Dawno mnie tu nie było. I na szczęście, mam powód aby coś napisać. OST z Genezy... Jest takie coś w filmie, co sprawia, że po wyjściu film staje przed oczami, widać sceny, widać postaci, widać historię. Czasem jest to muzyka. W "Genezie...", po raz pierwszy od lat, zwróciłem uwagę na postękiwania w kadrach. Wpierw pomyślałem "sztuczny patos", ale w miarę upływu seansu, zobaczyłem muzykę ilustracyjną, ale nie tylko - coś świeżego, choć na poły wtórnego. Bo nie wiem, jak nazwać szarpanie na skrzypcach tak rytmiczne, że aż nudne? To już było - ale zwróciłem uwagę na jeszcze inny aspekt ścieżki - połączenie z obrazem. Film kreuje, bardzo stopniowo, pewien wizerunek. Toteż muzyka, na szczęście!, jest tego wizerunku uzupełnieniem.
Motyw przewodni (są dwa, choć zbieżne) został klasycznie rozpisany na trzy tempa. Każde odpowiada konkretnym scenom. Dużym akcentem smyczkowym podkreślona została akcja, natomiast bas stanowi tło uzupełniające. Z trzeciej odsłoy wypływa element mechaniczny, czyli dźwięki otoczenia wplecione w rytm. One spełniają tło. Całość przypomina mi klasykę, czyli najlepsiejszy OST z Polowania na Czerwony Październik w wykonaniu Basila Poledoriusa. Może nie jest tak przewrotny, tak zróżnicowany, nie mniej słucha się go doskonale. Tworzy wspaniałą kompozycję z obrazem, i taki OST właśnie jest w moim mniemaniu idealny.
Nie wystawię w tej chwili oceny - ale zapodam linka do kompilacji.
EDYTKA: Wpierw krótkie wyjaśnienie, bo trzeba. Mam na składzie 18 CD ze ściżkami (Howard Shore przewodzi). Zakochalem się onegdaj w OST z Avatara. Ciągle słucham OST z IML (wiem, kurfa, gupi jestem, ale to kocham), codzennie wysłuchuję OST z TRFów 1, na dobranoc słucham HftRO (znam na pamięć hymn), ale ta muzyka mnie zdominowała. Tak bardzo, że przerosła Splata z GwtPE. A, że gram sobie czasami, to już wiele zdziałała. RoftPoA rządzi. Serio. OSt jest kurfa genialny!!! Za to kocham kino!!!
Motyw przewodni (są dwa, choć zbieżne) został klasycznie rozpisany na trzy tempa. Każde odpowiada konkretnym scenom. Dużym akcentem smyczkowym podkreślona została akcja, natomiast bas stanowi tło uzupełniające. Z trzeciej odsłoy wypływa element mechaniczny, czyli dźwięki otoczenia wplecione w rytm. One spełniają tło. Całość przypomina mi klasykę, czyli najlepsiejszy OST z Polowania na Czerwony Październik w wykonaniu Basila Poledoriusa. Może nie jest tak przewrotny, tak zróżnicowany, nie mniej słucha się go doskonale. Tworzy wspaniałą kompozycję z obrazem, i taki OST właśnie jest w moim mniemaniu idealny.
Nie wystawię w tej chwili oceny - ale zapodam linka do kompilacji.
EDYTKA: Wpierw krótkie wyjaśnienie, bo trzeba. Mam na składzie 18 CD ze ściżkami (Howard Shore przewodzi). Zakochalem się onegdaj w OST z Avatara. Ciągle słucham OST z IML (wiem, kurfa, gupi jestem, ale to kocham), codzennie wysłuchuję OST z TRFów 1, na dobranoc słucham HftRO (znam na pamięć hymn), ale ta muzyka mnie zdominowała. Tak bardzo, że przerosła Splata z GwtPE. A, że gram sobie czasami, to już wiele zdziałała. RoftPoA rządzi. Serio. OSt jest kurfa genialny!!! Za to kocham kino!!!
loading podpis...
07-08-2011, 23:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-08-2011, 01:33 przez Martinipl.)





