Flash Gordon (1980)
#1
[Obrazek: flash-gordon-1980.jpg]

Pozytywny kicz. Inne określenie nie przychodzi mi do głowy. Cały film jest totalnie przegięty. Dialogi, scenografia, kostiumy, muzyka Queen. Wszystko, dosłownie W-S-Z-Y-S-T-K-O jest przerysowane, przekoloryzowane, po prostu przegięte.
Film powstał na podstawie komiksu i to widać zarówno w warstwie fabularnej jak i wizualnej. Fabuła jest prosta jak konstrukacja cepa i przewidywalna jednak obraz ten nadrabia pomysłowością poszczególnych scen. Postacie są jednowymiarowe, co jednak nie jest wadą, wręcz przeciwnie, dodaje całości uroku.
Jest to typowy przykład filmu który albo się bardzo lubi i chętnie do niego wraca albo nienawidzi i każda minuta jest torturą.
A, i nie można nie wspomnieć o pieczołowitości wykonania, o tandecie nie ma tu mowy, oraz o gwiazdorskiej obsadzie. Nazwiska takie jak Ornella Muti, Timothy Dalton, Topol czy Max von Sydow mówią same za siebie.

Już w pierwszych minutach widać że o poważnym sf możemy sobie w tym wypadku conajwyżej pomarzyć. Widać ekrany na których wyświetlane są przeróżne ziemskie kataklizmy a pod nimi przyciski z nazwami owych. "Erupcja wulkanu", "Trzęsienie ziemii", "Powódź" itd. Jakaś demoniczna ręka naciska co pewnien czas któryś z nich, a na danym ekranie pokazują się odczuwalne na ziemi skutki tego wyboru. Sługus złowrogiego Imperatora Minga (bo to właśnie on zabawia się przyciskami) pyta swego pana czy chce od razu unicestwić tę marną planete. "Najpierw się nimi chwilę pobawie"-odpowiada ten beznamiętnie.
Scena ta dobrze oddaje klimat całego filmu, dalej jest już tylko lepiej ;D

Całość zawsze kojarzyła mi się ze starszą o 12 lat Barbarellą, oba filmy łączy pewna "duchowa więź" którą można wyczuć w klimacie, z tym że we Flash'u jest więcej akcji a fabuła jest klarowniejsza. Jednak stylistyka pozostaje podobna : kicz w kosmosie okraszony szczyptą erotyki i kuriozalnych pomysłów. Osobiście Flasha Gordona uważam za swego rodzaju kontunuacje stlyu Barbarelli, ciekaw jestem czy tylko ja miałem takie odczucia.

Odpowiedz
#2
Pierwszy raz oglądałem jakoś w Boże Narodzenie 1991 jako 10-latek i wtedy zakochałem się w tym filmie. Sentyment pozostał mi do dziś więc Flash Gordon stoi sobie na mojej półce z DVD i od czasu do czasu po niego sięgam. Ostatnio dopatrzyłem się pewnych podobieństw do Gordona w innym relikcie lat 80-tych, którego w tamtych czasach nie dane mi było zobaczyć, mianowicie Masters of Universe z Dolphem Lundgrenem w roli He-Mana, jednak Flash z tej dwójki jest zdecydowanie lepszy, szkoda tylko że nie doczekał się kontynuacji.

Odpowiedz
#3
Kilka podobieńst się znajdzie jednak Master of Universe to nie ta liga, bardziej mi z resztą przypominał Beastmastera 2, też przenikają się dwa światy (fantasty i prawdziwy), podobni przypakowani blond bohaterowie, podobny klimat i podobny poziom.

Odpowiedz
#4
Flash aaahhh, saviour of the universe.... !!!

Flash aahhhh he save everyone of us !!!
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#5
Wczoraj odświeżyłem sobie "Flasha Gordona", którego ostatni raz oglądałem blisko 20, jeśli nie więcej lat temu na jedynce w sobotę o 20:10 :)
W sumie nie będę skupiał się na fabule - Flash ratuje świat z rąk złowrogiego Minga.
Co zdziwiło mnie w trakcie seansu, to mała obecność Queen. Są chyba tylko z dwie piosenki, jedna na początku i jedna w trakcie napisów, przy czym ta pierwsza została nieco przetworzona na rzecz finałowej sceny. Do tej pory myślałem, że jest ich więcej :0 a tu takie zaskoczenie.
Film zaś takie 7/10

Dodatkowym zaskoczeniem był jeszcze Tiomothy Dalton w roli Robin Hoo... tzn księcia Barina
[Obrazek: 381e2053b046028f73786f39a5da7e34.jpg]
Dobrze, w sumie, że "Flash..." poległ w kinach, inaczej nie byłoby najlepszego Bonda.

Obowiązkowo:

Odpowiedz
#6
Cytat: mała obecność Queen
WTF?

Obecność Queen nie polega na tym, że Mercury śpiewa, tylko na tym, że gra Queen, które robiło muzykę instrumentalną do filmu, a nie tylko piosenki.

https://en.wikipedia.org/wiki/Flash_Gordon_(soundtrack)

Mój ulubiony kawałek Queen z filmu (nie licząc głównego):


PS. akurat ostatnio się o Flashu rozpisałem:
https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-113-flash-gordon-1980

Odpowiedz
#7
Ta płyta Queen jest chyba jednoznacznie oceniana jako najgorsza w dyskografii. Ale nie dlatego, że muzyka jest na niej zła.
Dlatego, że pomysł bna ten soundtrack był ultrakretyński i do tej pory nikt go nie naprawił jakaś specjalną edycją
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#8
Taika Waititi pisze scenariusz nowego filmu.

https://collider.com/taika-waititi-flash-gordon-movie-live-action-new-details/

Odpowiedz
#9
Ja tam widziałem tylko te kultową wersję z lat 30. Chętnie zobaczyłbym wersję Taiki :D
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#10
Kultowa to jest ta z 80
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#11
Shamar, to że jesteś ignorantem nie znaczy że masz rację

- - -
Co do tej nowej wersji to już wiem, że będzie tak samo chybiona jak Thor Ragnarok gdzie stężenie sucharów całkowicie zabije dramaturgie
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#12
A nie jest?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#13
Oczywiście, że jest.

Flash Gordon od Taiki? Can't fuckin' wait.

Odpowiedz
#14
(02-08-2021, 12:19)shamar napisał(a): A nie jest?
Obie są. Kultowość wersji z lat 80tych nie umniejsza kultowości wersji z lat 30tych
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#15
Tylko ile osób dziś kojarzy wersję z lat 30? Ile osób ją widziało?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#16
W Polsce pewnie niewiele, ale w Stanach to żywa legenda, która inspirowała pokolenia twórców, czego o wersji z lat 80tych nie można raczej powiedzieć, mimo jej niewątpliwego statusu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#17
Oczywiście rozumiem gusta gusciki i zgadzam się z tym, że pozycja Flasha z lat 30 jako filmu kultowego i klasyka nie umniejsza w niczym kultowosci tego z lat 80 (którego fenomenu naprawdę do dziś nie jestem w stanie zrozumieć).

Jednakże jeżeli ktoś jest wielkim fanem sf, zwłaszcza tzw space opery, to Flash Gordon jest pozycja obowiązkowa do obejrzenia ;)

Kiedyś w wolnej chwili muszę rzucić okiem na jakąś inną produkcję z tego cyklu. Raz na ruski rok fajnie jest obejrzeć takiego pociesznego klasyka.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#18
Cytat:tego z lat 80 (którego fenomenu naprawdę do dziś nie jestem w stanie zrozumieć).



nie jestem w stanie zrozumieć niezrozumienia jego fenomenu. Do dzisiaj lubię bardziej i wracam częściej niż do Srałwarsów.


Tu jeszcze dodam, że powyższy kawałek zajebiście się sprawdza w pewnej scenie JL :>

Odpowiedz
#19
To jest akurat jeden z tych najlepszych przykładów ile roboty robi muzyka, piosenka w danym filmie.
A że takich przykładów niewiele...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#20
Powtórka po jakichś 25 latach. A moze i wiecej.
Pamietalem z tego filmu tylko przeKICZ, finalowe koszmarne latanie ludzi-jastrzebiow, "mecz" w sali i oczywiscie Ornellę.
Czesc rzeczy/ujec/tekstow przez znajonosc klipu do tytulowego kawalka i (ZJEBANĄ) ściezkę dzwiekową.
No i co... Jest tak samo KICZOWATO i kolorowe a final to niezmiennie męczarnia. Z drugiej strony jest to ten nostaligiczny klimat 80's, ktory juz nie wroci.

Ale nie bede nostaligiczny.

5+/10

PS: 3ci komiksowy film Daltona.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Popeye (1980) Maik 1 2,523 28-06-2015, 01:25
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości