Red Crow
Liczba postów: 12,698
Liczba wątków: 50
(08-05-2019, 16:29)PropJoe napisał(a): Nie no jak lubisz Louie, Atlantę, łatwo polubić bohaterkę i pasuje ci rola Waller-Bridge to nie za bardzo wiem co mogło pójść nie tak. Oglądaj dalej. Stawiam, że zachwycony może nie będziesz, ale po drugim sezonie zdziwię się, jeśli nie podbijesz oceny chociaż trochę.
Ja tam dobrze zrobione łamanie czwartek ściany lubię a tu uważam, że jest świetne, głównie dlatego, że podparte dobrym scenariuszem, aktorstwem i montażem.
Odcinki 5 oraz 6 bardzo dobre - w tym serialu sceny z rodziną wypadają póki co najlepiej, a Olivia Colman świetnie gra odpychającą macochę. Poza tym lubię sceny takich awkwardowych lunchy, ostatnią tak dobrą widziałem chyba w "Kidding". Zakończenie sezonu również bardzo ładne, dramatyzm wziął górę nad komizmem (chociaż przyznaje, że serial od początku jest dość zbalansowany pod tym względem) i od razu zrobiło się ciekawiej. Drugi sezon ogarnę pewnie jakoś na dniach.
PS. Można spokojnie wydzielić temat.
08-05-2019, 20:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-05-2019, 20:42 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,572
Liczba wątków: 148
Dobra, otwieram temat bo była spora rozmowa w temacie "Epizod butelkowy". Warto przenieść.
Sam właśnie zacząłem, jestem na 3 odcinku. Nie odbiłem się, ale nie powiem - ten serial ma w sobie coś odpychającego, ale jednocześnie przyciągającego co sprawia, że chce odpalić kolejny odcinek.
Ten koleś na przykład. No tak mnie irytuje niesamowicie, że w jakimś stopniu go lubię. To jakiś chyba serialowy syndrom sztokholmski :D
A burzenie czwartej ściany bardzo ok :)
Pisałem o Fleabag w 2016 8)
Sorry, przez to i wrzucenie tych innych postów temat lekko chaotyczny sie zrobi.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
13-05-2019, 22:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-05-2019, 12:57 przez Snuffer.)
.
Liczba postów: 27,864
Liczba wątków: 62
Jednak łyknąłem w jeden wieczór pierwszy sezon, nie jest to zły serial, powiem nawet że warto znać, ale moim ulubionym absolutnie nie zostanie.
Główna bohaterka jest mocno irytująca, nie cierpię takich osobowości i gdybym poznał w prawdziwym życiu, to obróciłbym się na pięcie i poszedł w swoją stronę, ale muszę przyznać, że jako postać jest stworzona znakomicie, co chwila podczas oglądania wzdychałem/prychałem "hehe, no tak, takie są kobiety" :D gorzej że faceci są przedstawieni dosyć mocno stereotypowo, ale nie jest to duża wada.
Serial póki co traktuję jako popierdółkę, jednak szczerą, z pomysłem, dobrze zagraną. Generalnie jestem na tak. Zobaczę niedługo drugi sezon, zwłaszcza skoro twierdzicie, że nawet lepszy.
Czy tylko mnie niesamowicie wkurwia, że na Amazonie kolejny odcinek serialu włącza się 3 (!!!) sekundy po rozpoczęciu napisów? Wjeżdża fajna muza na zakończenie odcinka, a ja muszę panicznie rzucać się po pilota, bo zaraz mi włączą kolejny. Dodać do tego fakt, że parę razy mi zgubiło jakość obrazu i mamy powód dlaczego przeklinałem streaming pod nosem i marzyłem o płytce Blu Ray :p
22-05-2019, 00:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2019, 00:16 przez simek.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
No niestety, te 3 sekundy to jakas masakra.
22-05-2019, 16:37
.
Liczba postów: 27,864
Liczba wątków: 62
Drugi sezon obejrzany, całościowo jest raczej nawet lepiej niż w pierwszym, chociaż pierwsze sezon miał wielki atut w postaci "twistu" związanego ze śmiercią Boo - to był świetny pomysł na szkielet fabuły, a w tym sezonie mamy po prostu dalszy ciąg przygód Fleabag, który w takie formie można ciągnąć przez 7 kolejnych sezonów :P Drugi sezon w większości robią dialogi i aktorstwo, postaci - błyskotliwe, żywiołowe, energiczne, czasami nawet dosyć głębokie.
Coraz bardziej podoba mi się łamanie czwartej ściany (dostrzeganie tego przez księdza też), jednak szkoda, że wiele razy polega ono tylko na uniesieniu brwi albo uśmiechu głównej bohaterki - w kilku miejscach jest to zupełnie wystarczające, ale w wielu innych aż czekałem na jakiś jej fajny komentarz, a dostałem nic nie znaczący grymas twarzy.
Uwielbiam motyw ze spadającymi w kościele obrazami i tekst księdza po pierwszym razie "I love it when he does that!" :)
28-05-2019, 08:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2019, 11:13 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,843
Liczba wątków: 6
(28-05-2019, 08:19)simek napisał(a):
Uwielbiam motyw ze spadającymi w kościele obrazami i tekst księdza po pierwszym razie "I love it when he does that!" :)
Nie chciałem tego zdradzać wcześniej, ale skoro to zrobiłeś to napisze tylko, że to chyba mój ulubiony tekst/motyw z drugiego sezonu a może i całego serialu.
Momentów, kiedy...
ksiądz zauważa łamanie czwartej ściany też nie chciałem zdradzać a też mega fajnie to wyszło.
W ogóle podoba mi się podejście do wiary i taki "nieagresywny", zaskakująco serdeczny sposób żartowania z niej.
28-05-2019, 09:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-06-2019, 21:37 przez PropJoe.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Ja bym to jednak ospoilerował, panowie, bo w sumie szkoda zdradzać.
W motywie ksiedza bardzo bałem się, że
pójdą w księdza, który okazuje się być jednak strasznie napalony na nią później, ale całe szczęście to relacja bardziej złożona i nie zawiodłem się.
A Scott jest swietny w tej roli.
28-05-2019, 10:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2019, 10:40 przez Gal Anonim.)
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
muszę przyznać że na początku serial nie zrobił na mnie wrażenia. zbyt dużo było na początku grania seksualnymi przygodami i fiksacjami bohaterki. wątki rodzinne, które bardzo cenię, z pełną mocą pojawiały się dopiero później. pierwsza seria była rozchwiana narracyjnie i nie do końca było wiadomo ku czemu zmierza. stąd też istota traumy którą przeszła bohaterka nie całkiem mnie poruszyła.
za to drugi sezon jest dużo bardziej zwarty fabularnie i wychodzi mu to na dobre. oczywiście nie bez znaczenia jest że wracamy do postaci i relacji które są już nam znajome i dodajemy im jeszcze więcej głębi. propsuję wszystkie zabiegi związane z postacią księdza (lisy również!) która jest świetnie napisana i zagrana.
całość jak najbardziej polecam
tak że o.
15-07-2019, 09:22
.
Liczba postów: 27,864
Liczba wątków: 62
(15-07-2019, 09:22)f.lamer napisał(a): pierwsza seria była rozchwiana narracyjnie i nie do końca było wiadomo ku czemu zmierza.
Hm, no wszystko można pierwszemu sezonowi zarzucić, ale na pewno nie to, że nie wiadomo do czego zmierza, bo zmierza do sprawy bardzo konkretnej, czyli wyjaśnienia okoliczności śmierci Boo, które z kolei wyjaśniają, po części, czemu większość sezonu kręci się wokół seksu.
15-07-2019, 09:31
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
przykro mi, ale naprawdę nie odniosłem takiego wrażenia. jak pisałem, dla mnie najważniejsze były wątki rodzinne i cieszę się że zostały później należycie rozwinięte. a boo? przecież wiadomo że boo zginęła w wypadku i samo to jest dla fleabag dużą stratą. widz raczej nie oczekuje że to konkretne zdarzenie ma jakieś drugie dno. a gdy się to już okazuje to...
meh...
no, ale pisze za siebie. może zbyt rozproszony byłem watkami dotyczącymi przemówień obamy, wystających zębów, feminizmu, sprzątania mieszkania, seksu analnego, kleptomanii, weekendowych grup wsparcia oraz sztuki nowoczesnej. dlatego ta trauma sygnalizowana rwanym montażem, a wciśnięta między świnkę morską, figurkę dinozaura i odlew penisa jakoś traci dla mnie na znaczeniu
tak że o.
15-07-2019, 09:55
.
Liczba postów: 27,864
Liczba wątków: 62
Jasne, że różnie to można odbierać, co więcej - sam uważam (znając już całość tego wątku), że mogli to po prostu lepiej pokazać, no ale faktem jest, że śmierć Boo jest klamrą dla całego sezonu i w gruncie rzeczy o to w nim chodzi, że obserwujemy jak z poczuciem winy radzi sobie Fleabag, bo przecież nie chodzi o stratę jako taką, tylko o to, że Fleabag jest po prostu winna tej śmierci i zdrady przyjaciółki
15-07-2019, 10:09
|