Gry
http://www.gametrailers.com/video/short-film-red-dead/100636

Zwiastun trwającego około 30 minut filmiku w reżyserii Johna Hillcoata (The Road), wykorzystujący postacie i świat z Red Dead Redemtpion, z fabułą gry niemający jednak nic wspólnego.

Odpowiedz
Metro 2033

Bardzo fajna gra, choć nie tak jak Stalker. Czegoś tu brakuje.

Trochę bugów, przez jednego musiałem ściągnąć save, bo nie mogłem skończyć misji.

Druga połowa gry słabsza, bo historia ustępuje trochę miejsca strzelaniu. No i gra dosyć krótka. Poza tym sporo zmian w stosunku do książki i nie wszystkie na plus. I jeszcze jedna wada - świat gry nie jest tak śmiertelnie niebezpieczny jak w książce. Tam człowiek bał się tylko ciemności i pustego tunelu, a jeżeli były mutanty, to było ich tylko kilka, ale za to każde starcie było straszne. Tutaj rozwala się tylu mutantów jak w Serious Samie (no może lekka przesada) i tego strachu nie ma.

Ale klimat i tak jest pierwszorzędny! Grafika przepiękna (chociaż muszę grać na minimalnych ustawieniach), zamieszkałe stacje metra robią wspaniałe wrażenie, powierzchnia Moskwy także. Świetne pomysły - naboje/waluta, maska gazowa, bateria do latarki, zapalniczka itd. I wiele wiele innych zalet.

8/10 Wymieniłem sporo wad, ale w sumie gra podobała mi się bardzo:)

Odpowiedz
Mass Effect (X360)

Jeśli nie jest to najlepsza gra w jaką dotychczas grałem na konsoli M$, to na pewno zalicza się do pierwszej trójki. Chyba żaden eRPeG nie zmusił mnie do główkowania nad problemem obecnym w zero-jedynkowym świecie dłużej niż 5 sekund. I to tyle razy. Jasne, twórców należy docenić za przeogromny wkład jaki włożyli w stworzenie tego cholernie ciekawego uniwersum, ale to chyba nagromadzenie sytuacji, które zmuszają do wybrania mniejszego zła sprawiło, że tak bardzo pokochałem tę grę. To, i bohaterowie. Jeszcze nigdy rozmowa z NPC nie była taka interesująca i tak bardzo angażująca. Autentycznie nie raz i nie dwa przeszedł mnie dreszczyk, gdy usłyszałem do czego niektóre rozmowy prowadzą (Garrus, który otwarcie wypala, że trzeba olać to co każe Rada i bez sądu załatwić main badassa na miejscu, bo żywy jest zbyt niebezpieczny). Nie tylko teksty, ale i ich akcje czasami doprowadziły do opadu szczęki. Oto zaganiam do kąta bossa podziemia i wyciągam z niego tyle informacji, ile się da. W końcu staję przed wyborem, czy go zabić. Postanowiłem go oszczędzić. Ledwie po tym, jak Mesjasz... o, przepraszam, Shepard wprowadził w życie moją decyzję, Wrex (jeden z członków drużyny), ku mojemu zaskoczeniu i przerażeniu Garrusa, wypala ze strzelby w stronę bossa kładąc go trupem. Stwierdza, że miał na niego kontrakt, a on zawsze kończy robotę. Fuck yeah! I jak nie kochać gry, która takimi akcjami jest po prostu przepełniona. A jaka jest drama, gdy mamy wybrać, którego członka drużyny poświęcić na akcji, tudzież przekonać towarzysza broni do powstrzymania fabryki produkującej lek na ciężką chorobę jego gatunku (powstrzymać trzeba, bo wszyscy mieliby przesrane). A trzeba zrobić to, kiedy mierzy do ciebie z giwery (w końcu pośrednio chcesz doprowadzić do zagłady jego gatunku)!
Mass Effect sprawił, że z zakupem Red Dead Redemption będę musiał poczekać na rzecz sequela najlepszego RPG na X360 (a może i w ogóle). Naprawdę nie sposób opisać zajebistości tego kawałka kodu. Mass Effect prawdziwie pokazuje, jak bardzo gry potrafią być dorosłe, stawiać przed trudnymi wyborami i sprawiać, że graczowi zaczyna zależeć na losie fikcyjnej postaci. Jak to ujął Keith David (użyczający głosu w grze Kapitanowi Andersonowi): "Gry naprawdę przestały być bezmyślne".
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Wawrzyniec napisał(a):Oto zaganiam do kąta bossa podziemia i wyciągam z niego tyle informacji, ile się da. W końcu staję przed wyborem, czy go zabić. Postanowiłem go oszczędzić. Ledwie po tym, jak Mesjasz... o, przepraszam, Shepard wprowadził w życie moją decyzję, Wrex (jeden z członków drużyny), ku mojemu zaskoczeniu i przerażeniu Garrusa, wypala ze strzelby w stronę bossa kładąc go trupem. Stwierdza, że miał na niego kontrakt, a on zawsze kończy robotę. Fuck yeah!
Nie pamiętam tego... :D

Odpowiedz
Polecam zagrać jeszcze raz, bo akcja jest tak mocarna, że szczena i zwieracze odmawiają posłuszeństwa. Być może trzeba do tego odpowiedniej konfiguracji drużyny - Garrus i Wrex plus oczywiście należy oszczędzić bossa.
Aha, w sumie miałem się spytać - gdzie do cholery etap z odbijaniem zakładników? Nie trafiłem na niego po pierwszym przejściu.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Tak na marginesie polecam: http://masseffect.wikia.com/wiki/Mass_Effect_Wiki

Odpowiedz
Czy jeśli nie lubię z reguły S-F, "Mass Effect" wraz się mi spodoba?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Powinno się spodobać to bo kawał dobrej gry jest i tyle. Szkoda tylko, że to bardziej actionRPG, a nie prawdziwe RPG (sequel jeszcze bardziej stawia na strzelaninę).
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
I bardzo dobrze. Elementy RPG sprowadzono do niezbędnego minimum, a to co najważniejsze i tak zawiera się w strukturze gry, wyborach i opcjach dialogowych.

Na samą myśl o dziesiątkach zbędnych dodatków do broni w ME1 robi mi się słabo.

Odpowiedz
ME jest świetne, po pewnym czasie nie podobało mi się tylko latanie po planetach w poszukiwaniu rud metali i artefaktów obcych, no ale do tego nikt nie zmusza:)

Odpowiedz
Hitch napisał(a):Czy jeśli nie lubię z reguły S-F, "Mass Effect" wraz się mi spodoba?
Mass Effect to PG-13 baja pokroju Star Treka. Sam zdecyduj.

Mierzwiak napisał(a):Na samą myśl o dziesiątkach zbędnych dodatków do broni w ME1 robi mi się słabo.
Hmm. Ciekawe. RPG = mnóstwo możliwości modyfikacji broni? A dialogi w Mass Effect to jedynie dodatek zabawka, która nie ma większego znaczenia, bo właściwie wystarczy klikać bez patrzenia na nie, żeby przejść misje i gre z pozytywnym skutkiem.

Dobrą odtrutką na takie tępe dialogi jest Alpha Protocol, gdzie pomimo wybierania wyłącznie postawy bohatera, rozmowy są znacznie głębsze i bardziej interaktywne.

Odpowiedz
Crov napisał(a):RPG = mnóstwo możliwości modyfikacji broni?
Ja tak napisałem? Gdzie?

Pierwszy ME miał znacznie bardziej rozbudowane elementy RPG, co nie znaczy że było to zrobione dobrze. To zarzut w kierunku twórców, nie gatunku samego w sobie.

Crov napisał(a):A dialogi w Mass Effect to jedynie dodatek zabawka, która nie ma większego znaczenia, bo właściwie wystarczy klikać bez patrzenia na nie, żeby przejść misje i gre z pozytywnym skutkiem
Owszem ma, bo często od wybranego dialogu zależy zachowanie postaci a w konsekwencji różną scenkę możemy obejrzeć. To że można klikać na dialogi bez patrzenia na nie to akurat zwykła możliwość, jak ktoś tak robi, jego sprawa. Pozostaje współczuć "cieszenia" się grą.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Mass Effect to PG-13 baja pokroju Star Treka. Sam zdecyduj.
Na pewno "Star Treka"? Może jednak "Firefly"? Nienawidzę Star Treka.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Tak, Star Treka. Wyobraź sobie Star Treka z ciekawszą fabułą, lepszymi rasami, ciekawszymi bohaterami, lepszymi pojazdami, ciekawszym uniwersum a dostaniesz Mass Effect.

Odpowiedz
Zaryzykuję. Ale jak to będzie jakieś gejowskie gówno, stawiasz mi piwo :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):
Crov napisał(a):RPG = mnóstwo możliwości modyfikacji broni?
Ja tak napisałem? Gdzie?
A ja stwierdziłem, że tak napisałeś? Gdzie? Nie bez powodu dałem znak zapytania...

Cytat:Pierwszy ME miał znacznie bardziej rozbudowane elementy RPG, co nie znaczy że było to zrobione dobrze. To zarzut w kierunku twórców, nie gatunku samego w sobie.
A no to wiadomo, przecież to logiczne. Jak ktoś zrobi słaby film akcji to nie wina filmów akcji tylko cienkich twórców. :)

Cytat:
Crov napisał(a):A dialogi w Mass Effect to jedynie dodatek zabawka, która nie ma większego znaczenia, bo właściwie wystarczy klikać bez patrzenia na nie, żeby przejść misje i gre z pozytywnym skutkiem
Owszem ma, bo często od wybranego dialogu zależy zachowanie postaci a w konsekwencji różną scenkę możemy obejrzeć. To że można klikać na dialogi bez patrzenia na nie to akurat zwykła możliwość, jak ktoś tak robi, jego
sprawa. Pozostaje współczuć "cieszenia" się grą.
Tylko, że te wszystkie konsekwencje są naprawde błache i gówno warte. To tylko smaczki w stylu O, kurde, ale jestem kozak, temu powiedziałem, żeby zamknął ryja a potem mu przyjebałem z piąchy i tyle. Nie sprawi to, że w grze się coś zmienia. Nawet nie odgrywasz tym swojej postaci. Tzn. okej, odgrywasz dwa modele - dobry i buntowniczy, ale do rołl plejowania to temu daleko... To bardziej jak interaktywny film, w którym wybierasz sceny do oglądania.

Co do klikania bez patrzenia... Pewnie, w każdej grze to zwykła możliwość. Sęk w tym, że w prawdziwych RPGach takie coś ma prawdziwsze konsekwencje, a w Mass Effect ogranicza się to do jakichś prostych rzeczy.

I ogólnie to rozumiem, że to ActionRPG i w ogóle, dialogi nie są najważniejsze. Od Gothiców też nie wymagam złożonych drzewek dialogowych (choć i w nim efekt rozmów są bardziej złożone niż w ME). Jeno drażni mnie trochę chwalenie dialogów w Mass Effect, podczas gdy są zwykle dość infantylne, OBRZYDLIWIE czarno-białe (jak to w grach BioWare zresztą) i dają iluzję wyboru, którego naprawdę nie ma (albo ogranicza się do: 1) efekt rozmowy jest taki, że walczysz; 2) efekt jest taki, że unikasz walki).

Hitch napisał(a):
Crov napisał(a):Mass Effect to PG-13 baja pokroju Star Treka. Sam zdecyduj.
Na pewno "Star Treka"? Może jednak "Firefly"? Nienawidzę Star Treka.
Na pewno. Niby można sobie udawać czasami bezkompromisowego badassa jak Mal Reynolds (tj. np przywalić komuś w nos w czasie rozmowy), ale ogółem świat i fabuła to raczej Star Trek, gdzie mamy dodatkowo wojskowe odpowiedniki rycerzy dżedaj (z których jeden okazuje się być zły na początku gry i musimy go pokonać!!).

Odpowiedz
Cholera, to niefajnie. Najgorsze, że nie mogę szybko zainstalować i sprawdzić, bo jedyny czas przesyłki, jaki wchodzi w grę to jakieś 15 godzin...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Wawrzyniec napisał(a):Polecam zagrać jeszcze raz, bo akcja jest tak mocarna, że szczena i zwieracze odmawiają posłuszeństwa.
Nie no, ale gdzie to, planeta, miejsce, okoliczności? Bo nie mogę sobie przypomnieć.

Wawrzyniec napisał(a):Aha, w sumie miałem się spytać - gdzie do cholery etap z odbijaniem zakładników? Nie trafiłem na niego po pierwszym przejściu.
To chyba jeden z pobocznych questów, wlatujesz do systemu i dostajesz komunikat od admirała, że na tej i na tej planecie coś się stało i musisz się tym zająć. Tam chyba masz cyferki ilu zakładników ci zginie podczas akcji. Mi zginęło dwóch :(

Crov napisał(a):Hmm. Ciekawe. RPG = mnóstwo możliwości modyfikacji broni? A dialogi w Mass Effect to jedynie dodatek zabawka, która nie ma większego znaczenia, bo właściwie wystarczy klikać bez patrzenia na nie, żeby przejść misje i gre z pozytywnym skutkiem.
A znasz jakieś RPG, w którym od dialogów zależy czy gry nie przejdziesz W OGÓLE? Bo ja nie. Ok, parę momentów w Falloucie 1, ale to tyle :P Dialogi w rpgach służą właśnie do dokonywania zmian w świecie gry, a nie jej przejścia/nie przejścia. I pod tym względem dla mnie ME sprawdza się znakomicie. Zwłaszcza w drugiej części, gdy relacje z członkami załogi stają się kluczowe właśnie dla PRZEJŚCIA gry...

Crov napisał(a):Dobrą odtrutką na takie tępe dialogi jest Alpha Protocol, gdzie pomimo wybierania wyłącznie postawy bohatera, rozmowy są znacznie głębsze i bardziej interaktywne.
mhm.

Odpowiedz
Rodia napisał(a):
Crov napisał(a):Hmm. Ciekawe. RPG = mnóstwo możliwości modyfikacji broni? A dialogi w Mass Effect to jedynie dodatek zabawka, która nie ma większego znaczenia, bo właściwie wystarczy klikać bez patrzenia na nie, żeby przejść misje i gre z pozytywnym skutkiem.
A znasz jakieś RPG, w którym od dialogów zależy czy gry nie przejdziesz W OGÓLE? Bo ja nie. Ok, parę momentów w Falloucie 1, ale to tyle :P Dialogi w rpgach służą właśnie do dokonywania zmian w świecie gry, a nie jej przejścia/nie przejścia.
Nie znam. A przynajmniej nie przypominam sobie takiej gry. Myślę, że są ciekawsze opcje wynikające z wymiany zdań niż kwestia przejścia/nie przejścia gry. Ba, debilizmem jest robić grę, w której źle poprowadzona wymiana zdań kończy się, w efekcie, gejmowerem. Zwłaszcza, że oznacza to, że tylko określona wymiana zdań jest dobra, co oznacza, że gra jest liniowa. Zdecydowanie wolę RPG, w których nie ma błędnej wymiany zdań, która sprawi, że nie przejde gry, i gdzie każda wymiana zdań da mi inne możliwości. Niestety, takich nie ma wiele.

Cytat:Zwłaszcza w drugiej części, gdy relacje z członkami załogi stają się kluczowe właśnie dla PRZEJŚCIA gry...
Nie grałem tyle w dwójke by móc to stwierdzić. Znudziłem się wyrzynając miliardy nudnych przeciwników w wielkich, pustych i nudnych pomieszczeniach. Nie mogłem się jakoś wczuć w ten rołl plejing. ;) I co, jak masz niewłaściwe (tj. inne niż chcą twórcy) relacje z członkami załogi to gejmołwer czy nie możesz zabić nowego-złego rycerza dżedaj (czy z kim tam się walczy) na końcu?

Cytat:
Crov napisał(a):Dobrą odtrutką na takie tępe dialogi jest Alpha Protocol, gdzie pomimo wybierania wyłącznie postawy bohatera, rozmowy są znacznie głębsze i bardziej interaktywne.
mhm.
Oh noes! W jakiś sposób to neguje to, co napisałem? "Alpha Protocol" ma problemy głównie natury technicznej - jeżeli chodzi o skradanie i strzelanie. Tj. sprawia wrażenie gry sprzed paru lat. No, może strzelanie przypomina Mass Effecta (też jest mało ekscytujące i nudne, a przeciwnicy niezbyt inteligentni). Jednak jeżeli chodzi o kwestię dialogów to jest ona zrobiona kapitalnie i chyba każda wymiana zdań jest bardzo fajnym doświadczeniem.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Nie grałem tyle w dwójke by móc to stwierdzić. Znudziłem się wyrzynając miliardy nudnych przeciwników w wielkich, pustych i nudnych pomieszczeniach.
Kurna no, to chyba po prostu nie Twoja stylistyka :) Gdzie w ME2 masz puste i nudne pomieszczenia? Tam każda planeta jest inna, każda oferuje coś innego. I ta cudowna rozpływająca się kolorami grafa... ech, nie doznajesz, trudno :P Nudne to były planety poboczne z ME1 - dostawałem szału po raz kolejny lądując na pustej skale z takim samym ukształtowaniem terenu, gdzie jedyną różniącą rzeczą tę planetę od innych był kolor nieba...
Crov napisał(a):I co, jak masz niewłaściwe (tj. inne niż chcą twórcy) relacje z członkami załogi to gejmołwer czy nie możesz zabić nowego-złego rycerza dżedaj (czy z kim tam się walczy) na końcu?
I chyba przez to właśnie rozumiem "dialogi, które mają wpływ na przebieg rozgrywki". No bo jakie jeszcze głębsze zmiany w grze Ty chciałbyś mieć? :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości