02-02-2014, 23:38
|
Gry
|
|
Gejmplej się nie zmienia - jest taki sam: po sznurku, plazmid/vigor, szczelaj, przeciwnicy, nuda. Bleeee. Ale, ze cytat na poczatku to tak, jak najbardziej i oczywiscie celowe. Znajac fabule mi to nie przeszkadza osobiscie, takze tu tez moge Mierzwiaka uspokoić. Ale gejmplej caly czas slaby. Lepiej obejrzec te gre na jutubie - jest nawet odpowiedni filmik skupiajacy się na fabule.
To tym razem ja się źle wyraziłem :P. Chodziło mi o to, że początek wygląda jak wygląda - względnie powoli, po sznurku, za kolejnymi odniesieniami do oryginalnego BioShocka. Plus całe to średnio-subtelne zarysowywanie sytuacji politycznej i społecznej w Columbii.
Od spotkania z Liz zmieniają się nieco tempo i narracja, chociaż sam gameplay siłą rzeczy pozostaje taki sam. Inna sprawa, że ja uważam, że mechanika w Infinite jest w porządku i o ile wszelkie zarzuty przyjmuję do wiadomości, tak sam nigdy nie miałem problemu ani z ilością walk, ani z wyważeniem proporcji poszczególnych elementów. Co i tak nie zmienia faktu, że pierwszego BioShocka uważam tu za ideał. 03-02-2014, 00:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2014, 00:17 przez Khet.)
Bioshock: Infinite - nie grałem w poprzednie części, więc nie mam porównania. Pięknie wyglądająca z ciekawym światem gra, która jednak jest ewidentnie przeintelektualizowana. Albo inaczej - ambicje twórców pasują jak pięść do nosa, gdy wszystko sprowadza się do formy "wybierz giwerę i jazda na całego". Nie tyle przeszkadza to w zabawie, co jest po prostu groteskowe. Poziom absurdu zwiększa zaś silnik gry. Jego ograniczenia nijak mają się do tego co widać na ekranie. Latające miasto jest tak otwarte jak urząd skarbowy w soboty i niedziele po 22:00. Mimo to wciągnąłem się i już. Nie wiem tylko czy ten stan potrwa dłużej, bo doszedłem z Elizabeth do momentu (chyba 13. epizod), gdzie latam w tę i z powrotem po tych durnych skyline'ach i z lekka zaczęło mnie to nudzić.
Crysis 3 - twórcy zarzekali się, że odwalą taki tytuł, który ścina z nóg. Przesadzili... "Otwartość świata" jest iluzoryczna, choć mniej tu tunelowania niż w "dwójce", a fabuła gówno mnie obchodzi, bo cokolwiek nie pieprzą w cutscenkach i tak wszystko kończy się na "dojdź tam i zrób coś tam". Jestem w połowie gry, a kompletnie nie wiem po co dalej zasuwam. Wiadomo, że ratuję świat i tym podobne duperele, ale ni cholery nie obchodzi mnie podłoże całego zamieszania. Poza tym nie czaję CryTeka. Rozumiem, że chodzi o CryEngine, jego promocję i sprzedaż, w związku z czym wybaczam im słabą historię, ale czemu do cholery tak mało jest ciekawych poziomów? Dwa wątki na otwartej przestrzeni, a reszta zamknięta w kwadratowych tunelach z konstrukcji metalowych, albo w nocy, gdzie ch..a widać. Nawet skrypty z "dwójki" poszły w kosmos, a było przecież na co popatrzeć i przy okazji strzelić karpia. Średnia to reklama dla swojego kluczowego produktu jakim jest silnik 3D o kosmicznym zaawansowaniu. No właśnie... grałem na PS3 i szczęka opada, gdy widzi się co ci goście wyciągają momentami ze sprzętu. Jak przychodzi odpowiednia chwila strzał w mordę murowany. Ilość szczegółów, ogólny poziom ŻYWEJ roślinności i zboczone wręcz podejście do fotorealizmu budzi szacunek. CryEngine to idealny silnik do budowania landschaftów, a obrazek przezeń generowany jest imponujący. Szkoda tylko, że aby się o tym przekonać trzeba przebrnąć przez nudny i nieefektowny pierwszy poziom, który - jak na złość - ciągnie się niemiłosiernie. To samo dotyczy łuku, czyli nowinki, której poświęcono sporo czasu reklamowego przed premierą. Życzyłbym sobie całą gierkę opartą TYLKO na tej broni. Dostałbym wtedy produkt oryginalny i sprawiający dużo frajdy. A tak zbyt mało łuku w Crysis 3. To wciąż jednak - obok grafiki - najjaśniejszy punkt tej produkcji, lecz znów przykryty metrem mułu, na który składa się nudny gameplay i pozbawiona życia fabuła. W ramach rekompensaty dźwięk i muzyka brzmią w 5.1 jak poezja. Podsumowańsko musi być proste: technicznie wypasiony produkt pozbawiony fantazji i polotu. Siermiężna, ciosana siekierą, solidna robota.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
04-02-2014, 19:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2014, 19:49 przez Indroman.)
jeśli są tu gracze Countera, z dawnych lat, to przygotowałem nieśmiało projekt związany z CS 1.5 (i paroma innymi grami). Może uda się to rozruszać:
http://projektnostalgia.phorum.pl/viewtopic.php?f=2&t=4 22 luty 2014 będzie nocka z CSem 1.5 (postawiłem serwer - sam projekt ma też forum i FB).
loading podpis...
10-02-2014, 15:58
Castelvania: Lords of Shadow - fanem slasherów nigdy nie byłem, chociaż raczej nie wypada pisać, że się nie jest czegoś fanem, jeśli się w ogóle z czymś nie obcowało. Po prostu, jakoś nie ciągnęło mnie do tego typu gier. Uniwersum Castelvanii też było mi do tej pory raczej obce, ale ta część podobno, nie tyle odcina się od chlubnej przeszłości, co stanowi niepowiązaną z nią historię. Chciało mi się spróbować "czegoś innego", spróbowałem i większość gry przeszedłem z rozdziawioną gębą! Gra wygląda wręcz oszałamiająco, kolejne miejscówki, po prostu wymiatają koncepcyjnie i budują niesamowity klimat. Do tego "mieszana" rozgrywka: jest walka, jest kombinowanie w platformówkowym stylu, a kiedy dochodzi się do zagadek, często trzeba wysilić solidnie mózgownicę. Jestem kompletnie zachwycony tą grą (chociaż przyznam się, że przechodziłem ją na najłatwiejszym poziomie - a i tak momentami było cholernie trudno). Do tego dodać trzeba, że fabularnie jest, co prawda, nieco gromkopierdnie, ale i tak historia trzyma wysoki, podejrzewam, że nieosiągalny dla większości gier z tego gatunku poziom. Główny bohater zaślepiony celem przywrócenia do życia ukochanej, gotów zachwiać całym porządkiem świata, a jednocześnie cały ten quest naznaczony jest jakimś fatalizmem, bo już po pierwszych kilku rozdziałach (a jest ich kilkanaście) można się domyśleć, że to się dobrze skończyć nie może, że to droga ku zatraceniu. Podobał mi się origin tytułowych Lordów Cienia, którzy - jak się okazuje - mają swoje motywy, i bywa, że - mimo, iż trzeba ich oklepać - to racja stoi po ich stronie. I na dokładkę, Castelvania: Lords Of Shadow ma najlepszą scenę po napisach ever. Minusem jest, że dwa dodatkowe rozdziały DLC, które wyjaśniają, jak doszło do tego, co widzimy po creditsach, fabularnie ustępują podstawowej historii. Za to rozgrywka, zarówno slasherowa, jak i puzzle są w tych dwóch epizodach zdecydowanie trudniejsze. Polecam!
Outlast - fabuła tego horroru jest strasznie prosta, oklepana do granic przyzwoitości, ale co z tego, skoro MY jesteśmy w środku tego horroru. Każdy, komu podobał REC i inne quasi-dokumenty tego typu, powinni być zadowoleni. Mi zdarzyło się podskoczyć niejednokrotnie, a klimat zaszczucia i wszechobecnego mroku, w którym czaić się może cokolwiek, jest tu cholernie gęsty. Pod względem rozgrywki jest to całkiem przyzwoita skradanka, a poza tym zadbano o to, żeby nam ową rozgrywkę na różne sposoby urozmaicać (wyładowująca się bateria, albo zgubienie kamery, ograniczające zdolność widzenia do zera). Wbrew temu, co się o grze mówi, nie jest ona tylko o psycholach, bo pojawia się również element nadprzyrodzony, więc ci, których bardziej się boją duchów, niż zwyrodnialców, też będą mieli okazję się przestraszyć. To The Moon - nie chcę tu przybierać pozy "nie płakałem na To The Moon", ale jakoś nie wstrząsnęła mną ta opowieść, jak tysiącami graczy na świecie. Historia ma filmowy potencjał, a jako gra jest godna zdecydowanie lepszej oprawy. Natomiast odbiór historii zaburzała mi zbędna łopatologia, i irytująca postać dr Wattsa. Ogólnie jednak oceniam to pozytywnie, bardzo melancholijna, refleksyjna historyjka. Wolf Among Us, epizod 2 - zdecydowanie słabszy od pilota (pominąwszy fakt, ze poza jednym, czy dwoma momentami, cała interakcja sprowadza się do rozmów, nawet jak na grę Telltale, to już lekkie przegięcie). Ogólnie boję się, że zamiast konkretniejszej treści, wszystko zacznie ograniczać się do perwersyjnej zabawy z przekręcaniem znanych baśni i ich bohaterów. To jest fajne, ale do czasu. Robienie ze wszystkich bohaterów bajek dziwek, pijaków i alfonsów, hm?... czy to wszystko, co ta historia będzie miała do zaoferowania? Podobało mi się to na początku, ale w nadmiarze robi się to, paradoksalnie, nazbyt szablonowe. Pojawienie się Bestii i błędnym zinterpretowaniu tego, co zobaczył, to niemal motyw, jak z jakiejś taniej komedyjki. I co on w ogóle tam robił?
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 13-02-2014, 01:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2014, 01:44 przez BezcelowyAlbatros.)
Co do Wolfa to ja poczekam az wyjda wszystkie epizody (mam nadzieje, ze w tym roku wypuszcza wszystko) i przejde calosc, tak jak to zrobilem z TWD.
13-02-2014, 13:23
LEGO Marvel Super Heroes - pieprzony geniusz. Jako "gra Lego" nie wprowadza toto żadnych znaczących nowości do gameplayu (poza usprawnieniem sandboxa, chociaż nadal jest to poziom GTA III/VC), ale rzecz jest fenomenalna jeżeli gracz lubi komiksy Marvela i siedzi w takich geekowskich klimatach. Znakomity hołd dla całego uniwersum, fabularnie udanie łączący MCU z resztą marvelowskiej ferajny (gdyby ograniczyć parodystyczne podejście, bez problemu mogłaby ta gierka robić za oficjalny film MCU, tym bardziej, że odniesień do filmów, tak fabularnych, jak i designerskich, jest od grona). Zajebiaszczo udało się twórcom oddać kolejne supermoce legoludków, latanie i rozpieprzanie planszy Hulkiem, Iron-Manem czy resztą ekipy daje kupę frajdy. Plus mistrzowskie poczucie humoru (serio, nie pamiętam kiedy ostatnio się tak uśmiałem), kreatywne podejście do cameowej tradycji Stana Lee, mnóstwo smaczków tak fabularnych, jak i gameplayowych (ot, choćby kiedy lata się "naelektryzowanym" Thorem, rozwala samochody w pobliżu), pomysły na kolejne walki z bossami rozmachem przewyższające wszystko to, co pokazano kiedykolwiek w kinach. I najlepsza scena po napisach ever. Bardzo, bardzo polecam - kapitalna gierka relaksacyjna, a do tego nerdgazmy liczy się tu w tuzinach.
Why are you firing wallnuts at me?
15-02-2014, 18:10
Potwierdzam:D
Dziwna sprawa, bo gry LEGO powstają oczywiście dla mniejszych graczy, ale mimo tego każda z tych, w które grałem (Harry Potter, Władca Pierścieni i Marvel) sprawiła mi wielką frajdę. Rozgrywka jest niewymagająca, ale bardzo relaksująca. Czasem nie chce mi się ukończyć jakichś wielkich tytułów i męczę je po kilka miesięcy, ale zbieranie kolejnych znajdziek i postaci w LEGO grach w ogóle nie nudzi. 15-02-2014, 18:27
niby wszystkjo fajne, ale brak recoil'a (WTF) grafika i brak właściwie jakichkolwiek zniszczeń otoczenia to trochę bida.
16-02-2014, 16:19
Zagrałem kilka misji (chyba 3) w Splinter Cell: Conviction i mam ochotę to wywalić. Czy dalej pojawiają się jakieś bardziej otwarte mapy a gra przestaje zmuszać do rozwalania wszystkiego co się rusza lub może wybuchnąć? Jeżeli nie - zwalniam miejsce na dysku.
Wróciłem za to do Stalkera - Call of Pripyat. Toporna, pełna niedoróbek gra z kiepską mechaniką, ale z fantastycznym klimatem i totalną immersją. Wciąga na długie godziny, a momenty takie jak przeczesywanie okolicy nocą w pobliżu legowiska pijawek zrywają czapkę z głowy. A zachęcony powyższymi postami spróbowałem LEGO Marvel - i nie pamiętam kiedy tak dobrze ostatnio się bawiłem. Absolutna rewelacja i gameplayowo (latanie po otwartym Manhattanie!) i pod względem humoru (transformacje Mr Fantastica i robot-dance Iron Mana :)). 17-02-2014, 21:56
Mnie rozwala olbrzymi szacunek - i do franczyzy, i do fanów - jaki jest widoczny w tej grze, Widać, że pasjonaci to robili i nie chcieli wyłącznie nachapać się na marce, jak to ma miejsce w przypadku 3/4 gierkowych adaptacji. Kurde, choćby samo zaprojektowanie mocy dla ponad 150 postaci robi wrażenie - i co ciekawe, 3/4 ludków rzeczywiście ma inne możliwości, animacje ataków itp.
Humor wymiata - i smaczki, nawiązania w tle (polecam wziąć questa od łebka w hangarze helicarrieru :) ), teksty, interakcje postaciowe ( Wolverine'a gadki w Agardzie - moc :) ). A misje od Deadpoola w ogóle rozwalają system (Iron Man rozkręcający imprezę itp). Wady - sterowanie pojazdami, bug z windami w misji z infiltracją bazy Hydry (myślałem że mnie krew zaleje), większość misji sandboksowych to jednak mega sztampa. Ale poza tym przemiodna gierka, marvelovcy tutejsi (hi, Crov) powinni zarzucić koniecznie.
Why are you firing wallnuts at me?
18-02-2014, 00:51
Z questów pobocznych jak na razie bezskutecznie próbowałem przejść Iron Manem latany wyścig obok helicarriera i odblokowałem She-Hulk. Deadpool pojawia się niczym G-Man w Half-Life. :)
A Richards jako przecinak do metalu/kula burząca/rakieta jest po prostu cudowny. I jeszcze zbudowanie ogromnego głośnika grającego dubstep, żeby osłabić Symbiont. :)))) 18-02-2014, 01:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-02-2014, 01:40 przez Huntersky.) (16-02-2014, 16:19)Turus napisał(a): niby wszystkjo fajne, ale brak recoil'a (WTF) grafika i brak właściwie jakichkolwiek zniszczeń otoczenia to trochę bida. To na razie beta. Może w pełnej wersji poprawią jeszcze kilka niedociągnięć. W grze znany zastosowano m.in. motyw z Dystrykt 9, zatrzymywanie pocisków przez Mecha ... Dla mnie w takich produkcjach najważniejsza jest grywalność.
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''
22-02-2014, 12:09
Limit broni (dwie krótkie i jedna długa), kółko ekwipunku, podobnie efekty przelatywania kul przez ciało, dziurki w głowach po headshotach i zmieniona animacja rzucania się w bullet timie. Pewnie jeszcze jakieś zmiany są, ale tyle z samego filmiku wychwyciłem :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 22-02-2014, 20:45
Lepsze efekty cząsteczkowe, no i część gunów z trójki.
Bolesne widmo 23-02-2014, 00:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2014, 01:08 przez Huntersky.)
Od dawna miałem ochotę na powtórkę z Maxa, więc mod Payne evolution był do tego idealną okazją (choć pobieranie go było istną mordęgą). Ogólnie większość zmian została już podana - bohater przypomina tego z części trzeciej (i wygląda wyśmienicie), mamy limit broni, całą masę świetnie prezentujących się spluw (do których możemy gdzieniegdzie znaleźć ulepszenia, np. wskaźnik laserowy), postać automatycznie nie zbiera amunicji z poległych wrogów, co jakiś czas mamy możliwość śledzenia lotu kuli, która trafia we wrogów, kiedy jesteśmy na granicy śmierci (skończył się pasek hp) czas zwalnia, a my mamy ostatnią szansę na zabicie przeciwnika i kontynuowanie rozgrywki. Oprócz tego efekty strzałów są kapitalne, a kiedy wchodzimy do jakiegoś pokoju i Max swoim monologiem sugeruje, że mamy np. odebrać telefon, ekran ciemnieje, a podświetlony zostaje wspomniany wcześniej przedmiot. Jest też sporo różnego rodzaju drobiazgów - ot, na przykład w misji w swoim domu nie nosimy kurtki, latamy za to w samej koszuli (na której są szelki z bronią) czy mamy możliwość opróżnienia butelki alkoholu, która stoi na stole. Niby nic, a cieszy.
Jest też kilka bugów - nie da się wyłączyć normalnie telewizorów (wybuchają, kiedy próbujemy*), kiedy kucamy, tekstura koszuli przenika przez kurtkę co słabo wygląda, a podnosząc nową broń, stara się dematerializuje, przez co nie możemy już jej odzyskać (i często tracimy całą amunicję). Nie zauważyłem też śladów po kulach w ciałach przeciwników. Ogółem - dla osób, które chciałyby wrócić do nieco odświeżonego Maxa - mod jest jak znalazł. Historia pozostaje bez zmian, za to rozgrywka i grywalność są znacząco polepszone. *a jednak da się - trzeba tylko mieć nacelowany panel z przyciskami, a nie ekran - jestem zaskoczony
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."
25-02-2014, 19:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-02-2014, 12:39 przez Don Diego.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







