiarę (na czele chyba z wydarzeniami na wsi), ale jest to cena, którą warto zapłacić za całkiem sympatyczną, oryginalną, dającą dużo zabawy rozrywkę. Na duży plus też bardzo fajny humor. Czekam na drugi sezon, chociaż mam obawę, że tu musi zacząć się już z dosyć absurdalnego poziomu i będzie trzeba brnąć w to jeszcze dalej.

Fleabag - wow! Myślałem, że sporo widziałem, ale chyba tak "alternatywnych" treści w mainstreamie jeszcze nie. Niby nie jest to jakoś mega wulgarne czy kontrowersyjne, ale jednak motywy takie jak anal bez ceregieli otwierający pierwszy odcinek i kolejne żarty z niego to coś, czego się nie spodziewałem. Plus też za tylko z pozoru typową zagubioną postać młodej niezależnej w dużym mieście a jednak daleką od klisz i banałów. Balansująca na granicy uroku a jednak niełatwa w polubieniu, co też rzadko w takim wydaniu się trafia wersji żeńskiej. Doceniam oryginalność, doceniam wulgarną bezpośredniość. Nie do końca wszystko mi się podobało. Odcinek w tym hotelu-ośrodku w całości dosyć słaby. Na plus też odtwórczyni głównej roli i autorka o w sumie całkiem uroczej urodzie, idealna do tej roli. Pewnie zadziałało to w drugą stronę - dopasowała postać do siebie. Tym większe uznanie za jej "popsucie". Łamanie czwartej ściany też bardzo udane. Tak to się robi panie Gervais. Podobno niedługo drugi sezon. Czekam.


Odpowiedz
#3
Fleabag to serial przecudowny. Dlatego Killing Eve bylo dla mnie ogromnym zawodem, bo też od Waller-Bridge. Fleabag oglądałem dwa razy i niedługo robie trzecią powtórkę - Killing Eve nie byłem w stanie przetrwać więcej niż pare odcinków. Super-cool płatna zabójczyni zachowująca się jak upośledzone dziecko jest tak irytujaca, że nie mogłem na nią patrzeć, a niestety stanowi ważną część serialu. Sandra Oh i jej bohaterka za to całkiem spoko. Co tam dalej? cisną pewnie dalej quasi-milosną relację-fascynację między główną bohaterką a zabojczynią, nie? odniosłem wrazenie, ze to jedyny ciekawy i oryginalny motyw w serialu jaki był przy wymyślaniu go, a potem już nie bylo wiadomo co robić, bo wszystko - w tych odcinkach, które widziałem (czyli do śmierci postaci w klubie chyba) - szło dość przewidywalnym torem. Strasznie rozciągnięta opowieść rozmywająca to, co mogło być najfajniejszym motywem. (Gdyby nie męczaća zabójczyni, jezu.)

Przy Fleabag jest IMO tylko jeden słabszy motyw, o którym piszesz, PropJoe, czyli odcinek na wyjeździe. Bardzo się dłuży.

Odpowiedz
#4
O fuck, nawet nie wiedziałem, że ona napisała też Killing Eve. Chyba się zakochałem. 

Są już jakieś materiały z drugiego sezonu Fleabag, ale daty premiery jeszcze chyba nie podali.


Ale zgadzam się, że Killing Eve dużo dużo słabsze. Dla mnie też zabójczyni to bardzo słaby element, nie wiem czy w dużej mierze nie przez aktorkę. Jak najbardziej rozumiem, że tylko przez nią mogłeś odpuścić dalsze oglądanie. Ale mi wiele elementów się podobało i jako trochę odmóżdżająca rozrywka sprawdziło się całkiem nieźle. 

Cytat:Co tam dalej? cisną pewnie dalej quasi-milosną relację-fascynację między główną bohaterką a zabojczynią, nie? odniosłem wrazenie, ze to jedyny ciekawy i oryginalny motyw w serialu jaki był przy wymyślaniu go, a potem już nie bylo wiadomo co robić, bo wszystko - w tych odcinkach, które widziałem (czyli do śmierci postaci w klubie chyba) - szło dość przewidywalnym torem.
Tak, to najlepszy, najbardziej oryginalny motyw. Jego rozpisaniem byłem w miarę usatysfakcjonowany. Ale własnie na ciągnięcie go w drugim sezonie, a zapewne to nastąpi, nie widzę już za wiele potencjału. Bardzo się zdziwię, jeśli znajdą na to jakiś dobry pomysł, bo już w pierwszym czym dalej, tym bardziej to było naciągane.

Edit: aaaaa drugi sezon Fleabag już się zaczął! Dwa odcinki już są!


Odpowiedz
#5
O kurna, najpierw czytam Twoj post i jestem w szoku, ze sa materialy z Fleabag 2, a potem widze, ze juz dwa odcinki. WTF :D Ekstra. Ale poczekam chyba aż będzie całość. Tylko dziwne, bo pamietam jak Phoebe mowila, ze chce odejsc od lamania czwartej sciany chyba, a widzę, że jest. No nic, jaram się.

Odpowiedz
#6
Też się bardzo zdziwiłem. Pierwszy sezon obejrzałem jednego dnia z miesiąc temu. Jakieś dwa tygodnie temu czytałem zapowiedzi drugiego (może stare) a teraz skumałem dzięki komentarzowi pod jednym z tych wklejonych wyżej materiałów: I absolutely adore this tv show. The second series has been incredible so far. :D Pięknie. Wątpię, żebym doczekał całości. Wieczorem pewnie odpalę te 2 pierwsze.


Odpowiedz
#7
2x01 Fleabag to absolutne mistrzostwo - od scenariusza, przez muzykę, tempo, wszystko tam gra! I jaki Scott sympatyczny! Drugi nieznacznie gorszy, jakiś taki bez pomysłu trochę mi się wydawał mimo ze główny motyw w odcinku bardzo zabawny na papierze i cringowy tak jak lubie.



Aaa, a Killing Eve jest na podstawie książek, Phoebe tylko adaptowała je na podstawy scenariusza.

Odpowiedz
#8
Snuffer, Crov, ktokolwiek - jak tam obejrzeliście drugi sezon Fleabag? Ja jestem zachwycony. Nie wiem czy nie zrobię powtórki od początku, ale pierwsze wrażenie jest takie, że drugi jeszcze lepszy niż pierwszy. Jeszcze lepiej napisany, przede wszystkim bardziej przemyślany, skupiony na konkrecie. Pierwszy czasami bywał trochę chaotyczny, jakby autorka do końca nie mogła zdecydować się co jest sednem tej postaci i historii i na przykład wątek najbardziej dramatyczny (przyjaciółka) był wrzucony trochę z dupy. Niby powinien emocjonalnie dominować nad resztą, ale nie za bardzo był pomysł co z nim zrobić. 

Dwójka to od początku do końca właściwie jeden główny soczysty wątek. Całość świetnie napisana. Konsekwentnie nie gorzej zagrana i wyreżyserowana. Nawet najbardziej wydawało by się oczywisty i wyeksploatowany motyw, czyli łamanie czwartej ściany wykorzystany tu jest jeszcze lepiej. Po HoC wydawało mi się, że nieprędko ktoś odważy się to skopiować a tym bardziej, że można coś fajnego i świeżego z tym zrobić. I o ile po pierwszym sezonie Fleabag, HoC wydało się marną imitacją, w drugim dzięki genialnemu w swej prostocie pomysłowi na zabawę z tym motywem oraz mam wrażenie jeszcze lepszemu aktorstwu i pewności z jaką bohaterka to robi jest jeszcze lepiej.

Drugi sezon to 10/10 i mój ścisły serialowy top. W kategorii komedia najlepsze co widziałem od dawna. Czekam na kolejny projekt Waller-Bridge.


Odpowiedz
#9
Potwierdzam. Chce przygotowac jakis widełomateriał o flibag, ale nie wiem kiedy. Drugi sezon mega dobry, Scott swietny i relacja jego postaci z Fleabag również. Gdzies tam ociera się o klisze, ale Waller-Bridge jest tego świadoma i, kiedy ją znosi na zakręcie to ładnie z tego wychodzi mocno trzymając ręce na kierownicy.

Czy lepszy niż jedynka? Nie wiem, chce sobie ją odświeżyć niedługo.

Mam jednak niedosyt, bo nie czuję tutaj szczególnej puenty, a jedynie mały krok w inna stronę. To też ma sens, ale brakuje mi czegoś więcej na domknięcie.

Odpowiedz
#10
(03-05-2019, 22:04)Crov napisał(a): Potwierdzam. Chce przygotowac jakis widełomateriał o flibag, ale nie wiem kiedy. Drugi sezon mega dobry, Scott swietny i relacja jego postaci z Fleabag również. Gdzies tam ociera się o klisze, ale Waller-Bridge jest tego świadoma i, kiedy ją znosi na zakręcie to ładnie z tego wychodzi mocno trzymając ręce na kierownicy.

Czy lepszy niż jedynka? Nie wiem, chce sobie ją odświeżyć niedługo.

Mam jednak niedosyt, bo nie czuję tutaj szczególnej puenty, a jedynie mały krok w inna stronę. To też ma sens, ale brakuje mi czegoś więcej na domknięcie.

Dla mnie właśnie brak puenty jest trochę właśnie taką ucieczką od kliszy. Czy w pełni udaną a nie tylko taką za bardzo samoświadomą w stylu "a specjalnie to tak rozegram, żeby było jaka to nie jestem przewrotna i super, ale w sumie nie mam lepszego pomysłu"? Czy pozostawia uczucie niedosytu. Może. Nie wiem. Pewnie tak. Ale co w sumie masz na myśli? Całość? Zakończenie? :D Dla mnie tak jest ok. 

Daj znać jak coś nagrasz, żebym nie przegapił. Bardzo chętnie obejrzę, posłucham. Tylko błagam, nie próbuj w nim naśladować łamania czwartej ściany! ;) Albo spróbuj. Albo jednak nie.


Odpowiedz
#11
(03-05-2019, 22:16)PropJoe napisał(a): Dla mnie właśnie brak puenty jest trochę właśnie taką ucieczką od kliszy. Czy w pełni udaną a nie tylko taką za bardzo samoświadomą w stylu "a specjalnie to tak rozegram, żeby było jaka to nie jestem przewrotna i super, ale w sumie nie mam lepszego pomysłu"? Czy pozostawia uczucie niedosytu. Może. Nie wiem. Pewnie tak. Ale co w sumie masz na myśli? Całość? Zakończenie? :D Co by nie pozostawiało. Dla mnie tak jest ok.
Mam na mysli Zakończenie. Brakuje mi w nim czegoś więcej podsumowującego tę historię. Wygląda jakby po prostu miał być następny sezon. Dostajemy jakieś skrawki przeżyć Fleabag, jakąś myśl dlaczego jest jaka jest, ale brakuje mi czegoś więcej. Nie musi to być nic bombastycznego. I nie chodzi mi nawet o ostanie sceny odcinka, bo tam minimalizm mi się podoba, ale resztę odcinka. Nie czuje, że to ostatni odcinek, a nie na przykład trzeci.

Nie wiem, może po obejrzeniu całości drugi raz będzie to dla mnie lepsze zakonczenie. Na tę chwilę mam niedosyt.

Cytat:Daj znać jak coś nagrasz, żebym nie przegapił. Bardzo chętnie obejrzę, posłucham. Tylko błagam, nie próbuj w nim naśladować łamania czwartej ściany! ;) Albo spróbuj. Albo jednak nie.
Dam. ;) Będzie pretensjonalnie i egzaltowanie! A czy będzie łamanie czwartej sciany? I tak zawsze gadam do kamery, wiec coz. ;p

Odpowiedz
#12
(03-05-2019, 22:26)Crov napisał(a):
(03-05-2019, 22:16)PropJoe napisał(a): Dla mnie właśnie brak puenty jest trochę właśnie taką ucieczką od kliszy. Czy w pełni udaną a nie tylko taką za bardzo samoświadomą w stylu "a specjalnie to tak rozegram, żeby było jaka to nie jestem przewrotna i super, ale w sumie nie mam lepszego pomysłu"? Czy pozostawia uczucie niedosytu. Może. Nie wiem. Pewnie tak. Ale co w sumie masz na myśli? Całość? Zakończenie? :D Co by nie pozostawiało. Dla mnie tak jest ok.
Mam na mysli Zakończenie. Brakuje mi w nim czegoś więcej podsumowującego tę historię. 
A nie, dla mnie zakończenie jest ok. Tzn. rozumiem Twój problem z nim, ale ja to kupuje też jako, powiedzmy, całkiem "życiowe". 


Cytat:Dam. ;) Będzie pretensjonalnie i egzaltowanie! A czy będzie łamanie czwartej sciany? I tak zawsze gadam do kamery, wiec coz. ;p
W tym mógłbyś nie gadać do kamery poza momentami, w których gadasz do kamery łamiąc czwartą ścianę! 


Odpowiedz
#13
Yep, również zachwycony. Potwierdzam Wasze (któregoś z Was? Chyba obu) przekonanie ze 2x01 zdecydowanie najlepszym odcinkiem serialu. Scott swietny, mega mnie ucieszył odcinek z retrospekcjami (fajnie poukładał kilka spraw), wątek siostry i jej męża - cudo, bałem się pójścia tu w banał ale wyszło bardzo realistycznie mimo pewnej dozy patosu w końcówce. Ucieszył mnie również powrót bankiera (między pierwszym a drugim sezonem pokochałem aktora w Outnumbered), no i samo zakończenie mi zagrało idealnie. Fleabag wydoroślała w jakimś stopniu i tyle, zarówno serial jak i bohaterka. Jeszcze coś tam miała rzucić, ale nie, wystarczy. Trzeciego sezonu ma nie być, chyba ze autorka wpadnie na równie ciekawy pomysł.

No i właśnie, całe główny wątek tego sezonu to coś z czym się nie spotkałem w kulturze żeby było tak pomysłowo zrealizowane - ogromna w tym zasługa Scotta, cholernie byłem zainwestowany w postać i w perypetie. A, z lekkim recapem to można oglądać bez znajomosci jedynki. Współlokator podpatrywał 2x01 a potem oglądał ze mną cały 2, mocno zachwycony.

Odpowiedz
#14
O co chodzi z tym "Fleabag" na Prime? Chciałem sobie obejrzeć (aktualnie oglądam tam "Wspaniałą panią Maisel" i jestem zachwycony, normalnie Allen w najlepszym wydaniu - wczoraj obejrzałem odcinek w kurorcie letnim i to była absolutna petarda - klimat, humor, wydarzenia, aktorstwo 10/10 ten epizod) po Waszych recenzjach, ale widzę, że jest tylko jeden sezon, a powinny być dwa. Mam tylko bonusy.

Niech jakaś dobra dusza, która widziała Fleabag założy może temat. Trochę postów napłodziliście, fajnie jakby były w jednym miejscu.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#15
Drugi Fleabag był już na BBC a na Prime wchodzi dopiero 17. maja. A temat można by wydzielić swoją drogą, chociaż nie wiem ile więcej jesteśmy w stanie pogadać. 
 


Odpowiedz
#16
Ja jestem po czterech odcinkach pierwszego sezonu - ogólnie spoko, ale raczej daleko mi do zachwytów. Pierwszy odcinek był wręcz ciężki w oglądaniu i z trudem się zmusiłem, żeby odpalić drugi, ale potem było lepiej, aczkolwiek nie widze w tym nic wiecej, niż kolejną tragikomedie, z humorem chybił/trafił i szybko powszedniejącym (a momentami wręcz irytującym) zabiegiem łamania czwartej ściany.

Odpowiedz
#17
Jeśli mnie pamięć nie myli to sam przerwałem oglądanie pierwszego odcinka jakoś chyba po premierze. 

Biorąc pod uwagę ilość i długość odcinków ja bym sugerował nawet zmuszenie się do oglądania. Mam takie poczucie, że pierwszy sezon może rzeczywiście trochę irytować momentami. Drugi jest już dużo "łatwiejszy" w odbiorze i może warto się przemęczyć, dać szansę. Jeśli miałbyś zrezygnować całkowicie to jakimś rozwiązaniem jest też zaczęcie od drugiego.

No, ale jeśli irytuje cię łamanie czwartej ściany to tu nie widzę specjalnie nadziei. 


Odpowiedz
#18
Nie no, pierwszą serię dokończe na pewno i dam szanse drugiej, zwlaszcza po tylu pozytywnych opiniach, zarówno tutaj, jak i ogólnie w internecie. Generalnie to dość sympatyczna rzecz, a główną bohaterkę łatwo polubić, przede wszystkim dzięki dobrej roli Waller-Bridge. Plus mam słabość do takich szczerych, osobistych seriali (vide Louie, Atlanta czy Peep Show), a ten zdecydowanie do takich należy, ale jak mówie - żadna to rewelacja, ot przyjemny zapychacz czasu.

Co do czwartej ściany - ogólnie nie lubie tego zabiegu w kinie, jeśli jest czymś więcej, niż pojedyńczym elementem, a nie wazną częścią całości (m.in: przez to olałem HoC), chociaż tutaj irytowało mnie to głównie w pierwszym odcinku, ale tam irytowało mnie prawie wszystko. :) Potem było wplatane o wiele naturalniej i zabawniej, takze w sumie nie robie z tego jakiegoś wielkiego zarzutu.

Odpowiedz
#19
Nie no jak lubisz Louie, Atlantę, łatwo polubić bohaterkę i pasuje ci rola Waller-Bridge to nie za bardzo wiem co mogło pójść nie tak. Oglądaj dalej. Stawiam, że zachwycony może nie będziesz, ale po drugim sezonie zdziwię się, jeśli nie podbijesz oceny chociaż trochę. 

Ja tam dobrze zrobione łamanie czwartek ściany lubię a tu uważam, że jest świetne, głównie dlatego, że podparte dobrym scenariuszem, aktorstwem i montażem. 


Odpowiedz
#20
Ja również odbiłem się od pierwszego odcinka Fleabag, bo po dobrych opiniach pomyślałem, że nadrobię. Nie był jakiś zły, ale odstawiłem go na półki "do obejrzenia kiedyś jak się lepsze seriale skończą"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości