Gry
http://www.gametrailers.com/video/tgs-09-final-fantasy/57151

Anglojęzyczny trailer Final Fantasy XIII - chyba nie muszę nikomu mówić co to za gra.
Wiecie, wiem, że te japońskie zwiastuny są kolorowe, napchane, pompatyczne i łzawe i że w tle leci nędzna popowa balladka, ale jakoś zawsze byłem wrażliwy na tego typu stylistykę, niezwykle działa na moje emocje :) Co do gry - pewnie nie zagram bo nie mam PS3 ani XBoxa i na razie nie zapowiada się, żebym kupił. Ale każdemu kto posiada jedną z tych konsol - polecam, bo FF to już nie tylko gra, a część wschodniej kultury, a rozmach z jakim robione są te dzieła jest coraz większy przy każdej kolejnej produkcji :)

Odpowiedz
A idiotyczna fabuła i emo-chłopcy z pseudofilozoficznymi ciągotami dalej będą znakiem rozpoznawczym serii? A skoro już przy FF jesteśmy:

Dissidia Final Fantasy (PSP)

Doskonałe połączenie świata Final Fantasy (postacie, przedmioty, ciosy, chocobo) z mechaniką Kingdom Hearts (system walki, chociaż tutaj można zmienić na ten bardziej wierny Finalowej serii, ogólna stylistyka, czy nawet artworki). Ogrom tej gry jest absolutnie powalający i jest to największa, zaraz obok Monster Hunter Freedom 2, gra jaką posiadam i jaką widziałem. Myślę, że podobnie jak w przypadku MHF zejdzie mi z Dissidią ponad 100 godzin z pocałowaniem ręki.

Pierwsze 1-2 godziny poświęca się na ogólne ogarnięcie dostępnych opcji i prawideł, jakimi rządzi się gra. Opisywanie tutaj wszystkiego mija się z celem. Ogólnie jest to RPG połączone z bijatyką, w której są nawet wycieczki po konkretne przedmioty, które pomogą w zdobyciu innych przedmiotów, a żeby tego dokonać, trzeba, powiedzmy, załamać Bravery konkretnego przeciwnika. Ten, z odrobiną szczęścia (to też zależy od naszych statystyk), wypluje świecidełko, na którym nam zależało. Oczywiście nie obyło się bez setów a'la Diablo (w tym przypadku tylko cały set daje jakieś korzyści). Krótko - jest to druga, po wspomnianym już MHF2, gra, która zmusiła mnie do zajrzenia na GameFAQ's. Poza odblokowywaniem przedmiotów są jeszcze postacie, stroje, filmiki, tryby gry, opcje systemowe, ciosy... Po prostu szok.

Co do walki - coś cudownego. Na początku troszeczkę się zawiodłem, ale szybko się okazało, że był to tylko syndrom Kingdom Hearts - początkowo niewiele ubogo prezentujących się ciosów wraz z rozwojem postaci i wgryzieniem się w system gry przeradza się w spektakularny pokaz efektownych i efektywnych chwytów. Tutaj nie tylko ważne są decyzje podczas walki, ale także przed nią. Dobór odpowiednich umiejętności (trzy rodzaje), czy ataków (dwa rodzaje, podzielone na te zadawane w powietrzu i na ziemi) i przedmiotów jest kluczowe, gdy walczymy z najsilniejszymi przeciwnikami. A pojedynek z nimi to sam miód. Tu nie wystarczy po prostu walić przed siebie - większość moich pojedynków to czekanie na ruch przeciwnika i próba kontry. On zresztą robi to samo, czekając, bądź atakując ni z gruchy ni pietruchy, po uprzednim krążeniu i myleniu przeciwnika. Wolę nie myśleć, co by było, gdyby dodać do tego możliwość robienia zmyłek. Dramatyzmu tutaj też pod dostatkiem. System bravery, czyli punktów, na podstawie których mierzona jest siła naszego ciosu, doprowadza nie raz do sytuacji, w której przeciwnik z jednym HP, wykorzystując krótki moment naszego osłabienia po zadaniu ciosu, doprowadza do załamania naszego bravery, czyniąc z siebie maszynę do zabijania. O widowiskowości chyba nie muszę wspominać - zderzenia w powietrzu, odskoki, salta, bieganie po ścianie, limit brake'i, a wszystko to chodzi niezmiennie płynnie przez cały czas gry.

Wady? Postaci w Story mode naprawdę ciężko się słucha. Początkujący gracze oczywiście zaczną od łatwiejszych bohaterów (poziom trudności oznaczony gwiazdkami), więc automatycznie przejdą do Clouda - kto grał w FF VII, ten wie, jaki z niego emo. Tutaj jest jeszcze gorszy. Ogólnie postacie sprawiają wrażenie, jakby niczego się nie nauczyły podczas swych przygód. Chociażby Squall (w grze wygląda tragicznie) - pod koniec FF VIII zorientował się, że ma przyjaciół, nie jest sam i inne takie. Tutaj nagle stwierdza: "Zawsze byłem sam". Czujecie ogólnie siłę tego płakania? Dylematy bohaterów normalni ludzie przeżywają w wieku 10 lat. O fabule nie chce mi się pisać - FF nigdy nie miało szczególnie dobrych historii, ale tutaj robi ona wyłącznie za pretekst. Głupi na dodatek.

Ogółem, jeśli skupić się tylko na walce i nie wsłuchiwać się za bardzo w bełkot bohaterów (jeden tekst, z którym wyskoczył nagle jak guma z gaci Sephiroth mnie po prostu rozpieprzył: "A co jeśli podczas narodzin wiemy wszystko i wiedza ta jest oddzielana od naszego umysłu przez potężniejszy byt?", czy coś w tym stylu. Masakra), jest to bardzo porządny kawałek kodu starczający na wiele dziesiątek godzin, ze świetnie pomyślanym, bardzo grywalnym systemem walki i ogromnymi możliwościami rozwoju postaci.

8+/10
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
etam. mnie sie nie podobalo. Chaos podczas walk i nuda po 2 godzinach grania. Wole normalne finale w stylu jrpg!

Odpowiedz
Zarzuty co do chaosu rozgrywki są na miejscu, jeśli miało się z grą do czynienia przez chwilę. Bardzo szybko przyzwyczaiłem się do tempa, jakie narzuca Dissidia. Wystarczy po prostu pograć, zobaczyć, która postać pasuje do naszego stylu rozgrywki (różnica odczuwalna wyraźniej po dłuższym graniu), a do szybkości się przyzwyczaimy sami. Ogólnie im cierpliwszy gracz, tym lepiej ;).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
przeszedlem podstawowy tryb story wiekszoscia postaci. Bardzo podobnie sie nimi wymiata. Stosowalem podobne taktyki i nie mialem wikszych trudnosci. Wole tekena:)

Odpowiedz
Nie mogę się zgodzić. Chociażby patrząc na to, że poszczególni fighterzy lepsi są w powietrzu, na ziemi, w bliskich starciach, na odległość itd. Jasne, łatwiejszy poziom trudności nie wymusza jakiejś szczególnie wymyślnej taktyki. Jak napisałem powyżej, tylko najsilniejsi przeciwnicy zmuszają do przemyślenia taktyki.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Rodia napisał(a):bo FF to już nie tylko gra, a część wschodniej kultury, a rozmach z jakim robione są te dzieła jest coraz większy przy każdej kolejnej produkcji :)
I ten rozmach zgubił tę serię, czyniąc ją pustą wydmuszką, swoistym Metal Gear Solidem w świecie RPG (czyli interaktywnym filmem, w którym czasami możemy pobiegać) ale ze słabszą fabułą.

Wawrzyniec napisał(a):O fabule nie chce mi się pisać - FF nigdy nie miało szczególnie dobrych historii,
Chyba w tych nowszych częściach, siódemka miała fantastyczną fabułę, mam nadzieję, że kiedyś dojdzie jednak do remaku i przedstawienia jej we współczesnej oprawie, bo chętnie jeszcze raz (po raz trzeci bodajże) zagłębiłbym się w tę historię ale nie mam już cierpliwości do takiej "kwadratowej" grafiki :)

Odpowiedz
Tła w FF7 do dziś czochrają mosznę. Wolałbym nie widzieć remake'u tej gry. Pewnie z brudnego świata, który przedstawiono w roku 1997, zrobiono by coś w stylu emo-star wars, czyli taki Star Ocean. FF7 jest dobre jakie jest.

Odpowiedz
A ja się nie zgodzę, i mimo, że przeszedłem całego FF7 to z chęcią zobaczyłbym remake na PS3. Zresztą sądzę, że po zebraniu kokosów za całą trylogię FF13 w końcu się za to zabiorą, w końcu plotki cyrkulują już od kilku lat.
Co do fabuły w nowszych częściach - nie wiem, bo nie grałem, ale mam wspomnienia z FF7 i FF8 i tam historie wymiatały :) A seria MGS ma jedną z najlepszych fabuł w historii...
Coś z innej beczki. Są już recenzje Uncharted 2 i są BARDZO wysokie:

Aggregator Score
GameRankings 96.27%
(11 reviews)
GameStats 9.7/10
(23 reviews)
Metacritic 97/100
(27 reviews)
Review scores
Publication Score
1UP.com A+
Computer and Video Games 10/10
Eurogamer 10/10
G4 5/5
GamePro
GameSpy
GamesRadar 10/10
IGN 9.5/10
Official PlayStation Magazine (US) 5/5
Official PlayStation Magazine (UK) 10/10
Official PlayStation Magazine (Australia) 10/10
VideoGamer.com 9/10
PSM3 (France) 21/20

21/20. Nadal polewam :D
To co, będzie recka na KMF? :P :P :P

Odpowiedz
Teraz to już nie będzie zaskoczenie, ale pewnie tak :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Rodia napisał(a):A seria MGS ma jedną z najlepszych fabuł w historii...
Wiesz, bo grałeś, czy też opierasz swoją opinię na pierwszej części jeszcze z czasów pierwszego Playstation? :)

Odpowiedz
Seria MGS to jest kolosalna wręcz grafomania. Ale - nie wiedzieć czemu - wielu graczy i recenzentów uważa, że skoro tekstu jest dużo, to fabuła z miejsca jest głęboka, poważna, ambitna i przede wszystkim dobra.

Odpowiedz
Dokładnie. Jak zobaczyłem w trailerze czwórki kreskówkowe banialuki ("World will be mine!" krzyczy jakiś dziad zaciskając uniesioną pięść...), wiedziałem, że nie będę w to grał. To samo liczy się poprzednich odsłon.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Obejrzalem se sobie se recke na gametrailers Uncharted 2. Ale czad. Snieg wyglada oblednie. Szkoda, ze nie mam ps3:)
ciekawe czy pojawiaja sie jakies
, ktore ponoc byly w jedynce. Oby nie

Odpowiedz
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
No właśnie, link do recki na Gametrailers jakby co: http://www.gametrailers.com/video/review-hd-uncharted-2/57258

Co do MGS - nie grałem w żadną część, ale pewnego lata uwziąłem się i obejrzałem wszystkie walkthrough na YT, żeby poznać fabułę :P Toteż podtrzymuję to, co powiedziałem wcześniej :) Nie twierdzę, że z MGS byłby dobry materiał na powieść czy film, posługuje się przecież wieloma utartymi, wyświechtanymi, wręcz tandetnymi schematami fabularnymi. Ale z perspektywy takiego medium jakim jest gra komputerowa, ta formuła sprawdza się znakomicie. Jest to mała rewolucja pod względem prowadzenia narracji w interaktywnej rozrywce i jako narracja się sprawdza.
Poza tym - chyba nie możecie zaprzeczyć, że każda z części porusza ważne tematy, z historią Stanów Zjednoczonych na czele. I pod względem fabularnym najbardziej mi się podobało MGS2 :)

Odpowiedz
Ja się za bardzo nie znam na MGS, bo jedyna część w jaką do tej pory grałem (gram) to "Metal Gear Acid" na PSP. Podpisuję się jednak pod tym, co napisał military, że sama fabuła szyta jest grubymi nićmi a postaci bardzo sztampowe, komiksowe wręcz, w najprostszym znaczeniu tego określenia. Jakkolwiek przyznać muszę, że pomijając ogólny zarys fabuły, to w MGA dużo jest różnych twistów - dość zaskakujących - i gra ma w sobie to coś, co kusi człowieka i zachęca do poznania dalszego ciągu tej historii. Co do samej gry, to w chwili obecnej jedna z moich ulubionych na PSP (na swoją kolej czekają MGA II i MGS: Portable Ops) - całkiem zgrabne połączenie karcianki z strategią turową.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Rodia - niby dlaczego w grach sprawdza się fabuła pełna utartych, wyświechtanych, wręcz tandetnych schematów? Co to, gry są jakieś gorsze, czy jak? Już dziewięć lat temu, przy okazji "Planescape: Torment" Black Isle pokazało jak bardzo pod względem fabularnym gry mogą być dowalone do pieca. Wcześniej też było kilka perełek, ale w przypadku PT zostałem po prostu zmiażdżony.

Tyler - dobra, FF 7 faktycznie ma niezłą historię, chociaż w wielu momentach jest do bólu infantylna (jazdy w stylu Chmurki przebierającego się za kobietę, żeby poderwać bossa podziemia). Od ósemki wzwyż jest już średnio/słabo. Polecam zajrzeć tutaj: http://thatguywiththeglasses.com/. Poszukajcie Spoony One i jego filmików na temat FF VIII. Doskonale zjeżdża zarówno historię, jak i mechanikę. Dałbym bezpośredni link, ale coś nie chce działać.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Nie mam zielonego pojęcia dlaczego oceny dla MGSów są takie wysokie. Ok, pierwszy MGS na plejaka faktycznie zarządził (o wcześniejszych Gearach na MSXy i inne bzdety nie mam pojęcia bo nie grałem w tamtych czasach). Dwójka to juz dno fabularne - wampiry, nieciekawy bohater, wirtualna rzeczywistość i kompletnie niezrozumialy epilog- ale przynajmniej gra sama w sobie była grywalna. MGS3 to dla mnie kompletna porażka, fajnie że chciało im się kombinować z systemem leczenia i cammo indexem ale niefajnie że eksperymant nie wyszedł. O żenującej fabule (człowiek sterujący pszczołami, człowiek jaszczurka, człowiek ujeżdzający czołg jak jakiegoś byka...dramat) nawet nie chce mi się pisać. W 4 nie grałem i jakoś średnio mnie do niej ciągnie, ale jak czytam że udało się zamknąć sensownie wszystkie wątki to brak mi słów. Pamiętam że zaraz po MGS3 skonczylem Shadow of the Colossus - mimo podobnych ocen miedzy tymi tytułami jest przepaść
get ready for suprise...

Odpowiedz
Wawrzyniec napisał(a):Rodia - niby dlaczego w grach sprawdza się fabuła pełna utartych, wyświechtanych, wręcz tandetnych schematów? Co to, gry są jakieś gorsze, czy jak? Już dziewięć lat temu, przy okazji "Planescape: Torment" Black Isle pokazało jak bardzo pod względem fabularnym gry mogą być dowalone do pieca. Wcześniej też było kilka perełek, ale w przypadku PT zostałem po prostu zmiażdżony.

Planescape to erpeg. Fabuła w rpgach pełni ważną, wręcz jedną z najważniejszych ról, bo na niej opiera się rytmika tych gier. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że FPS albo zręcznościówka będą miały bardziej rozbudowaną fabułę niż erpeg albo przygodówka (choć są takie przypadki, vide -> Legacy of Kain). Historia w CoD: Modern Warfare była zachwalana przez wszystkich choć dla mnie nie ma w niej nic interesującego poza sposobem jej pokazania i stopniem intensywności, w jakim jest dawkowana graczowi. Ot, po prostu komandosi próbują powstrzymać złych terrorystów.
MGS to skradanka. I choćby nie wiem jak rozwinięta, nie może się równać z bogactwem postaci z klasycznych erpegów. To po prostu inny klimat, inny styl, inny rodzaj opowiadanej historii. Taki, w którym jest miejsce na hollywoodzkie zagrywki i pompatyczne dialogi. W innej grze narzekałbym na to - ale w MGSie nie jest to dla mnie nic złego bo całość historii jest tak wciągająca, że się przymyka na to oko.

Dr_Bakier - zakończenie MGS2 i rozkminki jakie się tam odbywają dotyczące natury społeczeństwa i roli jaką w owym społeczeństwie powinna spełniać władza zainspirowały mnie do napisania mojej własnej fabuły do gierki :) I jeśli denerwowały Cię tandetności fabularne w poprzednich częściach, zagraj w MGS4 - tam masz Raidena, który sam, bez jednej ręki, zatrzymuje statek, a potem bez obu rąk, z mieczem trzymanym w zębach (!!!) rozwala oddział żołnierzy... Durne, głupie i śmieszne? Jasne. Ale jakie zabawne :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości