Dużo pisze
Liczba postów: 399
Liczba wątków: 24
Taki temat do wypłakania się :] Może spełni rolę terapeutyczną ;) Słowo "frustracja" z pewnością nie jest obce polskim kinomanom i chyba warto utworzyć jakąś kloaczkę, w której będzie można wylać negatywne emocje ;)
Idę nieco na łatwiznę, bo poniższe zapiski pochodzą z moich wcześniejszych drobnych publikacji z lat 2004 i 2006. Ale ja ogólnie lubię sobie ułatwiać życie ;]
Zapraszam do dzielenia się własnymi frustracjami, tudzież miażdżenia krytyką moich niesłusznych spostrzeżeń :)
Bart AD 2004 napisał(a):Byłem w Kinepolis. Z reguły unikam multipleksów, ale miałem darmowe bilety. Na terenie kina kupiłem hot-doga i chciałem z nim wejść za bramkę. Nie zostałem wpuszczony, bo mógłbym poplamić siedzenie. Zaskoczyło mnie samo podejrzenie o chęć wejścia z hot-dogiem na salę kinową, ale mniejsza o to - wcisnąłem hot-doga przed bramką.
Za bramką sklepik Kinepolis sprzedaje popcorn, colę i nachos. Do nachos oczywiście ketchup. Okazuje się, że ketchup kupiony w sklepiku firmowym Kinepolis nie plami.
O wszystkim zapomniałem na filmie - dzięki kunsztowi Linklatera. Na szczęście w pobliżu nie było słychać chrupania popcornu. Film gorąco polecam. Sami domyślicie się tytułu.
***
Kto wymyślił sprzedawanie popcornu w kinie? Przynajmniej na niektóre filmy powinno się zabronić wnoszenia paszy.
***
"Eternal sunshine of the spotless mind" - "Zakochany bez pamięci". Znajdź dziesięć szczegółów różniących te dwa tytuły. Za takie tłumaczenia powinni jakoś karać. Nie mówię o karze śmierci, ale powinna być surowa. "Wieczne lśnienie nieskalanego umysłu" to widocznie zbyt trudny tytuł dla polskiego widza; poza tym nie ściągnąłby on do kina mas przekonanych, że idą na kolejną komedię romantyczną. Oszczędziłoby to jednak wielu zawodów: parka siedząca obok nas w kinie w pewnym momencie opuściła je ostentacyjnie, porzucając nawet niedojedzony chlewik z popcornem. Rejterada poprzedzona była żałosnym jękiem ładniejszej połowy owej parki: "Ja nie wiem o co chooodziii...".
Cóż - mogło być gorzej. Ponoć tłumacz Polsatu z "no hard feelings" zrobił kiedyś: "nie ma twardych uczuć".
A film oczywiście gorąco polecam.
Bart AD 2006 napisał(a):Niewiele rzeczy wkurza mnie tak, jak brak profesjonalizmu u ludzi, którzy chcą się zajmować jedną z dziedzin, jakie znam i lubię. Przykładami można tu, niestety, sypać jak z rękawa. Wypożyczalnie filmów na przykład. W jakiej przegródce znajdę "Króla komedii" z Robertem de Niro? W komediach, oczywiście. Rozumując w taki sposób "Straszny film" powinni umieszczać wśród horrorów. No przecież nazwa mówi wyraźnie, że straszny! Ale czego wymagać od kogoś, komu Poledouris kojarzy się jedynie z jakimś nowym wirusem.
Nic to - przyszły takie czasy, że można zebrać kolekcję całkiem niezłych filmów kupując pisemka za 10 złotych. Cieszyć się? Wręcz przeciwnie! Kiedy kupuję film, chcę mieć porządne wydanie i porządne dodatki. Tych dwóch istotnych rzeczy wydania gazetowe nie zapewnią. Po co mi film zapakowany w tandetną kopertę? Ja chcę się nim cieszyć latami i biorąc poprawkę na to z ochotą wyłożę większe pieniądze. Chcę się czegoś nowego dowiedzieć, obejrzeć wywiady i making-of. Zrezygnowałem z kupna wielu dobrych filmów, gdyż pozbawione były dodatków - a to już konkretna strata dla wydawcy. Nie chcę przy tym zakazać sprzedaży wydań gazetowych - chcę mieć wybór! Jeśli już wydawca jakiejś "Claudii" czy innej "Marie Claire" kupi prawa do czegoś w rodzaju "Pulp Fiction", to niech wyda chociaż małym nakładem wersję kolekcjonerską! Ba - doszło nawet do tego, że porządnych wydań niektórych polskich filmów trzeba szukać za granicą! "Hydrozagadka" wydana jest przyzwoicie, ale "Rejs" nie ma prawie żadnych dodatków, co już zakrawa na zdradę narodową. Dodam, że można film wydać porządnie i niedrogo - patrz "Gladiator": trzypłytowe wydanie za 75 złotych.
No i nieśmiertelne kina. Nie chcę już się czepiać jakości tłumaczeń, bo to zależy od dystrybutora. Czepię się tego, że musiałem wstać w sobotę przed południem, by móc pójść na "Ruchomy zamek Hauru" - bo dla kogoś, kto układa repertuar, każda animacja spoza Hollywood jest bajką dla dzieci, której nie puszcza się po godzinie 15:00. Nie miałem przy tym nawet cienia nadziei na wersję z napisami (mówię o Poznaniu!) - na szczęście dubbing był w tym przypadku całkiem niezły. To wciskanie dubbingu na siłę też mnie drażni niesamowicie - czy kinowi decydenci nie czytają opinii kinomanów w Internecie? Tylko jeden z trzech poznańskich multipleksów postarał się o nie okaleczone dubbingiem "Opowieści z Narni" (nie wiem, jak w mniejszych kinach). Widać szefostwo pozostałych nie odróżnia masełka Whizzo od martwego kraba.
No nie wytrzymam! Miało nie być o tłumaczeniach, ale napiszę chociaż o tych amatorskich ("nowa wizja napisów" - czarna wizja, jak już...). Wiadomo, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ale jak ktoś się już za coś bierze, to niech to zrobi chociaż poprawnie... Tymczasem większość "przekładów" dostępnych w Sieci to prace złe lub beznadziejne. Nieco mniej jest dobrych, bardzo dobre niemal niespotykane, a najmniej jest genialnych (bo to głównie te opracowane przeze mnie :P). Te najgorsze przekłady mają przeważnie na początku dopisek, który prowokuje zawsze to samo pytanie: "Czy autor przekładu jest idiotą, czy też nas ma za idiotów?". Ten dopisek brzmi: "tłumaczone ze słuchu". Jeśli autor nie potrafił w Necie odnaleźć scenariusza lub napisów w oryginalnym języku, to jest idiotą. Jeśli natomiast kłamie licząc na to, że owo kłamstwo usprawiedliwi miernotę przekładu, to nas ma za idiotów.
fb.com/bart.poznaniak
10-09-2007, 22:20
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Postanowiłem się też wyżalić:
Kod:
Nie chcieli mnie wpuścić na Apocalypto.
A film fajny.
:))
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
10-09-2007, 22:26
Nowy
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 0
Co do tych filmów z gazetami - prenumerujesz je czy co? Zależy ci na zobaczeniu jakiegoś filmu i nie masz specjalnych wymagań to kupujesz gazetę w kiosku, jak chcesz coś lepszego bierzesz nasto-płytowe wydanie z marketu - więc gdzie jest problem?
10-09-2007, 23:27
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
Bart napisał(a):Tymczasem większość "przekładów" dostępnych w Sieci to prace złe lub beznadziejne. Nieco mniej jest dobrych, bardzo dobre niemal niespotykane, a najmniej jest genialnych (bo to głównie te opracowane przeze mnie :P).
a możesz podać tytuły filmów, które tłumaczyłeś? bardzo chętnie zobaczę, jak sobie poradziłeś - takie skrzywienie zawodowe 8)
Bart napisał(a):Ten dopisek brzmi: "tłumaczone ze słuchu". Jeśli autor nie potrafił w Necie odnaleźć scenariusza lub napisów w oryginalnym języku, to jest idiotą. Jeśli natomiast kłamie licząc na to, że owo kłamstwo usprawiedliwi miernotę przekładu, to nas ma za idiotów.
są też inne wytłumaczenia;
1) często takie napisy pojawiają się w świeżutkich filmach, najczęściej chamsko nagrywanych spod pazuchy, więc w necie może jeszcze nie być potrzebnych materiałów
2) "tłumacz" był zbyt leniwy (:
3) "tłumacz" chciał się popisać swoją biegłością w znajomości języka
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
10-09-2007, 23:49
Dużo pisze
Liczba postów: 399
Liczba wątków: 24
soso napisał(a):Co do tych filmów z gazetami - prenumerujesz je czy co? Zależy ci na zobaczeniu jakiegoś filmu i nie masz specjalnych wymagań to kupujesz gazetę w kiosku, jak chcesz coś lepszego bierzesz nasto-płytowe wydanie z marketu - więc gdzie jest problem?
Problem tylko w tym, że jeśli gazetki nasyciły rynek, to tym ciężej o wydanie nastopłytowe. Dlaczego do dziś nie ma u nas porządnego wydania choćby Pulp Fiction? :>
Sana napisał(a):Bart napisał(a):Tymczasem większość "przekładów" dostępnych w Sieci to prace złe lub beznadziejne. Nieco mniej jest dobrych, bardzo dobre niemal niespotykane, a najmniej jest genialnych (bo to głównie te opracowane przeze mnie :P).
a możesz podać tytuły filmów, które tłumaczyłeś? bardzo chętnie zobaczę, jak sobie poradziłeś - takie skrzywienie zawodowe 8)
No to się wkopałem ;) Udało mi się sfinalizować jeden przekładzik (niech żyją studia! ;)), pracując nad którym miałem w pamięci tłumaczenie sporządzone przez Beksińskiego. Starałem się o nim zapomnieć, co pewnie nie wszędzie widać ;) ale generalnie chyba nie jest najgorzej.
http://napisy.info/napisy_info_53263.zip
:edit: Właśnie to sobie przejrzałem i widzę, że co nieco można by poprawić :] Ale "NOSaret" mi się podoba ;)
Cytat:Bart napisał(a):Ten dopisek brzmi: "tłumaczone ze słuchu". Jeśli autor nie potrafił w Necie odnaleźć scenariusza lub napisów w oryginalnym języku, to jest idiotą. Jeśli natomiast kłamie licząc na to, że owo kłamstwo usprawiedliwi miernotę przekładu, to nas ma za idiotów.
są też inne wytłumaczenia;
1) często takie napisy pojawiają się w świeżutkich filmach, najczęściej chamsko nagrywanych spod pazuchy, więc w necie może jeszcze nie być potrzebnych materiałów
To jedyne co jestem w stanie rozgrzeszyć :] Choć zdarzało mi się widywać tak ewidentne debilizmy, że autor przekładu pewnie i z językiem pisanym by sobie nie poradził...
Dodam, że od długiego już czasu w ramach samodoskonalenia staram się nie używać w ogóle napisów. Chociaż nie zawsze mi to wychodzi ;)
fb.com/bart.poznaniak
13-09-2007, 22:21
.
Liczba postów: 28,000
Liczba wątków: 62
W ramach samodoskonalenia się to polecam oglądanie filmów z angielskimi napisami, bo wtedy można zobaczyć jak okropnie można wypowiadać niektóre angielskie słowa. Czasami aktorzy tak bełkoczą, że nie wiem jakim cudem ich rodowicie amerykanie czy anglicy rozumieją. Niestety nie jest to przypadłość tylko zagranicznych produkcji, polscy aktorzy też potrafią tak mruczeć pod nosem, że muszę po kilka razy przewijać ich kwestie żeby zrozumieć o co im chodzi :?
12-10-2007, 18:43
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Zgadzam się z simkiem, dobrze jest oglądać filmy z angielskimi napisami, sama tak robię, głównie po to, żeby nie zapomnieć angielskiego.Skoro to temat o frustracjach to się też wyżalę 8) .Jestem maniaczką filmów animowanych,stara baba jestem ale cóż, takie skrzywienie, lubię i juz :lol: , problem w tym, że u nas w kinach praktycznie nie da się obejrzeć filmu animowanego z napisami, dodam jeszcze, że jestem zaciekłym wrogiem dubbingu, nie trawię po prostu.Czy w tej sytuacji nie ma innego wyjścia niż oglądanie kinówek bądź czekanie aż film wyjdzie na dvd?Do ciężkiej cholery,można chyba choć jeden seans zrobić z napisami,żeby człowiek mógł w spokoju obejrzeć, bez wrzeszczących bachorów i wysłuchiwania fatalnie dobranych polskich głosów :evil: .
28-11-2007, 13:22
.
Liczba postów: 28,000
Liczba wątków: 62
W kwesti napisów to po prostu nie ma rady, to decyzja dystrybutora i jak postanowi, że wysyła w Polskę 50 kopi z dubingiem to kina nic do tego nie mają. Bachorów da się uniknąć chodząc po prostu do mniejszych, studyjnych kin, bo tam ludzie przychodzą na film a nie do kina, więc jest odpowiednia atmosfera.
28-11-2007, 18:10
thug life
Liczba postów: 839
Liczba wątków: 8
Cytat:Byłem w Kinepolis. Z reguły unikam multipleksów, ale miałem darmowe bilety. Na terenie kina kupiłem hot-doga i chciałem z nim wejść za bramkę. Nie zostałem wpuszczony, bo mógłbym poplamić siedzenie. Zaskoczyło mnie samo podejrzenie o chęć wejścia z hot-dogiem na salę kinową, ale mniejsza o to - wcisnąłem hot-doga przed bramką.
Za bramką sklepik Kinepolis sprzedaje popcorn, colę i nachos. Do nachos oczywiście ketchup. Okazuje się, że ketchup kupiony w sklepiku firmowym Kinepolis nie plami.
Sprostuję to ponieważ pracuję w Kinepolis. To nie jest typowe kino - raczej centrum handlowe/rozrywkowe z multipleksem. Hot-doga kupiłeś pewnie w jakimś barze, który nie należy do Kinepolis (teraz Cinema City) a jedynie wynajmuje tam pomieszczenie.
Za bramkę można wejść tylko z produktami kupionymi w Kinepolis (teraz Cinema City). Wszystkie bary przed bramkami nie należą do kina.
I tutaj raczej nie chodziło o pobrudzenie siedzenia... ;-)
29-11-2007, 00:06
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Ojej, no po prostu można wejść jedynie z żarciem, które wy sprzedajecie, takie naciąganie dodatkowe kinomana :roll: ,kupić żarcie oprócz biletu(czytaj: wydać dodatkową kasę,żeby multipleks więcej zarobił).Ja najchętniej wprowadziłabym całkowity zakaz wnoszenia wszelkiego żarcia na salę kinową, rekwirowania komórek przed wejściem na salę kinową, i obowiązkowe kneblowanie dzieciarni poniżej 18 roku życia :twisted: :twisted: .
30-11-2007, 15:49
.
Liczba postów: 28,000
Liczba wątków: 62
Ej! Ludzie poniżej osiemnastki też potrafią oglądać filmy w spokoju! Chociaż kneblowanie mogłoby być intrygujące...
30-11-2007, 15:52
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
apropo napisow angielskich, skąd je zalatwiacie?? bo ja mam duzy problem ze znalezieniem napisow do filmow po ang szczerze mówiąc :) a znam sporo filmów które napisów polskich nie posiadają, a z mowy nie jestem w stanie wywnioskować wszystkiego jak film ma nieco trudniejsze słownictwo:)
30-11-2007, 17:32
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Oryginalne filmy na dvd prawie wszystkie mają napisy po angielsku 8) ,a jeśli chodzi o filmy ze źródeł ''alternatywnych'' :lol: to bez problemu można znaleźć napisy na stronach z napisami 8) , oczywiście też nie do wszystkich ale ja np. nie mam z tym problemu.
30-11-2007, 18:08
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
No akurat Warner/Galapagos prawie zawsze je usuwa :?
30-11-2007, 18:09
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
no kurde, bo ja mam np strasznie problemy ze znalezieniem jakichkolwiek napisów do filmów muzycznych (beatlesi, hard core logo itp...) co mi strasznie przeszkadza bo czesto ciezko zrozumiec o czym gadaja
30-11-2007, 18:42
.
Liczba postów: 28,000
Liczba wątków: 62
W moim przypadku to nie jest żadna zasada że oglądam z angielskimi napisami, po prostu kiedy są to włączam angielskie, a jak nie ma to polskie. Tak w ramach tego wątku, to znacie jakąś włąśnie anglojęzyczną stronę z napisami do filmów? Amerykańce przecież też ciągną z neta filmy to muszą coś takiego mieć(wiem, że im nie potrzeba napisów, ale chyba oglądają też nie swoje filmy i takie stronki im potrzebne).
30-11-2007, 22:57
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
EE, co Ty :) Widziałeś kiedyś żeby amerykanie oglądali film z napisami ?? Jak się pojawi jakiś interesujący dla nich film nieanglojęzyczny który chcieliby oglądnąć to kręcą remake i dopiero wtedy oglądają :twisted:
01-12-2007, 14:40
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
ale moze sa strony z napisami dla nieslyszacych:D? albo meksykanow?
01-12-2007, 14:46
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
hannibal napisał(a):EE, co Ty :) Widziałeś kiedyś żeby amerykanie oglądali film z napisami ?? Jak się pojawi jakiś interesujący dla nich film nieanglojęzyczny który chcieliby oglądnąć to kręcą remake i dopiero wtedy oglądają :twisted:
Pasja zarobiła w USA 370 mln dolarów.
01-12-2007, 17:35
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Wyjątki się zdarzają :wink: Teraz trochę ponarzekam, byłam we Wrocławiu w jednym z nowych Multikin i jestem totalnie zniesmaczona, nie dość, że seans był opóźniony jakieś 15min, to reklamy przed filmem trwały bite pół godziny jak nie więcej :evil: ,jeszcze przed żadnym seansem w żadnym kinie nie było tylu reklam, czy ja płacę za film czy za reklamy, które mogę sobie za darmo w domu pooglądać :evil: , cholerny świat.
01-12-2007, 18:12
|