Gry
ale jest bardziej rozbudowany, zróżnicowany i pomysłowy niż 99% tytułów obecnej generacji.

militarty, prima aprilis dopiero 1 kwietnia. Przecież DNF sklejano na prędce korzystając ze wszystkiego co obecne jest na rynku od czasu Call of Duty II z 2005 roku:

- regeneracja zdrowia jest? jest
- Quick Time Eventy są? są
- zabawa z fizyką jest? jest, na dodatek jest to fizyka skryptowana

Ta gra jest kupsztalem, ale kupsztalem zabawnym, bluźnierczym. Do pudełka z grą powinni dodawać piwo i pizzę, bo to te klimaty. Dla mnie jest jest rozczarowaniem w historii gier w ogóle, ale jest to rozczarowanie z uśmiechem bo nic udanego z tego łatania frankensteina (3 silniki - wystarczy porównać grafę na poszczególnych poziomach) nie mogło wyjść. DNF to kaprys. Gra miała wyjść w 2001 roku i wtedy byłby to tytuł na 10/10.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Nie chce mi się tłumaczyć - gdzieś tam pisałem recenzję. Owszem, jest regeneracja zdrowia, ale robić z tego ZARZUT?!?! Kiedy ten system ma 100% strzelanek?!

Rozbudowanie przejawia się w zróżnicowaniu poziomów, w przechodzeniu części z nich po zmniejszeniu, w łączeniu strzelanki korytarzowe z levelami z free roamingiem, z jazdą i lataniem różnymi pojazdami, w możliwości po prostu bawienia się na poziomach fabularnych, w zróżnicowaniu intensywności strzelania czy ogólnie sposobów rozgrywki, w masie ukrytych żartów, w pomysłowych broniaach, a wreszcie w tym, że NIGDY nie jesteś prowadzony za rączkę jak idiota. Tymczasem CoD, do którego śmiesz porównywać DNF, ma: poziomy w formie korytarza, dziesięć wskazówek na ekranie pokazujących gdzie iść, minimalny wpływ gracza na tempo czy sposób rozgrywki. CoD ma koncepcyjnie może z 5% zróżnicowania i rozbudowania Duke'a.

P.S.
Fizyka skryptowana? Oszalałeś?
BTW: najlepszy jest zarzut, że gra śmie mieć jakieś zagadki związane z fizyką, czy ogólnie zagadki. Jakie to passe, jakie w stylu HL2 (gniota przecież). Wiadomo, że gra AD2012 musi mieć prosty korytarz i respawnujących się przeciwników. Zagadki są dla debili.

Odpowiedz
Czy ja napisałem, że zabawa z fizyką jest wadą tej gry? Ja napisałem, że DNF nie jest w żaden sposób oryginalny, rozbudowany względen innych shooterów co usilnie próbowałeś przelać w poście powyższym ;)

Gra nie musi prowadzić za rączkę, bo jest liniowa do bólu, ma specjalnie aktywowane eventy i najważniejsze elementy otoczenia są podświetlane, żebyś ich nie przeoczył.

Free roaming? Czy ty w ogóle wiesz co to znaczy, czy może dla Ciebie dodatkowy korytarz z kiblami to już free roaming? ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Dla mnie level w knajpie, w których chodzisz gdzie chcesz i bawisz się czym chcesz, to jak najbardziej free roaming. A podświetlanie pewnych obiektów to też element dokładnie 100% fps-ów i czepianie się tego w DNF to... czepianie się.

Odpowiedz
Jako pierwszy chyba ograłeś tutaj ten dodatek. Nie jest taki lepszy od podstawki jak się o nim mówi? Ale to przez to, że przyjęło się o podstawce źle mówić. :P Dodać trzeba iż w wersji pecetowej w The Doctor Who Cloned Me można nosić 4 bronie. Sam DNF i mnie się podobał nawet jeśli widać po nim, że jest głównie krzyżówką HL 2 i CoD ( z naciskiem na 4 ) nie dorównująca widowiskowością obu wspomnianym a także samemu stareńkiemu DN3D. :P Tylko cóż z tego jak dobrze się na tym bawiłem. Staroszkolny styl z obowiązkowym bossem na końcu, włażeniem na platformy itp. jest podobnie miodny jak kiedyś tak jak do teraz miodnie się pyka w platformówki na C64 w stylu Giana Sisters. Może i z czasem wejdzie na osobistą listę niedocenianych FPS-ów obok Sina - najlepszą grę Diukopodobną ( czemu nie wznowią Sin: Episodes? ) czy z epoki Dooma Terminatora: Skynet.

Chciałbym kolejną część i Gearbox prawdopodobnie ją zrobi:

http://gry.wp.pl/wiadomosci/nowy-duke-nukem-kolejnym-projektem-gearbox,52842,1.html?ticket=5095557654390620%2FEnWcNW1JK%2FBAXsRrkTUST9xA%2FdfeBb2WYMMQfyHKe%2FdBZFDSm3D4ZEk0uj2tjypic16KxvtsspxeyFUW7Fl2NHaEPvumRjX2Q3Ri83QLjLfjeiHRwZRER%2BVtvDj%2Bmi%2F1r1ecmxEevooDCo8itfgnQ%3D%3D
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
(29-12-2012, 22:20)military napisał(a): Dla mnie level w knajpie, w których chodzisz gdzie chcesz i bawisz się czym chcesz, to jak najbardziej free roaming. A podświetlanie pewnych obiektów to też element dokładnie 100% fps-ów i czepianie się tego w DNF to... czepianie się.


Stary, ale takie levele to masz teraz w każdym FPSie, nawet z Metro 2033 masz poziomy, gdzie sobie chodzisz i gadasz z postaciami, dopóki nie ruszysz checkpointa. To nie jest free roam, tylko nieco bardziej otwarta struktura, która jest tylko wyjątkiem. Chcesz free roam to zagraj sobie w Saints Row, GTA, Prototype, czy Infamous.

I dalej nie rozumiesz, że nie czepiam się DNF ;) Ja czepiam się jedynie twoich słów o innowacyjności tego syfu. On nie jest ani odkrywczy, ani oryginalny. To sklejka wszystkich konceptów na rozgrywkę w fpsach z ostatniej dekady.

Powtórzę to jak mantrę - ta gra dostałaby 10/10 gdyby pojawiła się wtedy, kiedy miała się pojawić.

Joe Chip, również grałem w ten dodatek DLC. Fajny stuff, lepszy niż podstawka. I ma jakąś tam fabułę ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cytat:Stary, ale takie levele to masz teraz w każdym FPSie

Oprócz tych, które się dobrze sprzedają.:) A serio - oprócz Metra i DNF co jeszcze wymienisz?

OK, nadużyłem tego free roamingu, ale dzisiejsze gry tak ograniczają gracza, i są tak nastawione tylko na parcie przed siebie i strzelanie i absolutnie nic więcej, że ta odrobina swobody i WIARY W GRACZA, że znajdzie drogę sam, to dla mnie gigantyczna zaleta i naprawdę spore odstępstwo od aktualnej normy.

Zaś moje 10/10 to ocena za frajdę, jakiej mi DNF dostarczył. Za nic innego oceniać się nie powinno.

Dodatek to poziom w zasadzie ten sam co podstawka, tylko mniej zróżnicowany - za co moja niższa ocena.

Odpowiedz


Fuck you, Xbox :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Far Cry 3 W poprzednie części nie grałem, ale słyszałem dość niepochlebne opinie o drugiej, która po pewnym czasie zabijała przyjemność rozgrywki przez wszechobecną nudę. W przypadku trzeciej części - przy której spędziłem już 40 godzin i zamierzam spędzić jeszcze przynajmniej połowę tego (a i tak nie odnajdę pewnie nawet 1/3 sekretów, które wyspa w sobie kryje) - ani pierwiastka nudy nie uświadczyłem. Zawsze jest coś do roboty, do tego stopnia, że trudno się po prostu od gry oderwać. Mówię sobie: "a wyzwolę jeszcze jeden posterunek", ale kiedy już to zrobię odkrywają się nowe misje typu "bounty hunter", czy polowania na rzadkie zwierzęta. Każda z nich jest na swój sposób inna, każda stanowi odmiennego typu wyzwanie. Albo takie, skopiowane trochę z Asasynów, włażenie na maszty radiowe - droga na szczyt każdego z nich jest inna, za każdym razem nieco trudniejsza. Już o wszelkiego rodzaju wyścigach, transportach leków, konkurencjach strzeleckich, konkurencjach w rzucie nożem do celu, czy grach hazardowych, równie miodnych, co te w RDR, czy dynamicznych i czasem szalenie trudnych próbach Rakyat nie wspomnę. Albo wspomnę. Znaczy już wspomniałem. :)

Podoba mi się też cała ta eksploracja, poszukiwanie znajdziek, rozwój postaci i crafting. Podoba mi się możliwość prowadzenia rozgrywki we własnym stylu. Chcemy przejmować obozy w stylu Rambo? Spoko, mamy do tego odpowiednie narzędzia masowej zagłady. Chcemy robić to po cichu, w stylu Sama Fishera - da się i sprawia to cholernie dużo przyjemności. Ba, jest to tutaj nawet lepsze niż w Dishonored, czy nowym Hitmanie, choćby z tego powodu, że kiedy - na przykład - zdradzisz swoją pozycję niecelnym strzałem snajperskim, to wrogowie, owszem, wiedzą gdzie... byłeś i zasuwają w tym kierunku, ale masz szansę ich zgubić a nie robi się z tego, hm, Benny Hill, jak we wspomnianym Hitmenie - tam, gdzie byś nie poleciał po odkryciu, oni będą za Tobą zapierdzielali "ogonkiem"...

Misje fabularne też są fajne - są w fajny sposób zróżnicowane, a poza tym interesujące i świetnie zagrane. Postaci, z którymi się stykamy, po prostu wymiatają. Nie widziałem czegoś równie fajnego od czasu RDR. Minusem jednak są "przyjaciele", których w pierwszej części gry musimy odbić z rąk piratów - tak wkurwiającej grupy emo-ludków dawno już nie widziałem, ani w grach, ani w filmie i mam nadzieję nie oglądać nigdy więcej. Nawet nasza postać, mimo tego, że powoli staje się bardziej "tubylcza", podobnym do swoich kolegów i koleżanek zachowaniem i wyglądem cholernie czasem wkurza. Szczerze, ja się w pewnym stopniu cieszyłem nawet, kiedy jednego z tych pajaców... Nieważne :)

Grę polecam - sam kupiłem ją w zastępstwie nowego Asasyna, na którego się napalałem wcześniej, a podobno okazał się failem na miarę pierwszej części cyklu i nie żałuję (tzn. tego, że wziąłem Far Cry 3) ani jednego centa. Super gierka, po prostu.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Far Kraj 3 jest mega. Tyle. Naprawde świetna gra. Dawno nie chciało mi się grać w jakąś grę. Minus? Póki co wydaje się, że misje z zabójstwami na zlecenie są limitowane, a uwielbiam je. Tak samo, jak przejmowanie posterunków. Nie wiem, co będę robił, jak je skończe - zacząłbym grę od nowa, ale do odblokowania cichego zabijania opancerzonych przeciwników trzeba przejść 3/4 fabuły. :(

Zabijanie po cichu to sam miód. Wpadam z pistoletem z tłumikiem albo z łukiem, jeżeli trzeba, ale zwykle nożem eliminuję pojedyńczych żołnierzy. No i możliwość przyczepienia granatu do strzały... ekstra - wysadziłem helikopter strzelając z łuku. :)

Ta gra dała mi tę przyjemność ze skradania jakiej nie dał mi Hitman nowy. Choć to inny rodzaj skradania, ale cóż.

A co do sekretów - meh, nie chce mi się ich szukac. Relikwie nic nie dają, wiec je olewam. Zebralem tylko pięć czy sześć listów, by odblokować tanto zamiast maczety - jest silniejsze.

Odpowiedz
Crov napisał(a):...zacząłbym grę od nowa, ale do odblokowania cichego zabijania opancerzonych przeciwników trzeba przejść 3/4 fabuły. :(

Wcale nie. Ja miałem jeszcze przed przejściem na drugą wyspę (to jest wyspę Hoyta). Wystarczy tylko expić na misjach pobocznych, i wszystkich aktywnościach ile wlezie.

Crov napisał(a):ale zwykle nożem eliminuję pojedyńczych żołnierzy.

Najlepsze są kombosy, typu, eliminujesz gościa nożem, przyczepiasz do niego granat, dajesz mu kopa i rozwalasz kolejnych kilku. Albo podrzynasz jednemu gardło a potem rzucasz nożem w następnego, czy wyrywasz mu gnata z kabury, i rozpierdzielasz jego kolegów. Daje to dużo frajdy i wygląda widowiskowo.

Crov napisał(a):Relikwie nic nie dają, wiec je olewam.

Jak to nic nie dają? A pińcest expa, to nic? ;)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Zgadzam sie, Far Kraj 3 to zdecydowanie GOTY, dawno juz jakas gra nie dawlala mi przyjemnosci z samego chodzenia sobie i nic nie robienia. Jedyna rzecz do ktorej sie moge przyczepic to, ze dosyc szybko mozna sobie zrobic wszystkie bajery z upolowanych zwierzat. Czesc zwierzakow powinna byc dopiero na drugiej wyspie. Cala reszta natomiast na plus, no i sa cycki :)
Misja w ktorej musimy spalic pola marihuany poki co chyba jest moja ulubiona

Odpowiedz
(30-12-2012, 14:52)BezcelowyAlbatros napisał(a):
Crov napisał(a):...zacząłbym grę od nowa, ale do odblokowania cichego zabijania opancerzonych przeciwników trzeba przejść 3/4 fabuły. :(

Wcale nie. Ja miałem jeszcze przed przejściem na drugą wyspę (to jest wyspę Hoyta). Wystarczy tylko expić na misjach pobocznych, i wszystkich aktywnościach ile wlezie.
Mozliwosc tejkdałnu ciężopancernych pojawia się dopiero, gdy pociupciasz w fabule. Nawet jeśli da się inaczej, to i tak, z tego, co piszesz, trzeba w chu zapieprzac. Fajnie by bylo jakby gra pozwala zaczac gre z tymi umiejetnosciami od poczatku.

Cytat:
Crov napisał(a):Relikwie nic nie dają, wiec je olewam.

Jak to nic nie dają? A pińcest expa, to nic? ;)
Nic, kiedy masz dość expa na to, co chcesz odblokować. Zwłaszcza, że grając po cichu expa jest znacznie więcej (ot, za przejecie posterunku bez wykrycia 1500 xp - czyli sporo).


Odpowiedz
A, no i na plus też soundtrack. Kawałek skrillexa przy paleniu trawy to jedno (brakuje mi takich motywów w grach - tj. puszczania piosenek jako części ścieżki dźwiękowej, a nie tylko score), ale pojawia się też Die Antwoord w obozie Vaasa!
No i do tego idealnie gra współgra z soundtrackiem Dredda, który czasem sobie puszczam idąc na wyjebkę do obozu złych wojaków. :)

Odpowiedz
Bloodlines ukończony i mogę jednoznacznie stwierdzić, że była to jedna z najbardziej klimatycznych i satysfakcjonujących RPGowych przejażdżek z jakimi miałem do czynienia. Była również jedną z najbardziej wyczerpujących psychicznie, a składała się na to nie tylko miejscami creepy as fuck atmosfera, ale też poziom trudności, przez który musiałem sobie zrobić przerwę od tej gry. No ale siła klimatu dorównująca tej z pierwszego Deus Exa przyciągnęła mnie na nowo i nie pozwoliła ponownie się oderwać. Fascynująca giera.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Warzyniec... łelkom hołm, maj san! Wiadomo, to nie gra bez wad, ale zalety są tak wyraźne, że je przytłaczają i myśli się przede wszystkim o nich. Kim grałeś? Jak nie grałeś Malkavianinem to polecam drugie podejście właśnie nim.

Odpowiedz
[Obrazek: 5001d618bfc88_624_351.jpg]

Ostanią ukończoną przeze mnie produkcją był Deadlight i... jestem pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się logicznej platformówki z dobrą grafiką i zombiakami, krzątającymi się wokół, a dostałem bardzo dobrą platformówkę z niezwykle klimatyczną grafiką i ciągłym zagrożeniem ze strony nieumarłych kreatur.

Cały styl graficzny przypomina Limbo (jest jednak trójwymiarowa), zagadki nie są trudne, ale jest jedna rzecz która bardzo mi się spodobała - to chyba pierwsza gra o zombie, w której wspomniane potwory w liczbie większej od dwóch stanowią realne zagrożenie i pokonanie ich nastręcza wielu trudności.
Najlepszą bronią do walki z rzeczonymi stworami, oprócz ucieczki po dachach i mieszkaniach wyludnionego Seattle, jest wbicie przeciwnikowi w głowę topora, strzelić mu w nią z rewolweru lub strzelby (do których amunicja jest niezwykle ograniczona i często służy, do przestrzelenia kłódki w trudno dostępnych miejscach, więc trzeba oszczędzać) - tu także jest rzecz niezwykła - żeby zabić zombiaka, trzeba uszkodzić mózg, tak jak na większość produkcji zombie przystało (a gry jakoś o tym zapominają)

Historia także jest poprowadzona w bardzo ciekawy sposób - o wszystkim dowiadujemy się, albo z dziennika Randalla (głównego bohatera), albo z komiksowych wstawek między poszczególnymi etapami. Także zakończenie jest zrobione w interesujący sposób i na swój sposób szokuje, a alternatywny koniec dostępny po odblokowaniu gry w trybie "koszmar" wprawił mnie w osłupienie (zwłaszcza, że połączyłem go z kilkoma znajdźkami, przez co wydał mi się jeszcze bardziej logiczny)

Jakieś minusy? Oczywiście - długość gry. Przy powolnym przechodzeniu i napawaniu się postapokaliptycznymi widokami, gra starczy na jakieś 6 godzin, co nie jest jakimś tragicznym wynikiem, ale pozostawia uczucie niedosytu nie tyle w historii, ile w chęci poznania większej ilości świata tego uniwersum.
Także sterowanie na PC można zaliczyć jako minus - grę wyraźnie zrobiono pod grę na padzie (w końcu to produkcja przeniesiona z konsoli) i na klawiaturze gra się średnio wygodnie (zwłaszcza w sekwencjach, kiedy trzeba uciekać i używać kilku klawiszy jednocześnie)

Tak czy owak, polecam nie tylko fanom produkcji o zombie - 8/10

Odpowiedz
Crov - pocinałem Ventrue, bo to rasa przywódców, a ja cierpię na manię wielkości. Wybór ten skopał mi dupę, gdy przemierzając kanały musiałem odnaleźć drogę do leża Nosferatu. Byłem tam ledwo ciepły, bez krwi, dookoła pełno szczurów, a ja się mogę tylko na nie patrzeć, bo moja rasa pije tylko HQ blood. Ale przerwę zrobiłem sobie po Bachu.

Czemu polecasz Malkavianina?
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Bo Malkavianie to szaleńcy. :) Początkowo Troika chciała, by w zależności od rasy gracz miał inne opcje dialogowe (a przynajmniej styl dialogów), niestety Activision poganiało i ostało się to tylko przy Malkavach (jakieś szczątki pozostały przy innych rasach, ale nie na taką samą skalę). Kiedy grasz tym klanem, Twoja postać wysławia się w osobliwy sposób, przy tym często od innych postaci, z którymi rozmawiasz usłyszysz uwagi na temat twoich odchyłów. No i możesz m.in. pogadać ze znakiem STOPu i telewizorem. :) Jeżeli wsiąkłeś w klimat gry to polecam.



Aha, zacząłem drugi plejtru Far Kraja 3. I wada, która boli?

To je jak Maks Pejn Czy. Tutaj przerywnika nie przewiniesz!

Odpowiedz
Tylko że w Maksie przewiniesz przerywnik jak już level się załaduje, czyli zwykle w połowie możesz już przeskoczyć. Możesz traktować przerywniki jak loading screen.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
6 gości