![[Obrazek: Gamera-fly.jpg]](https://thegeekiary.com/wp-content/uploads/2020/08/Gamera-fly.jpg)
Temat, w którym prawdopodobnie tylko ja i kilka osób będę się wypowiadał. Jednak uznałem, że Gamera w swojej karierze miał trochę występów i szkoda, żeby zginął w zalewie krótkich piłek. A Godzilla średnio będzie patrzył na konkurencję w swoim wątku.
Drugi po Godzilli najbardziej znany filmowy gigantyczny potwór z Japonii. I oczywiście powstały na sukcesie tego pierwszego. Wpierw Gamera zaczynał jako knock-off Godzilli, potem znalazł się własną niszę w postaci bycia dobrym i walcząc z innymi potworami. Przy okazji seria stała się family friendly i niemal zawsze na pierwszym planie były irytujące gówniaki w przykrótkich szortach. Co by nie mówić o Godzilli, to nawet w najgorszych i infantylnych czasach rzadko na pierwszym planie był jakiś dzieciak.
A, że robię poprawioną wersję prelekcji o amerykańskich przeróbkach kaiju, to w końcu nadeszła okazja, by wreszcie obczaić gamerowy tytuł. I na pierwszy ogień idzie... pierwszy film.
Gamera (1965) - z Godzilli '54 film nie tylko zgapił czarno-białą taśmę. Główny potwór jest prehistorycznym gadem i olimpijskim pływakiem, którego zbudziły atomowe działania cudzoziemskiego państwa, i otrzymuje ksywkę od tutejszego straszydła z folkloru szlachetnych dzikusów gadem. Mamy wąsatego starszego magistra, któremu szkoda zabić potwora, bo przepadnie mu Nobel, plan usmażenia bestii elektrycznością spala się na panewce, jest atakowane Tokio prowaząc do wielu tragicznych śmierci, a potwór zostaje pokonany fantastyczno-naukową deus ex machiną. Jak Godzilla miał być krytyką ataków atomowych, tak Gamera zdaje być takową w przypadku zimnej wojny. Trochę więcej światowości, bo więcej kiepsko dukających białych statystów udających Nowe Jorki i wszystkie światowe gazety rozpisują o Gameli, a ten lata po całym świecie.
Dawno nie widziałem tak licho napisanych wątków ludzkich w filmie kaiju. Towarzyszący asystentka i reporter są bo są, bo typowe tropy w kinie kaiju. I aktorka gra tylko jedną miną. Wątek chłopca i rodziny w zasadzie do niczego nie prowadzi i nie eksploruje się faktu, że Gamera niekoniecznie musi być zły (i jest moment jak ten ratuje smarka przed śmiercią z wysokości). Tu też jest dzieciak, ale przynajmniej nie drze ryja, nie szczery głupio mordy i jednak mocno postacią drugoplanową. Zresztą młody ma pod górkę. Lekko pasjonuje się żółwiami, a jego własna rodzina zraża do pasji niby dla jego dobra i każe wyrzucić jego żółwia pod przekupstwem. Przecież to zaczątek tego, żeby dzieciak miał jakieś problemy psychiczne :P. Większość czasu wątku ludzkiego to bardziej wygląda jak nowofalowy film obyczajowy. Czasem kadry i ustawienia także przywodzą jakiś uznany europejski film z lat 60. Tu przyznam, że zdjęcia są dobre. Z kolei efekty specjalne całkiem niezłe, ale widać czasem zaczepione sznurki i palnik wydobywający się z mordy Gamery.
W sumie nie jest to jakiś tragiczny film i gorsze były niektóre były Toho z podobnego okresu (jak Varan czy Dogora). Ale trafia do kategorii zjadliwego przeciętniaczka. 6/10
07-07-2026, 23:56





